Gość: Elzbieta Gawlas
IP: *.cpe.net.cable.rogers.com
21.06.03, 19:08
List otwarty do Panów Aleksandra Kwaśniewskiego, prezydenta RP, i Leszka
Millera, premiera rządu RP
Wciąż nie mogę wyjść ze zdumienia, że Panowie odważyli się dziękować Janowi
Pawłowi II za poparcie udzielone rzekomo Waszej polityce zmierzającej do
wcielenia Polski do superpaństwa, zwanego "Unią Europejską". O ile wiem,
państwo to jest zaplanowane według starego wzoru opracowanego jeszcze przez
Hitlera i opiera się na filozofii socjalistycznej. Filozofia ta od dawna (od
swoich początków) jest przeciwna takim wartościom, jak: naród, Ojczyzna,
rodzina, religia, zwłaszcza chrześcijaństwo.
Ujawnione świeżo fragmenty projektu tzw. konstytucji europejskiej nie
pozostawiają żadnej wątpliwości co do tego, że w Unii nie będzie miejsca na
niepodległość i suwerenność narodową, o której mówił wielokrotnie Jan Paweł
II. Czynił tak choćby 5 października 1995 roku w siedzibie ONZ, upominając
się o międzynarodową konwencję, która broniłaby praw narodów, a nie tylko
politycznych uprawnień zarejestrowanych w tej organizacji państw. O
potrzebie respektowania praw narodów i "dobra wspólnego narodów, któremu
służą instytucje państwowe" mówił Papież 23 września 2000 roku w
przemówieniu do przewodniczących parlamentów Unii Europejskiej. O
konieczności respektowania podstaw antropologicznych i moralnych we
wszystkich strukturach prawno-społecznych i politycznych Europy mówił z
naciskiem Papież w orędziu do konferencji ministrów Rady Europy 3 listopada
2000 r. Nie ma potrzeby już przypominać niezliczonych wypowiedzi Papieża
broniącego antropologicznego i chrześcijańskiego fundamentu Europy. Dlatego
protestuję przeciw nadużywaniu imienia Jana Pawła II do firmowania czy
uzasadniania celów politycznych o bardzo podłym moralnie profilu.
Papież niczego takiego nie zrobił ani nie powiedział, co należałoby
tłumaczyć jako poparcie dla politycznej decyzji, polegającej na wcieleniu
Polski do Unii. Papież jako Głowa Kościoła i widzialny Zastępca Chrystusa na
ziemi głosi wszystkim narodom Ewangelię i jest świadkiem Prawdy, która nie
zacieśnia się do horyzontu doczesności, a tym bardziej do płaskiego interesu
politycznego jakiejś mafii. Nauczanie papieskie jest w gruncie rzeczy
przekazem nauczania Chrystusa i napotyka podobne trudności z powodu ciasnoty
ludzkich umysłów, jak to było wtedy, gdy Jezus Chrystus głosił Słowo
Zbawienia swojemu narodowi. Również wtedy usiłowano podstępem nakłonić Go do
wypowiedzi czysto politycznej. Ale On "przejrzał ich przewrotność" i kiedy
powiedział: "Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy
do Boga" (Mt 22, 21), Żydzi nie potrafili tego zrozumieć i nie chcieli
przyjąć głoszonej im Prawdy Bożej. Konsekwentnie - w krytycznym momencie
swej historii odrzucili Tego, który im oferował prawdziwą wolność, a wybrali
Cezara (por. J 19, 15). Woleli być niewolnikami w imperium Cezara niż synami
w Królestwie Chrystusa. Podobnie i dziś: wielu wolało wybrać niewolnictwo w
neopogańskim imperium tzw. Unii Europejskiej niż posłuszeństwo Chrystusowi,
który już kilka razy przywracał Polsce niepodległość. Podobnie jak nauczanie
Chrystusa próbowano interpretować politycznie, co skończyło się klęską
Izraela, tak i nauczanie Jana Pawła II usiłuje się deformować przez
zastosowanie kryteriów politycznych, zapominając, że Papież po prostu głosi
Ewangelię, co - jeśli nie przyjmiemy całej nauki Papieża - również może się
skończyć tragedią Polski.
A jeżeli naszym politykom są tak drogie słowa Papieża, który broni
właściwego dla Polski miejsca w Europie, to dlaczego nie dziękować Mu za
nieustanne przypominanie obowiązującej mocy Przykazań Bożych? Dlaczego nie
dziękować za słowa przypominające, że ani człowieka, ani Polski nie sposób
zrozumieć bez Chrystusa? Czemu nie dziękować za obronę świętości rodziny i
prawa do życia każdej osoby? Dlaczego nie wyrażać wdzięczności za głoszenie
prawdy o Bogu Stworzycielu i Odkupicielu, prawdy o miłosierdziu Bożym,
prawdy o nawróceniu i pokucie, prawdy o grzechu, który przenika tak wiele
struktur dzisiejszego świata, wciągając masy ludzkie do przymusowej służby
dla kłamstwa, zbrodni i wszelkiej niesprawiedliwości? Czemu nie wyrazić
wdzięczności za nauczanie nawołujące nieustannie do tego, by Chrystus
królował we wszystkich narodach, w życiu społecznym, ekonomicznym i
politycznym? Dlaczego nie chwalić Papieża za to, że zawsze broni
pokrzywdzonych, bezbronnych, słabych i poniewieranych przez potęgi finansowe
i neokolonialne obecnego świata? Dlaczego nie dziękować za to, że domaga
się, aby demokracja opierała się na prawie Bożym, bo inaczej przeradza się w
tyranię i totalitaryzm, powodując alienację narodu i odczłowieczenie
wszystkich stosunków społecznych? Dlaczego nie dziękować za to, że upomina
możnych tego świata, by globalizacja, odarta z etyki solidarności, nie
przerodziła się w taki "globalny rynek", na którym człowiek staje się
równocześnie produktem, konsumentem i towarem? Można tę litanię pytań
przedłużać, ale nie o to chodzi.
Chodzi przede wszystkim o to, że Panowie nie mają prawa dziękować Papieżowi
za rzekomy wkład w Wasz sukces polityczny: bo albo dziękujecie Mu jak
generał dziękuje żołnierzom za spełniony obowiązek bojowy, albo, jeśli już
uznajecie dzielący Was od Niego dystans, dajecie wyraz arogancji, ujawniając
niesłychaną pretensję, by Papież firmował Wasze przyziemne cele i interesy
polityczne. Z jakiejkolwiek strony byśmy na tę sprawę spojrzeli, Wasza
pozorna grzeczność (widziana w pełnym kontekście spraw) jest niebywałą
obelgą i znieważeniem osoby Namiestnika Chrystusowego i Głowy Kościoła
Powszechnego.
Szczególnie zaś Pan, Panie Prezydencie, powinien się mocno i długo
zastanowić, czy ma prawo cokolwiek mówić o Papieżu lub do Niego, jak choćby
przy okazji tego niezwykłego Jubileuszu Pontyfikatu. Pan zapewne pamięta, w
jaki sposób zadrwił Pan sobie kiedyś z Papieża i jego liturgicznych gestów
natchnionych szczerą miłością ku Bogu i ku Polskiemu Narodowi. Stało się to
publicznie znane, a Pan nie okazał żadnej skruchy i nie uczynił nic, by
naprawić moralną krzywdę wyrządzoną całemu Kościołowi katolickiemu, jak też
Polskiemu Narodowi. Uszło Panu na sucho, ponieważ w naszym sądownictwie nie
ma sprawiedliwości. Naród Polski okazał się cierpliwy i przebaczający, ale
gdyby coś podobnego przydarzyło się w kraju muzułmańskim lub w Izraelu, to
nie chcę opisywać konsekwencji, które musiałby Pan ponieść. Choć jeśli
chodzi o Izrael, to Pan pewnie by się nie posunął do takich bluźnierczych
aktów, gdyż dał Pan wiele dowodów, że raczej z Żydami znajduje wspólny język
i chętnie solidaryzuje się z ich stanowiskiem, nawet wyraźnie fałszywym i
wrogim Polsce. Działo się to nawet w okolicznościach, w których należało
interweniować dla obrony polskiego honoru, a także honoru Papieża. Ale może
Pan nie czuje się Polakiem, a może nie wie, co to jest honor; bo tak sądzę,
że gdyby Pan był człowiekiem honoru, to po ujawnieniu tego skandalu, o
którym mowa (i nie tylko tego...) powinien Pan zrezygnować z urzędu
Prezydenta RP. Tymczasem Pan nadal wykonuje swoją teatralną rolę i
udaje "prezydenta wszystkich Polaków", aby osiągnąć określone cele
polityczne rządzącej grupy. Czy sposób sprawowania urzędu Prezydenta nie
świadczy o tym, że troszczy się Pan nie tyle o dobro Narodu, ile o interes
jakiejś formacji politycznej, której Pan jest agentem? Jak zrozumieć ten
szereg zawetowanych ustaw, które najczęściej miały na celu poprawę sytuacji
rodziny, obronę praw społeczeństwa w zakresie własności lub mieszkalnictwa,
obronę tych grup społecznych, które były wyraźnie ekonomicznie pokrzywdzone
lub narażone na wyjątkową moralną krzywdę? W pewnej pracy historycznej
spotkałem listę 28 takich ustaw. Wynikałoby stąd, że Pan jest szczególnie
nieprzychylny wszystkiemu, co pomaga do prawdziwego dobra naszego
społeczeństwa.
Nikomu nie jest tajne,