Gość: Bill
IP: *.gen.twtelecom.net
04.07.03, 12:57
Przerwały ciąże
Aborcja
W ubiegły czwartek trzy ciężarne Polki zażyły
wczesnoporonne pigułki RU 486 na pokładzie pływającej
kliniki aborcyjnej Langenort. Była przy tym nasza
dziennikarka, która dostała się na statek wraz z
10 "ochotniczkami" i wypłynęła w rejs. Na pokładzie
Rebecca Gomperts, założycielka fundacji Kobiety na
Falach, osobiście robiła "ochotniczkom" badanie USG,
żeby ustalić, która z nich jest w ciąży. Okazało się,
że tylko trzy z kobiet są na statku w celu aborcji.
Pozostałe to feministki i tłumaczki. Zanim Langenort
wpłynął na wody międzynarodowe, lekarka z organizacji
Kobiety na Falach,
przedstawiająca się jako Gil, z ogromnym drewnianym
penisem w ręku przeprowadzała wykład o antykoncepcji.
Potem Holenderki rozerwały plombę szafy z lekami. Trzy
ciężarne kobiety podpisały oświadczenie, że dokonują
aborcji świadomie. Dostały małą beżową pigułkę,
szklankę wody i kartki z opisem działania specyfiku.
Holenderki ostrzegły je, że mogą wystąpić bóle
brzucha, a w ciągu 48 godzin objawy miesiączki.
Nazajutrz dzwoniły do uczestniczek rejsu i ostrzegały,
że Prokuratora Rejonowa w Pucku wszczęła postępowanie
w sprawie nielegalnego wprowadzenia do obrotu
wczesnoporonnych pigułek Cytotec i Mifegyne i może
chcieć je przesłuchać. Przypomniały o prawie do odmowy
zeznań. Za wprowadzenie do użytku zakazanych leków
grozi do dwóch lat więzienia. Kobiety, które dokonały
aborcji, są bezkarne. W sobotę Langenort wypłynął w
kolejny rejs aborcyjny.