Gość: wowa
IP: *.port.gdansk.tpnet.pl
14.12.01, 09:06
Jest mi przykro, że rząd chce zmniejszyć ilość dni urlopu macierzyńskiego.
Wyszedł na wierzch męski egoizm podstarzałych staruszków zasiadających w
Sejmie, którzy zapomnieli już jak to sami niedawno mieli dzieci. Ale o czym ja
piszę ,panowie mają prawo o tym zapomnieć, przecież to matki głównie siedzą w
domu z dziećmi, a ojcowie "zarabiają". Skrócenie urlopu macierzyńskiego do 16
tygodni uważam za szkodliwe - więź matki z dzieckiem, przynajmniej w pierwszym
roku jego życia jest najsilniejsza i niezbędna dla prawidłowego rozwoju życia
dziecka, nie mówiąc już o naturalnym karmieniu, przynajmniej do 7 m-cy.Wiem to
po sobie. Z moją córeczką "załapałam" się na 26 tygodniowy urlop macierzyński +
2 m-ce zaległego urlopu wypoczynkowego. Przez ten czas karmiłam ją tylko drogą
naturalną i mogłam w pełni obserwować jej szybciutki rozwój. Idąc do pracy
zostawiłam Małą kiedy miała 8 m-cy.Uważam ,że to był najlepszy i njwazniejszy
okres naszego wspólnego pobytu.Dzięki naturalnemu karmieniu córka nie choruje,
jest pogodna i radosna. A praca? Nie ukrywam że były naciski ze strony
pracodawcy, żeby jak najszybciej wrocić, jednkże prawo o urlopach
macierzyńskich jednoznacznie określało ilośc dni, więc swoje, chcąc nie chcąc,
musiał przeczekać. Zresztą po urlopie, tak wzięłam sie w wir pracy, że dawno
już zapomniał o mojej niebecności.W końcu ktoś musi te dzieci rodzić, ale to
odrębny temat... Kończąc moje uwagi, stanowczo sprzeciwiam się skróceniu
urlopów macierzyńkich. Zresztą, kto nie przeżył tego co opisałam wyżej to i tak
nic z tego nie zrozumie.