witek.bis
05.07.07, 21:27
Kaczor Mniejszy zdziwił się w TVPiS, że posła Zalewskiego spotkały tak bardzo
łagodne represje. Po chwili wyznał, że znajomość z panem posłem uznaje za
zakończoną. Zrobił to spontanicznie i z wyraźną satysfakcją. Trudno będzie te
wypowiedź uznać za wymuszoną przez dziennikarkę. I ja się tej satysfakcji i
uldze pana pRezydenta wcale nie dziwię. Kaczory tak długo musiały żyć z tą
niechęcią do posła Zalewskiego, tak długo były zmuszone tę niechęć maskować,
że kiedy nadarzyła się pierwsza okazja natychmiast ją wykorzystały. Bo i
faktycznie tego posła po prostu nie da się lubić. Kulturalny, kompetentny,
ceniony nawet przez polityków opozycyjnych, elegancki i wyglądający zawsze
tak, jakby właśnie zmierzał z klubu na przyjęcie dyplomatyczne, a nie z chlewu
do remizy. Krótko mówiąc – naturalny kandydat na przywódcę partii
prawicowo-konserwatywnej, na polityka, który mógłby połączyć różne nurty i
środowiska prawicowe. A taki długo w IV RP nie pożyje. Na rozkaz Kaczorów
odstrzeli go pronowsko-zsypowski Karski. Nie zrobił tego w latach 80-tych, to
będzie musiał zrobić to teraz.