Dodaj do ulubionych

Czy usługi prawnicze mogą być tańsze?

    • Gość: Marco stanowisko NRA c.d. IP: *.crowley.pl 06.08.03, 21:41


      2. Argumenty egzotyczne: od postulatów wolnego rynku i wolnej konkurencji do
      tezy o przechodzeniu ilości w jakość (kapitalizm wolnorynkowy z materializmem
      dialektycznym jako założenia ideologiczne projektu).



      a) Autorzy projektu jako zasadniczą przyjmują tezę następującą: „Mała
      liczba adwokatów, radców prawnych i notariuszy osłabia konkurencję między
      osobami trudniącymi się profesjami prawniczymi, a w konsekwencji obniża jakość
      świadczonych usług i winduje ceny”. Cytat powyższy prowadzi do następujących
      wniosków:

      aa) duża liczba adwokatów, radców, notariuszy wzmacnia konkurencję
      między

      prawnikami (triumf wolnokonkurencyjnego kapitalizmu rynkowego),

      ab) zwielokrotniona liczba przedstawicieli profesji prawniczych
      podwyższa

      jakość usług (trzecia zasada diamatu: ilość przechodzi w jakość),

      ac) podwyższona jakość usług obniża ich ceny, bowiem im coś jest lepsze

      tym tańsze (odkrycie nowego prawa w ekonomii).



      b) Odnosząc się do pierwszej z powyższych konkluzji (ad aa) zauważyć wypada
      przede wszystkim, że dla autorów projektu w/w zawody prawnicze niczym nie
      różnią się od innych t.zw. zawodów usługowych. Nie dostrzegają, że z
      wykonywaniem zawodu adwokata, radcy czy notariusza wiążą się szczególne
      wymagania i kwalifikacje merytoryczne i etyczne, wyrażające się w wyjątkowej
      roli zasad zachowania tajemnicy zawodowej oraz zaufania w relacji prawnik –
      klient. Zasady te powodują, że inaczej aniżeli w zawodzie szewców, krawców i
      fryzjerów – nie deprecjonując żadnego z tych zawodów – inny wymiar ma
      zagadnienie wolnej konkurencji. Z racji zasadniczej odmienności zawodów
      prawniczych, funkcjonujących w szczególnie „wrażliwej” i ważnej społecznie
      sferze wymiaru sprawiedliwości, angażującej bezpośrednio autorytet państwa,
      niezbędne są szczególne zasady dopuszczania do tych zawodów, inne od zwykłej
      weryfikacji poprzez rynek. Konieczne są też inne drogi i metody szkolenia
      zawodowego, kształtowania właściwych postaw, egzekwowania ich realizacji oraz
      badania spełniania kryteriów etycznych przez kandydatów do zawodu, aniżeli te
      sposoby, które stosowane są w innych zawodach. Nie można w tych zawodach – bez
      uszczerbku dla dobra wymiaru sprawiedliwości oraz dla dobra klientów, dla
      właściwego sposobu świadczenia pomocy prawnej oraz dla kształtowania kultury
      prawnej – ferować tezy o wolnej konkurencji, o wolnym rynku, o dopuszczeniu
      wszystkich, którzy chcą wykonywać dany zawód, gdyż rynek i tak wyeliminuje
      złych. Teza o eliminacji z rynku owych złych jest w przypadku zawodów
      prawniczych szczególnie niebezpieczna. Jeśli nawet założyć, że „rynek”
      wyeliminuje słabych merytorycznie (co wcale nie jest empirycznie uzasadnione),
      to nie oznacza to wcale, że uczyni tak z owymi „złymi nieetycznymi”,
      wykorzystującymi nierzadko wiedzę i przygotowanie fachowe do niecnych celów, do
      realizacji interesów sprzecznych z zasadami uczciwości, sprawiedliwości i
      słuszności Nie bez przyczyny jedną z zasadniczych przesłanek wpisu na listę
      adwokatów jest określony w art.65 pkt 1 prawa o adwokaturze – opisowo ujęty
      zespół cech charakterologicznych kandydata oraz ocena dotycząca jego
      dotychczasowej postawy i zachowania, co ujęte zostało w sposób
      następujący: „jest nieskazitelnego charakteru i swym dotychczasowym zachowaniem
      daje rękojmię prawidłowego wykonywania zawodu adwokata” . Podobne wymagania
      znajdują się w innych ustawach ustrojowych zawodów prawniczych.



      c) Ustosunkowując się do drugiego z powyższych wniosków (ad ab) zauważyć
      należy, że autorzy projektu prezentują zaskakującą – biorąc po uwagę
      orientację polityczną ugrupowania, z którego pochodzą – predylekcję do, zdawało
      się, przebrzmiałej marksistowskiej metodologii tłumaczenia zjawisk społecznych.
      Otóż zakładają oni – stosownie do jednej z zasad materializmu dialektycznego -
      że ilość przechodzi w jakość. A zatem zwielokrotniona liczba adwokatów (i
      innych przedstawicieli profesji prawniczych), doprowadzi siłą rzeczy do
      podwyższenia jakości świadczonych przez nich usług. Samo zaś zwiększenie ilości
      przedstawicieli profesji prawniczych, dokonane zostanie przez otwarcie dostępu
      do tych zawodów, poprzez m.in.:

      - mechaniczne i nieliczące się z możliwościami szkoleniowymi
      zwiększenie liczby aplikantów,

      - dopuszczenie do zawodu doktorów nauk prawnych (którzy nigdy nie
      odbyli żadnej aplikacji, mają w najlepszym razie przygotowanie teoretyczne w
      zakresie dyscyplin zajmujących się prawem obowiązującym, a często zajmują się
      zagadnieniami z punktu widzenia praktyki peryferyjnymi lub całkowicie z
      praktyką niezwiązanymi),

      - dopuszczenie do zawodu wszystkich którzy zdali choćby na dostatecznie
      egzamin z jakiejkolwiek aplikacji i na skutek niskiej oceny lub braku innych
      predyspozycji nie zostali np. sędziami czy prokuratorami.

      Absurdalności podejścia, sprowadzającego się do tezy, że w ten sposób
      zwiększona liczba przedstawicieli zawodów prawniczych spowoduje podwyższenie
      jakości świadczonych usług, nie trzeba - zdaje się - więcej uzasadniać.
      Zauważyć jednak należy, że wydawało się, iż ten sposób myślenia,
      charakteryzujący się uproszczoną wizją zjawisk społecznych, odszedł już dawno
      do lamusa historii. Okazuje się jednak, że tak nie jest. Przyczyny odwoływania
      się autorów do takiego sposobu rozumowania i uzasadniania projektu zdają się
      leżeć raczej w podatności na sugestywne oddziaływanie tego typu - prima facie -
      zdroworozsądkowych argumentów, aniżeli w wyznawanej (choćby po kryjomu lub
      nieuświadamianej) ideologii.



      d) Odnosząc się do trzeciej konkluzji (ad ac) wyprowadzonej
      z tezy mającej uzasadniać projekt, a mianowicie, że wraz ze wzrostem liczby
      adwokatów oraz automatycznym wzrostem jakości usług – następować będzie
      zmniejszenie cen tych usług, obecnie „wywindowanych”, stwierdzić należy, że
      autorzy projektu – dokonują swoistego odkrycia nowego prawa ekonomicznego.
      Pragną mianowicie przekonać, że wraz ze wzrostem jakości zmniejszać się będzie
      cena, a zatem im coś lepsze, tym tańsze. I znowu przy wyprowadzaniu tej tezy
      projektodawcy zapominają, że pomoc prawna świadczona przez przedstawicieli
      zawodów prawniczych nie jest tym samym, co prowadzenie warsztatu czy zakładu
      usługowego. Przede wszystkim jednak wadliwie zakładają, że ceny za świadczoną
      pomoc prawną są zawyżone, niedostępne dla społeczeństwa. Po raz kolejny
      następuje tu odwołanie się do takiego sposobu argumentacji, który jest
      najbardziej podatny dla zyskania zwolenników: najłatwiej bowiem zyskać poklask
      występując z ideą zmniejszenia cen. Aby dyskutować z nieprawdziwym założeniem
      o „wywindowaniu cen” należałoby spytać o ceny jakich usług chodzi, a ściślej
      ceny stosowane w ramach jakich części (segmentów) „rynku usług prawniczych”:
      czy tych świadczonych dla przedsiębiorców - wielkich, średnich czy małych
      firm, czy tych świadczonych dla osób fizycznych, a jeśli to - czy w sprawach
      karnych, z których znaczna część klienteli korzysta z obrony z urzędu opłacanej
      przez Państwo (z przeciętnie rocznym poślizgiem od zakończenia sprawy przez
      adwokata i w wysokości znacznie poniżej przeciętnych wynagrodzeń), czy sprawach
      cywilnych gdzie wysokość wynagrodzeń – choć ustalanych umownie – jednak
      oscyluje wokół minimalnych stawek określonych w rozporządzeniu Ministra
      Sprawiedliwości jako podlegających zasądzeniu przez sądy. Bez uszczegółowienia
      tych kwestii sugerowane argumenty o windowaniu cen, które nie są poparte
      żadnymi danymi, pozbawione są jakiejkolwiek zasadności merytorycznej.
    • Gość: Marco stanowisko NRA c.d. IP: *.crowley.pl 06.08.03, 21:42


      3. Argumenty makroekonomiczne.



      a) Projektodawcy stawiają tezę, że zbyt mała liczba adwokatów, radców
      prawnych i notariuszy rzutuje bezpośrednio na „zmniejszenie aktywności
      ekonomicznej”, na produkt krajowy brutto, zaś proponowane przez nich regulacje
      prawne „poprawią sposób funkcjonowania całego systemu usług prawniczych i staną
      się ważnym czynnikiem trwałego wzrostu gospodarczego i sukcesów
      ekonomicznych”. Z tezy tej można – jak się okazuje – wyprowadzić odpowiedź na
      pytanie o przyczyny braku w Polsce trwałego wzrostu gospodarczego i braku
      sukcesów ekonomicznych: wszystkiemu winni prawnicy, a ściślej – korporacje
      prawnicze, a jeszcze precyzyjniej - członkowie władz poszczególnych korporacji
      stojący „na straży status quo”, „..gdyż część z tych osób uzyskuje wymierne
      profity z obecnej obarczonej licznymi nieprawidłowościami sytuacji związanej
      z zakresem dostępności do zawodów prawniczych”.



      b) Odnosząc się do powyższego zauważyć wypada, że projektodawcy znaleźli
      wreszcie winnych w osobach następców cyklistów, masonów oraz przedstawicieli
      jednego z narodów. Są nimi po prostu członkowie władz korporacji prawniczych,
      owych ciał samorządowych, wybieranych przez członków tych korporacji, na wybór
      których nie ma żadnego wpływu nikt spoza tych korporacji. Aż chciałoby się
      dopisać za projektodawcami, że także w tej sferze ewidentny „staje się właśnie
      brak aktywnej działalności państwa w tym procesie”. To oni stoją na drodze
      stagnacji gospodarczej i są przyczyną braku sukcesów gospodarczych oraz
      wzrostu PKB.



      c) Autorzy projektu jako jedno z uzasadnień podają konieczność walki z
      bezrobociem wynikającym z wielkiej liczby absolwentów wydziałów prawa. Faktem
      jest, że obecnie studiuje prawo na licznych wydziałach szkół państwowych i
      prywatnych pomiędzy 60 a 80 tysięcy studentów. Liczba ta stanowi zatem 2-3-
      krotność obecnie praktykujących prawników. W tym miejscu zastanowić się wypada
      nad przyczynami takiej nadprodukcji prawników, brakiem oddziaływania państwa i
      szkół wyższych w sferze planowania zatrudnienia. Zastanowić się też wypada nad
      cudownym zjawiskiem rozmnożenia się liczby studentów, porównywalnym jedynie ze
      stopniem wzrostu liczby „prawników” po powojennym boomie wywołanym
      działalnością „szkoły Duracza”. Zadumać się też należy nad tym, czy wraz ze
      zwiększoną liczbą studentów poszedł w parze wzrost liczby pracowników
      naukowych – samodzielnych i niesamodzielnych, czy stworzono niezbędne warunki
      kształcenia w postaci nowych budynków i sal uniwersyteckich dla kilkakrotnie
      większej liczby studentów prawa niż przed laty, czy studia prawnicze nie stały
      się wyłącznie źródłem dochodów uczelni, czy wreszcie nie nastąpiło obniżenie
      jakości kształcenia ? Czy wobec retorycznego charakteru postawionych pytań –
      tezy o wzroście jakości poprzez zwiększenie ilości, tezy o zmniejszeniu
      bezrobocia poprzez szersze dopuszczenie do zawodów prawniczych – nie są jedynie
      hasłami populistycznymi, nastawionymi na pozyskanie elektoratu, a w praktyce
      nie do spełnienia. Taki też wyłącznie populistyczny charakter mają argumenty
      makroekonomiczne: szerszy dostęp do zawodów prawniczych ani nie zwiększy
      dochodu narodowego, ani nie spowoduje cudu gospodarczego, ani tym bardziej nie
      zmniejszy bezrobocia. Tezy przeciwne są z gruntu nieprawdziwe. W tym miejscu
      dodać wypada, że jedna trzecia ze 150 tys. adwokatów w Niemczech – przy
      nieporównywalnym z Polską rynku gospodarczym, nieporównywalnej skali i
      przyzwyczajeniu korzystania z pomocy prawnej - jest bezrobotna, a w najlepszym
      wypadku wykonuje zawody nie mające nic wspólnego z adwokaturą, jak zawód
      taksówkarza, barmana, itp. Jaki jest zatem – poza politycznym – cel
      wywoływania złudnych nadziei wśród młodzieży na stworzenie dostępu do zawodów
      prawniczych oraz otwarcia dziesiątkom tysięcy absolwentów wrót do wykonywania
      zawodu? Żaden inny – poza nastawionym na pozyskanie elektoratu. Szkoda tylko,
      że nie uwzględnia się przy tym przyszłego kosztu społecznego, wynikającego z
      dalszego wzrostu frustracji w pokoleniach prawników, którym w sposób
      nieodpowiedzialny i bałamutny obiecuje się możliwości kariery zawodowej, w
      rzeczywistości niemożliwej do zrealizowania
    • Gość: Marco stanowisko NRA c.d. IP: *.crowley.pl 06.08.03, 21:42


      d) Zastanawia także przemilczenie autorów uzasadnienia projektu ustawy
      kwestii nader istotnej, narzucającej się wręcz przy lekturze uzasadnienia: czy
      rozwiązanie zrozumiałego nacisku wielotysięcznej grupy absolwentów prawa na
      rynku pracy oraz ich frustracji związanej z niemożnością szerokiego, w miarę
      swobodnego dostępu do wykonywania tzw. wolnych zawodów prawniczych, winno być
      dokonywane tylko poprzez ułatwienia wchłaniania wspomnianych prawniczych mas
      przez rynek, czy też może należałoby zastanowić się nad sensem kształcenia
      takiej ilości ludzi na kierunkach prawniczych. Kilkudziesięciotysięczna masa
      studentów prawa (około 80 tys.) to w większości studenci studiów odpłatnych.
      Ich kształcenie jest źródłem względnej zamożności uczelni oraz wykładowców, to
      prawda, że wynagradzanych gorzej niż podle, w ramach ich uczelnianych etatów.
      Jest faktem znanym i łatwo sprawdzalnym, że poziom kształcenia studentów prawa,
      właśnie z uwagi na ich ogromną ilość, pozostawia wiele do życzenia. Studenci
      rzadko tylko mają bezpośredni kontakt z samodzielnymi pracownikami nauki,
      dominacja zaś egzaminów pisemnych zrywa do końca i tak bardzo luźny, a nie
      dający się niczym zastąpić, osobisty kontakt uczniów i nauczycieli. Czy nie
      nadszedł już czas, by zastanowić się nad sensem i celowością takiej rozbudowy
      studiów prawniczych, która wydaje się być podyktowana przede wszystkim
      potrzebami bytowymi pracowników nauki i zatrudniających ich wyższych uczelni, a
      nie potrzebami rynku pracy ? Nie wydaje się, aby nasz kraj rzeczywiście
      potrzebował kilkunastu tysięcy nowych prawników rocznie, w większości – kiepsko
      wykształconych... Ponadto, czy nie byłoby celowym wyjaśnianie studentom studiów
      prawniczych, zamiast wskazywania samorządów prawniczych jako winowajców ich
      niedoli, że ich miejscem pracy nie musi być koniecznie wymiar sprawiedliwości.
      Z pewnością rzetelniej byłoby wskazywanie, że w innych w krajach większość
      prawników znajduje swoje miejsce w administracji rządowej i lokalnej,
      bankowości, ubezpieczeniach, w przedsiębiorstwach itd. – z dobrym skutkiem dla
      nich samych i dla instytucji ich zatrudniających.

    • Gość: Marco stanowisko NRA c.d. IP: *.crowley.pl 06.08.03, 21:43


      4. Argumenty odwołujące się do konieczności walki z patologiami



      a) Kolejnym argumentem mającym przemawiać za koniecznością radykalnej reformy
      systemu dostępu do zawodów prawniczych oraz zmian w ich samorządach ma być
      rzekomo powszechnie występująca „patologia związana z aplikacyjnym systemem
      szkolenia młodych prawników”. W uzasadnieniu projektu nie wskazuje się, na
      czym polegać ma owa „patologia”. Autorzy uzasadnienia odwołują się w tym
      zakresie do informacji medialnych. Z całym szacunkiem dla tego źródła
      informacji wydaje się jednak, że akurat przy projektowaniu takich środków
      zaradczych, jakie przewiduje projekt ustawy, koniecznym byłoby wyraźne
      wskazanie, o co tak naprawdę chodzi ( bo nie przypuszczamy, by chodziło o
      kogoś). Na czym owa „patologia” ma polegać, można zatem wnioskować rzeczywiście
      z przekazów medialnych, a także z proponowanego radykalnego rozwiązania w
      postaci odebrania samorządowi uprawnień w zakresie rekrutacji i egzaminowania
      kandydatów do wolnego zawodu prawniczego.



      b) Tak więc „patologia” przy przyjmowaniu na aplikację wyrażać się miała,
      odwołując się do wspomnianych już źródeł „medialnych”, na zadawaniu kandydatom
      pytań nie związanych z wiedzą prawniczą, niekiedy pytań ocenianych jako
      niepoważne lub „egzotyczne”, a także na preferowaniu kandydatów związanych
      więzami rodzinnymi lub koleżeńskimi ze środowiskiem adwokackim. Czy takie
      zjawiska rzeczywiście występują? Oczywiście tak; byłoby hipokryzją i brakiem
      uczciwości z naszej strony zaprzeczanie ich istnieniu. Nieprawdą jest jednak,
      by skala takich niewątpliwie niepożądanych przypadków uzasadniała totalnie
      negatywną ocenę roli samorządu adwokackiego w tej materii.



      c) Adwokatura sama jest w stanie zwalczać przejawy nieprawidłowości, a
      zważywszy na uchwalony nowy regulamin konkursu adwokackiego – już podjęła
      rzeczywiste, rozsądne środki przeciwdziałania takim indywidualnym przypadkom,
      określając precyzyjne reguły dotyczące m.in. zakresu konkursu na aplikację
      adwokacką i sposobu jego przeprowadzenia. Te nowe regulacje stwarzają
      rzeczywiste gwarancje rzetelności i uczciwości postępowania konkursowego.
      Wypada tu jednak postawić pytanie - czy uda się tylko poprzez unormowania
      regulaminowe lub ustawowe wyeliminować całkowicie wpływ stosunków rodzinnych,
      koleżeńskich czy towarzyskich ? Trudno powiedzieć, zważywszy na fakt, że nie
      udało się to w 100% nigdy, nikomu, w żadnym kraju i w żadnej dziedzinie, przy
      zastosowaniu najbardziej nawet wysublimowanych konstrukcji prawnych. Wiara, że
      mechanizmami prawnymi zlikwiduje się wszelkie choćby marginalne przejawy
      patologii – stanowi wyraz ideologii fideizmu prawniczego, z którym już dawno
      rozprawiła się historia. Można natomiast wpływać na ich zmniejszenie, do
      czego walnie przyczyniają się w systemie demokratycznego społeczeństwa
      otwartego inne mechanizmy kontroli, jak chociażby wolna prasa.



      d) Zważyć należy, że proponowany centralny pisemny egzamin konkursowy – z
      całokształtem zastrzeżeń odnośnie braków i niepełności takiego egzaminu w
      zakresie sprawdzania predyspozycji do zawodu - tego rodzaju patologii nie
      zlikwiduje. Przeniesie je natomiast na inny, centralny i państwowy szczebel,
      eskalując – należy przewidzieć - zasięg negatywnych zjawisk. Warto w tym
      miejscu zapytać - czy to naprawdę lepiej czy może gorzej, bo i skala zjawiska,
      i jego społeczny odbiór, będą zupełnie inne wtedy, gdy wiąże się je z „rządem”
      niż wtedy, gdy winę można przypisać samorządowi adwokackiemu, a w każdym razie
      wskazywać go jako winowajcę ? Projektodawcy nie mogą nie zdawać sobie sprawy z
      tego, że pisemny egzamin konkursowy, w którym brałoby udział kilka, a może
      nawet kilkanaście tysięcy osób (ich liczba wzrastałaby z roku na rok lawinowo)
      tylko pozornie, formalnie będzie przeprowadzany przez Komisję o składzie tak
      zacnym, że tylko pochylić czoła. W rzeczywistości – a podobne egzaminy dla
      setek studentów jednocześnie przeprowadzane na wyższych uczelniach prawniczych
      dają znakomity, jakże negatywny przedsmak takiej praktyki – zarówno
      przygotowanie samych testów pisemnych, jak przede wszystkim ich poprawa będzie
      musiała być dokonywana przez liczne grono urzędników, których rzetelność nie
      jest już taka bezdyskusyjna. Była już taka postać historyczna, która nie bez
      racji twierdziła, że najważniejsze jest, kto liczy głosy, w tym przypadku – kto
      liczy punkty...



      e) Skąd zatem bierze się przekonanie autorów projektu, że ”więcej państwa”,
      czyli pełna centralizacja i oddanie decyzji tak naprawdę w ręce anonimowych
      urzędników, których działania tylko z grubsza nadzorować będzie Komisja,
      złożona w większości z ludzi zaabsorbowanych własną, odpowiedzialną pracą
      zawodową, a więc już choćby z tej tylko przyczyny mało sprawna, zapewni większą
      niż obecnie rzetelność konkursu i jego sprawny przebieg? Podzielamy w tym
      zakresie radykalizm prof.Jana Winieckiego, który na pytanie „Co rządy mogą
      zepsuć” ? - udziela trafnej, naszym zdaniem, odpowiedzi, a mianowicie –
      „wszystko” („Wprost” nr 8 z 23.02.2003 r., s.52). Obawiamy się, zważywszy na
      dotychczasowe doświadczenia w stosowaniu recepty „więcej państwa” w wielu
      dziedzinach życia, iż „nacjonalizacja” polityki personalnej w adwokaturze
      przyniesie tak samo kiepskie efekty, jak nacjonalizacja w jakiejkolwiek
      dziedzinie gospodarki.



      f) Upaństwowienie konkursu oznaczać będzie przeniesienie do adwokatury tych
      wszystkich negatywnych zjawisk, jakie występują i narastają w całym aparacie
      państwowym. Tymczasem to właśnie samorząd, składający się z ludzi z ”wewnątrz”,
      znanych w środowisku i takich, którzy to środowisko znają, a więc posiadających
      wiedzę i doświadczenie także w identyfikowaniu i przeciwdziałaniu wspomnianym
      wyżej zjawiskom patologicznym, ma większe szanse niż centralny urząd ( czytaj –
      grupa urzędników ), na skuteczne ich eliminowanie i co najważniejsze - już to
      robi.



      g) Pomysł organizowania centralnego egzaminu adwokackiego nie jest sam w sobie
      nowością. Ten sposób egzaminowania aplikantów stosowano kiedyś w Prokuraturze.
      Nie jesteśmy wszakże pewni, czy autorzy projektu zdają sobie do końca sprawę,
      czym jest, tzn. jaki ma zakres i „głębię” egzamin adwokacki ? Wątpliwości
      nasze biorą się stąd, iż przeprowadzenie takiego egzaminu corocznie dla
      aplikantów adwokackich, radcowskich i notarialnych, których liczba – po
      wprowadzeniu innych unormowań radykalnie zwiększających ich liczbę – będzie
      wielokrotnie wyższa od obecnej, jest fizycznie niemożliwe, zakładając, że
      egzamin adwokacki ( co do innych nie zajmujemy stanowiska, ale podejrzewamy, że
      tak samo ) po prostu nie może ograniczać się do formy pisemnej. W jaki sposób
      Komisja Ministerialna w proponowanym składzie przeprowadzi egzamin adwokacki,
      pisemny i ustny (by ograniczyć się tylko do tego jednego wolnego zawodu
      prawniczego nie zapominając, że do egzaminu radcowskiego przystępuje
      kilkakrotnie więcej osób) dla kilkuset, czy w perspektywie kilku dla lat – dla
      kilku tysięcy osób, tego nie wiemy i obawiamy się, że takim szczegółem
      projektodawcy nie zawracali sobie głowy.



      h) Autorzy projektu nie wskazują zresztą, na czym miałaby polegać patologia
      przy przeprowadzaniu egzaminów adwokackich przez Komisje powoływane przez
      okręgowe rady adwokackie. O tym akurat, o ile wiemy, media nie donosiły. Z
      doświadczeń własnych członków Naczelnej Rady Adwokackiej, niemałych w tej
      dziedzinie, oraz kolegów uczestniczących od lat w takich egzaminach, możemy z
      czystym sumieniem bronić tezy, że są one wprawdzie trudne ( bo takie mają być),
      ale też uczciwe, rzetelne, a ich wynik determinow
    • Gość: Marco stanowisko NRA c.d. IP: *.crowley.pl 06.08.03, 21:43


      5. Inne grzechy główne korporacji prawniczych.



      a) Wśród kolejnych zarzutów stawianych korporacjom prawniczym projektodawcy

      ustawy podnoszę zaniżanie liczby miejsc na aplikacjach lub unikanie ustawowego
      obowiązku prowadzenia aplikacji. Zauważyć należy, że i w tym wypadku mamy do
      czynienia z nieuzasadnioną generalizacją. Jeśli bowiem zdarzyło się w danym
      roku ze względów organizacyjnych (brak miejsc, brak patronów) - jednej czy paru
      spośród 24 rad okręgowych - nie organizować egzaminu konkursowego, to nie jest
      to w żadnym wypadku powód do generalizacji, o ile rzecz jasna wypowiedź ma mieć
      charakter rzetelny, a dyskusja – ma być uczciwa.



      b) Podobnie rzecz się ma z zarzutem zaniżania liczby miejsc na listach
      aplikantów. Jak już wspomniano nadal obowiązuje przepis art. 40 pkt 4 kreujący
      kompetencję dla izb adwokackich do określania minimalnej i maksymalnej liczby
      członków izby adwokackiej, którą stanowią adwokaci i aplikanci. Pomimo nadal
      obowiązującej treści cytowanego przepisu w regulaminie odbywania aplikacji i
      egzaminu adwokackiego, uchwalonego przez NRA, zrezygnowano z limitów przyjęć,
      ustalając jako kryterium przyjęcia osiągnięcie określonego pułapu punktów w
      trakcie egzaminu konkursowego. Takie określenie kryterium przyjęć na aplikację
      wraz z zobiektywizowanym koniecznym egzaminem w formie pisemnego testu – daje
      gwarancję prawidłowości i rzetelności postępowania konkursowego.



      c) Autorzy piszą, że „korporacje adwokacka i radcowska uzasadniają problemami
      natury organizacyjnej ograniczenia lub odstępowanie od szkolenia aplikantów, co
      jest również działaniem oczywiście sprzecznym z przepisami prawa oraz
      potrzebami gospodarki i awansem zawodowym tysięcy młodych Polaków”.
      Ustosunkowując się do tego argumentu raz jeszcze wypada odwołać się do
      specyfiki kształcenia aplikantów adwokackich. Aplikacja ta odróżnia się od
      innych szczególnymi cechami, a mianowicie odbywa się pod stałym nadzorem
      patrona adwokata, na zasadzie relacji uczeń – mistrz. Aplikant adwokacki już
      po 6-cio miesięcznej praktyce ma prawo występowania przed sądem, reprezentując
      z upoważnienia adwokata interesy klienta. Co ważne – owo występowanie przed
      sądami nie ma charakteru incydentalnego, lecz jest zjawiskiem powszechnym, nie
      spotykanym wśród aplikantów innych zawodów. Aplikant na co dzień po nadzorem
      patrona, z którym łączy go stosunek zatrudnienia, uczy się zawodu, wykonując
      czynności adwokackie, pisząc pisma, środki odwoławcze, uczestnicząc w rozmowach
      z klientami. Zaznaczyć przy tym należy, że nie wszystkie aplikacje przebiegają
      w ten właśnie sposób, a w każdym razie nie polegają na równoczesnej nauce
      zawodu i pozostawaniu w zatrudnieniu z patronem, co jest regułą w adwokaturze.
      Ten sposób szkolenia stwarza warunki do tego, że aplikacja nie jest jedynie
      formalnym, ale merytorycznym kształtowaniem prawnika, wraz z wyrabianiem
      właściwych postaw, prawidłowych relacji wobec klienta, sądu i kolegów.
      Podkreślić należy, że do realizacji takiego sprawdzonego modelu szkolenia
      niezbędny jest system patronatu. Aby spełniał on swe założenia, aby był
      właściwie wykonywany, patronat winien być powierzany osobom do tego
      predystynowanym. Tu pojawiać się mogą problemy. Może nie tyle w braku
      odpowiednich osób, choć i takich spełniających łącznie wymogi odpowiednich
      kwalifikacji, doświadczenia zawodowego i właściwej postawy etycznej - nie jest
      w nadmiarze. Muszą tak kwalifikowane osoby chcieć podejmować się obowiązków
      patrona, mieć odpowiednie warunki do pracy oraz możliwość zapewnienia
      utrzymania dla aplikanta, bowiem w adwokaturze zasadą jest, że aplikant
      pozostaje w stosunku zatrudnienia z kancelarią patrona, a zatem on ponosi koszt
      zatrudnienia. Te okoliczności – z istoty swej ograniczające rozszerzanie poza
      wszelkie granice możliwości kształcenia - stanowią zatem czynnik, który musi
      być uwzględniany przy naborze na aplikację adwokacką.



      d) Kolejne argumenty podnoszone w uzasadnieniu projektu to zawyżanie
      odpłatności za aplikację, tworzenie ze szkoleń aplikantów dochodowej
      działalności finansowej. Nie są znane Naczelnej Radzie Adwokackiej źródła
      owych danych o dochodowości. Oczywiście pobierane są przez okręgowe rady
      adwokackie opłaty za egzamin konkursowy na aplikację adwokacką, co ma miejsce
      raz do roku. W razie przyjęcia na aplikację opłaty te traktowane są z reguły
      jako opłaty wpisowe. Można argumentować, że wszystko należy się za darmo, że
      na korporacjach prawniczych ciąży obowiązek kształcenia bezpłatnego aplikantów
      i to w coraz większej ilości. Pojawi się jednak pytanie – dlaczego ze składek
      wpłacanych przez adwokatów na rzecz korporacji mają korzystać osoby nie będące
      jej członkami? Kto dał projektodawcom prawo nakładania na członków Korporacji
      obowiązku kształcenia tak wielkiej rzeszy prawników i to jeśli nie za darmo, to
      za częściową odpłatnością, a w stosunku do niektórych zwolnionych z opłat
      ponosić koszty kształcenia w całości. Dlaczego korporacja, która w oparciu o
      składki członkowskie adwokatów od 85 lat tworzy podstawy materialnego
      funkcjonowania samorządu ma prowadzić szkolenie aplikantów w zasadzie za darmo,
      nie mając przy tym żadnego wpływu na dobór aplikantów oraz na egzamin
      adwokacki – jak tego chcą projektodawcy. Nie można przy tym uznać za
      odpłatność ponoszenie w niektórych izbach (bo nie we wszystkich) przez
      aplikantów adwokackich składki członkowskiej, której wysokość jest z reguły
      nieco wyższa niż symboliczna, a dodatkowo gdy aplikant odbywa sześciomiesięczną
      praktykę w sądzie – ponoszenie dodatkowych 100-200 zł m-nie na wynagrodzenie
      dla sędziego opiekuna takiej praktyki?



      e) Następny grzech członków korporacji prawniczych ujęto w sposób
      następujący: „.. niewielka liczba adwokatów, radców prawnych i notariuszy
      wymusza zatrudnianie w kancelariach prawniczych absolwentów wydziałów prawa,
      nie będących członkami jakiejkolwiek korporacji. Są to osoby wykonujące na co
      dzień taką samą pracę, jak adwokat, notariusz, radca prawny jednak świadoma
      polityka władz korporacji prawniczych ... powoduje, że przytłaczająca część
      tych prawników nigdy nie będzie miała szansy na zdobycie uprawnień”.
      Pomijając uwagi świadczące o szczególnie wysokiej samoocenie, by nie rzec
      megalomanii i braku krytycyzmu absolwentów prawa, którzy wykonują „na co dzień
      taką samą pracę jak adwokat, notariusz...” - czyli doświadczeni prawnicy,
      stwierdzić należy co następuje: Tak jest na całym świecie, że nie wszyscy po
      studiach prawniczych zostają adwokatami, radcami czy notariuszami.
      Analogicznie - nie wszyscy absolwenci medycyny zostają chirurgami,
      ginekologami, specjalistami, adiunktami czy profesorami w danej dziedzinie
      lekarskiej, lecz – nie umniejszając doniosłości społecznej – są lekarzami
      ogólnymi, rodzinnymi, pierwszego kontaktu czy pogotowia, którzy nigdy nie będą
      zajmować się leczeniem specjalistycznym, do czego wymagany jest większy nakład
      pracy, specjalne zdolności, umiejętności i kwalifikacje, podlegające stosownej
      ocenie.



      f) Projektodawcy piszą: „korporacje ignorują wykonanie orzeczeń sądowych,
      które są dla nich niekorzystne oraz przewlekają procedury dotyczące
      rozpatrywania odwołań od uchwał odmawiających wpisu na listę członków danej
      korporacji”. Zarzuty te są nieprawdziwe. Praktyka organów adwokatury jest
      taka, że odwołania są rozpatrywane w trybie i czasie określonym w kpa. Od
      ostatecznych decyzji przysługuje skarga do NSA, którego orzecznictwo – często
      niekorzystne dla adwokatury – jest przez nią w pełni respektowane. Orzecznictwo
      NRA wskazuje, że odwołania rozpatrywane są w przeważającym stopniu w sposób
      korzystny dla odwołujących się. Wśród najczęściej uchylanych uchwał okręgowych
      rad są uch
    • Gość: Marco stanowisko NRA c.d. IP: *.crowley.pl 06.08.03, 21:44


      6. Argumenty ksenofobiczne: obawy przed konkurencją ze strony prawników
      zagranicznych:



      a) Projektodawcy postulują by zwiększyć ilość adwokatów, radców prawnych i
      notariusz gdyż na mocy ustawy z 5 lipca 2002 o świadczeniu przez prawników
      zagranicznych pomocy prawnej w RP będą oni „mogli swobodnie świadczyć usługi na
      terenie Polski”. Teza powyższa jest nieprawdziwa jeśli chodzi o swobodne
      świadczenie usług przez firmy zagraniczne. Wymogi w/w ustawy stwarzają pewne
      bariery, wśród których wymienić należy choćby znajomość języka polskiego oraz
      konieczność zdania odpowiedniego testu umiejętności.



      b) Warto jednak zauważyć, że obawy projektodawców przed konkurencją
      prawników zagranicznych nie są pozbawione racji. Obawy te staną się jednak w
      pełni realne w sytuacji przyjęcia projektu ustawy. W sytuacji postulowanego
      otwarcia aplikacji dla szerokich rzesz prawników – żadna z korporacji nie
      będzie w stanie prowadzić na wysokim poziomie merytorycznym oraz z zapewnieniem
      właściwego patronatu szkolenia aplikantów. Wobec założonego jedynie częściowego
      pokrywania kosztów szkolenia przez aplikantów (oraz udzielenia niektórym
      zwolnienia od tych kosztów) – żadnej z korporacji nie będzie stać na
      profesjonalne szkolenie. Skutek tego stanu będzie taki, że podwyższaniem
      kwalifikacji będą się zajmować jedynie silne liczebnie i bogate firmy
      prawnicze. Żadna kancelaria indywidualna oraz jedynie nieliczne średnie firmy
      będą w stanie prowadzić ustawiczne kształcenie. Jedynie zasobne firmy
      zagraniczne będą mogły pozwolić sobie na organizowanie szkolenia dla swoich
      pracowników i partnerów. Spowoduje to dalsze rozwarstwienie profesji
      prawniczych, umocnienie dużych - przeważnie multinarodowych – firm prawniczych
      (głównie anglosaskich). Znikną z rynku lub ulegną marginalizacji polskie firmy,
      a prawnicy z doświadczeniem, nie mówiąc już o t.zw. młodych zdolnych
      prawnikach – w swej masie – zostaną skazani na pracę nie w formie wolnego
      zawodu, lecz w ramach globalnych firm, na zasadach zatrudnienia.



    • Gość: Marco stanowisko NRA c.d. IP: *.crowley.pl 06.08.03, 21:45


      9. Argumenty obraźliwe:



      Oprócz argumentów natury demagogicznej odnaleźć można w uzasadnieniu projektu
      argumenty obraźliwe, stanowiące zniesławienie organów samorządowych. Czytamy
      bowiem, co następuje: „Korporacje nie wykonując obowiązków wynikających z
      przepisów prawa tworzą konstrukcje swoistego państwa w państwie, czyli
      obszaru, w którym wyłączone jest działanie tych przepisów prawnych i decyzji, ,
      które mają charakter niekorzystny dla tego środowiska zawodowego. Władze
      korporacji bardzo często naruszają przepisy prawa, chociaż obowiązkiem moralnym
      i prawnym adwokatów, radców prawnych i notariuszy jest zgodne z przepisami
      stosowanie prawa”.



      By nie dać wciągnąć się w dowodzenie tego, że nie jest się przysłowiowym
      wielbłądem, pozwolimy sobie oświadczyć, że zawarte w cytowanym stwierdzeniu
      treści nie są zgodne z rzeczywistością, a nadto, że obrażają zarówno władze
      wymienionych korporacji prawniczych, jak też poszczególnych jej członków.
      Zauważyć też wypada, że tego typu sformułowania nie przenoszą dyskusji na
      poziom, którego cechą i wyróżnikiem byłby styl świadczący o parlamentarnej
      proweniencji. Mówiąc wprost - ten rodzaj dyskursu, jaki zaproponowano w
      uzasadnieniu projektu nowelizacyjnego, z pewnością nie jest parlamentarny.
      Wyrazić wypada żal, że często pojawiające się odesłania do kategorii prawa i
      sprawiedliwości, nie niosą za sobą podniesienia rozważań merytorycznych na
      poziom wyznaczany aksjologią – zdawało się – immanentnie związaną z ius et
      lex.



      • dean08 Re: stanowisko NRA c.d. 14.08.03, 16:50
        Zadziwiające do niedawna było tylu merytorycznych dyskutantów - jakoś żaden nie
        zdecydował się na komentarz do było, nie było, oficjalnego stanowiska
        adwokatury.
        • Gość: Marco Re: stanowisko NRA c.d. IP: *.crowley.pl 17.08.03, 14:50
          dean08 napisał:

          > Zadziwiające do niedawna było tylu merytorycznych dyskutantów - jakoś żaden
          nie
          >
          > zdecydował się na komentarz do było, nie było, oficjalnego stanowiska
          > adwokatury.

          Trudno jest polemizować ignorantom z rzeczowymi argumentami. Gdyby ci ignoranci
          potrafili dusktuwać, to by byli przyjęci na aplikację :o).
          • Gość: Marco Re: stanowisko NRA c.d. IP: *.crowley.pl 24.08.03, 07:40
            Gość portalu: Marco napisał(a):

            > dean08 napisał:
            >
            > > Zadziwiające do niedawna było tylu merytorycznych dyskutantów - jakoś żade
            > n
            > nie
            > >
            > > zdecydował się na komentarz do było, nie było, oficjalnego stanowiska
            > > adwokatury.
            >
            > Trudno jest polemizować ignorantom z rzeczowymi argumentami. Gdyby ci
            ignoranci
            >
            > potrafili dusktuwać, to by byli przyjęci na aplikację :o).
            • mn7 czepiasz się 25.08.03, 12:11

              Stanowczo za dużo wymagasz. Jak mozna argumentować, jeśli tekst powyżej 10
              linijek przekracza ich możliwości percepcji?

              mn

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka