sawa.com
07.07.07, 01:02
Jest takie przyslowie... czy raczej może mądrość życiowa - które mówi: Pokaż
mi twoich wrogów a powiem ci kim jesteś!
Pani minister Fotyga jest najbardziej krytykowanym ministrem spraw
zagranicznych po 1989 r. Nikt tak nie był ostrzeliwany jak ona.
Chwalono Cimoszewicza, chociaż postawili pod oknami "szpiegowiec". Jego
pracownicy na śmietnik wyrzucali twarde dyski z tajnymi informacjami.
Ile razy i kto się posługiwał jego faksymile do dzis nie wiadomo.
Był wprawdzie huczek jak ów "dyplomata idealny" chciał zostać prezydentem...
To za jego kierownictwa MSZ Prezydent Polski pojechal do Moskwy i z piatego
rzędu oklaskiwał wystąpienie Putina i jego gości.
Bartoszewski uchodzi za ideał ... Jego najwiekszą zasługą jest jednak
sadzenie drzewek w ogrodzie sprawiedliwych wśród narodów świata. I to, że
ciągle był odznaczany... w Niemczech przede wszyskim. Krótko mówiąc
przyjaciel Żydów i Niemców. W ten sposób w jego życiorysie mamy wyjatkowo
ekspresyjne zestawienie dwóch nacji.
Geremka zrecenzować chyba najtrudniej i nie sposób w dwóch zdaniach. Więc
sobie daruję.
Ale nie sposób nie wspomnieć o innym ministrze ocenianym chyba najlepiej ze
wszystkich po 89 roku. Panu Skubiszewskim, który tak się elegancko zachowywał
wobec Niemców, że w traktacie polsko niemieckim zawartym przez Kohla i
Mazowieckiego zapomniał albo nie przewidział roszczeń niemieckich do ziem
odzyskanych. I nie załatwił tej sprawy. A był to bardzo dogodny moment w
ktorym mozna bylo te kwestie załatwić raz na zawsze. Nie mielibysmy teraz
klopotów z pania Eryką Steinbach i Rudim Pavelką
Faktem jest jednak, że z nich wszystkich najbardziej atakowana jest Fotyga.
A przeciez w naszej polityce zagranicznej dużo się dzieje się dzieje. I to
dobrego.
I Pan Prezydent i Pani Minister są bardzo aktywni. Została skonstruowana nowa
strategia. Został położony nacisk na utrzymywanie dobrych kontaktów z naszymi
środkowo - europejskimi partnerami w ramach Unii. Z Litwa i Czechami mamy
wyjątkowo ciepłe i dobre kontakty. Dobrze jest na linii Warszawa - Kijów.
Jak bardzo ograniczony mają horyzont postrzegania nasi komentatorzy
polityczni niech świadczy fakt, że właściwie przemilczany został świetny
wywiad jakiego "Rzeczpospolitej" udzielił (wczoraj się ukazał) prezydent
Czech Vaclav Klaus.
Nawiasem mowiąc bardzo mi sie podoba jego wizja Europy.
"Potrzebujemy integracji europejskiej, ale pod tym pojęciem rozumiem
liberalizację, usunięcie wszelkich barier, granic, zagwarantowania wolności
działania i wolności człopwieka. Potrzebujemy też jak najmniej prawnych
ograniczeń i zasad, jak zachowywać się w organizacji, jaka jest UE (...)"
i jeszcze jeden fragment tego arcyciekawego wywiadu.
" O wiele bardziej mi się podoba pozycja Polski Lecha Kaczyńskiego niż
poprzedniego prezydenta. (...) Aleksander Kwaśniewski był zdecydowanym
zwolennikiem federacji europejskiej. Kaczyński jest bliżej mojego stanowiska.
Że naród i państwo, to podstawy integracji UE."
Co do oceny szczytu, to opozycja łamie nasze wewnetrzne gentlemen's agreement
że w sprawach zagranicznych gramy tak jak reprezentacja narodowa. (jedna
druzyna jak w piłce noznej)
Debata sejmowa, ktora sie wlaśnie odbyła to była kanonada goli samobójczych.
Wierzę oczywiście Fotydze a nie Pötteringowi - Wywiad w GW. Wierzę, ze były
ustalenia ustne.
Merkel być może nie uwidoczniła ich w protokółach... ze strachu przed swoją
opozycją? a moze z wyrachowania? W każdym bądź razie pani Kanclerz nie
wypowiada się w tej sprawie. Dobrze, że powiedział o tym w swoim wywiadzie
Jarosław Kaczyński w Die Welt. W ten sposób zaistnieje to ustalenie w
świadomości niemieckiej opinii publicznej.
Trzeba je powtarzać. Niemcy muszą zrozumieć, że trzeba zachowywac się wg
zasad fair play. Wszystko wskazuje na to, że tej czystej gry zabraklo w
Brukseli... i to w wykonaniu gospodarzy tego szczytu.