Dodaj do ulubionych

Rząd Jana Olszewskiego to pierwsza wielka próba

04.06.07, 21:32
zbudowania rzeczywistej demokracji - powiedział premier Kaczyński.
I to jest Prawdziwa Prawda o tamtych latach!
Obserwuj wątek
    • trudny2002 Pamietamy 04.06.07, 21:34
      i nielatwo zapomniec ze Macierewicz jeszcze jednak byl w stanie lepszym...ale
      jak widac nie zaufal lekarzom...
      trudny
    • douglasmclloyd Re: Rząd Jana Olszewskiego to pierwsza wielka pró 04.06.07, 21:35
      kiko5 napisała:

      > zbudowania rzeczywistej demokracji - powiedział premier Kaczyński.

      Na czym ta próba polegała.
    • mike.recz Re: Rząd Jana Olszewskiego to pierwsza wielka pró 04.06.07, 21:36
      Ostatnio dzieje się sporo, buduje się klimat demokracji centralnie sterowanych
      wyborów i gustów, odgórnie zarządzanej historii. Wizyta w księgarni przyprawia
      o gęsią skórkę, można wybrać `Transantalntyk', przeczytać i co gorsze
      zrozumieć, a to już jest gafa dyplomatyczna. Można poddać się dziwnej
      edukacji', nowych wersji starych historii, jak historia najgorszego rządu w
      dziejach Polski, zwanego rządem Nocnej Zmiany, dziś uznanym za rząd najlepszy,
      walczący ze zgniłym kompromisem okrągłego stołu. Ten głos padł między innymi z
      ust Jarosława Kaczyńskiego, ponad 12 letniego współpracownika Lecha Wałęsy
      współtwórcy obrad, tego samego Jarosława, który uczestniczył w obradach
      okrągłego stołu, człowieka, który z postkomunistycznym ZSL i SD wynegocjował
      rząd Mazowieckiego. Jego brat - Lech Kaczyński, również uczestnik okrągłego
      stołu, brał dodatkowo i zupełnie bez przymusu, udział w tajnych zebraniach w
      Magdalence, siedział obok Kwaśniewskiego, Kiszczaka, Wałęsy. Te obrady
      wczorajszy prelegent i beneficjent 15 lecia macierewicz nazywał zdradą narodu,
      hańbą, Targowicą. Idźmy z powtórkami dalej, kierując się szlakiem osiągnięć
      zaczynu IVRP. To nie kto inny jak Jarosław Kaczyński powołał partię PC, a jej
      pierwotnym i źródłowym zadaniem miało być wyniesienie Lecha Wałęsy na fotel
      prezydenta, kosztem Tadeusza Mazowieckiego i było to pierwsze rozbicie prawicy,
      tak zwane przyspieszanie siekierą. Dopiero potem zaczęło się trochę psuć i
      powstawały z frustracji i braku skuteczności politycznej, zalążki IVRP.
      www.matka-kurka.net/
      Polecam całość do przeczytania na spokojnie.
      • kiko5 II-ga strona medalu - prawdziwa! 04.06.07, 21:40
        www.michalkiewicz.pl/
        • alistair-p Re: II-ga strona medalu - prawdziwa! 04.06.07, 21:43
          Michałkiewicz i prawda :-)))To oszołom jak i Kaczory.
        • trudny2002 Re: II-ga strona medalu - prawdziwa! 04.06.07, 21:43
          te medale maja tylko drugie strony...podobnie jak Kurski twarz...
          trudny
          • kiko5 Re: II-ga strona medalu - prawdziwa! 04.06.07, 21:45
            Ha ha ha - nawet nie przeczytaliście, wykształciuszki:
            www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1
            • trudny2002 Re: II-ga strona medalu - prawdziwa! 04.06.07, 21:47
              takich autorow nie nalezy cztac z zalozenia...podobnie jak sluchac takich
              prezesow i ogladac takie piekno jak wloszczowski raj...dwie lapki bez jaj
              trudny
              • kiko5 Re: II-ga strona medalu - prawdziwa! 04.06.07, 21:49
                To nie jest dobre założenie!!!!!!!!!!
                • kolor popatrz kikus, popatrz 04.06.07, 21:54
                  Przeciez w 92 to wlasnie kurduple usunely Olszewsskiego.
                  A teraz stroja sie w piorka, hehehehe
                  • kiko5 Re: popatrz kikus, popatrz 04.06.07, 21:56
                    pewne sprawy są widoczne dopiero z pewnej perspektywy.....
                    • kolor Re: popatrz kikus, popatrz 04.06.07, 21:58
                      No wlasnie, wtedy kartofle obalaly a teraz lza jak psy ze nie. One we wszystkim
                      lza.
                      • kiko5 Re: popatrz kikus, popatrz 04.06.07, 21:59
                        Zerknij na Trwam!
                        • kolor Re: popatrz kikus, popatrz 04.06.07, 22:00
                          Szkoda czasu.
                          Ciekawe czy kartofel w rajtuzach obalal?:)))))))
                          • kiko5 Re: popatrz kikus, popatrz 04.06.07, 22:10
                            Prawdy unikasz, kolorku?????
                            • kolor Re: popatrz kikus, popatrz 04.06.07, 22:12
                              Twojej prawdy????
                              Czy takiej ze to Kartofle obalily Olszewskiego w 92?
    • marouder Nie! 08.06.07, 22:44
      Za to najprawdziwsza prawda o obecnych i tamtych latach zawiera sie w rosyjskim
      przyslowiu z mojej sygnaturki.
      • kiko5 Re: Nie!? 08.06.07, 23:02
        DOC] Serdecznie witam tak licznie przybyłych gości i oczywiście ...Format
        pliku: Microsoft Word - Wersja HTML
        Так що, знову повертаючись до безсмертної російської мудрості, скажу: «иная
        простота, хуже воровства». Bogumiła Berdychowska: Bardzo dziękuję za to ...
        www.ispan.home.pl/zaklitkul/pracluk/dokumenty/dyskusja.doc - Podobne strony
        ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
        ???
        A mogę prosić o interpretację?
        • marouder Re: Nie!? 08.06.07, 23:47
          Interpretacja jest prosta:
          Gorsza od zlodziejstwa bywa tzw. prostolynijnosc:)
    • sclavus kikuś !!! - słodka ... 08.06.07, 22:55
      Nie Mihalkiewiczem się zastawiaj, lecz to przeczytaj sobie:
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,4199349.html
      ... a jak cię Wyborcza odrzuca, to zobacz sobie co miał w sprawie "najlepszego
      rządu" do powiedzenia Ziemkiewicz... jego o antyPiSiorowe herezje nie posądzisz
      chyba ??
    • 440417mz Re: Rząd PanaJana Olszewskiego to pierwsza wielka 08.06.07, 23:00
      A może by tak kaczor wyciągnął z archiwum swoje buble-bubliczki słów z tamtych
      lat?Oj byłby to raj dla publiczki.No nie wiem,czy Kaczyński ma już Altzheimera
      czy myśli że Polacy mają już demencję starczą?Cytat z apelu PC z Tygodnika
      Politycznego Centrum:rozgonić ich!O kim to?O rządzie Olszewskiego!Chyba że był
      to sabotaż niejasnych układów,jak teraz.Niewygodne fakty w rolach świadków
      wielkich klęsk(zwycięstw?)pamięć przeszkadza jak hak wbity w powietrze niedomówień.
      • czwarta.rzeczpispolita Re: Tylko, ze Jan Olszewski okazal sie operetkowym 08.06.07, 23:14
        premierem i g... z tego wyszlo.

        Ale glowa do gory! Obecny rzad zrozumial, ze operetka nie jest wlasciwym zrodlem
        inspiracji dla osob dzierzacych ster wladzy w duzym kraju w srodku Europy.

        Obecny rzad zrozumial, ze wlasciwym zrodlem inspiracji jest teatr-burleska, i od
        operetkowosci odchodzi wlasnie w tym kierunku.
    • alistair-p Re: Rząd Jana Olszewskiego to pierwsza wielka pró 08.06.07, 23:11
      Rozłożenia demokracji w Polsce.Całe szczęście nie udało mu się.Demokratycznie
      wybrany sejm odwołał niebezpieczny dla państwa parlament.
    • czwarta.rzeczpispolita Re: Nieprawda! To byla juz 2-ga proba! 08.06.07, 23:20
      kiko5 napisała:
      > Rząd Jana Olszewskiego to pierwsza wielka próba
      > zbudowania rzeczywistej demokracji - powiedział premier Kaczyński.
      > I to jest Prawdziwa Prawda o tamtych latach!

      Nie zadna prawdziwa prawda, tylko g... prawda!

      PIERWSZA wielka proba zbudowania rzeczywistej demokracji to byla Niemiecka
      Republika Demokratyczna, czyli tzw. eNeRDe.

      Rzad Jana O. to byla juz DRUGA PROBA.

      A w tej chwili w Polsce wlasnie ma miejsce TRZECIA proba.
    • 440417mz Re: Rząd Jana Olszewskiego to pierwsza wielka pró 08.06.07, 23:26
      To dlaczego PC Kaczyńskich wstrzymało się wtedy od głosu?Dzisiaj rzucają
      motłochowi slogany.A ten co śledził ówczesne harcowanie Kaczorów wie że były to
      takie erdgeisty robiące swoją politykę knucia.Rękoma Olszewskiego chcieli
      wyautować swoich przeciwników.Dobrze że ten rząd Przełomu Oszołomstwa runął.Bo
      co czekałoby Polskę z ministrem MSW Macierewiczem-rzeż winiątek i niewiniątek
      przez człowieka o spojrzeniu z damasceńskiej stali,tego orła białego na nerwowym
      tle.Bałkany w Polsce były by pewne.
      • czwarta.rzeczpispolita Re: Macierewicz 08.06.07, 23:43
        Zwroc uwage, ze ten czlowiek jest fizycznie podobny do Ajatolli Chomeiniego. Na
        zdjeciach wystarczylo "elektronicznie" mu zalozyc turban i przedluzyc nieco
        brode, i juz byl wykapany Chomeini. No i trzeba podkreslic, ze na fizycznym
        podobienstwie to podobienstwo sie bynajmniej nie konczy!

        Chomieini wyplynal jako bohater walki przeciwko okrutnemu rezimowi Szacha, a jak
        za jego sprawa doszlo do obalenia Szacha, to wprowadzil rezim jeszcze duzo
        bardziej okrutny.

        Czy Macio wprowadzilby rezim ostrzejszy, niz ten, przeciw ktoremu walczyl jako
        mlody opozycjonista - tego nie wiadomo. Okazalo by sie to dopiero "w praniu".
        Ale chyba lepiej sie jednak stalo, ze do tego "prania" wtedy nie doszlo.
        • 440417mz Re: Macierewicz 09.06.07, 00:04
          To jest prawidłowość(?!)historyczna i polityczna że ci,co walczyli o tolerancję
          po jej wywalczeniu,są nietolerancyjni!Coś jest w tym szatańskiego.Chyba to że
          najbardziej słuszna rewolucja zjada swoje dzieci.Odreagowują ci bojownicy swoje
          życie?
      • pisubek Rząd Olszewskiego - pierwsza próba wielkiej zdrady 09.06.07, 00:59
        narodu polskiego i wyrzucenia go na smietnik Europy.
        Teraz jestesmy swiadkami kolejnej takiej proby.
        • kikoo7 Re: Rząd Olszewskiego - pierwsza próba wielkiej z 15.06.07, 00:52
          pisubek napisała:

          > narodu polskiego i wyrzucenia go na smietnik Europy.
          > Teraz jestesmy swiadkami kolejnej takiej proby.

          heniu56 z Krakowa, czy kiedykolwiek na temat coś napiszesz?
    • roj-os Rząd Pana Jana Olszewskiego to pierwsza taka rozró 09.06.07, 23:40
      - ba, kokoś?
      W zasadzie, w zależności od kryterium skaczynienia, Żąd Pana Yarosława
      chyba wyżej winien być sklasyfikowany, nie sądzisz kokoś?

      kikoo napisała:

      > zbudowania
    • kikoo7 Rząd Jana Olszewskiego to pierwsza wielka próba 14.06.07, 23:52
      zbudowania rzeczywistej demokracji - powiedział premier Kaczyński.
      I to jest Prawdziwa Prawda o tamtych latach!
      I co POwiaki, Pan Prezydent Republiki Francuskiej jednoznacznie potwierdził
      prawdziwość słów Pana Premiera!..hihi
      • kikoo7 Re: Rząd Jana Olszewskiego to pierwsza wielka pró 15.06.07, 00:30
        kikoo7 napisała:

        > zbudowania rzeczywistej demokracji - powiedział premier Kaczyński.
        > I to jest Prawdziwa Prawda o tamtych latach!
        > I co POwiaki, Pan Prezydent Republiki Francuskiej jednoznacznie potwierdził
        > prawdziwość słów Pana Premiera!..hihi

        POzatykało was POwiaki?
        • wikul Irytująca legenda marnego rządu 15.06.07, 01:26
          To, że dopiero dziś, po tylu latach, podejmujemy rozliczenia, które należało
          przeprowadzić natychmiast po odzyskaniu wolności, w istotnym stopniu wynika z
          błędów popełnionych przez Jana Olszewskiego - twierdzi
          publicysta "Rzeczpospolitej"
          Uchwała lustracyjna, zaproponowana w maju 1992 roku przez prezesa mającej
          wówczas trzech posłów Unii Polityki Realnej i przyjęta przez zaskoczenie dzięki
          nieobecności na sali większości posłów lewicy i Unii Demokratycznej, wydaje się
          dziś, po 15 latach, największym prezentem, jaki mógł Jan Olszewski otrzymać od
          historii. Co prawda, jak wiadomo od jego byłych współpracowników, Olszewski od
          samego początku deklarował, że przeprowadzenie lustracji to jedno z kluczowych
          i najpilniejszych zadań jego gabinetu, ale ilekroć pojawiały się konkretne
          propozycje, odkładał je na bliżej nieokreśloną przyszłość. Mówi to wszystko o
          osobowości najbardziej kontrowersyjnego premiera III RP - jeśli tak podchodził
          do sprawy priorytetowej, na cóż mogły liczyć te, które zaliczał do mniej
          pilnych?
          Prawdziwa przyczyna upadku
          Popularna do dziś na prawicy legenda głosi, że gabinet Olszewskiego obalony
          został wskutek obronnej reakcji zagrożonej w swych interesach agentury, którą
          chciał ujawnić. Jak widać, może i chciał, ale nic by w tym kierunku nie zrobił,
          gdyby nie został postawiony przed faktem dokonanym (chyba że przyjąć tezę,
          jakoby Korwin-Mikke był inspirowany przez Macierewicza, ale nic jej nie
          potwierdza). Nie mówilibyśmy dziś o liście Macierewicza, "nocy teczek"
          czy "nocnej zmianie", co najwyżej o premierze, który zmarnował wszystkie
          szanse, bo nie był w stanie się zdecydować na żaden z możliwych wariantów.
          Rząd, który był pierwszym gabinetem wolnej Polski pochodzącym z w pełni
          demokratycznych wyborów, nigdy nie miał za sobą parlamentarnej większości.
          Wotum zaufania otrzymał dzięki jednorazowemu poparciu PSL, ale dokooptowanie
          partii Pawlaka do koalicji nie było możliwe, ponieważ uczestniczyły w niej
          konkurencyjne PSL-owskie ugrupowania postsolidarnościowe. Wejście do rządu KPN
          Olszewski odrzucił, ponieważ warunkiem było oddanie Ministerstwa Obrony
          Leszkowi Moczulskiemu, a ten nie cieszył się jego zaufaniem, między innymi
          dlatego, że umieszczony był na tajnej wówczas (lecz premierowi przekazanej)
          liście agentów SB, zwanej listą Milczanowskiego. Porozumienie z Unią
          Demokratyczną i Kongresem Liberalno-Demokratycznym także nie wchodziło w grę,
          ponieważ Olszewski się nie godził na pozostawienie wpływu na gospodarkę
          Leszkowi Balcerowiczowi. Na tym tle zaognieniu uległ konflikt Olszewskiego z
          Kaczyńskim, który nad takim sojuszem usilnie pracował na zapleczu, perswadując
          premierowi, że i tak nie kontroluje resortów, którymi UD i KLD były
          zainteresowane. Osiągnął tyle, że Olszewski podjął kilkumiesięczne rozmowy,
          dziś już wiemy, że tylko dla odwleczenia sprawy.
          Nie chciał, nie mógł, nie potrafił
          Konflikt z prezesem Porozumienia Centrum, któremu skądinąd zawdzięczał
          premierostwo, mógł, teoretycznie, zbliżyć Olszewskiego do Wałęsy. Ten ostatni
          mimocałej dzielącej ich niechęci był gotów do podjęcia gry; dał temu wyraz w
          sławnej rozmowie z Macierewiczem, pouczając go publicznie, że oczekuje po nim
          wykonania uchwały lustracyjnej "w sposób odpowiedzialny". Wydaje się oczywiste,
          że Wałęsa czekał, na co zdecyduje się rząd - czy lista agentów uderzy w UD, czy
          w KPN - i zamierzał odpowiednio do tego reagować. Tego, że lista uderzy we
          wszystkich, Wałęsa, ani w ogóle nikt, nie brał pod uwagę. A można to było
          przewidzieć, obserwując półroczny upór Olszewskiego, aby nie wybrać żadnej z
          realnie istniejących możliwości działania.
          Owa "koalicja strachu" i połączenie sił obrońców agentury z różnych stron (choć
          nie wolno zapominać, że znaleźli się wśród nich także ludzie kierujący się
          znacznie szlachetniejszymi pobudkami), tak ważne dla legendy, były więc dziełem
          samego rządu. Olszewski miał czas na to, żeby do jej powstania nie dopuścić,
          żeby "rozegrać" jej późniejszych uczestników i postawić ich po różnych stronach
          barykady. Miał możliwość wykreowania linii podziału na scenie politycznej i
          realną szansę, by zrealizować znaczną część postulatów programowych
          centroprawicy, która - jeśli zsumować wyniki - uzyskała przecież w wyborach
          poparcie większości społeczeństwa. Niestety, Jan Olszewski bardziej nadawał się
          na pomnik Ostatniego Prawego Polaka niż na polityka.
          Dobra zła legenda
          Nie zaprzeczę, że legenda "nocnej zmiany" miała w ostatnim 15-leciu swój wymiar
          pozytywny. Noc 4 czerwca stanowiła swoisty test prawdy - zresztą nie tylko dla
          polityków, także np. dla mediów. To, co wtedy zobaczyli Polacy, było pierwszą
          szczeliną w uładzonym wizerunku III RP jako wielkiego narodowego sukcesu, w
          cukierkowym micie pojednania "ludzi z różnych stron historycznego podziału"
          i "specyficznie polskiej syntezy orientacji niegdyś konkurencyjnych".
          Szczeliną, która z czasem urosła na tyle, aż zdumione społeczeństwo zajrzało
          przez nią za kulisy Rywinlandu, dostrzegło oligarchię kolesiów i niekończące
          się afery. Mimo wszystko zawsze reagowałem na krzewienie tej legendy z
          irytacją. Stała się ona na długie lata celebrowaniem prawicowego
          nieudacznictwa, ogólnej niemożności wszystkiego i tak typowej po tej stronie
          sceny politycznej nieumiejętności sensownego współdziałania. Ostatecznie
          przecież ciągnący się latami proces "jednoczenia centroprawicy" nie przyniósł
          niczego poza kompromitacją. To, że u władzy pojawili się ludzie, którzy nie
          uważają Adama Michnika i Bronisława Geremka za swoich mentorów, zawdzięczamy
          poddaniu skłóconego prawicowego drobiazgu hegemonii najpierw Krzaklewskiego, a
          potem Kaczyńskiego.
          Ta kilkunastoletnia prawicowa niemożność odbiła się na Polsce - w chwilach
          decydujących po prostu zabrakło jej głosu polityków realizujących inne wartości
          od uznawanych za jedynie słuszne przez salon. To, że dopiero dziś, po tylu
          latach, podejmujemy rozliczenia, które należało przeprowadzić natychmiast po
          odzyskaniu wolności, w istotnym stopniu wynika też z błędów popełnionych przez
          Jana Olszewskiego. Fakt, że potem został on tak malowniczo obalony, iż można
          było świętować kolejne rocznice tego wydarzenia, nie zmienia ogólnego bilansu
          jego rządu.
          Rafał A. Ziemkiewicz
          www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_070604/opinie_a_1.html
          • trudny2002 Re: Irytująca legenda marnego rządu 15.06.07, 01:27
            z utesknieniem czekamy na ostatnia probe
            trudny
          • kikoo7 Re: Irytująca legenda marnego rządu 15.06.07, 01:32
            No właśnie! Dziękuję:)

            wikul napisał:

            >
            To, że dopiero dziś, po tylu latach, podejmujemy rozliczenia, które należało
            przeprowadzić natychmiast po odzyskaniu wolności, w istotnym stopniu wynika z
            błędów popełnionych przez Jana Olszewskiego - twierdzi
            publicysta "Rzeczpospolitej"
            Uchwała lustracyjna, zaproponowana w maju 1992 roku przez prezesa mającej
            wówczas trzech posłów Unii Polityki Realnej i przyjęta przez zaskoczenie dzięki
            nieobecności na sali większości posłów lewicy i Unii Demokratycznej, wydaje się
            dziś, po 15 latach, największym prezentem, jaki mógł Jan Olszewski otrzymać od
            historii. Co prawda, jak wiadomo od jego byłych współpracowników, Olszewski od
            samego początku deklarował, że przeprowadzenie lustracji to jedno z kluczowych
            i najpilniejszych zadań jego gabinetu, ale ilekroć pojawiały się konkretne
            propozycje, odkładał je na bliżej nieokreśloną przyszłość. Mówi to wszystko o
            osobowości najbardziej kontrowersyjnego premiera III RP - jeśli tak podchodził
            do sprawy priorytetowej, na cóż mogły liczyć te, które zaliczał do mniej
            pilnych?
            Prawdziwa przyczyna upadku
            Popularna do dziś na prawicy legenda głosi, że gabinet Olszewskiego obalony
            został wskutek obronnej reakcji zagrożonej w swych interesach agentury, którą
            chciał ujawnić. Jak widać, może i chciał, ale nic by w tym kierunku nie zrobił,
            gdyby nie został postawiony przed faktem dokonanym (chyba że przyjąć tezę,
            jakoby Korwin-Mikke był inspirowany przez Macierewicza, ale nic jej nie
            potwierdza). Nie mówilibyśmy dziś o liście Macierewicza, "nocy teczek"
            czy "nocnej zmianie", co najwyżej o premierze, który zmarnował wszystkie
            szanse, bo nie był w stanie się zdecydować na żaden z możliwych wariantów.
            Rząd, który był pierwszym gabinetem wolnej Polski pochodzącym z w pełni
            demokratycznych wyborów, nigdy nie miał za sobą parlamentarnej większości.
            Wotum zaufania otrzymał dzięki jednorazowemu poparciu PSL, ale dokooptowanie
            partii Pawlaka do koalicji nie było możliwe, ponieważ uczestniczyły w niej
            konkurencyjne PSL-owskie ugrupowania postsolidarnościowe. Wejście do rządu KPN
            Olszewski odrzucił, ponieważ warunkiem było oddanie Ministerstwa Obrony
            Leszkowi Moczulskiemu, a ten nie cieszył się jego zaufaniem, między innymi
            dlatego, że umieszczony był na tajnej wówczas (lecz premierowi przekazanej)
            liście agentów SB, zwanej listą Milczanowskiego. Porozumienie z Unią
            Demokratyczną i Kongresem Liberalno-Demokratycznym także nie wchodziło w grę,
            ponieważ Olszewski się nie godził na pozostawienie wpływu na gospodarkę
            Leszkowi Balcerowiczowi. Na tym tle zaognieniu uległ konflikt Olszewskiego z
            Kaczyńskim, który nad takim sojuszem usilnie pracował na zapleczu, perswadując
            premierowi, że i tak nie kontroluje resortów, którymi UD i KLD były
            zainteresowane. Osiągnął tyle, że Olszewski podjął kilkumiesięczne rozmowy,
            dziś już wiemy, że tylko dla odwleczenia sprawy.
            Nie chciał, nie mógł, nie potrafił
            Konflikt z prezesem Porozumienia Centrum, któremu skądinąd zawdzięczał
            premierostwo, mógł, teoretycznie, zbliżyć Olszewskiego do Wałęsy. Ten ostatni
            mimocałej dzielącej ich niechęci był gotów do podjęcia gry; dał temu wyraz w
            sławnej rozmowie z Macierewiczem, pouczając go publicznie, że oczekuje po nim
            wykonania uchwały lustracyjnej "w sposób odpowiedzialny". Wydaje się oczywiste,
            że Wałęsa czekał, na co zdecyduje się rząd - czy lista agentów uderzy w UD, czy
            w KPN - i zamierzał odpowiednio do tego reagować. Tego, że lista uderzy we
            wszystkich, Wałęsa, ani w ogóle nikt, nie brał pod uwagę. A można to było
            przewidzieć, obserwując półroczny upór Olszewskiego, aby nie wybrać żadnej z
            realnie istniejących możliwości działania.
            Owa "koalicja strachu" i połączenie sił obrońców agentury z różnych stron (choć
            nie wolno zapominać, że znaleźli się wśród nich także ludzie kierujący się
            znacznie szlachetniejszymi pobudkami), tak ważne dla legendy, były więc dziełem
            samego rządu. Olszewski miał czas na to, żeby do jej powstania nie dopuścić,
            żeby "rozegrać" jej późniejszych uczestników i postawić ich po różnych stronach
            barykady. Miał możliwość wykreowania linii podziału na scenie politycznej i
            realną szansę, by zrealizować znaczną część postulatów programowych
            centroprawicy, która - jeśli zsumować wyniki - uzyskała przecież w wyborach
            poparcie większości społeczeństwa. Niestety, Jan Olszewski bardziej nadawał się
            na pomnik Ostatniego Prawego Polaka niż na polityka.
            Dobra zła legenda
            Nie zaprzeczę, że legenda "nocnej zmiany" miała w ostatnim 15-leciu swój wymiar
            pozytywny. Noc 4 czerwca stanowiła swoisty test prawdy - zresztą nie tylko dla
            polityków, także np. dla mediów. To, co wtedy zobaczyli Polacy, było pierwszą
            szczeliną w uładzonym wizerunku III RP jako wielkiego narodowego sukcesu, w
            cukierkowym micie pojednania "ludzi z różnych stron historycznego podziału"
            i "specyficznie polskiej syntezy orientacji niegdyś konkurencyjnych".
            Szczeliną, która z czasem urosła na tyle, aż zdumione społeczeństwo zajrzało
            przez nią za kulisy Rywinlandu, dostrzegło oligarchię kolesiów i niekończące
            się afery. Mimo wszystko zawsze reagowałem na krzewienie tej legendy z
            irytacją. Stała się ona na długie lata celebrowaniem prawicowego
            nieudacznictwa, ogólnej niemożności wszystkiego i tak typowej po tej stronie
            sceny politycznej nieumiejętności sensownego współdziałania. Ostatecznie
            przecież ciągnący się latami proces "jednoczenia centroprawicy" nie przyniósł
            niczego poza kompromitacją. To, że u władzy pojawili się ludzie, którzy nie
            uważają Adama Michnika i Bronisława Geremka za swoich mentorów, zawdzięczamy
            poddaniu skłóconego prawicowego drobiazgu hegemonii najpierw Krzaklewskiego, a
            potem Kaczyńskiego.
            Ta kilkunastoletnia prawicowa niemożność odbiła się na Polsce - w chwilach
            decydujących po prostu zabrakło jej głosu polityków realizujących inne wartości
            od uznawanych za jedynie słuszne przez salon. To, że dopiero dziś, po tylu
            latach, podejmujemy rozliczenia, które należało przeprowadzić natychmiast po
            odzyskaniu wolności, w istotnym stopniu wynika też z błędów popełnionych przez
            Jana Olszewskiego. Fakt, że potem został on tak malowniczo obalony, iż można
            było świętować kolejne rocznice tego wydarzenia, nie zmienia ogólnego bilansu
            jego rządu.

            > Rafał A. Ziemkiewicz
            > www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_070604/opinie_a_1.html
            • trudny2002 to nie jest publicysta...a jesli to periodyczny 15.06.07, 01:36

              --a tak sama to nie pisujesz:)))
              trudny
              "a jak już prawo nie zabrania to moze o wstydzie pomyśleć warto..."
              • kikoo7 Re: to nie jest publicysta...a jesli to periodycz 15.06.07, 01:40
                trudny2002 napisał:

                >
                > --a tak sama to nie pisujesz:)))
                > trudny
                > "a jak już prawo nie zabrania to moze o wstydzie pomyśleć warto..."

                heniu56 vel peeten spadaj na kraków!
                • trudny2002 Re: to nie jest publicysta...a jesli to periodycz 15.06.07, 01:41
                  kikoo7 napisała:

                  > trudny2002 napisał:
                  >
                  > >
                  > > --a tak sama to nie pisujesz:)))
                  > > trudny
                  > > "a jak już prawo nie zabrania to moze o wstydzie pomyśleć warto..."
                  >
                  > heniu56 vel peeten spadaj na kraków!
                  do Krakowa...gwoli poprawnosci a ponadto dobry wieczor...
                  trudny
                  z czytaniem tez klopoty?:)
                  >
                  • kikoo7 Re: to nie jest publicysta...a jesli to periodycz 15.06.07, 01:45
                    trudny2002 napisał:

                    > kikoo7 napisała:
                    >
                    > > trudny2002 napisał:
                    > >
                    > > >
                    > > > --a tak sama to nie pisujesz:)))
                    > > > trudny
                    > > > "a jak już prawo nie zabrania to moze o wstydzie pomyśleć warto..."
                    > >
                    > > heniu56 vel peeten spadaj na kraków!
                    > do Krakowa...gwoli poprawnosci a ponadto dobry wieczor...
                    > trudny
                    > z czytaniem tez klopoty?:)
                    > >
                    >
                    >
                    Dacie mi wreszcie spokój, co ja wam zrobiłam?
                    przez was aż płakać mi się chce.
                    • trudny2002 placz i nie hamuj emocji 15.06.07, 01:48
                      ale panuj nad soba a nie chciej jak twoi idole nad wszystkimi:)
                      dobranoc lubiana istoto:)
                      trudny
                      • kikoo7 Re: placz i nie hamuj emocji 15.06.07, 01:50
                        trudny2002 napisał:

                        > ale panuj nad soba a nie chciej jak twoi idole nad wszystkimi:)
                        > dobranoc lubiana istoto:)
                        > trudny

                        Jesteś świnia,wiesz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka