haen1950
13.06.07, 17:47
Przez trzy lata w prostej sprawie nie może się sąd wypowiedzieć. Kaczyński
Lech, stary i zdeklarowany chamuś blokuje jej proces:
"Praca się pani znudziła? - tymi słowami, według pielęgniarki Marii Machery,
miał się do niej zwrócić ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński. Kilka
dni później kobietę zwolniono. Teraz domaga się od szpitala przeprosin i 5
tysięcy złotych odszkodowania.
Sprawa dotyczy incydentu z lipca 2003 r. po którym Maria Machera straciła
pracę w Szpitalu Bielańskim. Trafiła tam wtedy znajoma ówczesnego prezydenta
Warszawy, Ewa Junczyk-Ziomecka (dziś minister w Kancelarii Prezydenta RP).
Według Machery, Kaczyński, który zjawił się w szpitalu, miał głośno domagać
się natychmiastowego wezwania lekarza i wyrażać niezadowolenie z
niezapewnienia właściwej opieki.
Pielęgniarka miała mu powiedzieć: "Dziwię się, iż taki człowiek jak pan
zachowuje się w ten sposób". Według niej, Kaczyński odpowiedział: "Praca się
pani znudziła? Zapamięta pani ten dzień do końca życia" i "Od jutra tu nie
pracujecie".
----------------------
Znane to było już przed wyborami. Ale ludzie myśleli, że to oszczerstwo.
Teraz ten cham ma większe mozliwości pomiatania ludźmi i skwapliwie z nich
korzysta. Przez ziobrowych prokuratorów.