Dodaj do ulubionych

felieton Tyma w "Rzeczypospolitej"

IP: *.pppool.de 21.06.03, 14:18
Polecam wszystkim felieton Tyma w dzisiejszej "Rzeczypospolitej".
Tego co napisal, przebic sie nie da. On zawsze trafia w sedno.
Choc na koniec nie wiadomo, czy smiac sie, czy plakac.

Czy do Millera dociera, co o nim pisza? Na jego miejscu
pomyslalbym o emigracji.
Obserwuj wątek
    • Gość: Palnick Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.stenaline.com 21.06.03, 15:18
      Gość portalu: wartburg napisał(a):

      > Polecam wszystkim felieton Tyma w dzisiejszej "Rzeczypospolitej".
      > Tego co napisal, przebic sie nie da. On zawsze trafia w sedno.
      > Choc na koniec nie wiadomo, czy smiac sie, czy plakac.
      >
      > Czy do Millera dociera, co o nim pisza? Na jego miejscu
      > pomyslalbym o emigracji.
      -------------------
      Ty już wyjechałeś. Ulga to dla skołatanej ojczyzny.
      • Gość: Kraken Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.proxy.aol.com 21.06.03, 15:33


        > Gość portalu: wartburg napisał(a):
        >
        > > Polecam wszystkim felieton Tyma w dzisiejszej "Rzeczypospolitej".
        > > Tego co napisal, przebic sie nie da. On zawsze trafia w sedno.
        > > Choc na koniec nie wiadomo, czy smiac sie, czy plakac.
        > >
        > > Czy do Millera dociera, co o nim pisza? Na jego miejscu
        > > pomyslalbym o emigracji.
        > -------------------
        -Kr. Mozesz podac link???Ciekaw jestem co ten kabareciarz mniej niz sredniego
        polotu "wysmazyl"-a tak na marginesie-to "wprost" juz go nie chce????(Tyma
        rzecz jasna)
        • Gość: rumburak Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.03, 15:36
          Jeżeli on jest średniego lotu to ty jesteś pantofelek(pełzający)


          Gdzie link?
          • Gość: qaz Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.lublin.mm.pl 21.06.03, 16:34
            w twojej styji ,pało
        • Gość: Dżefrej Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.03, 15:36
          www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_030621/plus_minus_a_16.html
          Dawaj Kraken, czekam na komentarz!
          • Gość: Palnick Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.stenaline.com 21.06.03, 15:45
            Słaby ten słowotok. Powoli demencja górą a i starczej zapiekłości sporo.
            Merytorycznie dno. Ubliżanie kobiecie per "Nasza Szkapa" - niskie choć godne
            wsiowego mentora jakim jest Tym.
            Skończył się intelektualnie podobnie jak Pietrzak.
            • Gość: fafnucy Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.03, 15:55
              Ty palnick a ty jesteś taki jakiś od poczatku wypalony albo zapchany guvvnem.
              I oczywiście mocno nie zgadzam się z twoją zwrotką.Czyżbyś był złośliwy na
              starość?
          • Gość: Kraken Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.proxy.aol.com 21.06.03, 16:30
            Gość portalu: Dżefrej napisał(a):

            > www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_030621/plus_minus_a_16.html
            > Dawaj Kraken, czekam na komentarz!
            **********************************
            -Kr. czekasz "robaczku"???NO TO SRUUUU!!!!!Caly ten belkot Tyma jak zwykle o
            kant dupy mozna potluc-nie wiadomo o co mu wlasciwie chodzi(przestalem dziwic
            sie "Wprostowi"[ktorego rowniez nie cierpie],ze pozbyl sie IDIOTY)
            Podejrzewam,ze Tym wyladowuje swe osobiste frustracje-nie zalapal sie
            biedaczyna do NICZEGO powazniejszego,wiec wyladowuje sie w takich szmatlawcach
            jak "rzepa"(PLACZE DEBIL,ZE WYPRZEDANO POLSKE,ALE SAM PISZE W CUDZOZIEMSKIEJ
            GAZECIE)
            Pisze ta bidota "kabareciarska" m.in.
            cyt."W niedawnych czasach PZPR, tej prawdziwej PZPR, która robiła, co chciała,
            bo miała to zagwarantowane obecnością sowieckich wojsk okupacyjnych w Polsce -
            otóż w tamtych czasach żadnej afery Rywina być nie mogło. I nie było. Partia
            miała praktycznie wszystko, a ludzie nie mieli praktycznie nic. W PRL był tylko
            ocet i kartki poza tym na wszystko. Na benzynę, na mąkę, na cukier i na buty, i
            na wódkę, i na wyroby czekoladopodobne. Moim Ukochanym Młodym Małpoludom (MUMM)
            przypominam (a raczej informuję), że to nie jest żart felietonisty. Tak się
            nazywała brązowa masa, która zastępowała czekoladę: wyrób czekoladopodobny. I
            był na kartki. Jedna tabliczka na miesiąc. Ale wtedy, powtarzam, wszystko było
            na kartki."
            *****************************
            -Kr.Bez przesady PARTIA_MATUSZKA nasza kochana nie miala WSZYSTKIEGO-ty moze
            nie pamietasz,bo w tamtych czasach jeszcze ojcu miedzy jadrami grasowales w
            charakterze plemnika-ALE JA PAMIETAM "SOLIDARNOSCIOWE" "prawdy" jak to ponoc
            tow. Gierek ma wille 500m.kw. i klamki ze szczerego ZLOTA(jako dar[czy moze
            lapowka] od szejka Kuwejtu,czy moze samego Saddama)-jak to Maciej Szczepanski
            (szef radiokomitetu) ma w lazience syryjskie marmury spajane srebrem(niektorzy
            twierdzili,ze "bialym" zlotem,) Jak to "towarzyszka" malzonka tow. I sekr. PZPR
            co tydzien na koszt rzadu lata do Paryza czesac sie i takie tam rozne-I CO Z
            TEGO OKAZALO SIE PRAWDA????-NIC,KOMPLETNIE NIC!!!!
            Ale pomijajac te brednie-w czasach (nieslusznych) PRL moglem zlozyc skarge na
            KAZDEGO urzednika(z wojewoda wlacznie)-i w terminie ustawowym-2 tygodnie skarga
            zostala (najczesciej pozytywnie) rozpatrzona-WEZ ZLOZ TAKA SKARGE DZISIAJ!!!
            (NIE BEDAC OCZYWISCIE "SIOSTRZENCEM" PLEBANA,CZY WOJTA BADZ BURMISTRZA)-CO
            WSKORASZ???GOWNO!!!
            Klamie ta sierota(doceniana [co jest wlasnie zabawne] WLASNIE w czasach
            PRL),ze na WSZYSTKO byly kartki-to bylo podczas stanu wojennego-do konca
            pozostaly TYLKO kartki na mieso(pracownik fizyczny otrzymywal 4,5kg.;"umyslowy"-
            2,5 kg,) cukier przyslugiwal w ilosci 2 kg "na leb"(wielu mialo go takie
            zapasy,ze pedzilo znakomity i zdrowy bimber-na pewno lepszy od mieszaniny o
            nieznanym skladzie chemicznym ,ktora pijesz dzisiaj,we "wolnej" Polsce)-wielu
            pomimo tych owrzeszczanych kartek odzywialo sie znacznie lepiej[niektorzy
            mogliby powiedziec ,ze wrecz LUKSUSOWO] anizeli ma to miejsce dzisiaj)
            ALE JEDZMY DALEJ
            *********************************8
            cyt.
            "SLD jest silny układami, korupcją i infantylizmem swych przeciwników. Jest
            silny wobec słabych, czyli jest silny, bo u nas innych silnych nie ma. SLD
            trzyma telewizję w żelaznym uścisku, czyli propagandowo jest górą. I to jaką
            górą! Forsę też ma, bo socjaldemokraci (jak się przechrzcili komuniści)
            zawłaszczali, co chcieli. W dodatku wiedzieli, gdzie jest co i ile warte, poza
            tym mieli czas się do tego przygotować, bo przecież ogłoszenie stanu wojennego
            było właśnie daniem sobie czasu na spokojny i niespieszny demontaż. W dodatku
            teraz SLD ma tysięczne różne agencje skarbu państwa, a to też są wspaniałe
            dojne krowy i pełna bezkarność w dojeniu. SLD sam rządzi i samorządzi, więc nie
            ma obawy, by coś sprywatyzować, bo to się nie opłaca, skoro można brać dla
            siebie państwowe pieniądze podatników."
            ****************************************

            -Kr.Rzecz w tym,ze autorzyna przeczy sam sobie raz (w innym "felietonie"
            pisze,ze PZPR nie wiedzialomnawet gdzie i co MA)-teraz pisze jakby na odwrot-ze
            DOSKONALE wiedzieli "gdzie co lezy"-niestety-nie wiedzieli jednego-GDZIE STOJA
            KONFITURY- te sztuke do perfekcji opanowli "chopcy ze solidarnosci
            zlodziejskiej mieniacy sie "obroncami "ucisnionego" ludu-zapomnial biedaczysko
            (skleroza wprawdzie NIE BOLI-ale trzeba sie niepotrzebnie nabiegac)-
            KOMU "zawdzieczaja" Polacy to dzisiejsze badziewie-szybko wszystkie PRAWICZKI i
            prostytutki polityczne w postaci takiego Rokity,Plazynskiego<Kaczorow
            zapomnieli KTO rzadzil w poprzedniej ekipie,ktora na "do widzenia" uraczyla
            nastepcow kolosalna jak na polskie warunki dzuira budzetowa i Balcerowiczem na
            nieusuwalnym stanowisku!!!
            Nie chce juz przypominac sylwetki PIERWSZEGO PRYWACIARZA IIRP-niejakiego
            lewandowskiego,czy jego desantu-syryjczyka i bochniarzowej,nie mowiac juz o
            PIERWSZYM CHLODNICZYM godpodarki niejakim podobno profesorze(tylko trudno
            wymienic jego dorobek "naukowy)-balcerowiczu-dzisiejsza mizeria jest wlasnie
            wynikiem WARIACKIEJ PRYWATYZACJI NAJLEPSZYCH ZAKLADOW(ktorych prywatyzacja
            wcale nie byla potrzebna i w wyniku ktorej gospodarka "PADLA NA RYJ")-cos
            dziwnie wybiorcza "pamiec" ma ten "autor"
            No a na koniec PO PROSTU SAM MIOD idiotyzmu Tyma
            *******************************
            cyt.
            "Kolejna afera, a zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że dzień bez afery
            korupcyjnej jest dniem straconym. Kolejna afera zatem, bo koncern niemiecki
            miał zakładać siłownie wiatrowe, ale nie dał łapówki i nie wszedł na polski
            rynek. Jakby dał, to by wszedł, ale nie dał. Wielkie firmy odeszły z kwitkiem,
            gdy chciały u nas inwestować. Chcesz inwestować? Daj w łapę baronowi z SLD. Nie
            dasz? To nie wejdziesz"
            **************************

            -Kr.Hehehehe-SILOWNIE WIATROWE!!!!CO ZA BREDNIA!!!!To juz faktycznie moglo
            ulec sie w lepetynie skonczonego KRETYNA!!!!
            JAK SWIAT DLUGI I SZEROKI,SILOWNIE WIATROWE WIECEJ KOSZTUJA,ANIZELI POZYTKU Z
            NICH WYNIKA!!!Szczegolnie w Polsce-huraganami slynacej(chyba tylko w spodniach
            Tyma po spozyciu PEERELOWSKIEJ dworcowej (PKP)grochowki)-jakie to szczescie,ze
            rzad chociaz tutaj NIE ZROBIL Z SIEBIE OSTATNIEGO DURNIA!!!Niemiaszki chcialy
            nas wiatraczkami uszczesliwic-A PO CHOLERE,SKORO POLSKIE ELEKTROWNIE(te
            tradycyjne) nie bardzo wiedza co robic z wyprodukowana energia i obnizaja moce
            produkcyjne?????Kiedy PRL probowalo wybudowac ekologiczna elektrownie jadrowa-
            "chopcy ze soli...-nieeee,kurwa,przez gardlo nie chce mi to przelesc"-po
            zmianie ekipy w try miga zablokowaliminwestycje w Klempiczu(pomimo JUZ
            poniesionych OGROMNYCH nakladow finansowych na "uzbrojenie terenu i
            infrastrukture)a teraz niewydarziny "MIS" z filmu Barei chcialby ubogacic kraj
            idiotycznymi wiatraczkami,ktore nawet same na siebie nie zarabiaja!!!
            Ciekawe jaki "Helmut" i w powiazaniu z jaka spolka chcial zrobic
            kolejny "wpanialy" geszeft,za ktory zaplaciliby WSZYSCY podatnicy-TAK bowiem
            zazwyczaj koncza sie tego rodzaju "inwestycje"
            REASUMUJAC-BREDNIA GONI CYMBALSTWO I IDIOTYZMEM POGANIA!!!!
            • Gość: fafnucy Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.03, 16:37
              Kraken jesteś rzeczywiście nieskończenie zidiociałym cymbałem, w dodatku
              niebezpiecznym.
              • Gość: Kraken Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.proxy.aol.com 21.06.03, 16:52
                Gość portalu: fafnucy napisał(a):

                > Kraken jesteś rzeczywiście nieskończenie zidiociałym cymbałem, w dodatku
                > niebezpiecznym.
                *****************************
                -Kr. Innej odpowiedzi od wielbiciela Tyma i "Rzepy"NIE SPODZIEWALEM SIE!!!-ALE
                MOZE ZECHZESZ W UZASADNIENIU(byc moze prawdziwego osadu mej skromnej osoby)
                posluzyc sie ARGUMENTAMI,a nie kublem GOWNA ,w jakim nieustannie sie
                babrzecie???
                • Gość: fafnucy Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.03, 16:58
                  Twój debilizm jest niewytłumaczalny. To fenomen. Radziłbym spróbować poszukać
                  argumentów u szrinka, choć i on może rozłożyć ręce...
            • Gość: Dżefrej Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.03, 17:31
              Gość portalu: Kraken napisał(a):
              > (...)-ty moze nie pamietasz,bo w tamtych czasach jeszcze ojcu miedzy jadrami
              > grasowales w charakterze plemnika-

              Kraken, a do kogo odnosi się ten fragment powyzej?
            • basia.basia Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' 21.06.03, 20:53
              Dedykuję Ci Kraken poniższy fragment rozprawki Artuta Schopenhauera
              pt."Erystyka czyli sztuka prowadzenia sporów":

              " W istocie rzeczy, dyskusja jako gimnastyka myśli daje często obopólną
              korzyść służąc sprawdzeniu własnego rozumowania, a także powstawaniu nowych
              poglądów. Jednakże obaj dyskutanci muszą być mniej więcej równi sobie pod
              względem erudycji i inteligencji. Jeżeli jednemu z nich brakuje pierwszej,
              to nie zrozumie wszystkiego. Brak inteligencji natomiast doprowadzi go do
              rozgoryczenia, które go skłoni do nieuczciwości i do podstępów, w końcu
              do grubiaństwa."
      • Gość: luv Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.icpnet.pl 21.06.03, 15:39
        www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_030621/plus_minus_a_16.html
    • basia.basia Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' 21.06.03, 15:51
      Widzę, że większość pojechała na zieloną trawkę
      a ta co jest, ma nastrój do "walenia na oślep".
      Może umknął Ci wstępniak Króla z Wprost?
      Na wszelki wypadek podaję link dla poprawy humoru
      dla takich co nie lubią rękoczynów.

      www.wprost.pl/ar/?O=45488
      Mnie Tym dzisiaj przygnębił.
      Porozmawiałabym o tym ale
      najpewniej usłyszałabym:
      do garów garkotłuku.

      Pozdrawiam
      • indris Tym, Król - jedna banda 21.06.03, 16:07
        To jest to samo michnikowprostowokwasowe towarzystwo. Do Millera mam sporo
        pretensji. Ale już wolę jego niz tę neoliberalną bandę.
        • tore.andre.flo glupis /nt 23.06.03, 01:24
      • Gość: pierwszy sekretarz Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.acn.waw.pl 21.06.03, 19:14
        basia.basia napisała:

        > Widzę, że większość pojechała na zieloną trawkę
        > a ta co jest, ma nastrój do "walenia na oślep".
        > Może umknął Ci wstępniak Króla z Wprost?
        > Na wszelki wypadek podaję link dla poprawy humoru
        > dla takich co nie lubią rękoczynów.
        >
        > www.wprost.pl/ar/?O=45488
        > Mnie Tym dzisiaj przygnębił.
        > Porozmawiałabym o tym ale
        > najpewniej usłyszałabym:
        > do garów garkotłuku.
        >
        > Pozdrawiam


        Może to i dobrze, że Millera nie wyprowadzono teraz. Pójdzie i tak a jest
        szansa, że pociągnie za sobą większe stadko. Może kózki dostana kopa w zadek
        podobnego do tego jaki zainkasowała AWS?

        Pozdrawiam!
    • Gość: JWZ Drobne pytanie IP: *.szklarska-poreba.sdi.tpnet.pl 21.06.03, 15:54
      Czy ktoś może odpowiedzieć mi na pytanie: gdzie pan Tym był w tamtych PZPR-
      owskich czasach, gdzie był i co robił w 1989 roku i nastepnych?
      Odpowiedź na te pytania niewątpliwie ułatwi ustosunkowanie się do polecanego
      felietonu.
      • Gość: Kraken Re: Drobne pytanie IP: *.proxy.aol.com 21.06.03, 16:34
        Gość portalu: JWZ napisał(a):

        > Czy ktoś może odpowiedzieć mi na pytanie: gdzie pan Tym był w tamtych PZPR-
        > owskich czasach, gdzie był i co robił w 1989 roku i nastepnych?
        > Odpowiedź na te pytania niewątpliwie ułatwi ustosunkowanie się do polecanego
        > felietonu.
        **************************
        -Kr. PO CO PYTASZ,skoro wszyscy wiedza-byl na PRLowskiej FALI wystepujac w
        filmach(najczesciej rez. Barei),gdzie gral role tepowatych przyglupow-CO JAK
        WIDAC Z OWEGO "FELIETONA" RACZEJ TRUDNOSCI MU NIE SPRAWIALO-nie musial "wczuwac
        sie w role"-ON JEST przyglupem
      • jowoj Re: Drobne pytanie 21.06.03, 16:37
        Gość portalu: JWZ napisał(a):

        > Czy ktoś może odpowiedzieć mi na pytanie: gdzie pan Tym był w tamtych PZPR-
        > owskich czasach, gdzie był i co robił w 1989 roku i nastepnych?
        > Odpowiedź na te pytania niewątpliwie ułatwi ustosunkowanie się do polecanego
        > felietonu.
        ==================================================================
        Znany i podziwiany aktor, satyryk, reżyser, a także były bramkarz i szatniarz w
        klubie "Stodoła". W latach 1953-57 studiował chemię na Politechnice, rysunek i
        prace ręczne w Studium Nauczycielskim, w latach 1957-58 studiował przetwórstwo
        na SGGW, wreszcie dwa lata w PWST. Wczasie studiów był aktorem i autorem
        tekstów w kabaretach studenckich. Jest także współtwórcą i wykonawcą wielu
        rozrywkowych programów tv.
        W latach 1960-72 był aktorem, autorem i reżyserem w STS, a w latach 1963-64
        dyrektorem. Brał udział w przedstawieniach kabaretów "Owca", "Dudek", "Lopek"
        i "Wagabunda". Ponadto Stanisław Tym jest autorem sztuk teatralnych i
        słuchowisk radiowych.

        • Gość: Kraken Re: Drobne pytanie IP: *.proxy.aol.com 21.06.03, 17:00
          jowoj napisał:

          > Gość portalu: JWZ napisał(a):
          >
          > > Czy ktoś może odpowiedzieć mi na pytanie: gdzie pan Tym był w tamtych PZPR
          > -
          > > owskich czasach, gdzie był i co robił w 1989 roku i nastepnych?
          > > Odpowiedź na te pytania niewątpliwie ułatwi ustosunkowanie się do polecane
          > go
          > > felietonu.
          > ==================================================================
          > Znany i podziwiany aktor, satyryk, reżyser, a także były bramkarz i szatniarz
          w
          >
          > klubie "Stodoła". W latach 1953-57 studiował chemię na Politechnice, rysunek
          i
          > prace ręczne w Studium Nauczycielskim, w latach 1957-58 studiował
          przetwórstwo
          > na SGGW, wreszcie dwa lata w PWST. Wczasie studiów był aktorem i autorem
          > tekstów w kabaretach studenckich. Jest także współtwórcą i wykonawcą wielu
          > rozrywkowych programów tv.
          > W latach 1960-72 był aktorem, autorem i reżyserem w STS, a w latach 1963-64
          > dyrektorem. Brał udział w przedstawieniach kabaretów "Owca", "Dudek", "Lopek"
          > i "Wagabunda". Ponadto Stanisław Tym jest autorem sztuk teatralnych i
          > słuchowisk radiowych.
          > ********************************88
          -Kr. stutiowal TO,studiowal SMO,studiowal TAM,studiowal TU- A CO UKONCZYL????
          Zreszta czy studiowanie daje patent na NIE BYCIE GLUPKIEM????
          Moze zechzesz podac jakies tytuly tych "sztuk teatralnych"-jesli bowiem nie
          myle sie papierz ROWNIEZ jest 'autorem"-tylko wlasciwie CZEGO????-branie
          udzialu w przedstawieniach kabaretu o NICZYM jeszcze nie swiadczy-niech
          sprobuje zastapic Laskowika czy Rewinskiego(ewentualnie ich wspanialy duet z
          kabaretu "TEY") albo Loze44
          wiec "daj sobie siana"-im wiecej kierunkow studiowal-tym gorzej to o nim
          swiadczy,poniewaz W NICZYM NIE JEST NAPRAWDE DOBRY-taki Drozda ukonczyl choc
          wydzial elektryczny Politechniki Wroclawskiej-a ze wolal zostac satyrykiem....
          • Gość: Baba w oknie Re: Drobne pytanie IP: *.tvk-gaj.pl 22.06.03, 17:05
            Kraken, jestem pelna podziwu dla Ciebie - za precyzyjne udowodnienie (punkt po
            punkcie) roznych - lagodnie mowiac - dowolnosci w felietonie Tyma. Mnie
            najbardziej zdenerwowal gadaniem o tym occie i kartkach, bo gdyby byl mlodszy
            to bym rozumiala, ze nie pamieta kiedy to bylo i dlaczego, ale przeciez "facet"
            byl dorosly w czasach kiedy kartki sie nikomu jeszcze nie przysnily. Sklerozy
            chyba tez nie ma, bo jedyne co robi swietnie to zonglowanie skojarzeniami. Ze
            przy okazji miesza prawde z banialukami w imie dowcipu za wszelka cene - prawo
            felietonisty. Problem, niestety, w tym ze mniej wyrobieni czytelnicy biora jego
            teksty doslownie.
            Przeczytalam najpierw komentarze, potem felieton i dlatego tak sie wymadrzam.
            Opinie o Tymie jako niemal wieszczu narodowym wyglaszane np. przez takich
            pieszczochow PRL-u jak Kutz, Mlynarski, Wajda i Zanussi - ubawily mnie do lez!
      • Gość: JWZ Re: Drobne pytanie IP: *.szklarska-poreba.sdi.tpnet.pl 21.06.03, 16:53
        Gość portalu: JWZ napisał(a):

        > Czy ktoś może odpowiedzieć mi na pytanie: gdzie pan Tym był w tamtych PZPR-
        > owskich czasach, gdzie był i co robił w 1989 roku i nastepnych?
        > Odpowiedź na te pytania niewątpliwie ułatwi ustosunkowanie się do polecanego
        > felietonu.

        Dzięki za odpowiedź. Ale co z okresem lat 80-tych i 90-tych?
        • jowoj Re: Drobne pytanie 21.06.03, 17:48
          Gość portalu: JWZ napisał(a):

          > Gość portalu: JWZ napisał(a):
          >
          > > Czy ktoś może odpowiedzieć mi na pytanie: gdzie pan Tym był w tamtych PZPR
          > -
          > > owskich czasach, gdzie był i co robił w 1989 roku i nastepnych?
          > > Odpowiedź na te pytania niewątpliwie ułatwi ustosunkowanie się do polecane
          > go
          > > felietonu.
          >
          > Dzięki za odpowiedź. Ale co z okresem lat 80-tych i 90-tych?
          ====================================================================

          Tadeusz Konwicki: Uwielbiam Stanisława Tyma i jestem dumny, że jest moim
          sąsiadem.

          Kazimierz Kutz: Janusz Minkiewicz podejrzewał, że Tym jest jego drugim
          nazwiskiem - mnie również ciekawi owa niezmiernie tajemnicza sprawa, kim on
          jest i skąd się wziął.

          Jolanta Lothe: Człowiek o niesamowitej vis comica, połączonej z bystrą
          inteligencją i ostrym, trafnym widzeniem świata.

          Tadeusz Mazowiecki: Jedyny prawdziwy dziś felietonista.

          Wojciech Młynarski: Stasio Tym od ponad 40 lat udowadnia, że satyra może być
          jednocześnie mądra i śmieszna.

          Daniel Olbrychski: W jednym zdaniu? - uciekł z miasta, Tym potęgą jest i basta!

          Krzysztof Piesiewicz: Nie wyobrażam sobie, że Tyma ni ma, dlatego życzę sobie,
          aby jak najdłużej pobudzał nasz rechot w związku z tzw. całokształtem
          okoliczności sprawy + moc serdeczności.

          Marek Piwowski: Problem Stasia Tyma polega na tym, że bohaterami jego utworów
          są postaci, które później decydują o dopuszczeniu tych komedii na rynek.

          Jeremi Przybora: Zgodnie z tradycją gratulacje dla czcigodnych jubilatów należy
          zacząć od siebie: lata temu na pytanie reporterki, do kogo ja właściwie
          adresuję swoją, jak to określiła, twórczość, odpowiedziałem, że do Stanisława
          Dygata, który się nawet z tego powodu ucieszył; podejrzewam, że Stanisław Tym
          adresuje swoją twórczość głównie do mnie, więc chciałem mu za to przy tej
          wspaniałej okazji podziękować i pogratulować, bo uważam, że w końcu jestem nie
          najgorszym adresatem.

          Zbigniew Religa: Superfacet, superdowcip, nieprzeciętna umysłowość, a w dodatku
          podbił moje serce niezwykle opiekuńczym stosunkiem do psów, z których sforą
          spotykam go często w parku, gdzie miewamy sposobność miło pogawędzić.

          Jerzy Trela: Między jednym a drugim Konradem miałem prawdziwą przyjemność grać
          rolę Bimbra w jego "Rozmowach przy wycinaniu lasu" - z podobną radością
          wystąpiłem też ze Stanisławem Tymem, człowiekiem o nieprzeciętnej inteligencji
          i równie subtelnym poczuciu humoru, na scenie, choć było to, niestety, tylko
          dwa razy.

          Andrzej Wajda: Po raz pierwszy ujrzałem go przed 40 laty w niepowtarzalnym
          programie, kiedy w aktorskim bufecie STS-u wszedł na maleńką estradkę ubrany w
          krawat, białą koszulę, marynarkę - jakby miał zaprezentować coś bardzo
          uroczystego - po czym wniósł miednicę, zdjął krawat, zdjął marynarkę, zdjął
          koszulę, wyprał koszulę, włożył koszulę, włożył krawat, włożył marynarkę i
          wyszedł; kiedy zaś wybierałem się do Los Angeles po Oscara, podpowiedział mi
          najważniejsze zdanie mego przemówienia: "Będę mówił po polsku, ponieważ myślę
          po polsku".

          Krzysztof Zanussi: Stanisław Tym pozostając cały we współczesności, broni tego,
          co jest prawdziwą wartością w tradycji i za to go lubię szczególnie.

          Stanisław Tym urodził się 17 lipca 1937 r. w Małkini. To człowiek-instytucja:
          satyryk, felietonista, aktor estradowy, reżyser, komediopisarz, autor skeczy
          (m.in. "Ucz się, Jasiu, czyli wężykiem, wężykiem"), wreszcie były bramkarz i
          szatniarz w klubie Stodoła. Studiował w Warszawie: rysunek i prace ręczne w
          Studium Nauczycielskim, chemię na Politechnice, był w SGGW i dwa lata na
          wydziale aktorskim w PWST. Od 1957 r. występował w kabaretach studenckich, a w
          latach 1960 - 1972 związany był z warszawskim Teatrem STS jako aktor, autor i
          reżyser. Był współautorem programów kabaretów "Owca", "Dudek", "Lopek"
          i "Wagabunda", w których występował. Autor sztuk teatralnych (m.in. "Ciemny
          grylaż" - z Jerzym Dobrowolskim, "Kochany Panie Ionesco!", "Rozmowy przy
          wycinaniu lasu", "Rock & Troll"), słuchowisk radiowych. Współtwórca
          improwizowanej roli pasażera bez biletu w filmie "Rejs", autor dialogów,
          scenarzysta, aktor i współreżyser filmów Stanisława Barei (m.in. "Nie ma róży
          bez ognia", "Brunet wieczorową porą", "Co mi zrobisz, jak mnie
          złapiesz", "Miś"). Laureat wielu nagród, m.in. Nagrody Kisiela dla najlepszego
          publicysty (1998), I nagrody za program rozrywkowy "Jujka wg Tyma" na gdańskim
          II Festiwalu Dobrego Humoru (2001), telewizyjnego Pegaza "za poczucie humoru i
          przenikliwość umysłu" (2002). Jest stałym felietonistą "Rzeczpospolitej".
          Marek Borowski: Coś mi się zdaje, że ktoś mu kiedyś powiedział: "Staszek,
          idziesz! Staszek, musisz!" i tak już zostało - oby mu się tylko nie odechciało
          i nie uznał, że nie musi.

          Gustaw Holoubek: Wyraźnie jest wysłannikiem Pana Boga, choć na próżno
          szukalibyśmy logiki u Pana Boga w nominowaniu swoich wybrańców - czasem zdarza
          się satyryk - co nie wyklucza faktu, że Stanisław Tym bardzo dobrze spełnia
          swoje obowiązki z polecenia Pana Boga.

          Krystyna Janda: Szaleję za nim jako człowiekiem i artystą.

          Lech Kaczyński: Zdolny satyryk, chociaż często trudno się z nim zgodzić.

          Jan Kobuszewski: Staś Tym jest w dziesiątce najważniejszych komediopisarzy od
          początku istnienia teatru polskiego - obok Fredry, Blizińskiego, Bałuckiego,
          Słonimskiego, Mrożka


          • Gość: Palnick Ale to już było i nie wróci więcej! IP: *.stenaline.com 21.06.03, 17:51
            felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej'

            Słaby ten słowotok. Powoli demencja górą a i starczej zapiekłości sporo.
            Merytorycznie dno. Ubliżanie kobiecie per "Nasza Szkapa" - niskie choć godne
            wsiowego mentora jakim jest Tym.
            Skończył się intelektualnie podobnie jak Pietrzak.
            • jowoj Re: Ale to już było i nie wróci więcej! 21.06.03, 17:54
              Gość portalu: Palnick napisał(a):

              > felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej'
              >
              > Słaby ten słowotok. Powoli demencja górą a i starczej zapiekłości sporo.
              > Merytorycznie dno. Ubliżanie kobiecie per "Nasza Szkapa" - niskie choć godne
              > wsiowego mentora jakim jest Tym.
              > Skończył się intelektualnie podobnie jak Pietrzak.
              ===========================================================
              A poza tym u ciebie wszyscy zdrowi?
              Idź, i daj sobie w palnik
            • Gość: fafnucy powoli pod wagą argumentów się wycofujemy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.03, 17:55
              nie pierdool mi tu bo ciebie wogóle nie ma i nie będzie
            • Gość: fafnucy Re: Ale to już było i nie wróci więcej! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.03, 17:57
              Gość portalu: Palnick napisał(a):

              > felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej'
              >
              > Słaby ten słowotok. Powoli demencja górą a i starczej zapiekłości sporo.
              > Merytorycznie dno. Ubliżanie kobiecie per "Nasza Szkapa" - niskie choć godne
              > wsiowego mentora jakim jest Tym.
              > Skończył się intelektualnie podobnie jak Pietrzak.


              W tej zwrotce jest kilka sprzeczności.
          • Gość: fafnucy Re: Drobne pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.03, 17:53
            Jego sztuki są dobre !
            • jowoj Re: Drobne pytanie 21.06.03, 18:00
              Gość portalu: fafnucy napisał(a):

              > Jego sztuki są dobre !
              =======================================
              Wystarczył "Rejs" aby wejść do historii
        • Gość: wartburg Tym IP: *.pppool.de 21.06.03, 19:52
          Stranislaw Tym to zdecydowanie najlepsze pioro w Polsce obecnie.
          Nie znam nikogo, kto by mu dorownal. Jego felietony sa prawdziwymi
          arcydzielami literatury. Niemal w kazdym odbija sie wszechswiat
          polskiej rzeczywistosci. Trzeba niebywalego mistrzostwa, a przede
          wszystkim jasnosci myslenia, zeby pisac na takim poziomie.

          Nie znam go osobiscie i dlatego nie moge go zapytac, dlaczego poszedl
          sobie z "Wprost", ale jestem przekonany, ze to byla jego decyzja.
          Dysonans jakosci, jaki wytworzyl sie pomiedzy nim, a reszta tych
          zalosnych amatorow, ktorzy tam sie produkowali, byl zbyt wielki.
          Na jego miejscu tez bym nie zdzierzyl takiego sasiedztwa.

          Dla mnie to jest najbardziej niesamowite, ze wlasnie ktos taki jak
          Tym, czlowiek pozbawiony jakiejkolwiek pretensji, doszedl do takiej
          perfekcji w pisaniu. Jego kawalki mozna porownac z Bulhakowem albo
          Singerem. Moze nawet z Czechowem. Nie ma u niego tego niezosnego
          rozgadania, tego puszenia sie, ktore tak rozpanoszylo sie w polskim
          pismiennictwie. Tym jest niezwykle precyzyjny, kazde slowo odmierza
          po kilka razy. Osiagnal taka klase, ze w bezposredniej konfrontacji,
          jestem o tym przekonany, wygralby nawet z powszechnie uznanymi
          wielkosciami polskiego felietonu - takimi jak Slonimski albo Prus.

          Ta rozszczekana sfora, ktora tutaj z takim impetem rzucila sie na
          niego, oczywiscie tego nie wie, bo i skad? Z takimi kolegami nie ma
          sensu polemizowac. Niech klna, pluja i wypisuja swoje zlote mysli
          na scianie w kiblu. Tam znajda z pewnoscia wdziecznych czytelnikow.

          I jakby na to nie patrzec, o klasie Tyma swiadczy gwaltownosc ich
          reakcji. Wlasciwie to mozna bylo sie tego spodziewac.
          • jowoj Re: Tym 21.06.03, 19:57
            Gość portalu: wartburg napisał(a):

            > Stranislaw Tym to zdecydowanie najlepsze pioro w Polsce obecnie.
            > Nie znam nikogo, kto by mu dorownal. Jego felietony sa prawdziwymi
            > arcydzielami literatury. Niemal w kazdym odbija sie wszechswiat
            > polskiej rzeczywistosci. Trzeba niebywalego mistrzostwa, a przede
            > wszystkim jasnosci myslenia, zeby pisac na takim poziomie.
            >
            > Nie znam go osobiscie i dlatego nie moge go zapytac, dlaczego poszedl
            > sobie z "Wprost", ale jestem przekonany, ze to byla jego decyzja.
            > Dysonans jakosci, jaki wytworzyl sie pomiedzy nim, a reszta tych
            > zalosnych amatorow, ktorzy tam sie produkowali, byl zbyt wielki.
            > Na jego miejscu tez bym nie zdzierzyl takiego sasiedztwa.
            >
            > Dla mnie to jest najbardziej niesamowite, ze wlasnie ktos taki jak
            > Tym, czlowiek pozbawiony jakiejkolwiek pretensji, doszedl do takiej
            > perfekcji w pisaniu. Jego kawalki mozna porownac z Bulhakowem albo
            > Singerem. Moze nawet z Czechowem. Nie ma u niego tego niezosnego
            > rozgadania, tego puszenia sie, ktore tak rozpanoszylo sie w polskim
            > pismiennictwie. Tym jest niezwykle precyzyjny, kazde slowo odmierza
            > po kilka razy. Osiagnal taka klase, ze w bezposredniej konfrontacji,
            > jestem o tym przekonany, wygralby nawet z powszechnie uznanymi
            > wielkosciami polskiego felietonu - takimi jak Slonimski albo Prus.
            >
            > Ta rozszczekana sfora, ktora tutaj z takim impetem rzucila sie na
            > niego, oczywiscie tego nie wie, bo i skad? Z takimi kolegami nie ma
            > sensu polemizowac. Niech klna, pluja i wypisuja swoje zlote mysli
            > na scianie w kiblu. Tam znajda z pewnoscia wdziecznych czytelnikow.
            >
            > I jakby na to nie patrzec, o klasie Tyma swiadczy gwaltownosc ich
            > reakcji. Wlasciwie to mozna bylo sie tego spodziewac.
            ==========================================================
            Powiedziałbym, że pełni role Boya i Stańczyka.Masz racje, trudno o lepsze pióro
            w satyrze polskiej.Pozdrawiam
          • Gość: JWZ Re: Tym - Dlaczego? IP: *.szklarska-poreba.sdi.tpnet.pl 22.06.03, 07:05
            Najpierw chciałbym podziękować za poświęcenie czasu w celu zaspokojenia
            mojej "próżności". Wszystkim, którzy odpowiedzieli na moje "drobne pytanie".
            Sam pewnie nie znalazłbym dość czasu, aby poznać bliżej dorobek artystyczny
            Stanisława Tyma. Jednak, zwracając się z pytaniem o przeszłość St. Tyma nie
            chodziło mi głównie o jego zacięcie artysty. Powiem więcej. Bardziej mnie
            interesował jego portret polityczny z lat ubiegłych. W szczególności, czy był
            li tylko obserwatorem tamtych wydarzeń, czy również ich uczestnikiem?

            Szczerze mówiąc - może to wstyd - nie znałem bliżej postaci i
            twórczości naszego "bohatera". Kilkakrotnie miałem okazję słuchać i oglądać go
            w "telewizorni". Przyznaję, że p. Tym posiada rzadką dziś umiejętność pisania.
            Żeby nie powtarzać, potwierdzam wszystkie przytoczone przez Pana cechy jego
            pióra. I uderzyło mnie jeszcze jedno. Tu, na tym forum, spotkałem się ze stylem
            wypowiedzi pod wieloma względami podobnym. W szczególności, te dwa style łączy
            owa lekkość pióra niedostępna nam, zwykłym, prowincjonalnym "gryzipiórom" z
            wyczuwalnym ciężkim oddechem podobnym do sapania. Ale dość tej samokrytyki.

            Moja wypowiedź w tym miejscu nie miałaby jednak większego sensu, gdybym
            ograniczył się wyłącznie do potakiwania. Dlatego, niech mi będzie wolno
            przedstawić zdanie odrębne w paru kwestiach, a zwłaszcza w tych, które
            zwykliśmy określać mianem meritum zagadnienia. Muszę zgodzić się z niektórymi
            stwierdzeniami wyrażonymi w sąsiednich postach. Zwłaszcza tego, że St. Tym w
            swoim felietonie nie dokonał odkrycia Ameryki. Innymi słowy przedstawiony
            przez niego opis sytuacji, a także częściowa jej diagnoza mająca swoje źródła w
            czasach bardzo odległych są większości znane i dość dobrze już opisane. Przy
            tym, trzeba zauważyć - jest to diagnoza niepełna. Trudno jednak wymagać od
            formy felietonu - pełnej i kompleksowej wypowiedzi w tak obszernej materii.

            Co do formy - kultury wypowiedzi - można mieć niejakie zastrzeżenia.
            Czy fragment poświęcony paniom posłankom mieści się w granicach "dobrego
            smaku"? Niejako za ciosem, powielając błąd felietonisty, poszła nasza forumowa
            koleżanka, pani Basia, dając nie do końca słuszną reprymendę posiłkując się
            Schopenhauerem.

            Podobnie, wymaga wyjaśnienia wypowiedź pryncypialna i bezlitośnie
            obnażająca "walory" L. Millera. I nie chodzi mi o to, czy ta wypowiedź
            odpowiada rzeczywistemu obrazowi obecnego premiera. Wszyscy, z nielicznymi
            tylko wyjątkami, wiemy, że tak. Chodzi mi raczej o ustalenie od jak dawna St.
            Tym posiada taką wiedzę o premierze i od jak dawna pisze o nim w ten sposób w
            swoich felietonach. Stąd moje wcześniejsze pytanie o działalność p. Tyma w
            czasie przeszłym.

            I jeszcze jedna uwaga. Chyba najistotniejsza - dotycząca nie tego, co
            zostało poruszone w felietonie - lecz tego, czego w nim zabrakło. Właściwej
            pointy - czyli wniosków końcowych. Zabrakło próby odpowiedzi na pytanie - jakie
            by było najlepsze dla Polski rozwiązanie obecnego kryzysu państwa? Co należy
            robić, aby nie dopuścić do całkowitego upadku Rzeczpospolitej? Niestety, autor
            nawet nie "otarł się" o te zagadnienia. Z tego też powodu uważam, że nie
            posiada on "instynktu propaństwowego", zgodnego przy tym z polską racją stanu.
            Zakończenie zastosowane w felietonie jest klasyczną ucieczką od tematu. Nie
            dość, że nie odpowiada na powyższe pytania, to w dodatku brak w nim odniesienia
            do własnego tekstu, a zadane przez siebie pytania, St. Tym pozostawia bez
            odpowiedzi. Trochę przypomina to sytuację "zgubionego wątku", jakże częstą
            choćby na tym forum. "Rasowy" publicysta nie może uchylać się od odpowiedzi -
            czy też ich próby - na najważniejsze pytania dotyczące losu ponad 38 milionów
            obywateli, pytania na dziś i na jutro.

            Czas, w którym żyjemy jest całkiem niezwyczajny. Dlatego to, o co
            pytałem na początku - powinno, niczym echo, powrócić do nas nakazem. Wszyscy,
            którzy to dostrzegają winni są czegoś społeczeństwu. Winni są ograniczyć swoje
            bycie biernym obserwatorem swojego otoczenia. Winni stać się aktywnym
            uczestnikiem wydarzeń. Mówię te słowa z pełną świadomością ich znaczenia. Tym
            bardziej, że "czuję" moją, prywatną odpowiedzialność za to, co określamy jednym
            słowem - Polska.

            Serdecznie pozdrawiam.

            P.S. Proszę wybaczyć nieco przydługi tekst, ale... krócej się nie dało.

            • Gość: wartburg Re: Tym - Dlaczego? IP: *.pppool.de 22.06.03, 12:46
              Gość portalu: JWZ napisał(a):

              ) Najpierw chciałbym podziękować za poświęcenie czasu w celu zaspokojenia
              ) mojej "próżności". Wszystkim, którzy odpowiedzieli na moje "drobne pytanie".
              ) Sam pewnie nie znalazłbym dość czasu, aby poznać bliżej dorobek artystyczny
              ) Stanisława Tyma. Jednak, zwracając się z pytaniem o przeszłość St. Tyma nie
              ) chodziło mi głównie o jego zacięcie artysty. Powiem więcej. Bardziej mnie
              ) interesował jego portret polityczny z lat ubiegłych. W szczególności, czy był
              ) li tylko obserwatorem tamtych wydarzeń, czy również ich uczestnikiem?
              )
              ) Szczerze mówiąc - może to wstyd - nie znałem bliżej postaci i
              ) twórczości naszego "bohatera". Kilkakrotnie miałem okazję słuchać i oglądać
              go
              ) w "telewizorni". Przyznaję, że p. Tym posiada rzadką dziś umiejętność
              pisania.
              ) Żeby nie powtarzać, potwierdzam wszystkie przytoczone przez Pana cechy jego
              ) pióra. I uderzyło mnie jeszcze jedno. Tu, na tym forum, spotkałem się ze
              stylem
              )
              ) wypowiedzi pod wieloma względami podobnym. W szczególności, te dwa style
              łączy
              ) owa lekkość pióra niedostępna nam, zwykłym, prowincjonalnym "gryzipiórom" z
              ) wyczuwalnym ciężkim oddechem podobnym do sapania. Ale dość tej samokrytyki.
              )
              ) Moja wypowiedź w tym miejscu nie miałaby jednak większego sensu, gdybym
              ) ograniczył się wyłącznie do potakiwania. Dlatego, niech mi będzie wolno
              ) przedstawić zdanie odrębne w paru kwestiach, a zwłaszcza w tych, które
              ) zwykliśmy określać mianem meritum zagadnienia. Muszę zgodzić się z niektórymi
              ) stwierdzeniami wyrażonymi w sąsiednich postach. Zwłaszcza tego, że St. Tym w
              ) swoim felietonie nie dokonał odkrycia Ameryki. Innymi słowy przedstawiony
              ) przez niego opis sytuacji, a także częściowa jej diagnoza mająca swoje źródła
              w
              )
              ) czasach bardzo odległych są większości znane i dość dobrze już opisane. Przy
              ) tym, trzeba zauważyć - jest to diagnoza niepełna. Trudno jednak wymagać od
              ) formy felietonu - pełnej i kompleksowej wypowiedzi w tak obszernej materii.
              )
              ) Co do formy - kultury wypowiedzi - można mieć niejakie zastrzeżenia.
              ) Czy fragment poświęcony paniom posłankom mieści się w granicach "dobrego
              ) smaku"? Niejako za ciosem, powielając błąd felietonisty, poszła nasza
              forumowa
              ) koleżanka, pani Basia, dając nie do końca słuszną reprymendę posiłkując się
              ) Schopenhauerem.
              )
              ) Podobnie, wymaga wyjaśnienia wypowiedź pryncypialna i bezlitośnie
              ) obnażająca "walory" L. Millera. I nie chodzi mi o to, czy ta wypowiedź
              ) odpowiada rzeczywistemu obrazowi obecnego premiera. Wszyscy, z nielicznymi
              ) tylko wyjątkami, wiemy, że tak. Chodzi mi raczej o ustalenie od jak dawna St.
              ) Tym posiada taką wiedzę o premierze i od jak dawna pisze o nim w ten sposób w
              ) swoich felietonach. Stąd moje wcześniejsze pytanie o działalność p. Tyma w
              ) czasie przeszłym.
              )
              ) I jeszcze jedna uwaga. Chyba najistotniejsza - dotycząca nie tego, co
              ) zostało poruszone w felietonie - lecz tego, czego w nim zabrakło. Właściwej
              ) pointy - czyli wniosków końcowych. Zabrakło próby odpowiedzi na pytanie -
              jakie
              )
              ) by było najlepsze dla Polski rozwiązanie obecnego kryzysu państwa? Co należy
              ) robić, aby nie dopuścić do całkowitego upadku Rzeczpospolitej? Niestety,
              autor
              ) nawet nie "otarł się" o te zagadnienia. Z tego też powodu uważam, że nie
              ) posiada on "instynktu propaństwowego", zgodnego przy tym z polską racją
              stanu.
              ) Zakończenie zastosowane w felietonie jest klasyczną ucieczką od tematu. Nie
              ) dość, że nie odpowiada na powyższe pytania, to w dodatku brak w nim
              odniesienia
              )
              ) do własnego tekstu, a zadane przez siebie pytania, St. Tym pozostawia bez
              ) odpowiedzi. Trochę przypomina to sytuację "zgubionego wątku", jakże częstą
              ) choćby na tym forum. "Rasowy" publicysta nie może uchylać się od odpowiedzi -
              ) czy też ich próby - na najważniejsze pytania dotyczące losu ponad 38 milionów
              ) obywateli, pytania na dziś i na jutro.
              )
              ) Czas, w którym żyjemy jest całkiem niezwyczajny. Dlatego to, o co
              ) pytałem na początku - powinno, niczym echo, powrócić do nas nakazem. Wszyscy,
              ) którzy to dostrzegają winni są czegoś społeczeństwu. Winni są ograniczyć
              swoje
              ) bycie biernym obserwatorem swojego otoczenia. Winni stać się aktywnym
              ) uczestnikiem wydarzeń. Mówię te słowa z pełną świadomością ich znaczenia. Tym
              ) bardziej, że "czuję" moją, prywatną odpowiedzialność za to, co określamy
              jednym
              )
              ) słowem - Polska.
              )
              ) Serdecznie pozdrawiam.
              )
              ) P.S. Proszę wybaczyć nieco przydługi tekst, ale... krócej się nie dało.
              )

              Drogi JWZ,

              Twoje pytanie o postawe Tyma w latach PRL jest wybaczalne jedynie
              przy zalozeniu, ze w tamtych czasach nie bylo Cie jeszcze na swiecie.
              Tym zawsze nalezal do najbardziej tepionych krytykow PRL-owskiej krainy
              nonsensow. Chyba nikt nie potrafil jej tak genialnie odklamywac jak on.
              Zawsze byl w awangardzie kpiarzy, za co jedni go kochali, a inni bili
              po glowie i innych czesciach ciala.

              Chyba najlepiej oddaje to cytowana w poscie Jowoja opinia Piwowskiego
              o Tymie. Powtarzam ja. "Problemem Stasia polega na tym, ze bohaterami
              jego utworow sa postaci, ktore potem decyduja o dopuszczeniu tych
              komedii na rynek".

              Nie chce byc zrzeda, ale nie zdziwilbym sie, gdyby "problem ten" Stas
              mial do dzisiaj. Ja osobiscie jestem zdania, ze PRL - mimo ze w
              zmienionej formie - ma sie nadal dobrze. Tym tez tak to widzi
              (wszyscy to widza) i dlatego jego kasliwosc jest tak wazna i
              spolecznie (wybacz mi to slowo) potrzebna.

              To jest takze odpowiedz na Twoja watpliwosc, czy ktos w rodzaju Tyma
              ma prawo do tak daleko posunietej krytyki bez prezentacji jakiegos
              pozytywnego programu rozwiazan. Oczywiscie, ze ma! To jest jego
              obowiazek, zwracac uwage na istote rzeczy, na to, co inni tez widza,
              co ich w bucie uwiera, ale nie potrafia tego nazwac ani sformulowac.
              Pisal o tym Sokrates porownujac role filozofa w spoleczenstwie do
              trzmiela, ktory kasajac klacz sprawia, ze ta przestaje byc gnusna.
              Przypomnienie PRL-owskiego dowcipu o koniaku pitym ustami wladzy w
              imieniu spoleczenstwa w kontekscie zdjecia Millera z uniesionym
              kciukiem w kabinie F-16 powoduje, ze klacz zaczyna wierzgac.
              Ukaszenie bylo mistrzowskie.

              Nawiasem mowiac chce podziekowac jowojowi za informacje biograficzne
              dot. Tyma. Najbardziej ucieszylo mnie, ze urodzil sie 17 lipca 1937
              w Malkini. To jest moja ulubiona scena w "Rejsie", kiedy pasazer na
              gape, Tym, zostaje przedstawiony pasazerom przez kapitana statku
              (Pietruskiego) jako nowy kulturalno-oswiatowy.

              Ta scena, w ktorej Tym, mocno speszony, przez caly czas wpatrywal sie
              w czubek od buta, zawsze doprowadzala widownie do spazmow smiechu.
              "To moze ja teraz skorzystam z okazji i powiem pare slow o sobie",
              mowi Tym. Urodzilem sie w 1937 roku". Przerwa. "Dokladnie mowiac
              w polowie 1937 roku..." Przerwa. "Dokladniej mowiac w lipcu 1937
              roku..." Przerwa tym razem dluzsza, klopotliwsza. Kamera kieruje
              sie na wsluchane, pelne filozoficznej zadumy i nieufnosci twarze
              siedzacych pasazerow, glownie emerytow. "To znaczy, zeby tak dokladnie
              powiedziec w polowie lipca 1937..." ciagnie niezrazony Tym. Znowu
              przerywa. Robi dramatyczna pauze. Slychac jednostajny plusk fal za
              burta. "Dokladnie mowiac to 17-go lipca 1937...", wyjasnia. "W Malkini".

              Tym zawsze potrafil genialnie parodiowac przyglupow, imitowac ich
              sposob myslenia, kpic sobie z tego, co sie w ich glowach biednych
              dzieje. Mysle, ze z tego powodu dziala na nich tak dezorientujaco.
              Z jednej strony posluguje sie ich jezykiem, a z drugiej jest dla
              nich calkowicie niepojety. Ktos taki jak on najbardziej dotyka ich
              kompleksow nizszosci. Dlatego nie zgadzam sie z Toba co do Basi.
              Jej cytat z Schopenhauera pasuje tutaj idealnie.

              Ta dyskusja, do jakiej tutaj wczoraj doszlo, byla po czesci zalosna.
              Najzabawniejsze byly te spory, czy Tym skonczyl ktorys z licznie
              porozpoczynanych
              • Gość: JWZ W kwestii formalnej IP: *.szklarska-poreba.sdi.tpnet.pl 22.06.03, 15:13
                Drogi Nieznajomy (wybacz, ale "wartburg" kojarzy mi się z niemiecką marką
                samochodów, i nijak nie chce mi przejść przez gardło, czy bardziej dosłownie -
                pióro).

                Dziękuję za odpowiedź. Nim ustosunkuję się do Twojej wypowiedzi proszę o
                potwierdzenie lub zaprzeczenie mojej wątpliwości. Otóż, "podejrzewam" że Twój
                tekst nie jest kompletny - nie "zmieścił się". Jeżeli tak - proszę o pozostałą
                jego część.

                Pozdrawiam.
                • Gość: Wartburg Re: W kwestii formalnej IP: *.pppool.de 22.06.03, 15:36
                  Drogi JWZ,

                  tez to zauwazylem. Nie wiem, czym to tlumaczyc, ale nie
                  stalo sie nic strasznego. Z mojego postu wylecialo tylko
                  pare slow. Chodzilo o "niedokonczone kierunki studiow Tyma"
                  i o to, ze "pozdrawiam"

                  teraz pozdrawiam jeszcze raz
                • Gość: wikul Re: W kwestii formalnej IP: *.acn.waw.pl 23.06.03, 02:23
                  Gość portalu: JWZ napisał(a):

                  > Drogi Nieznajomy (wybacz, ale "wartburg" kojarzy mi się z niemiecką marką
                  > samochodów, i nijak nie chce mi przejść przez gardło, czy bardziej
                  dosłownie -
                  > pióro).
                  >
                  > Dziękuję za odpowiedź. Nim ustosunkuję się do Twojej wypowiedzi proszę o
                  > potwierdzenie lub zaprzeczenie mojej wątpliwości. Otóż, "podejrzewam" że
                  Twój
                  > tekst nie jest kompletny - nie "zmieścił się". Jeżeli tak - proszę o
                  pozostałą
                  > jego część.
                  >
                  > Pozdrawiam.



                  Wartburg to przede wszystkim piekny zamek obronny w okolicach Eisenach
                  (d.NRD) . Miałem okazje go zwiedzać w zamierzchłej przeszłości . Niestety ,
                  nazwa samochodów stała sie popularniejsza od obiektu z którego zapożyczyła
                  nazwę .

                  www.wartburg-eisenach.de/frame_sns.htm
                  • Gość: Wartburg Re: W kwestii formalnej IP: *.pppool.de 23.06.03, 03:06
                    Drogi Wikule,

                    Ciesze sie z rzeczowego wyjasnienia dot. mojego
                    nicku. Z tego, co wiem, zamek na Wartburgu (znam go tylko ze
                    zdjec) byl miejscem, w ktorym Luter tlumaczyl biblie na niemiecki.

                    Jego zwiazek z moja osoba jest przypadkowy. Podpisuje sie
                    "wartburg" ze wzgledu na adres. Mieszkam w Berlinie na rogu
                    Eisenacher i Wartburg Strasse. Wartburga jako pojazdu nigdy nie
                    mialem, ani nim nie jezdzilem.

                    pozdrawiam

                  • basia.basia Re: W kwestii formalnej 23.06.03, 09:33
                    Dzięki za link. Zamek wspaniały.
                    Pozdrawiam
                    B.
                    • Gość: wartbug Re: W kwestii formalnej IP: *.arcor-ip.net 23.06.03, 11:00
                      basia.basia napisała:

                      > Dzięki za link. Zamek wspaniały.
                      > Pozdrawiam
                      > B.

                      ciesze sie, ze mamy podobne gusta. Zamek na Wartburgu, mimo ze
                      nigdy tam nie dotarlem, zawsze mnie fascynowal. Szczegolnie te
                      fragmenty architektury zamkowej, ktore jak mi sie wydaje, czesciej
                      spotkac mozna w budownictwie mieszczanskim.

                      Niemcy okreslaja ten typ techniki budowlanej mianem "fachwerku",
                      a w Polsce mowi sie na to "pruski mur", co jest nieco mylace.
                      "Fachwerk" byl bowiem rozpowszechniony w calej Europie Zachodniej.
                      Nie jestem ekspertem w tych sprawach, ale nie przypominam sobie,
                      aby wystepowal gdziekolwiek poza Wartburgiem jako dominujacy element
                      architektury zamkowej.

                      Jeszcze do tego ta gora, na ktorej robi wyjatkowo imponujace
                      wrazenie. Musze sie tam koniecznie wybrac.

                      pozdrawiam

                      Wartburg
                      • basia.basia Re: W kwestii formalnej 24.06.03, 15:21
                        Niestety mało znam Niemcy, czego bardzo żałuję.
                        Byłam w Kolonii, Frankfurcie, Bambergu i Bayreuth
                        - po kilka godzin w każdym z tych miast.
                        Pracuję nad moim ślubnym, żebyśmy pojechali na
                        jakąś organizowaną wycieczkę z trasą wiodącą
                        przez Moguncję, Wurzburg, Heilderberg, Neuschwanstein
                        itp. A przecież jeszcze Monachium, Berlin, Drezno!!!

                        Pozdrawiam
              • Gość: JWZ Re: Tym - Dlaczego? IP: *.szklarska-poreba.sdi.tpnet.pl 22.06.03, 23:23
                Witam ponownie.

                Obawiam się, że delikatnie mijamy się w swoich wypowiedziach. Zgodnie z
                maksymą "dziad swoje, baba swoje". Znaczną część wywodu poświęciłeś na
                uzasadnianiu tezy, która jest poza sporem:

                "Przyznaję, że p. Tym posiada rzadką dziś umiejętność pisania. Żeby nie
                powtarzać, potwierdzam wszystkie przytoczone przez Pana cechy jego pióra.".
                Tyle tytułem wstępu.

                Ponieważ kilka moich myśli wywołało Twój sprzeciw, czuję się zobowiązany do
                nieco szerszej wypowiedzi w "kwestiach spornych". Proszę ją potraktować
                bardziej jako porządkującą, niż merytoryczną.


                Gość portalu: wartburg napisał(a):

                > Twoje pytanie o postawe Tyma w latach PRL jest wybaczalne jedynie
                > przy zalozeniu, ze w tamtych czasach nie bylo Cie jeszcze na swiecie.

                Mimo to proszę o wybaczenie. Moje zapytanie było niewątpliwie pytaniem
                retorycznym. Ale czymś jeszcze. Było swoistym zaproszeniem do rozpoczęcia
                dialogu. I cieszę sie, że skutecznym.

                > Tym zawsze nalezal do najbardziej tepionych krytykow PRL-owskiej krainy
                > nonsensow. Chyba nikt nie potrafil jej tak genialnie odklamywac jak on.
                > Zawsze byl w awangardzie kpiarzy, za co jedni go kochali, a inni bili
                > po glowie i innych czesciach ciala.
                >
                > Chyba najlepiej oddaje to cytowana w poscie Jowoja opinia Piwowskiego
                > o Tymie. Powtarzam ja. "Problemem Stasia polega na tym, ze bohaterami
                > jego utworow sa postaci, ktore potem decyduja o dopuszczeniu tych
                > komedii na rynek".

                Słusznie uwagę swoją wyraziłeś w formie czasu przeszłego. Jednak, w dalszej
                częsci swojej wypowiedzi, zdajesz się nie dostrzegać, że zadania stojące dziś
                przed publicystami i satyrykami uległy zmianie. Zapotrzebowanie ulega ciągłym
                zmianom. To, co było dobre wczoraj - dziś jest już nie wystarczające. Mam
                świadomość, że wielu tego jeszcze nie dostrzegło. Są i tacy, którzy celowo tego
                procesu nie dostrzegają, mając przy tym nadzieję, że to powstrzyma bieg
                wydarzeń.

                > Nie chce byc zrzeda, ale nie zdziwilbym sie, gdyby "problem ten" Stas
                > mial do dzisiaj. Ja osobiscie jestem zdania, ze PRL - mimo ze w
                > zmienionej formie - ma sie nadal dobrze. Tym tez tak to widzi
                > (wszyscy to widza) i dlatego jego kasliwosc jest tak wazna i
                > spolecznie (wybacz mi to slowo) potrzebna.

                Nie wszyscy. Może się mylę, ale widzę to inaczej. Jesteśmy świadkami okresu
                schyłkowego systemu określanego umownie PRL-em. Poprzednio PRL przechodziła
                różne "choróbska", z których wychodziła jednak obronną ręką. Nie można tego
                powiedzieć o jej poddanych. W tym sensie "okrągły stół" był próbą reanimacji
                systemu pod zmienionym szyldem. Dziś toczy go choroba śmiertelna. Rzecz w tym,
                aby społeczeństwo, jej zdrowa część, dostrzegło w porę szansę na normalność i
                nie dało się ubiec różnej maści demagogom. Zgodnie z porzekadłem, z tonącego
                okrętu pierwsze uciekają szczury. Dla mnie klasyczną tego ilustracją jest styl
                w jakim dokonuje się aneksja Polski do UE.

                > To jest takze odpowiedz na Twoja watpliwosc, czy ktos w rodzaju Tyma
                > ma prawo do tak daleko posunietej krytyki bez prezentacji jakiegos
                > pozytywnego programu rozwiazan. Oczywiscie, ze ma! To jest jego
                > obowiazek, zwracac uwage na istote rzeczy, na to, co inni tez widza,
                > co ich w bucie uwiera, ale nie potrafia tego nazwac ani sformulowac.
                > Pisal o tym Sokrates porownujac role filozofa w spoleczenstwie do
                > trzmiela, ktory kasajac klacz sprawia, ze ta przestaje byc gnusna.
                > Przypomnienie PRL-owskiego dowcipu o koniaku pitym ustami wladzy w
                > imieniu spoleczenstwa w kontekscie zdjecia Millera z uniesionym
                > kciukiem w kabinie F-16 powoduje, ze klacz zaczyna wierzgac.
                > Ukaszenie bylo mistrzowskie.

                Oczywiście, że Tym, podobnie jak każdy z nas ma prawo do krytyki. W jego
                tekście najbardziej "podoba" mi się zdanie, a właściwie jego koniec:

                " I słowa, które powiedział premier Miller po wylądowaniu, że każdy powinien
                tego spróbować."

                Pamiętam te słowa. Dobrze, że zostały przypomniane. Powinny być ciągle
                przypominane. Słowa te, jak chyba żadne inne, obnażają Millera i wszystkich
                milleropodobnych. Przede wszystkim obnażają jego rzeczywisty stosunek do
                społeczeństwa - szczyt arogancji. W tym miejscu przypominają mi się pamiętne
                słowa Cimoszewicza w dniach wielkiej powodzi.

                I znalazłem tam również celny fragment:

                "Trudno przecież za program uznać wzbudzający największe brawa na kongresie PO
                okrzyk: "Wypowiadamy wojnę Millerowi! Precz z Millerem!". Z tego jedynego
                powodu żałuję, że Miller nie odszedł. Ciekaw jestem, czy PO by się rozwiązała,
                bo zrealizowała swój program?"

                Nie dlatego, że odnosi się do PO, broń Boże! Wręcz przeciwnie. Ten króciutki
                tekst ma znacznie szerszy zasięg. Wystarczy poczytać sąsiednie wątki - od
                takich okrzyków aż "ciemno". Tylko, czy Tym też tak to widzi? Odczytuję te
                zdania jako niezwykle trafną i czytelną diagnozę - miałkość myśli i inercja
                działania elit politycznych. Pytanie tylko - czy PO i pozostałe partie (bo ich
                to też dotyczy) mają świadomość w jakiej znalazły się pułapce? - którą nota
                bene same na siebie zastawiły. Śmiem wątpić. Taki wniosek może nastrajać bardzo
                pesymistycznie. Może jednak okazać się szansą na "nowe otwarcie". Im więcej i
                częściej będziemy o nim mówić, tym wieksza szansa na jego realizację.

                > Tym zawsze potrafil genialnie parodiowac przyglupow, imitowac ich
                > sposob myslenia, kpic sobie z tego, co sie w ich glowach biednych
                > dzieje. Mysle, ze z tego powodu dziala na nich tak dezorientujaco.
                > Z jednej strony posluguje sie ich jezykiem, a z drugiej jest dla
                > nich calkowicie niepojety. Ktos taki jak on najbardziej dotyka ich
                > kompleksow nizszosci. Dlatego nie zgadzam sie z Toba co do Basi.
                > Jej cytat z Schopenhauera pasuje tutaj idealnie.

                Kwestię "pasowania" cytatu pozostawiam tymczasem bez odpowiedzi. Uważam, że nie
                wypada plotkować o kobietach, zwłaszcza pod ich nieobecność.

                Reasumując, nie widzę powodu do rezygnacji z tego, o czym pisałem w poprzednim
                poście.

                Pozdrawiam jeszcze raz serdecznie.

    • Gość: jmk Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.03, 18:43
      On(młynarz)nie ma mozgu i jest analfabetą tak jak większość tej rasy co dała
      temu b.......i krzyzyk, więc czego sie spodziewasz ajego wyborcy rozumieją
      tylko bełkot RM i ND.
      Pozdrawiam!
    • indris Tyma nie ma co przebijać 21.06.03, 18:54
      wystarczy wzruszyć ramionami. I westchnąć: a kiedyś był to niezły satyryk.
      Cóż, paraaliż postępowy najzacniejsze trafia głowy (Boy).
      • jowoj Re: Tyma nie ma co przebijać 21.06.03, 18:58
        indris napisał:

        > wystarczy wzruszyć ramionami. I westchnąć: a kiedyś był to niezły satyryk.
        > Cóż, paraaliż postępowy najzacniejsze trafia głowy (Boy).
        ===========================================================
        A tak konkretnie.Co masz p.Tymowi do zarzucenia?
        • indris Odpowiedź 21.06.03, 19:11
          jowoj pyta: "A tak konkretnie.Co masz p.Tymowi do zarzucenia?"
          Degrengoladę zawodową w obronie "transformacji po 1989" Tym ma pretensje do
          wszystkich, którym nie podoba się kapitalizm. A w tej roli nie można być dobrym
          satyrykiem, bo jest się jednak apologetą. Tym stawia się na pozycji "satyryków"
          PRL, którzy krytykowali jedynie "wrogów ludu", czyli systemu. Ale tamci mieli
          jednak więcej talentu, a mimo to nie trafiali do przekonania.


          • jowoj Re: Odpowiedź 21.06.03, 19:51
            indris napisał:

            > jowoj pyta: "A tak konkretnie.Co masz p.Tymowi do zarzucenia?"
            > Degrengoladę zawodową w obronie "transformacji po 1989" Tym ma pretensje do
            > wszystkich, którym nie podoba się kapitalizm. A w tej roli nie można być
            dobrym
            >
            > satyrykiem, bo jest się jednak apologetą. Tym stawia się na
            pozycji "satyryków"
            >
            > PRL, którzy krytykowali jedynie "wrogów ludu", czyli systemu. Ale tamci mieli
            > jednak więcej talentu, a mimo to nie trafiali do przekonania.
            ================================================
            Przemyśle to co powiedziałeś. Przyznam, że nie zastanawiałem sie nad tym
            Pozdrawiam
            >
            >
        • Gość: Palnick Tyma nie ma co przebijać. On już przebity. IP: *.stenaline.com 22.06.03, 23:29
          Jak piękny niegdyś balon z jarmarku. Najpierw lekko uchodzi powietrze. Potem
          zostaje smętny flak. Takie jest prawo przemijania i dotyczy w pełni świetnego
          niegdyś Stasia.
          Przemiłego człowieka zresztą.
      • Gość: Voltaire Re: Tyma nie ma co przebijać IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.03, 19:47
        indris napisał:

        > wystarczy wzruszyć ramionami. I westchnąć: a kiedyś był to niezły satyryk.
        > Cóż, paraaliż postępowy najzacniejsze trafia głowy (Boy).

        Paraliz postepowy, jak SARS - Ciebie tez dopadl, Indris.
        Masz pecha, nie ma co. A remedium nie ma.
        Moze to i dobrze.



    • Gość: pierwszy sekretarz Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.acn.waw.pl 21.06.03, 19:21
      Tym trafił w sedno. To fakt. Ale jego pocisk leciał dobre kilka lat za długo.

      A tak swoją drogą to lot F-16 podobał sie Lesiowi ale kiedy kosmici namawiali
      go na rakietę to już się nie zdecydował.

      Pozdrawiam!

      • basia.basia Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' 21.06.03, 23:15
        Gość portalu: pierwszy sekretarz napisał(a):

        > Tym trafił w sedno. To fakt. Ale jego pocisk leciał dobre kilka lat za długo.
        >
        > A tak swoją drogą to lot F-16 podobał sie Lesiowi ale kiedy kosmici
        namawiali
        > go na rakietę to już się nie zdecydował.
        >
        > Pozdrawiam!

        Wielu ma grzechy na sumieniu. Wielu późno przeziera na oczy.
        Ale wielu jest takich, którym nic juz nie pomoże.
        Bądźmy wyrozumiali towarzyszu pierwszy sekretarzu.

        Z proletariackim pozdrowieniem
        pozostaje
        B.
        >
        • Gość: pierwszy sekretarz Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.acn.waw.pl 21.06.03, 23:22
          basia.basia napisała:

          > Gość portalu: pierwszy sekretarz napisał(a):
          >
          > > Tym trafił w sedno. To fakt. Ale jego pocisk leciał dobre kilka lat za dłu
          > go.
          > >
          > > A tak swoją drogą to lot F-16 podobał sie Lesiowi ale kiedy kosmici
          > namawiali
          > > go na rakietę to już się nie zdecydował.
          > >
          > > Pozdrawiam!
          >
          > Wielu ma grzechy na sumieniu. Wielu późno przeziera na oczy.
          > Ale wielu jest takich, którym nic juz nie pomoże.
          > Bądźmy wyrozumiali towarzyszu pierwszy sekretarzu.
          >
          > Z proletariackim pozdrowieniem
          > pozostaje
          > B.


          To nie był zarzut.
          To co napisał Tym to jednak nic nowego, więc delektować można się jedynie
          formą.

          Pozdrawiam!
    • pstateista Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' 22.06.03, 17:16
      Gość portalu: wartburg napisał(a):

      > Polecam wszystkim felieton Tyma w dzisiejszej "Rzeczypospolitej".
      > Tego co napisal, przebic sie nie da. On zawsze trafia w sedno.
      > Choc na koniec nie wiadomo, czy smiac sie, czy plakac.
      >
      > Czy do Millera dociera, co o nim pisza? Na jego miejscu
      > pomyslalbym o emigracji.

      Buzek i Krzaku jakoś nie wyemigrowali, a o niebo więcej zła wyrządzili ojczyźnie
      • Gość: Kraken Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.ipt.aol.com 22.06.03, 17:37

        niejaka "basiabasia" napisala:
        Dedykuję Ci Kraken poniższy fragment rozprawki Artuta Schopenhauera
        pt."Erystyka czyli sztuka prowadzenia sporów":

        " W istocie rzeczy, dyskusja jako gimnastyka myśli daje często obopólną
        korzyść służąc sprawdzeniu własnego rozumowania, a także powstawaniu nowych
        poglądów. Jednakże obaj dyskutanci muszą być mniej więcej równi sobie pod
        względem erudycji i inteligencji. Jeżeli jednemu z nich brakuje pierwszej,
        to nie zrozumie wszystkiego. Brak inteligencji natomiast doprowadzi go do
        rozgoryczenia, które go skłoni do nieuczciwości i do podstępów, w końcu
        do grubiaństwa."
        ********************************
        -Kr. Swiete slowa!!!!Faktycznie dyskusja powinna toczyc sie na podobnym
        poziomie-A JA NIESTETY NIE POTRAFIE KLAMAC TAK BEZCZEMNIE jak Tym- w dodatku
        mam LEPSZA pamiec(widno,co jego juz skleroza rypie)-w tym calym artykule nad
        ktorym tak sie znakomita wiekszosc rozplywa z zachwytu jest NAJWYZEJ 10%
        PRAWDY-reszta- to same lgarstwa i przeklamania
        • Gość: pierwszy sekretarz Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' IP: *.acn.waw.pl 22.06.03, 17:40
          Gość portalu: Kraken napisał(a):

          > ********************************
          > -Kr. Swiete slowa!!!!Faktycznie dyskusja powinna toczyc sie na podobnym
          > poziomie-A JA NIESTETY NIE POTRAFIE KLAMAC TAK BEZCZEMNIE jak Tym- w dodatku
          > mam LEPSZA pamiec(widno,co jego juz skleroza rypie)-w tym calym artykule nad
          > ktorym tak sie znakomita wiekszosc rozplywa z zachwytu jest NAJWYZEJ 10%
          > PRAWDY-reszta- to same lgarstwa i przeklamania



          Dodaj jeszcze "ordynarne manipulacje"
        • basia.basia Re: felieton Tyma w 'Rzeczypospolitej' 22.06.03, 20:16
          Lubię jak mnie chwalą wysilę więc móżgownicę
          i wybiorę Ci inny kawałek na ten sam temat.
    • Gość: Palnick O co tyle hałasu? Tym uwiądł. Nic nie jest wieczne IP: *.stenaline.com 22.06.03, 18:10
      Słaby ten słowotok. Powoli demencja górą a i starczej zapiekłości sporo.
      Merytorycznie dno. Ubliżanie kobiecie per "Nasza Szkapa" - niskie, choć godne
      wsiowego mentora jakim jest Tym.
      Skończył się intelektualnie podobnie jak Pietrzak.
      • Gość: pierwszy sekretarz Re: O co tyle hałasu? Tym uwiądł. Nic nie jest wi IP: *.acn.waw.pl 22.06.03, 18:15
        Gość portalu: Palnick napisał(a):

        > Słaby ten słowotok. Powoli demencja górą a i starczej zapiekłości sporo.
        > Merytorycznie dno. Ubliżanie kobiecie per "Nasza Szkapa" - niskie, choć godne
        > wsiowego mentora jakim jest Tym.
        > Skończył się intelektualnie podobnie jak Pietrzak.


        Palnick Ci sie zaciął. Uważaj bo jeszcze sie gdzie przyspawasz.
        • Gość: Palncik Re: O co tyle hałasu? Tym uwiądł. Nic nie jest wi IP: *.stenaline.com 22.06.03, 18:20
          Gość portalu: pierwszy sekretarz napisał(a):

          > Gość portalu: Palnick napisał(a):
          >
          > > Słaby ten słowotok. Powoli demencja górą a i starczej zapiekłości sporo.
          > > Merytorycznie dno. Ubliżanie kobiecie per "Nasza Szkapa" - niskie, choć go
          > dne
          > > wsiowego mentora jakim jest Tym.
          > > Skończył się intelektualnie podobnie jak Pietrzak.
          >
          >
          > Palnick Ci sie zaciął. Uważaj bo jeszcze sie gdzie przyspawasz.
          -------------
          Nic podobnego, działa z zacięciem ;). Dajcie już spokój Stasiowi. Kiedyś był
          super.
          • Gość: Kraken Re: O co tyle hałasu? Tym uwiądł. Nic nie jest wi IP: *.ipt.aol.com 22.06.03, 20:11
            Gość portalu: Palncik napisał(a):

            > Gość portalu: pierwszy sekretarz napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Palnick napisał(a):
            > >
            > > > Słaby ten słowotok. Powoli demencja górą a i starczej zapiekłości spo
            > ro.
            > > > Merytorycznie dno. Ubliżanie kobiecie per "Nasza Szkapa" - niskie, ch
            > oć go
            > > dne
            > > > wsiowego mentora jakim jest Tym.
            > > > Skończył się intelektualnie podobnie jak Pietrzak.
            > >
            > >
            > > Palnick Ci sie zaciął. Uważaj bo jeszcze sie gdzie przyspawasz.
            > -------------
            > Nic podobnego, działa z zacięciem ;). Dajcie już spokój Stasiowi. Kiedyś był
            > super.
            ****************************
            -Kr. Kiedy SLUCHAL SIE rezysera Barei
        • basia.basia Re: O co tyle hałasu? Tym uwiądł. Nic nie jest wi 28.06.03, 20:30
          Towarzyszu pierwszy sekretarzu,
          Zalega mi to, że pochopnie wypowiedziałam się o "winie" Tyma. Rozmyślałam
          nad tym i przypomniałam sobie, że w swoim przedostatnim felietonie we WPROST
          on "pojechał komuś otwartym kodem". Nie pamiętam o co chodziło! Pamiętam
          natomiast, że w ostatnim felietonie, kiedy się żegnał z czytelnikami napisał,
          że prostował czy też przepraszał nie zamierza i dlatego nie będzie już pisał
          do Wprost (musiało być ultimatum - tak to zapamiętałam).

          Sądzę, że czasy się zmieniły i teraz nie byłoby problemu. Mam na myśli to, że
          on pierwszy był odważny no a teraz, kiedy zero nie obraża to odwaga potaniała.

          Serdecznie pozdrawiam
          • Gość: pierwszy sekretarz Re: O co tyle hałasu? Tym uwiądł. Nic nie jest wi IP: *.acn.waw.pl 30.06.03, 11:20
            basia.basia napisała:

            > Towarzyszu pierwszy sekretarzu,
            > Zalega mi to, że pochopnie wypowiedziałam się o "winie" Tyma. Rozmyślałam
            > nad tym i przypomniałam sobie, że w swoim przedostatnim felietonie we WPROST
            > on "pojechał komuś otwartym kodem". Nie pamiętam o co chodziło! Pamiętam
            > natomiast, że w ostatnim felietonie, kiedy się żegnał z czytelnikami napisał,
            > że prostował czy też przepraszał nie zamierza i dlatego nie będzie już pisał
            > do Wprost (musiało być ultimatum - tak to zapamiętałam).
            >
            > Sądzę, że czasy się zmieniły i teraz nie byłoby problemu. Mam na myśli to, że
            > on pierwszy był odważny no a teraz, kiedy zero nie obraża to odwaga potaniała.
            >
            > Serdecznie pozdrawiam


            Znowu moja wina:). Nierowaznie wywołałem dyskusje o odwadze Tyma, a bardziej
            niż do samego Tyma chciałem sie odnieść do komentarza Wartburga. Po prostu
            fakt, że Miller i spółka nie nadają sie do rządzennia Polską jest tak
            oczywisty, że mówienie o trafieniu w sedno jest lekka przesadą. Cel zrobił sie
            tak duży, że nie sposób już go nie zauważyć. Zadanie nie godne takiego
            felietonisty jak Tym, skoro w Millera trafiać zaczynają nawet dziennikarze
            Wyborczej-piję do lini jaką obrała gazeta, nie ich kompetencji.
            Ale forma smakowita i z nawiązką wnagradza oczywistość treści.

            Wracając jednak do samej osoby Tyma, to zgadzam sie z Tobą. Konformistą na
            pewno nie jest. Miał z tego powodu procesy. Wydaje mi się-jakkolwiek dziwnie to
            zabrzmi-że w Polsce to właśnie jest wyznacznikiem niezależnego dziennikarstwa.

            Pozdrawiam Cię Basiu
            • Gość: wartburg Tym trafil w sedno IP: *.arcor-ip.net 30.06.03, 14:35
              Gość portalu: pierwszy sekretarz napisał(a):

              Nierowaznie wywołałem dyskusje o odwadze Tyma, a bardziej
              > niż do samego Tyma chciałem sie odnieść do komentarza Wartburga. Po prostu
              > fakt, że Miller i spółka nie nadają sie do rządzennia Polską jest tak
              > oczywisty, że mówienie o trafieniu w sedno jest lekka przesadą. Cel zrobił
              sie
              > tak duży, że nie sposób już go nie zauważyć. Zadanie nie godne takiego
              > felietonisty jak Tym, skoro w Millera trafiać zaczynają nawet dziennikarze
              > Wyborczej-piję do lini jaką obrała gazeta, nie ich kompetencji.
              > Ale forma smakowita i z nawiązką wnagradza oczywistość treści.


              Pochwalilem Tyma nie za to, co zrobil, tylko jak to zrobil.
              Chociaz jedno z drugim ma ze soba z pewnoscia duzo wspolnego.
              Tresc zawsze ksztaltuje forme, ale nie kazdemu i nie zawsze
              udaje sie dla mysli znalezc odpowiednie slowo i we wlasciwy
              ton trafic, czyli w tak zwane sedno.

              Millerowi naleza sie ciegi, ale chyba tylko te tymowskie mogly
              dopiec mu naprawde. To ze napadaja na niego dziennikarze z
              Wyborczej, jest nieistotne. Zaden z nich nie zrobi tego tak
              jak Tym. To nie ta klasa. Miller atakow takich nawet nie
              musi rejestrowac. Dla niego to tylko psow szczekanie.

              Inna sprawa z Tymem. Za duzo narodu go czyta, zbyt wielu
              ludziom sprawia przyjemnosc. Czytaja jego felietony na glos,
              opowiadaja je sobie, ucza sie calych akapitow na pamiec, zeby
              je potem powtarzac, popisywac sie w pracy albo w towarzystwie.
              To co pisze, zostaje. Malo tego - nadaje sie do wielokrotnego
              uzycia. Jest subwersywne, przykleja sie i osmiesza. Pod tym
              wzgledem (i nie tylko) Tym jest prawdziwym mistrzem. Na dobra
              sprawe tworzy wysokiej klasy literature. Szkoda tylko, ze tak
              niewielu to rozumie.
              • basia.basia Re: Tym trafil w sedno 30.06.03, 15:29
                Gość portalu: wartburg napisał(a):

                >
                > Millerowi naleza sie ciegi, ale chyba tylko te tymowskie mogly
                > dopiec mu naprawde.

                Witam Cię Wartburgu,
                Dobrze, że napisałeś "chyba".
                Nie sądzę, żeby Miller czytał
                felietony Tyma a i jego ludzie
                też mu nie donoszą o tym.
                W trosce o dobre samopoczucie
                wodza, zapewne.

                Miller swego czasu obraził się
                na Wprost, co mu jednak nie
                przeszkodziło udać się do redakcji
                czy gdzieś tam,, gdzie mu wręczano
                dyplom jako człowiekowi roku 2002.

                Nie mogłam zrozumieć co nimi (Wprost)
                kierowało, że to właśnie na niego
                padło.
                Pierszy Sekretarz jest zorientowany
                w sprawie.

                Znalazłam link z ostatnim felietonem
                Tyma we Wprost. Coś mi się nie zgadza.
                www.wprost.pl/ar/?O=5633&C=57
                Nie tak to zapamiętałam. Być może miał
                już przerwę wcześniej.
                Zarchiwizowali numery od 1998 roku.

                Czy odwiedziłeś już Wartburg?

                Serdecznie pozdrawiam
                B.

                ps
                Towarzysza Pierwszego Sekretarza
                również
                • Gość: pierwszy sekretarz Re: Tym trafil w sedno IP: *.acn.waw.pl 30.06.03, 18:04
                  Basiu, ja chyba wcale nie jestem zorientowany. Odejście Tyma z Wprost od razu
                  skojarzyło mi sie z procesami jakie mu wytoczono. Ale że powodem tego
                  była "afera" Pałubickiego to przez myśl mi nie przeszło.
                  Felietonu, do którego podałaś link nie znałem.
                  Czytam i oczom nie wierzę. Pierwsze co mnie poraziło to taki zimny obiektywizm.
                  Tym zupełnie ucieka od tego kim był Petelicki. Jakby nie miało dla niego
                  znaczenia, że ludzie tacy jak Petelicki lampasy powinni móc przyszywać sobie
                  najwyżej do kaleson.
                  Czytam dalej i mnie zatyka. Tym pisze tak, jakoby Pałubicki, "matoł i
                  szubrawca" znieważył człowieka prawego i honorowego.
                  Ale konkluzja, przebija wszystko. Otóż okazuje się, że kroplą przelewającą,
                  jeśli nie wypełniającą całkowicie czarę goryczy jest posłanie Petelickiego na
                  emeryturę.
                  I Tym już nie może zajmować się czymś tak "bezkarnie obrzydliwym". Musi odejść.
                  Czy teraz więc, widząc co wyprawia tow. Miller, Tym aby nie byc posądzonym
                  o "moralność relatywną" powinien nie tylko skończyć pisać w Rzeczpospolitej,
                  ale skończyć pisać w ogóle?

                  Może jestem zbyt kategorczny w osądach. Nie wiem. Ale mi sie to nie podoba. A
                  Ty Basiu, co myślisz o powodach odejścia Tyma z Wprost?

                  Pozdrawiam!
                  • basia.basia Re: Tym trafil w sedno 30.06.03, 18:35
                    Gość portalu: pierwszy sekretarz napisał(a):

                    > Basiu, ja chyba wcale nie jestem zorientowany.
                    Wydawało mi się, że to Ty wyzłośliwiłeś się ( i słusznie), że Wprost pluje na
                    Millera od lat a on jak gdyby nigdy nic, poszedł po ten jakiś dyplom.
                    Mniejsza z tym.

                    W tym samym numerze co dałam link jest artykuł pt. Grom w Grom.
                    Jak zestawić te dwie rzeczy razem (felieton i artykuł) to i tak niewiele
                    wiadomo. Jednak Tym pisał do Wprost, a oni się powołują na jakichś swoich
                    informatorów. Mógł wiedzieć o czymś, o czym my nie wiedzieliśmy.
                    Być może kluczem tej całej "polki" był strach Maryjana przed jakimś spiskiem -
                    prawdziwym lub urojonym. Naprawdę nie wiem co było grane.
                    Ta cała sprawa, o ile pamiętam, przycichła swego czasu.
                    I nic więcej nie wypłynęło na wierzch.





                    Odejście Tyma z Wprost od razu
                    > skojarzyło mi sie z procesami jakie mu wytoczono. Ale że powodem tego
                    > była "afera" Pałubickiego to przez myśl mi nie przeszło.
                    > Felietonu, do którego podałaś link nie znałem.
                    > Czytam i oczom nie wierzę. Pierwsze co mnie poraziło to taki zimny
                    obiektywizm.
                    >
                    > Tym zupełnie ucieka od tego kim był Petelicki. Jakby nie miało dla niego
                    > znaczenia, że ludzie tacy jak Petelicki lampasy powinni móc przyszywać sobie
                    > najwyżej do kaleson.
                    > Czytam dalej i mnie zatyka. Tym pisze tak, jakoby Pałubicki, "matoł i
                    > szubrawca" znieważył człowieka prawego i honorowego.
                    > Ale konkluzja, przebija wszystko. Otóż okazuje się, że kroplą przelewającą,
                    > jeśli nie wypełniającą całkowicie czarę goryczy jest posłanie Petelickiego
                    na
                    > emeryturę.
                    > I Tym już nie może zajmować się czymś tak "bezkarnie obrzydliwym". Musi
                    odejść.
                    > Czy teraz więc, widząc co wyprawia tow. Miller, Tym aby nie byc posądzonym
                    > o "moralność relatywną" powinien nie tylko skończyć pisać w Rzeczpospolitej,
                    > ale skończyć pisać w ogóle?
                    >
                    > Może jestem zbyt kategorczny w osądach. Nie wiem. Ale mi sie to nie podoba.
                    A
                    > Ty Basiu, co myślisz o powodach odejścia Tyma z Wprost?
                    >
                    > Pozdrawiam!
                • Gość: wartburg Re: Tym trafil w sedno IP: *.pppool.de 30.06.03, 19:35
                  basia.basia napisała:


                  > > Millerowi naleza sie ciegi, ale chyba tylko te tymowskie mogly
                  > > dopiec mu naprawde.
                  >
                  > Witam Cię Wartburgu,
                  > Dobrze, że napisałeś "chyba".
                  > Nie sądzę, żeby Miller czytał
                  > felietony Tyma a i jego ludzie
                  > też mu nie donoszą o tym.
                  > W trosce o dobre samopoczucie
                  > wodza, zapewne.
                  >
                  > Miller swego czasu obraził się
                  > na Wprost, co mu jednak nie
                  > przeszkodziło udać się do redakcji
                  > czy gdzieś tam,, gdzie mu wręczano
                  > dyplom jako człowiekowi roku 2002.
                  >
                  > Nie mogłam zrozumieć co nimi (Wprost)
                  > kierowało, że to właśnie na niego
                  > padło.
                  > Pierszy Sekretarz jest zorientowany
                  > w sprawie.
                  >
                  > Znalazłam link z ostatnim felietonem
                  > Tyma we Wprost. Coś mi się nie zgadza.
                  > www.wprost.pl/ar/?O=5633&C=57
                  > Nie tak to zapamiętałam. Być może miał
                  > już przerwę wcześniej.
                  > Zarchiwizowali numery od 1998 roku.
                  >
                  > Czy odwiedziłeś już Wartburg?
                  >
                  > Serdecznie pozdrawiam
                  > B.
                  >
                  > ps
                  > Towarzysza Pierwszego Sekretarza
                  > również

                  Chyba masz racje. To rzeczywiscie maloprawdopodobne,
                  zeby narcyz Miller psul sobie humor lektura Tyma. On
                  zdaje sie nawet nie dopuszczac do siebie mysli, ze
                  komus moglby sie nie podobac. Wytlumia wszystko.
                  Klasyczny everybody's darling.

                  Ale z drugiej strony musi przeciez do niego docierac, ze
                  jest posmiewiskiem. Takie rzeczy sie czuje. Przez skore,
                  w spojrzeniach rozbawionych, ktore sie szybko odwracaja, w
                  rozmowach przerywanych w jego obecnosci. Cholera wie jak,
                  ale to sie czuje. Jakby nie bylo, to o niego tu chodzi.
                  Musi czuc, ze jest jakis smrod wokol niego. Kto wie, moze
                  nawet studiuje felietony Tyma w jakims miejscu niedostepnym
                  nawet dla Anity Blochowiak?

                  Pamietasz matke Raskolnikowa? Po tym, jak go zeslali na
                  Syberie, opowiadala wszystkim sasiadkom ze jej syn jest
                  wielkim uczonym. Wyjechal do Szwajcarii, zeby poswiecic
                  sie pracy naukowej. Najblizsza rodzina majac na wzgledzie
                  jej zdrowie podtrzymywala ja w tym przekonaniu. Dopiero na
                  lozu smierci, kiedy zaczela majaczyc, okazalo sie, ze znala
                  prawde w najdrobniejszych szczegolach. Nikt nie mogl dociec,
                  skad.

                  Otoz podobnie moze byc z Millerem. Wcale bym sie nie
                  zdziwil, gdyby czytal kazde slowo Tyma po kilka razy
                  pod koldra przy swietle latarki. Zawsze zzera nas
                  ciekawosc, co inni mowia na nasz temat. Szczegolnie
                  dotyczy to moznych tego swiata. Ich ciekawosc bywa
                  wrecz chorobliwa.

                  Przypomina mi sie przypadek czlonka znanej grupy rockowej
                  z dawnej NRD, ktory spedzil poltora roku w wiezieniu.
                  Ktoregos dnia panowie oficerowie sledczy czekali na niego
                  w izbie przesluchan z nowiutenka gitara i magnetofonem.

                  Kazali mu odspiewac kilka z jego wywrotowych piosenek.
                  Pare dni wczesniej emitowala je jakas stacja radiowa w
                  Niemczech Zachodnich i ktos uznal, ze nagranie moze byc
                  uzyte jako dowod procesowy. Christian Kunert zgodzil
                  sie. Przypomnial niedawno te historie podczas swojego
                  koncertu w Berlinie. Powiedzial, ze nigdy nie mial
                  takiej dzikiej satysfakcji, jak wtedy. To byl koncert
                  jego zycia. Siedzial w pasiaku na przeciw oficerow
                  sluzby bezpieczenstwa i wyspiewywal im bezkarnie prosto
                  w twarz, co ma na ich temat do powiedzenia. Spijali mu
                  z ust kazde slowo.

                  Niewykluczone, ze z taka sama pasja wczytuje sie w Tyma
                  Miller. Ze tez spija mu z ust kazde slowo i marzy
                  o slodkiej zemscie. Ale czy tak jest naprawde, tego
                  sie nie dowiemy pewnie nigdy.



                  Pozdrawiam

                  P.S.

                  Do Wartburga narazie nie dotarlem, ale byc moze wybiore
                  sie tam jeszcze tego lata.

              • Gość: pierwszy sekretarz Re: Tym trafil w sedno IP: *.acn.waw.pl 30.06.03, 15:50
                Gość portalu: wartburg napisał(a):

                >>
                > Pochwalilem Tyma nie za to, co zrobil, tylko jak to zrobil.

                Zmyliło mnie określenie "trafił w sedno". Myślełem, że odnosi sie do oka Tyma,
                nie do jego pióra. Oko zapewne ma równie dobre, ale po tym tylko felietonie
                trudno byłoby to wnioskować. Tym oczywiście nie przestrzelił, ale sztuką w
                przypadku gdy cel zasłania cały horyzont, to nie jest. I tlko dlatego
                pozwoliłem sobie niezgodzic się z Tobą.



                > Chociaz jedno z drugim ma ze soba z pewnoscia duzo wspolnego.
                > Tresc zawsze ksztaltuje forme, ale nie kazdemu i nie zawsze
                > udaje sie dla mysli znalezc odpowiednie slowo i we wlasciwy
                > ton trafic, czyli w tak zwane sedno.
                >
                > Millerowi naleza sie ciegi, ale chyba tylko te tymowskie mogly
                > dopiec mu naprawde. To ze napadaja na niego dziennikarze z
                > Wyborczej, jest nieistotne. Zaden z nich nie zrobi tego tak
                > jak Tym. To nie ta klasa. Miller atakow takich nawet nie
                > musi rejestrowac. Dla niego to tylko psow szczekanie.

                Myślę, że do Millera dociera tylko maczuga. Więc szpilki Tyma nie bardzo mu
                chyba dopiekły. Przeceniasz tow. Leszka.


                > Inna sprawa z Tymem. Za duzo narodu go czyta, zbyt wielu
                > ludziom sprawia przyjemnosc. Czytaja jego felietony na glos,
                > opowiadaja je sobie, ucza sie calych akapitow na pamiec, zeby
                > je potem powtarzac, popisywac sie w pracy albo w towarzystwie.
                > To co pisze, zostaje. Malo tego - nadaje sie do wielokrotnego
                > uzycia. Jest subwersywne, przykleja sie i osmiesza. Pod tym
                > wzgledem (i nie tylko) Tym jest prawdziwym mistrzem. Na dobra
                > sprawe tworzy wysokiej klasy literature. Szkoda tylko, ze tak
                > niewielu to rozumie.



                Pozdrawiam
      • Gość: fafnucy Dbaj o zdrowie swe umysłowe :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.03, 19:19
        A ty co zaciąłeś się, starczy uwiąd, mikroprocesor się zawiesił?
        • Gość: Palnick Fafnucy dbaj o zdrowie umysłowe :))) IP: *.stenaline.com 22.06.03, 20:22
          Regularnie p..dol krowę.
          • Gość: fafnucy Re: Fafnucy dbaj o zdrowie umysłowe :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.03, 20:27
            stary nie opowiadaj tu o swoich dewiacjach bo nam zamkną forum i dziękuję nie
            skorzystam z porady, po twoim przypadku wnoszę że nie warto.
            • Gość: Palnick Re: Fafnucy dbaj o zdrowie umysłowe :))) IP: *.stenaline.com 22.06.03, 23:26
              Gość portalu: fafnucy napisał(a):

              > stary nie opowiadaj tu o swoich dewiacjach bo nam zamkną forum i dziękuję nie
              > skorzystam z porady, po twoim przypadku wnoszę że nie warto.
              ---------------
              Nie martw się, podzielę się z tobą partnerką. Uważam, że tort lepiej jesć w
              dobrym towarzystwie.
              Forum nie zamkną, bo to terapia w walce o zdrowie umysłowe. A leczyć się warto;)
        • zbychooo Brawo Tym! 30.06.03, 15:04
          Felieton świetny, nic dodać, nic ująć!
    • douglasmclloyd Ma ktoś ten felieton pod ręką? (n/t) 30.06.03, 15:36
      • basia.basia Re: Ma ktoś ten felieton pod ręką? (n/t) 30.06.03, 15:42
        Link jest wstawiony 2 x na początku wątku
        tylko, że dostęp utrudniony.
      • ada1 Ma ktoś ten felieton pod ręką? (n/t) - MAM! 01.07.03, 11:20
        Pływałem na okrętach podwodnych i latałem na F-16, ale zazwyczaj twardo stąpam
        po ziemi - powiedział w Sejmie premier Miller. I trzeba się z nim zgodzić. Jest
        tak, jak powiedział. Powiem więcej - trudno byłoby znaleźć bardziej
        przyziemnego premiera.
        Pamiętam to zdjęcie. Uśmiechnięty, w bojowym kombinezonie, w hełmie i z
        kciukiem wyprostowanym w górę na znak, że wszystko jest OK. I słowa, które
        powiedział premier Miller po wylądowaniu, że każdy powinien tego spróbować. Nie
        chcę się czepiać słów, wiem - chciał powiedzieć, że było ekstra i tak mu się
        powiedziało. Może jestem nadwrażliwy, ale wolałbym, żeby to samo powiedział
        inaczej. Jak? Choćby tak: jaka szkoda, że nie każdy może tego spróbować. Albo:
        miałem szczęście, że mogłem tego spróbować. Ale powiedział tak, jak powiedział
        i drążę te słowa z uporem godnym lepszej sprawy, bo człowieka poznaje się po
        wszystkim - po sposobie podawania ręki i po kilku słowach emocji, gdy się
        wysiada z amerykańskiego myśliwca. Każdy powinien tego spróbować - i trochę nam
        przyciął, że jesteśmy frajerami, bo nikomu z nas do głowy nie przyjdzie wsiąść
        do F-16 i jeździmy tramwajami.
        W niedawnych czasach PZPR, tej prawdziwej PZPR, która robiła, co chciała, bo
        miała to zagwarantowane obecnością sowieckich wojsk okupacyjnych w Polsce -
        otóż w tamtych czasach żadnej afery Rywina być nie mogło. I nie było. Partia
        miała praktycznie wszystko, a ludzie nie mieli praktycznie nic. W PRL był tylko
        ocet i kartki poza tym na wszystko. Na benzynę, na mąkę, na cukier i na buty, i
        na wódkę, i na wyroby czekoladopodobne. Moim Ukochanym Młodym Małpoludom (MUMM)
        przypominam (a raczej informuję), że to nie jest żart felietonisty. Tak się
        nazywała brązowa masa, która zastępowała czekoladę: wyrób czekoladopodobny. I
        był na kartki. Jedna tabliczka na miesiąc. Ale wtedy, powtarzam, wszystko było
        na kartki. Całe życie było na kartkę przydzielaną przez partię. Otóż w tamtych
        czasach octu i knebla, słynna była w narodzie definicja francuskiego koniaku.
        Koniak jest to ulubiony napój polskiej klasy robotniczej, która pije go
        codziennie ustami swych przedstawicieli. Ponieważ przedstawiciele pozostali
        raczej ci sami, więc chyba można powiedzieć, że latanie amerykańskim samolotem
        bojowym jest ulubioną rozrywką polskiego społeczeństwa, które w kabinie F-16
        siedzi na fotelu tyłkiem swego premiera.
        Wiem, że nie piszę elegancko. Chciałbym, a nie mogę. Jestem rozgoryczony i nie
        ja jeden, zresztą. Nie chodzi mi o głosowanie w Sejmie. Musiał wygrać i wygrał.
        W porządku. Jest jak było i nie ma o czym mówić. Ale o zeznaniach premiera
        przed sejmową komisją śledczą warto wspomnieć. Trzeba nawet. Kwachoodporny
        premier kolejny raz zademonstrował nam właściwe sobie poczucie taktu. Zaczął
        kolejną pyskówkę, w której jak zwykle był górą. W takich zawodach on jest
        bezkonkurencyjny. Przyszedł zresztą na przesłuchanie kompletnie nieprzygotowany
        i aż wstyd było słuchać czasami. Przyznaję - przesłuchanie przebiegało w
        ujmująco miłej atmosferze, gdy pytania zadawały nasze obie urocze B.B. Premier
        odpowiadał z wdziękiem nie mniejszym wcale od wdzięku uwarkoczowionej i
        spersonifikowanej wersji noweli Marii Konopnickiej pt. "Nasza szkapa". Tytułowa
        bohaterka noweli, szczerząc przed świadkiem zęby do owsa, kolejny raz
        przypomniała nam, że najstarszym zawodem świata jest rolnictwo. Tak więc w tej
        rozmowie premier czuł się dobrze i był uśmiechnięty. Mówił nawet o swym sercu
        na talerzu itd., rezygnując tym razem ze swej ulubionej poetyki objaśniania
        świata porównaniami z zakresu anatomii i fizjologii układu moczopłciowego
        ssaków. Pomijam tu ogłoszoną światu prawdę, po czym poznaje się prawdziwego
        mężczyznę, ale przypomnę, co premier Miller odpowiedział Monice Olejnik, gdy ta
        go spytała: Niektórzy powiadają, że pan się powoli kończy. Co pan na to? A
        premier Miller na to: - Proszę o to spytać moją żonę. Tak więc przesłuchanie
        szło gładko, ale diabeł (czyli Rokita) tkwi w szczegółach. I Rokita tak
        szczegółowo rozebrał Millera na części, że nie było co zbierać. Miller tego nie
        wytrzymał i mu naurągał.
        Piszę o tym wszystkim bez cienia satysfakcji, ale po to, byśmy zdali sobie
        sprawę, jakiego formatu ludźmi wypełniony jest w większości ten rząd.
        Pamiętajmy o tym, bo ten rząd nadal będzie rządził. Nie ma nadziei na zmianę.
        Pisząc słowo "zmiana" mam na myśli zmianę na lepsze, bo na gorsze zawsze może
        się zmienić. Jak to ja mówię - jest nadzieja, że będzie beznadziejnie. Jest
        zatem taka nadzieja. Przypomnę, że ministrem finansów w gabinecie cieni
        Sam"OO"brony jest właśnie Nasza Szkapa. Spójrzmy jednak na prawicową opozycję i
        na liberałów. Bez programu, bez pomysłu i bez pieniędzy. Trudno przecież za
        program uznać wzbudzający największe brawa na kongresie PO okrzyk: "Wypowiadamy
        wojnę Millerowi! Precz z Millerem!". Z tego jedynego powodu żałuję, że Miller
        nie odszedł. Ciekaw jestem, czy PO by się rozwiązała, bo zrealizowała swój
        program? Inne partie niedawno się skrzyknęły i ogłosiły wspólnie: "Dajmy w pysk
        Lepperowi!". Żeby to tylko było infantylne. Ale i infantylne, i głupie. A nie
        ma na świecie nic gorszego niż głupie dziecko.
        SLD jest silny układami, korupcją i infantylizmem swych przeciwników. Jest
        silny wobec słabych, czyli jest silny, bo u nas innych silnych nie ma. SLD
        trzyma telewizję w żelaznym uścisku, czyli propagandowo jest górą. I to jaką
        górą! Forsę też ma, bo socjaldemokraci (jak się przechrzcili komuniści)
        zawłaszczali, co chcieli. W dodatku wiedzieli, gdzie jest co i ile warte, poza
        tym mieli czas się do tego przygotować, bo przecież ogłoszenie stanu wojennego
        było właśnie daniem sobie czasu na spokojny i niespieszny demontaż. W dodatku
        teraz SLD ma tysięczne różne agencje skarbu państwa, a to też są wspaniałe
        dojne krowy i pełna bezkarność w dojeniu. SLD sam rządzi i samorządzi, więc nie
        ma obawy, by coś sprywatyzować, bo to się nie opłaca, skoro można brać dla
        siebie państwowe pieniądze podatników.
        A to, że podatnicy ubożeją. Trudno. Gdzie drwa rąbią... itd.
        Kolejna afera, a zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że dzień bez afery
        korupcyjnej jest dniem straconym. Kolejna afera zatem, bo koncern niemiecki
        miał zakładać siłownie wiatrowe, ale nie dał łapówki i nie wszedł na polski
        rynek. Jakby dał, to by wszedł, ale nie dał. Wielkie firmy odeszły z kwitkiem,
        gdy chciały u nas inwestować. Chcesz inwestować? Daj w łapę baronowi z SLD. Nie
        dasz? To nie wejdziesz. I nie wchodzą. Ilu ludzi mogłoby mieć pracę i w miarę
        godne życie? Bogaty koncern nie wchodzi do Polski z inwestycją i to jest wyrok.
        To jest głód i nędza dla tysięcy ludzi. I tylko dlatego, że koncern nie dał
        łapówki. Tak się u nas rządzi, bo inaczej nikomu się nie opłaca. To aż się nie
        chce wierzyć, że można pomóc innym i krajowi w biedzie, i w okrutnym losie, i
        nawet się o tym nie myśli. Dlaczego się o tym nie myśli? Dlaczego jest zupełnie
        nieważny dla rządu los pojedynczego człowieka w tym kraju? Pytam, bo czekam na
        odpowiedź.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka