Gość: Marco stanowisko NRA c.d. IP: *.crowley.pl 06.08.03, 21:41 2. Argumenty egzotyczne: od postulatów wolnego rynku i wolnej konkurencji do tezy o przechodzeniu ilości w jakość (kapitalizm wolnorynkowy z materializmem dialektycznym jako założenia ideologiczne projektu). a) Autorzy projektu jako zasadniczą przyjmują tezę następującą: „Mała liczba adwokatów, radców prawnych i notariuszy osłabia konkurencję między osobami trudniącymi się profesjami prawniczymi, a w konsekwencji obniża jakość świadczonych usług i winduje ceny”. Cytat powyższy prowadzi do następujących wniosków: aa) duża liczba adwokatów, radców, notariuszy wzmacnia konkurencję między prawnikami (triumf wolnokonkurencyjnego kapitalizmu rynkowego), ab) zwielokrotniona liczba przedstawicieli profesji prawniczych podwyższa jakość usług (trzecia zasada diamatu: ilość przechodzi w jakość), ac) podwyższona jakość usług obniża ich ceny, bowiem im coś jest lepsze tym tańsze (odkrycie nowego prawa w ekonomii). b) Odnosząc się do pierwszej z powyższych konkluzji (ad aa) zauważyć wypada przede wszystkim, że dla autorów projektu w/w zawody prawnicze niczym nie różnią się od innych t.zw. zawodów usługowych. Nie dostrzegają, że z wykonywaniem zawodu adwokata, radcy czy notariusza wiążą się szczególne wymagania i kwalifikacje merytoryczne i etyczne, wyrażające się w wyjątkowej roli zasad zachowania tajemnicy zawodowej oraz zaufania w relacji prawnik – klient. Zasady te powodują, że inaczej aniżeli w zawodzie szewców, krawców i fryzjerów – nie deprecjonując żadnego z tych zawodów – inny wymiar ma zagadnienie wolnej konkurencji. Z racji zasadniczej odmienności zawodów prawniczych, funkcjonujących w szczególnie „wrażliwej” i ważnej społecznie sferze wymiaru sprawiedliwości, angażującej bezpośrednio autorytet państwa, niezbędne są szczególne zasady dopuszczania do tych zawodów, inne od zwykłej weryfikacji poprzez rynek. Konieczne są też inne drogi i metody szkolenia zawodowego, kształtowania właściwych postaw, egzekwowania ich realizacji oraz badania spełniania kryteriów etycznych przez kandydatów do zawodu, aniżeli te sposoby, które stosowane są w innych zawodach. Nie można w tych zawodach – bez uszczerbku dla dobra wymiaru sprawiedliwości oraz dla dobra klientów, dla właściwego sposobu świadczenia pomocy prawnej oraz dla kształtowania kultury prawnej – ferować tezy o wolnej konkurencji, o wolnym rynku, o dopuszczeniu wszystkich, którzy chcą wykonywać dany zawód, gdyż rynek i tak wyeliminuje złych. Teza o eliminacji z rynku owych złych jest w przypadku zawodów prawniczych szczególnie niebezpieczna. Jeśli nawet założyć, że „rynek” wyeliminuje słabych merytorycznie (co wcale nie jest empirycznie uzasadnione), to nie oznacza to wcale, że uczyni tak z owymi „złymi nieetycznymi”, wykorzystującymi nierzadko wiedzę i przygotowanie fachowe do niecnych celów, do realizacji interesów sprzecznych z zasadami uczciwości, sprawiedliwości i słuszności Nie bez przyczyny jedną z zasadniczych przesłanek wpisu na listę adwokatów jest określony w art.65 pkt 1 prawa o adwokaturze – opisowo ujęty zespół cech charakterologicznych kandydata oraz ocena dotycząca jego dotychczasowej postawy i zachowania, co ujęte zostało w sposób następujący: „jest nieskazitelnego charakteru i swym dotychczasowym zachowaniem daje rękojmię prawidłowego wykonywania zawodu adwokata” . Podobne wymagania znajdują się w innych ustawach ustrojowych zawodów prawniczych. c) Ustosunkowując się do drugiego z powyższych wniosków (ad ab) zauważyć należy, że autorzy projektu prezentują zaskakującą – biorąc po uwagę orientację polityczną ugrupowania, z którego pochodzą – predylekcję do, zdawało się, przebrzmiałej marksistowskiej metodologii tłumaczenia zjawisk społecznych. Otóż zakładają oni – stosownie do jednej z zasad materializmu dialektycznego - że ilość przechodzi w jakość. A zatem zwielokrotniona liczba adwokatów (i innych przedstawicieli profesji prawniczych), doprowadzi siłą rzeczy do podwyższenia jakości świadczonych przez nich usług. Samo zaś zwiększenie ilości przedstawicieli profesji prawniczych, dokonane zostanie przez otwarcie dostępu do tych zawodów, poprzez m.in.: - mechaniczne i nieliczące się z możliwościami szkoleniowymi zwiększenie liczby aplikantów, - dopuszczenie do zawodu doktorów nauk prawnych (którzy nigdy nie odbyli żadnej aplikacji, mają w najlepszym razie przygotowanie teoretyczne w zakresie dyscyplin zajmujących się prawem obowiązującym, a często zajmują się zagadnieniami z punktu widzenia praktyki peryferyjnymi lub całkowicie z praktyką niezwiązanymi), - dopuszczenie do zawodu wszystkich którzy zdali choćby na dostatecznie egzamin z jakiejkolwiek aplikacji i na skutek niskiej oceny lub braku innych predyspozycji nie zostali np. sędziami czy prokuratorami. Absurdalności podejścia, sprowadzającego się do tezy, że w ten sposób zwiększona liczba przedstawicieli zawodów prawniczych spowoduje podwyższenie jakości świadczonych usług, nie trzeba - zdaje się - więcej uzasadniać. Zauważyć jednak należy, że wydawało się, iż ten sposób myślenia, charakteryzujący się uproszczoną wizją zjawisk społecznych, odszedł już dawno do lamusa historii. Okazuje się jednak, że tak nie jest. Przyczyny odwoływania się autorów do takiego sposobu rozumowania i uzasadniania projektu zdają się leżeć raczej w podatności na sugestywne oddziaływanie tego typu - prima facie - zdroworozsądkowych argumentów, aniżeli w wyznawanej (choćby po kryjomu lub nieuświadamianej) ideologii. d) Odnosząc się do trzeciej konkluzji (ad ac) wyprowadzonej z tezy mającej uzasadniać projekt, a mianowicie, że wraz ze wzrostem liczby adwokatów oraz automatycznym wzrostem jakości usług – następować będzie zmniejszenie cen tych usług, obecnie „wywindowanych”, stwierdzić należy, że autorzy projektu – dokonują swoistego odkrycia nowego prawa ekonomicznego. Pragną mianowicie przekonać, że wraz ze wzrostem jakości zmniejszać się będzie cena, a zatem im coś lepsze, tym tańsze. I znowu przy wyprowadzaniu tej tezy projektodawcy zapominają, że pomoc prawna świadczona przez przedstawicieli zawodów prawniczych nie jest tym samym, co prowadzenie warsztatu czy zakładu usługowego. Przede wszystkim jednak wadliwie zakładają, że ceny za świadczoną pomoc prawną są zawyżone, niedostępne dla społeczeństwa. Po raz kolejny następuje tu odwołanie się do takiego sposobu argumentacji, który jest najbardziej podatny dla zyskania zwolenników: najłatwiej bowiem zyskać poklask występując z ideą zmniejszenia cen. Aby dyskutować z nieprawdziwym założeniem o „wywindowaniu cen” należałoby spytać o ceny jakich usług chodzi, a ściślej ceny stosowane w ramach jakich części (segmentów) „rynku usług prawniczych”: czy tych świadczonych dla przedsiębiorców - wielkich, średnich czy małych firm, czy tych świadczonych dla osób fizycznych, a jeśli to - czy w sprawach karnych, z których znaczna część klienteli korzysta z obrony z urzędu opłacanej przez Państwo (z przeciętnie rocznym poślizgiem od zakończenia sprawy przez adwokata i w wysokości znacznie poniżej przeciętnych wynagrodzeń), czy sprawach cywilnych gdzie wysokość wynagrodzeń – choć ustalanych umownie – jednak oscyluje wokół minimalnych stawek określonych w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości jako podlegających zasądzeniu przez sądy. Bez uszczegółowienia tych kwestii sugerowane argumenty o windowaniu cen, które nie są poparte żadnymi danymi, pozbawione są jakiejkolwiek zasadności merytorycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marco stanowisko NRA c.d. IP: *.crowley.pl 06.08.03, 21:42 3. Argumenty makroekonomiczne. a) Projektodawcy stawiają tezę, że zbyt mała liczba adwokatów, radców prawnych i notariuszy rzutuje bezpośrednio na „zmniejszenie aktywności ekonomicznej”, na produkt krajowy brutto, zaś proponowane przez nich regulacje prawne „poprawią sposób funkcjonowania całego systemu usług prawniczych i staną się ważnym czynnikiem trwałego wzrostu gospodarczego i sukcesów ekonomicznych”. Z tezy tej można – jak się okazuje – wyprowadzić odpowiedź na pytanie o przyczyny braku w Polsce trwałego wzrostu gospodarczego i braku sukcesów ekonomicznych: wszystkiemu winni prawnicy, a ściślej – korporacje prawnicze, a jeszcze precyzyjniej - członkowie władz poszczególnych korporacji stojący „na straży status quo”, „..gdyż część z tych osób uzyskuje wymierne profity z obecnej obarczonej licznymi nieprawidłowościami sytuacji związanej z zakresem dostępności do zawodów prawniczych”. b) Odnosząc się do powyższego zauważyć wypada, że projektodawcy znaleźli wreszcie winnych w osobach następców cyklistów, masonów oraz przedstawicieli jednego z narodów. Są nimi po prostu członkowie władz korporacji prawniczych, owych ciał samorządowych, wybieranych przez członków tych korporacji, na wybór których nie ma żadnego wpływu nikt spoza tych korporacji. Aż chciałoby się dopisać za projektodawcami, że także w tej sferze ewidentny „staje się właśnie brak aktywnej działalności państwa w tym procesie”. To oni stoją na drodze stagnacji gospodarczej i są przyczyną braku sukcesów gospodarczych oraz wzrostu PKB. c) Autorzy projektu jako jedno z uzasadnień podają konieczność walki z bezrobociem wynikającym z wielkiej liczby absolwentów wydziałów prawa. Faktem jest, że obecnie studiuje prawo na licznych wydziałach szkół państwowych i prywatnych pomiędzy 60 a 80 tysięcy studentów. Liczba ta stanowi zatem 2-3- krotność obecnie praktykujących prawników. W tym miejscu zastanowić się wypada nad przyczynami takiej nadprodukcji prawników, brakiem oddziaływania państwa i szkół wyższych w sferze planowania zatrudnienia. Zastanowić się też wypada nad cudownym zjawiskiem rozmnożenia się liczby studentów, porównywalnym jedynie ze stopniem wzrostu liczby „prawników” po powojennym boomie wywołanym działalnością „szkoły Duracza”. Zadumać się też należy nad tym, czy wraz ze zwiększoną liczbą studentów poszedł w parze wzrost liczby pracowników naukowych – samodzielnych i niesamodzielnych, czy stworzono niezbędne warunki kształcenia w postaci nowych budynków i sal uniwersyteckich dla kilkakrotnie większej liczby studentów prawa niż przed laty, czy studia prawnicze nie stały się wyłącznie źródłem dochodów uczelni, czy wreszcie nie nastąpiło obniżenie jakości kształcenia ? Czy wobec retorycznego charakteru postawionych pytań – tezy o wzroście jakości poprzez zwiększenie ilości, tezy o zmniejszeniu bezrobocia poprzez szersze dopuszczenie do zawodów prawniczych – nie są jedynie hasłami populistycznymi, nastawionymi na pozyskanie elektoratu, a w praktyce nie do spełnienia. Taki też wyłącznie populistyczny charakter mają argumenty makroekonomiczne: szerszy dostęp do zawodów prawniczych ani nie zwiększy dochodu narodowego, ani nie spowoduje cudu gospodarczego, ani tym bardziej nie zmniejszy bezrobocia. Tezy przeciwne są z gruntu nieprawdziwe. W tym miejscu dodać wypada, że jedna trzecia ze 150 tys. adwokatów w Niemczech – przy nieporównywalnym z Polską rynku gospodarczym, nieporównywalnej skali i przyzwyczajeniu korzystania z pomocy prawnej - jest bezrobotna, a w najlepszym wypadku wykonuje zawody nie mające nic wspólnego z adwokaturą, jak zawód taksówkarza, barmana, itp. Jaki jest zatem – poza politycznym – cel wywoływania złudnych nadziei wśród młodzieży na stworzenie dostępu do zawodów prawniczych oraz otwarcia dziesiątkom tysięcy absolwentów wrót do wykonywania zawodu? Żaden inny – poza nastawionym na pozyskanie elektoratu. Szkoda tylko, że nie uwzględnia się przy tym przyszłego kosztu społecznego, wynikającego z dalszego wzrostu frustracji w pokoleniach prawników, którym w sposób nieodpowiedzialny i bałamutny obiecuje się możliwości kariery zawodowej, w rzeczywistości niemożliwej do zrealizowania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marco stanowisko NRA c.d. IP: *.crowley.pl 06.08.03, 21:42 d) Zastanawia także przemilczenie autorów uzasadnienia projektu ustawy kwestii nader istotnej, narzucającej się wręcz przy lekturze uzasadnienia: czy rozwiązanie zrozumiałego nacisku wielotysięcznej grupy absolwentów prawa na rynku pracy oraz ich frustracji związanej z niemożnością szerokiego, w miarę swobodnego dostępu do wykonywania tzw. wolnych zawodów prawniczych, winno być dokonywane tylko poprzez ułatwienia wchłaniania wspomnianych prawniczych mas przez rynek, czy też może należałoby zastanowić się nad sensem kształcenia takiej ilości ludzi na kierunkach prawniczych. Kilkudziesięciotysięczna masa studentów prawa (około 80 tys.) to w większości studenci studiów odpłatnych. Ich kształcenie jest źródłem względnej zamożności uczelni oraz wykładowców, to prawda, że wynagradzanych gorzej niż podle, w ramach ich uczelnianych etatów. Jest faktem znanym i łatwo sprawdzalnym, że poziom kształcenia studentów prawa, właśnie z uwagi na ich ogromną ilość, pozostawia wiele do życzenia. Studenci rzadko tylko mają bezpośredni kontakt z samodzielnymi pracownikami nauki, dominacja zaś egzaminów pisemnych zrywa do końca i tak bardzo luźny, a nie dający się niczym zastąpić, osobisty kontakt uczniów i nauczycieli. Czy nie nadszedł już czas, by zastanowić się nad sensem i celowością takiej rozbudowy studiów prawniczych, która wydaje się być podyktowana przede wszystkim potrzebami bytowymi pracowników nauki i zatrudniających ich wyższych uczelni, a nie potrzebami rynku pracy ? Nie wydaje się, aby nasz kraj rzeczywiście potrzebował kilkunastu tysięcy nowych prawników rocznie, w większości – kiepsko wykształconych... Ponadto, czy nie byłoby celowym wyjaśnianie studentom studiów prawniczych, zamiast wskazywania samorządów prawniczych jako winowajców ich niedoli, że ich miejscem pracy nie musi być koniecznie wymiar sprawiedliwości. Z pewnością rzetelniej byłoby wskazywanie, że w innych w krajach większość prawników znajduje swoje miejsce w administracji rządowej i lokalnej, bankowości, ubezpieczeniach, w przedsiębiorstwach itd. – z dobrym skutkiem dla nich samych i dla instytucji ich zatrudniających. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marco stanowisko NRA c.d. IP: *.crowley.pl 06.08.03, 21:43 4. Argumenty odwołujące się do konieczności walki z patologiami a) Kolejnym argumentem mającym przemawiać za koniecznością radykalnej reformy systemu dostępu do zawodów prawniczych oraz zmian w ich samorządach ma być rzekomo powszechnie występująca „patologia związana z aplikacyjnym systemem szkolenia młodych prawników”. W uzasadnieniu projektu nie wskazuje się, na czym polegać ma owa „patologia”. Autorzy uzasadnienia odwołują się w tym zakresie do informacji medialnych. Z całym szacunkiem dla tego źródła informacji wydaje się jednak, że akurat przy projektowaniu takich środków zaradczych, jakie przewiduje projekt ustawy, koniecznym byłoby wyraźne wskazanie, o co tak naprawdę chodzi ( bo nie przypuszczamy, by chodziło o kogoś). Na czym owa „patologia” ma polegać, można zatem wnioskować rzeczywiście z przekazów medialnych, a także z proponowanego radykalnego rozwiązania w postaci odebrania samorządowi uprawnień w zakresie rekrutacji i egzaminowania kandydatów do wolnego zawodu prawniczego. b) Tak więc „patologia” przy przyjmowaniu na aplikację wyrażać się miała, odwołując się do wspomnianych już źródeł „medialnych”, na zadawaniu kandydatom pytań nie związanych z wiedzą prawniczą, niekiedy pytań ocenianych jako niepoważne lub „egzotyczne”, a także na preferowaniu kandydatów związanych więzami rodzinnymi lub koleżeńskimi ze środowiskiem adwokackim. Czy takie zjawiska rzeczywiście występują? Oczywiście tak; byłoby hipokryzją i brakiem uczciwości z naszej strony zaprzeczanie ich istnieniu. Nieprawdą jest jednak, by skala takich niewątpliwie niepożądanych przypadków uzasadniała totalnie negatywną ocenę roli samorządu adwokackiego w tej materii. c) Adwokatura sama jest w stanie zwalczać przejawy nieprawidłowości, a zważywszy na uchwalony nowy regulamin konkursu adwokackiego – już podjęła rzeczywiste, rozsądne środki przeciwdziałania takim indywidualnym przypadkom, określając precyzyjne reguły dotyczące m.in. zakresu konkursu na aplikację adwokacką i sposobu jego przeprowadzenia. Te nowe regulacje stwarzają rzeczywiste gwarancje rzetelności i uczciwości postępowania konkursowego. Wypada tu jednak postawić pytanie - czy uda się tylko poprzez unormowania regulaminowe lub ustawowe wyeliminować całkowicie wpływ stosunków rodzinnych, koleżeńskich czy towarzyskich ? Trudno powiedzieć, zważywszy na fakt, że nie udało się to w 100% nigdy, nikomu, w żadnym kraju i w żadnej dziedzinie, przy zastosowaniu najbardziej nawet wysublimowanych konstrukcji prawnych. Wiara, że mechanizmami prawnymi zlikwiduje się wszelkie choćby marginalne przejawy patologii – stanowi wyraz ideologii fideizmu prawniczego, z którym już dawno rozprawiła się historia. Można natomiast wpływać na ich zmniejszenie, do czego walnie przyczyniają się w systemie demokratycznego społeczeństwa otwartego inne mechanizmy kontroli, jak chociażby wolna prasa. d) Zważyć należy, że proponowany centralny pisemny egzamin konkursowy – z całokształtem zastrzeżeń odnośnie braków i niepełności takiego egzaminu w zakresie sprawdzania predyspozycji do zawodu - tego rodzaju patologii nie zlikwiduje. Przeniesie je natomiast na inny, centralny i państwowy szczebel, eskalując – należy przewidzieć - zasięg negatywnych zjawisk. Warto w tym miejscu zapytać - czy to naprawdę lepiej czy może gorzej, bo i skala zjawiska, i jego społeczny odbiór, będą zupełnie inne wtedy, gdy wiąże się je z „rządem” niż wtedy, gdy winę można przypisać samorządowi adwokackiemu, a w każdym razie wskazywać go jako winowajcę ? Projektodawcy nie mogą nie zdawać sobie sprawy z tego, że pisemny egzamin konkursowy, w którym brałoby udział kilka, a może nawet kilkanaście tysięcy osób (ich liczba wzrastałaby z roku na rok lawinowo) tylko pozornie, formalnie będzie przeprowadzany przez Komisję o składzie tak zacnym, że tylko pochylić czoła. W rzeczywistości – a podobne egzaminy dla setek studentów jednocześnie przeprowadzane na wyższych uczelniach prawniczych dają znakomity, jakże negatywny przedsmak takiej praktyki – zarówno przygotowanie samych testów pisemnych, jak przede wszystkim ich poprawa będzie musiała być dokonywana przez liczne grono urzędników, których rzetelność nie jest już taka bezdyskusyjna. Była już taka postać historyczna, która nie bez racji twierdziła, że najważniejsze jest, kto liczy głosy, w tym przypadku – kto liczy punkty... e) Skąd zatem bierze się przekonanie autorów projektu, że ”więcej państwa”, czyli pełna centralizacja i oddanie decyzji tak naprawdę w ręce anonimowych urzędników, których działania tylko z grubsza nadzorować będzie Komisja, złożona w większości z ludzi zaabsorbowanych własną, odpowiedzialną pracą zawodową, a więc już choćby z tej tylko przyczyny mało sprawna, zapewni większą niż obecnie rzetelność konkursu i jego sprawny przebieg? Podzielamy w tym zakresie radykalizm prof.Jana Winieckiego, który na pytanie „Co rządy mogą zepsuć” ? - udziela trafnej, naszym zdaniem, odpowiedzi, a mianowicie – „wszystko” („Wprost” nr 8 z 23.02.2003 r., s.52). Obawiamy się, zważywszy na dotychczasowe doświadczenia w stosowaniu recepty „więcej państwa” w wielu dziedzinach życia, iż „nacjonalizacja” polityki personalnej w adwokaturze przyniesie tak samo kiepskie efekty, jak nacjonalizacja w jakiejkolwiek dziedzinie gospodarki. f) Upaństwowienie konkursu oznaczać będzie przeniesienie do adwokatury tych wszystkich negatywnych zjawisk, jakie występują i narastają w całym aparacie państwowym. Tymczasem to właśnie samorząd, składający się z ludzi z ”wewnątrz”, znanych w środowisku i takich, którzy to środowisko znają, a więc posiadających wiedzę i doświadczenie także w identyfikowaniu i przeciwdziałaniu wspomnianym wyżej zjawiskom patologicznym, ma większe szanse niż centralny urząd ( czytaj – grupa urzędników ), na skuteczne ich eliminowanie i co najważniejsze - już to robi. g) Pomysł organizowania centralnego egzaminu adwokackiego nie jest sam w sobie nowością. Ten sposób egzaminowania aplikantów stosowano kiedyś w Prokuraturze. Nie jesteśmy wszakże pewni, czy autorzy projektu zdają sobie do końca sprawę, czym jest, tzn. jaki ma zakres i „głębię” egzamin adwokacki ? Wątpliwości nasze biorą się stąd, iż przeprowadzenie takiego egzaminu corocznie dla aplikantów adwokackich, radcowskich i notarialnych, których liczba – po wprowadzeniu innych unormowań radykalnie zwiększających ich liczbę – będzie wielokrotnie wyższa od obecnej, jest fizycznie niemożliwe, zakładając, że egzamin adwokacki ( co do innych nie zajmujemy stanowiska, ale podejrzewamy, że tak samo ) po prostu nie może ograniczać się do formy pisemnej. W jaki sposób Komisja Ministerialna w proponowanym składzie przeprowadzi egzamin adwokacki, pisemny i ustny (by ograniczyć się tylko do tego jednego wolnego zawodu prawniczego nie zapominając, że do egzaminu radcowskiego przystępuje kilkakrotnie więcej osób) dla kilkuset, czy w perspektywie kilku dla lat – dla kilku tysięcy osób, tego nie wiemy i obawiamy się, że takim szczegółem projektodawcy nie zawracali sobie głowy. h) Autorzy projektu nie wskazują zresztą, na czym miałaby polegać patologia przy przeprowadzaniu egzaminów adwokackich przez Komisje powoływane przez okręgowe rady adwokackie. O tym akurat, o ile wiemy, media nie donosiły. Z doświadczeń własnych członków Naczelnej Rady Adwokackiej, niemałych w tej dziedzinie, oraz kolegów uczestniczących od lat w takich egzaminach, możemy z czystym sumieniem bronić tezy, że są one wprawdzie trudne ( bo takie mają być), ale też uczciwe, rzetelne, a ich wynik determinow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marco stanowisko NRA c.d. IP: *.crowley.pl 06.08.03, 21:43 5. Inne grzechy główne korporacji prawniczych. a) Wśród kolejnych zarzutów stawianych korporacjom prawniczym projektodawcy ustawy podnoszę zaniżanie liczby miejsc na aplikacjach lub unikanie ustawowego obowiązku prowadzenia aplikacji. Zauważyć należy, że i w tym wypadku mamy do czynienia z nieuzasadnioną generalizacją. Jeśli bowiem zdarzyło się w danym roku ze względów organizacyjnych (brak miejsc, brak patronów) - jednej czy paru spośród 24 rad okręgowych - nie organizować egzaminu konkursowego, to nie jest to w żadnym wypadku powód do generalizacji, o ile rzecz jasna wypowiedź ma mieć charakter rzetelny, a dyskusja – ma być uczciwa. b) Podobnie rzecz się ma z zarzutem zaniżania liczby miejsc na listach aplikantów. Jak już wspomniano nadal obowiązuje przepis art. 40 pkt 4 kreujący kompetencję dla izb adwokackich do określania minimalnej i maksymalnej liczby członków izby adwokackiej, którą stanowią adwokaci i aplikanci. Pomimo nadal obowiązującej treści cytowanego przepisu w regulaminie odbywania aplikacji i egzaminu adwokackiego, uchwalonego przez NRA, zrezygnowano z limitów przyjęć, ustalając jako kryterium przyjęcia osiągnięcie określonego pułapu punktów w trakcie egzaminu konkursowego. Takie określenie kryterium przyjęć na aplikację wraz z zobiektywizowanym koniecznym egzaminem w formie pisemnego testu – daje gwarancję prawidłowości i rzetelności postępowania konkursowego. c) Autorzy piszą, że „korporacje adwokacka i radcowska uzasadniają problemami natury organizacyjnej ograniczenia lub odstępowanie od szkolenia aplikantów, co jest również działaniem oczywiście sprzecznym z przepisami prawa oraz potrzebami gospodarki i awansem zawodowym tysięcy młodych Polaków”. Ustosunkowując się do tego argumentu raz jeszcze wypada odwołać się do specyfiki kształcenia aplikantów adwokackich. Aplikacja ta odróżnia się od innych szczególnymi cechami, a mianowicie odbywa się pod stałym nadzorem patrona adwokata, na zasadzie relacji uczeń – mistrz. Aplikant adwokacki już po 6-cio miesięcznej praktyce ma prawo występowania przed sądem, reprezentując z upoważnienia adwokata interesy klienta. Co ważne – owo występowanie przed sądami nie ma charakteru incydentalnego, lecz jest zjawiskiem powszechnym, nie spotykanym wśród aplikantów innych zawodów. Aplikant na co dzień po nadzorem patrona, z którym łączy go stosunek zatrudnienia, uczy się zawodu, wykonując czynności adwokackie, pisząc pisma, środki odwoławcze, uczestnicząc w rozmowach z klientami. Zaznaczyć przy tym należy, że nie wszystkie aplikacje przebiegają w ten właśnie sposób, a w każdym razie nie polegają na równoczesnej nauce zawodu i pozostawaniu w zatrudnieniu z patronem, co jest regułą w adwokaturze. Ten sposób szkolenia stwarza warunki do tego, że aplikacja nie jest jedynie formalnym, ale merytorycznym kształtowaniem prawnika, wraz z wyrabianiem właściwych postaw, prawidłowych relacji wobec klienta, sądu i kolegów. Podkreślić należy, że do realizacji takiego sprawdzonego modelu szkolenia niezbędny jest system patronatu. Aby spełniał on swe założenia, aby był właściwie wykonywany, patronat winien być powierzany osobom do tego predystynowanym. Tu pojawiać się mogą problemy. Może nie tyle w braku odpowiednich osób, choć i takich spełniających łącznie wymogi odpowiednich kwalifikacji, doświadczenia zawodowego i właściwej postawy etycznej - nie jest w nadmiarze. Muszą tak kwalifikowane osoby chcieć podejmować się obowiązków patrona, mieć odpowiednie warunki do pracy oraz możliwość zapewnienia utrzymania dla aplikanta, bowiem w adwokaturze zasadą jest, że aplikant pozostaje w stosunku zatrudnienia z kancelarią patrona, a zatem on ponosi koszt zatrudnienia. Te okoliczności – z istoty swej ograniczające rozszerzanie poza wszelkie granice możliwości kształcenia - stanowią zatem czynnik, który musi być uwzględniany przy naborze na aplikację adwokacką. d) Kolejne argumenty podnoszone w uzasadnieniu projektu to zawyżanie odpłatności za aplikację, tworzenie ze szkoleń aplikantów dochodowej działalności finansowej. Nie są znane Naczelnej Radzie Adwokackiej źródła owych danych o dochodowości. Oczywiście pobierane są przez okręgowe rady adwokackie opłaty za egzamin konkursowy na aplikację adwokacką, co ma miejsce raz do roku. W razie przyjęcia na aplikację opłaty te traktowane są z reguły jako opłaty wpisowe. Można argumentować, że wszystko należy się za darmo, że na korporacjach prawniczych ciąży obowiązek kształcenia bezpłatnego aplikantów i to w coraz większej ilości. Pojawi się jednak pytanie – dlaczego ze składek wpłacanych przez adwokatów na rzecz korporacji mają korzystać osoby nie będące jej członkami? Kto dał projektodawcom prawo nakładania na członków Korporacji obowiązku kształcenia tak wielkiej rzeszy prawników i to jeśli nie za darmo, to za częściową odpłatnością, a w stosunku do niektórych zwolnionych z opłat ponosić koszty kształcenia w całości. Dlaczego korporacja, która w oparciu o składki członkowskie adwokatów od 85 lat tworzy podstawy materialnego funkcjonowania samorządu ma prowadzić szkolenie aplikantów w zasadzie za darmo, nie mając przy tym żadnego wpływu na dobór aplikantów oraz na egzamin adwokacki – jak tego chcą projektodawcy. Nie można przy tym uznać za odpłatność ponoszenie w niektórych izbach (bo nie we wszystkich) przez aplikantów adwokackich składki członkowskiej, której wysokość jest z reguły nieco wyższa niż symboliczna, a dodatkowo gdy aplikant odbywa sześciomiesięczną praktykę w sądzie – ponoszenie dodatkowych 100-200 zł m-nie na wynagrodzenie dla sędziego opiekuna takiej praktyki? e) Następny grzech członków korporacji prawniczych ujęto w sposób następujący: „.. niewielka liczba adwokatów, radców prawnych i notariuszy wymusza zatrudnianie w kancelariach prawniczych absolwentów wydziałów prawa, nie będących członkami jakiejkolwiek korporacji. Są to osoby wykonujące na co dzień taką samą pracę, jak adwokat, notariusz, radca prawny jednak świadoma polityka władz korporacji prawniczych ... powoduje, że przytłaczająca część tych prawników nigdy nie będzie miała szansy na zdobycie uprawnień”. Pomijając uwagi świadczące o szczególnie wysokiej samoocenie, by nie rzec megalomanii i braku krytycyzmu absolwentów prawa, którzy wykonują „na co dzień taką samą pracę jak adwokat, notariusz...” - czyli doświadczeni prawnicy, stwierdzić należy co następuje: Tak jest na całym świecie, że nie wszyscy po studiach prawniczych zostają adwokatami, radcami czy notariuszami. Analogicznie - nie wszyscy absolwenci medycyny zostają chirurgami, ginekologami, specjalistami, adiunktami czy profesorami w danej dziedzinie lekarskiej, lecz – nie umniejszając doniosłości społecznej – są lekarzami ogólnymi, rodzinnymi, pierwszego kontaktu czy pogotowia, którzy nigdy nie będą zajmować się leczeniem specjalistycznym, do czego wymagany jest większy nakład pracy, specjalne zdolności, umiejętności i kwalifikacje, podlegające stosownej ocenie. f) Projektodawcy piszą: „korporacje ignorują wykonanie orzeczeń sądowych, które są dla nich niekorzystne oraz przewlekają procedury dotyczące rozpatrywania odwołań od uchwał odmawiających wpisu na listę członków danej korporacji”. Zarzuty te są nieprawdziwe. Praktyka organów adwokatury jest taka, że odwołania są rozpatrywane w trybie i czasie określonym w kpa. Od ostatecznych decyzji przysługuje skarga do NSA, którego orzecznictwo – często niekorzystne dla adwokatury – jest przez nią w pełni respektowane. Orzecznictwo NRA wskazuje, że odwołania rozpatrywane są w przeważającym stopniu w sposób korzystny dla odwołujących się. Wśród najczęściej uchylanych uchwał okręgowych rad są uch Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marco stanowisko NRA c.d. IP: *.crowley.pl 06.08.03, 21:44 6. Argumenty ksenofobiczne: obawy przed konkurencją ze strony prawników zagranicznych: a) Projektodawcy postulują by zwiększyć ilość adwokatów, radców prawnych i notariusz gdyż na mocy ustawy z 5 lipca 2002 o świadczeniu przez prawników zagranicznych pomocy prawnej w RP będą oni „mogli swobodnie świadczyć usługi na terenie Polski”. Teza powyższa jest nieprawdziwa jeśli chodzi o swobodne świadczenie usług przez firmy zagraniczne. Wymogi w/w ustawy stwarzają pewne bariery, wśród których wymienić należy choćby znajomość języka polskiego oraz konieczność zdania odpowiedniego testu umiejętności. b) Warto jednak zauważyć, że obawy projektodawców przed konkurencją prawników zagranicznych nie są pozbawione racji. Obawy te staną się jednak w pełni realne w sytuacji przyjęcia projektu ustawy. W sytuacji postulowanego otwarcia aplikacji dla szerokich rzesz prawników – żadna z korporacji nie będzie w stanie prowadzić na wysokim poziomie merytorycznym oraz z zapewnieniem właściwego patronatu szkolenia aplikantów. Wobec założonego jedynie częściowego pokrywania kosztów szkolenia przez aplikantów (oraz udzielenia niektórym zwolnienia od tych kosztów) – żadnej z korporacji nie będzie stać na profesjonalne szkolenie. Skutek tego stanu będzie taki, że podwyższaniem kwalifikacji będą się zajmować jedynie silne liczebnie i bogate firmy prawnicze. Żadna kancelaria indywidualna oraz jedynie nieliczne średnie firmy będą w stanie prowadzić ustawiczne kształcenie. Jedynie zasobne firmy zagraniczne będą mogły pozwolić sobie na organizowanie szkolenia dla swoich pracowników i partnerów. Spowoduje to dalsze rozwarstwienie profesji prawniczych, umocnienie dużych - przeważnie multinarodowych – firm prawniczych (głównie anglosaskich). Znikną z rynku lub ulegną marginalizacji polskie firmy, a prawnicy z doświadczeniem, nie mówiąc już o t.zw. młodych zdolnych prawnikach – w swej masie – zostaną skazani na pracę nie w formie wolnego zawodu, lecz w ramach globalnych firm, na zasadach zatrudnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marco stanowisko NRA c.d. IP: *.crowley.pl 06.08.03, 21:45 9. Argumenty obraźliwe: Oprócz argumentów natury demagogicznej odnaleźć można w uzasadnieniu projektu argumenty obraźliwe, stanowiące zniesławienie organów samorządowych. Czytamy bowiem, co następuje: „Korporacje nie wykonując obowiązków wynikających z przepisów prawa tworzą konstrukcje swoistego państwa w państwie, czyli obszaru, w którym wyłączone jest działanie tych przepisów prawnych i decyzji, , które mają charakter niekorzystny dla tego środowiska zawodowego. Władze korporacji bardzo często naruszają przepisy prawa, chociaż obowiązkiem moralnym i prawnym adwokatów, radców prawnych i notariuszy jest zgodne z przepisami stosowanie prawa”. By nie dać wciągnąć się w dowodzenie tego, że nie jest się przysłowiowym wielbłądem, pozwolimy sobie oświadczyć, że zawarte w cytowanym stwierdzeniu treści nie są zgodne z rzeczywistością, a nadto, że obrażają zarówno władze wymienionych korporacji prawniczych, jak też poszczególnych jej członków. Zauważyć też wypada, że tego typu sformułowania nie przenoszą dyskusji na poziom, którego cechą i wyróżnikiem byłby styl świadczący o parlamentarnej proweniencji. Mówiąc wprost - ten rodzaj dyskursu, jaki zaproponowano w uzasadnieniu projektu nowelizacyjnego, z pewnością nie jest parlamentarny. Wyrazić wypada żal, że często pojawiające się odesłania do kategorii prawa i sprawiedliwości, nie niosą za sobą podniesienia rozważań merytorycznych na poziom wyznaczany aksjologią – zdawało się – immanentnie związaną z ius et lex. Odpowiedz Link Zgłoś
dean08 Re: stanowisko NRA c.d. 14.08.03, 16:50 Zadziwiające do niedawna było tylu merytorycznych dyskutantów - jakoś żaden nie zdecydował się na komentarz do było, nie było, oficjalnego stanowiska adwokatury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marco Re: stanowisko NRA c.d. IP: *.crowley.pl 17.08.03, 14:50 dean08 napisał: > Zadziwiające do niedawna było tylu merytorycznych dyskutantów - jakoś żaden nie > > zdecydował się na komentarz do było, nie było, oficjalnego stanowiska > adwokatury. Trudno jest polemizować ignorantom z rzeczowymi argumentami. Gdyby ci ignoranci potrafili dusktuwać, to by byli przyjęci na aplikację :o). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marco Re: stanowisko NRA c.d. IP: *.crowley.pl 24.08.03, 07:40 Gość portalu: Marco napisał(a): > dean08 napisał: > > > Zadziwiające do niedawna było tylu merytorycznych dyskutantów - jakoś żade > n > nie > > > > zdecydował się na komentarz do było, nie było, oficjalnego stanowiska > > adwokatury. > > Trudno jest polemizować ignorantom z rzeczowymi argumentami. Gdyby ci ignoranci > > potrafili dusktuwać, to by byli przyjęci na aplikację :o). Odpowiedz Link Zgłoś
mn7 czepiasz się 25.08.03, 12:11 Stanowczo za dużo wymagasz. Jak mozna argumentować, jeśli tekst powyżej 10 linijek przekracza ich możliwości percepcji? mn Odpowiedz Link Zgłoś