Gość: Pryzmat
IP: *.tmns.net.au
06.12.01, 03:12
Temat zda sie na tyle ciekawie ujetym, ze odpowiada poniekad na wiele postow
systematycznie powtarzajacych sie na forum.
Pania Porebska natomiast przepraszam za umieszczenie tekstu w miejscu nie przez
nia wybranym.
pryzmat
Krystyna Porembska (15-08-01 20:00)
Wielu nauczycieli boi się lekcji o stosunkach polsko-żydowskich i Holocauście.
Nie chcą "rozrywać ran"
Drogi Nauczycielu, należę do ocalonych, którzy przeżyli obóz koncentracyjny.
Moje oczy widziały to, czego żaden człowiek nie powinien być świadkiem: komory
gazowe zbudowane przez uczonych inżynierów; dzieci zatrute przez wykształconych
lekarzy; niemowlęta zabite przez wyszkolonych pielęgniarzy; kobiety i dzieci
rozstrzelane i spalone przez absolwentów szkół średnich i wyższych.
Tak więc powątpiewam w edukację.
Dlatego proszę: pomóżcie swoim uczniom stać się ludźmi. Nie dopuśćcie, by
efektem waszych wysiłków były uczone potwory, wykwalifikowani psychopaci,
wykształceni Eichmannowie. Czytanie, pisanie i arytmetyka są ważne, tylko wtedy
jednak, gdy służą one temu, by nasze dzieci stały się ludźmi".
Ten apel Haima Ginotta jest mottem do wydanego przez PWN programu nauczania o
Holocauście autorstwa Roberta Szuchty i Piotra Trojańskiego.
W związku z podpisanym przez Polskę zobowiązaniem być może niebawem to się
zmieni, ale sformułowane przez polsko-izraelską komisję już w 1995
r. "Zalecenia dotyczące podręczników historii i literatury w Polsce i Izraelu"
są nadal mało znane - nie dysponują nimi firmy wydające podręczniki, nie wiedzą
o nich autorzy piszący dla szkół. Jako nauczycielka wielokrotnie miałam okazję
stwierdzić zadziwiającą niewiedzę uczniów na temat Żydów - z reguły uczniowie
trzeciej i czwartej klasy liceum nie wiedzą nic poza żenującymi stereotypami
wyniesionymi zapewne z domu, a czasem, o zgrozo, nawet z innych lekcji. Słuszna
wydaje mi się uwaga autorów programu nauczania o Holocauście na temat
zauważonej przez nich niechęci i uczniów, i nauczycieli do podejmowania tej
problematyki. (Całkiem niedawno, omawiając poezję Skamandrytów, usłyszałam
kpiąco-prowokacyjne pytanie ucznia: "Czy literaturę w Polsce to tworzyli w
ogóle jacyś Polacy?"). Wielu wychowawców zdaje się sądzić, że lepiej nie
poruszać tego zagadnienia, zasłaniając się a to niepełną wiedzą, a to pokojową
wolą "niezadrażniania".
Ale jeśli rzeczywiście chcemy, żeby ludobójstwo przestało światu zagrażać,
musimy zacząć o nim uczyć naprawdę, nawet za cenę kolejnego "rozrywania ran
polskich". Henryk Grynberg napisał, że "w literaturze polskiej nie ma jak dotąd
ważniejszego tematu niż temat Holocaustu", i w szkolnym nauczaniu o literaturze
to temat być może dziś najważniejszy. Ale żeby móc uczyć o Holocauście, trzeba
także uczyć o kulturze i historii Żydów. Podobne założenie leży u podstaw
programu nauczania skonstruowanego przez Szuchtę i Trojańskiego. Ukazując
Holocaust jako wydarzenie bez precedensu, program próbuje odpowiedzieć na trzy
pytania: dlaczego wydarzenie to było możliwe, jak do niego doszło i co możemy
zrobić, aby się nigdy nie powtórzyło.
Wzaleceniach Polsko-Izraelskiej Komisji Podręcznikowej mówi się, że byłoby
pożądane, aby uczący o literaturze nauczyciele zapoznali się z podstawowymi
pojęciami z zakresu judaizmu i historii Żydów. Do istniejącego już od dawna na
rynku polskim dzieła A. Untermana "Żydzi, wiara i życie" przed paroma
miesiącami doszło nowe wydawnictwo o charakterze encyklopedycznym - "Historia i
kultura Żydów polskich". Wydany przez WSiP słownik to pierwsze kompendium
wiedzy na temat bogatej kultury żydowskiej w naszym kraju, pogłębione o
informacje dotyczące judaizmu oraz nie-których wydarzeń i osób spoza Polski.
Dobór haseł może budzić wątpliwości. Autorki mają tego świadomość i we wstępie
wyjaśniają swe kryteria, ale w sposób nie do końca przekonujący. Bo chwaląc
obfitość wielu cennych informacji, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że - wbrew
deklarowanej chęci podkreślenia wzajemnych związków kulturowych polsko-
żydowskich - nie ukazano w wystarczającym stopniu działań strony polskiej
służących pojednaniu i zrozumieniu. Jest to tym wyraźniejsze, że sporo (i
słusznie, niestety) w różnych hasłach mówi się o wrogości Polaków wobec Żydów,
szkoda więc, że z trudem daje się odnaleźć informacje o polskich działaniach
świadczących o akceptacji czy choćby tolerancji wobec Żydów. Brakuje także
haseł, które omawiałyby polskie utwory literackie ukazujące bohaterów
żydowskich w pozytywnym świetle czy prawdziwie obrazujących stosunki polsko-
żydowskie, choć często prezentujących Polaków w niepochlebny sposób (jak
chociażby "Mendel Gdański" Konopnickiej czy "Wielki Tydzień" Andrzejewskiego).
A hasło "literatura antyżydowska" jest. Niezależnie jednak od tych braków
pozostaje słownik nieocenionym źródłem informacji o obyczajach i sposobie życia
Żydów, ich statusie prawnym na przestrzeni wieków, a także licznych postaciach
zasłużonych dla nauki i kultury. Hasła są przystępne, interesujące, a także -
mimo wspomnianej wyżej jednostronności - wolne od uprzedzeń, mogą zatem być
naprawdę dużą pomocą dla nauczyciela.
Uczenie o Szoah to "tłumaczenie niewytłumaczalnego osobom, które prawdopodobnie
i tak nie zrozumieją tego, co usłyszą" (B. L. Sherwin). Rozmawiając z uczniami
o literaturze poświęconej Zagładzie, nauczyciel nie zdoła wytłumaczyć
czegokolwiek - jest tak samo bezradny jak jego uczniowie. Jest wiele lektur
szkolnych, z "Medalionami" Nałkowskiej na czele, w których mówi się o
Zagładzie, a jednak wciąż za mały nacisk kładzie się w nauczaniu na to, że
przede wszystkim Żydzi stali się obiektem ludobójstwa. Przez całe lata
podręczniki szkolne omawiające zagadnienie ludobójstwa i poświęconą mu
literaturę (a także inne kompendia wiedzy) nie wskazywały Żydów jako głównych
ofiar.
O zagadnieniu tym mówi się (np. w artykule Marka Zaleskiego) także w pracy
zbiorowej "Literatura polska wobec Zagłady". Podejmując próbę zmierzenia się z
problemem Zagłady jako tematem literatury, autorzy poddają analizie szereg
kwestii. Dorota Krawczyńska, Grzegorz Wołowiec, Jacek Leociak pokazują, jakim
przemianom ulegały sposoby pisania o Holocauście (a także tematyce żydowskiej)
oraz język opisu w publicystyce peerelowskiej i jego wpływ na to, jak
interpretowano fakty. Konfrontując polską i izraelską wersję omówień prasowych
rocznicy po-wstania w getcie warszawskim, Leociak stwierdza: "Polacy bronią
własnej martyrologii przed konkurencyjną martyrologią żydowską oraz własnej
wersji wizerunku Polaka czasów okupacji przed wersją żydowską (...) Żydzi zaś
bronią się przed polonizacją powstania i zacieraniem żydowskiego charakteru
Holocaustu. Padają oskarżenia nie tylko o obojętność, lecz także o aktywną
współpracę w wyniszczaniu Żydów". W "Literaturze polskiej wobec Zagłady"
omówiona została twórczość Borowskiego, Buczkowskiego, Grynberga, Wojdowskiego,
Różewicza, Rudnickiego, Stryjkowskiego, Vincenza, Krall. Hanna Kirchner w
interesujący sposób konfrontuje wypowiedzi o Żydach z dzienników Nałkowskiej i
Dąbrowskiej, zaś Ryszard Low, interpretując polskojęzyczną literaturę tworzoną
w Izraelu, nazywa ją "wielką przygodą polszczyzny".
Kwestia stosunków polsko-żydowskich często jest w artykułach poruszana. Dziś,
omawiając w szkole zagadnienie Holocaustu, także nie wolno jej pomijać. Tym
bardziej że to nie "najnowsze badania" wykazują niechlubne i zbrodnicze
działania wielu Polaków wobec Żydów, lecz raczej powrót do tego, co było
powszechną wiedzą tuż po wojnie, a co potem konsekwentnie starano się wymazać
ze zbiorowej pamięci. "Pamięć Holocaustu jest pamięcią ran, ale też sama jest
zraniona. (...) Ta poraniona pamięć stać się może pożywką dla chorób i lęków,
które trapią współczesny świat, które dręczą nas samych" - pisze Leociak.
Jedną z takich chorób jest antysemityzm. Zdarzało mi się słyszeć od uczniów
wypowiedzi a