kataryna.kataryna
14.07.03, 10:03
No i wyjaśnia się o co chodziło Millerowi z tym desperackim atakiem na
Piskorskiego. Ucieczka do przodu. W dzisiejszym Wprost jest artykuł "To tylko
mafia", na temat zeznań Masy właśnie, a konkretnie tego co z tymi zeznaniami
zrobiła prokuratura. Otóż nic nie zrobiła. Masa rzucał wątki, opisywał
powiązania polityków z Pruszkowem ale prokuratora tym nie zainteresował.
A ten mało ciekawski prokurator przypadkiem nazywa się Mierzewski, i jest tym
samym Mierzewskim, który prowadził śledztwo w sprawie zabójstwa Papały, wtedy
jeszcze był bardzo wścibski i chciał dorwać Edwarda Mazura (kumpel Janika i
Sobotki) ale mu chęć przeszła po awanturze (przepraszam, tajnej naradzie) w
ministerstwie sprawiedliwości. Po owej naradzie, na której wybito
Mierzewskiemu z głowy Mazura, chciał biedak nawet odejść z prokuratury, jak
widać nie odszedł, poszedł za to po rozum do głowy i wie już jakich tematów w
śledztwie drążyć nie należy.
I po tym wszystkim już nie jestem taka pewna czy tego Piskorskiego też w tych
zeznaniach Masy nie było, bo już inaczej patrzę na tę notkę Kurczuka. Tak
szybko rzucił się do obrony dobrego imienia Piskorskiego, że aż Millera tą
nadgorliwością naraził na krępujące przepraszanie. Może chodziło o to, żeby
sprawę zamknąć zanim ktokolwiek zacznie przy niej grzebać? Bo dlaczego nie
zrobił nic wcześniej ale jak Rokita zażądał odtajnienia akt wszystko wyjaśnił
w try miga? Ta notka Kurczuka przestaje być gwarancją czegokolwiek, więc może
Życie się jednak nie myliło? Sam Piskorski też się dziwnie zachował, nie
reagował jak go Życie obsmarowało, ale jak tylko Kurczuk o jego niewinności
zaświadczył, już będzie dziennikarzy pozywał. Upewnił się Kurczukiem, że się
nie wygłupi?