Gość: paul
IP: 203.202.95.*
24.05.01, 02:28
KOCHANA WOJTYŁA
Pan Piotr Sławiński, szef programu "Wiadomości" TVP bazgrnął, jak wiadomo,
liścik do swego kolegi, a w liściku tym nazwał Wojtyłę "p. Wojtyłą"
i "przywódcą religijnym rzymskich katolików".
Dewocyjna ręka list wykradła.
Użycie dalece niedostatecznej tytulatury i niepadnięcie redaktora plackiem na
myśl o Wojtyle wywołało tak wielki atak na TVP i red. Sławińskiego, że gang
pruszkowski mógł chwilę odetchnąć. Ukarano go naganą i wiecznym
potępieniem. "Nasz Dziennik" podał, że redaktor "Wiadomości" pierdnął w
świętość, gdyż sporządzony został ze spermy o zabarwieniu komunistycznym.
"Gazeta Wyborcza", sama oskarżana o postmodernizm, liberalizm i pejsowatość, ze
szczególną gorliwością demonstruje z przodu i z tyłu katolicką gorliwość, którą
płonie ciało redakcyjne.
Nabożna Zytka z "GW", siostra Kublik, doznała mistycznego objawienia, że
Sławiński powinien być wyrzucony na bezrobocie. Orzeczenia "GW" są ostateczne i
nieodwołalne.
Nasza wiewiórka ulokowana w biurze TV na placu Powstańców w Warszawie, gdzie
Sławiński nurzał się w grzechu, wykradła dla "NIE" list pokutny tego redaktora
wysłany przezeń do Watykanu przez jego osobistego Anioła Stróża.
ăJego Przenajświętszobliwość Tata z Mamą Najświętszy Superjan i Nadpaweł Po
Dwakroć Pierwszy, Kuloodporny Papież Wszech Czasów, Biskupissimus Romanis,
Imperator Watykanu, Arcypatriarcha Zachodu, Wschodu, Północy, Południa i Innych
Stron Świata, Wszechświata i Mikroświata, Wicekról Króla Niebios, Defensor
Prawdziwej Wiary i Deratyzator Diabłów, Słońce Ludzkości, Dezodorant Zła,
Armata Dobroci, Geniusz Apeninów, Proteza Miłości, Superturysta Promienisty,
Zwiastun Szczęścia Zdrowia i Wszelkiej Pomyślności, Archanioł Pojednań z Trąbą
Przeprosin, Honorowy Obywatel Gmin, Spiżowy Posesjonat Cokołów, Uzdrowiciel
Czarownic, Szpic Mądrości i Orgazm Intelektu, Szczyt Strzelisty, Oaza Wzniosłej
Dobrotliwości, Ogród Moralnej Rozkoszy, Wulkan Piękna, Brylat Szlifowany Przez
Absolut, Fontanna Intelektu, Szampon Dobroci, Nadczłowiek Tysiąca Tysiącleci,
Lokomotywa Miłosierdzia, Kolos Współczucia, Rozpylacz Dobra, Tęcza Rodzaju
Ludzkiego, Śnieżyca Myśli, Cymes Metafizyczny, Futerał Miłości, Kremówka
Wadowicka etc. etc. na Watykanie.
Ja, robak Sławiński, chociażem bydlę niegodne i komuch śmierdzący, codziennie
pokazuję w telewizji to, co najważniejsze albo najciekawsze na świecie, a więc
wyłącznie: superpapieża w okienku, na tronie, przed ołtarzem, w samolocie,
uśmiechniętego lub zadumanego boleśnie; na wyspie Bali tańczącego, w
Kurdystanie klaszczącego, śpiewającego lub obtańcowywanego przez czarnych
Afrykanów, przyjmującego dary, wiwaty oraz prezydentów i królów.
Pokazuję jak Biały Ojciec wchodzi lub schodzi, obcałowuje kulę ziemską po
kawałku i drży z modlitewnego zapału.
Codziennie obchodzimy w TVP albo Rocznicę Najjaśniejszych Urodzin, albo
Rocznicę Postrzelenia, albo Rocznicę Pierwszych Podziękowań za Niedobicie, albo
Rocznicę Rocznicy Urodzin, albo rocznice Chrztu, Święceń, wyświęceń, wyboru na
konklawe, choroby, wyzdrowienia, rocznice pielgrzymek odbytych oraz przedednie
szykowanych. Pokazujemy z czcią modły i rocznice modłów, obchodzimy imieniny
Jana, Pawła i Karola. Przedstawiamy przebieg pielgrzymek i dziękczynień za
odbycie. Nakręcamy na Watykanie audiencje, adoracje, procesje i ceremonie w
całej nieskończonej ich rozciągłości.
W Telewizji Polskiej dbamy o należyte wyeksponowanie każdego zmarszczenia
Czcigodnego Nosa Jego Przenajświętszobliwości Największego Polaka Wszech
Czasów. Dbamy o to, żeby nic nie odwracało uwagi od Waszej Promienistości, a
biała szmizjerka Półboga zawsze zasłaniała obraz świata. Aby więc nie odwracać
uwagi od Przenajświętszej Osoby, z rzeczy pozapapieskich informujemy widzów
najwyżej o tym, że pies ugryzł dziecko i chodzi struty, córeczka jednej mamusi
zabłądziła trochę w lesie, auta jadą szosą, krowy na wsi muczą, w Zanzibarze
wybierają prezydenta, a w Radomiu złodziej ukradł rower, lecz go nie złapali.
Resztę programu TVP zajmują prorodzinne filmy wielodzietne inspirowane
Papieskim Nauczaniem oraz Przewielebni Księża cytujący święte teksty
Hiperpapieża. Tędy lub owędy osoba Najwyższego Rodaka przenika więc cały
program TVP, a właściwie to Ona go stanowi. Ja i moi ludzie żyjący z Jana
Superpawła i z Pawła Nadjana, dzięki Arcypontefixowi Maximussowi wykarmiamy swe
wille i auta, spłacamy swoje kobiety i długi. Winniśmy więc Waszej
Nadpapieskiej Mości bezustanną cześć i wdzięczność.
Jak wiadomo, będąc skurwielem z placu Powstańców, człowiekiem niegodnym swego
świętego imienia Piotr, w liściku do równie plugawego kumpelka napisałem o
Waszej Wiekuistości per "p. Karol Wojtyła, przywódca religijny rzymskich
katolików". Pominąłem tym samym należną Słońcu Ludzkości tytulaturę, czym
okazałem bezczelność sobaczą i świńską amikoszerię. Dopuściłem się bluźnierstwa
i zbrodni obrazy Majestatu.
Nazwałem Wieżowiec Wiary panem Wojtyłą, choć wiadomo, że do kategorii panów
należą byty bardziej poślednie niż Arcypapież Tysiąca Tysiącleci, np.
osobistości religijne jak Pan Bóg, Pan Jezus, pan stworzenia i Pan z Tobą, bądź
byty ziemskie, państwowe jak pan prezydent i temu podobne robactwo ducha.
Przywódcami religijnymi nazywamy zaś arcykapłanów wiar fałszywych: muzułmanów,
Żydów, prawosławnych, tfu tfu ewangelików i innych szamanów. Wcielenie Jedynej
Prawdy stoi zaś nieskończenie wyżej od panów, jaśnie panów, panisk i przywódców.
Prasa katolicka ustami członka Sellina z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji
nazywa panowanie papieżowi skandalem, pisze że jestem urbanoidem, skoro
uchybiłem tytulaturą Najwyższemu Autorytatowi Przeszłych, Naszych i Przyszłych
Czasów. "Nasz Dziennik" wykrył, że ja - kreatura, która nazwała "panem" Waszą
Przenajświętszość - poczęta została z komunistycznej spermy. Obiecuję wyrwać z
siebie wszelkie pozostałości czerwonych plemników. Padam potrójnym krzyżem i
biję swoim durnym łbem o posadzkę. Posypuję się popiołem i taczam w smole, gad
nędzny i proch plugawy, prosząc Waszą Dobrotliwość o przebaczenie.
Pełzając u Nóg Najwyższych, ja, podnóżek i śmierdziel, szarpię na sobie
pokutnie odzież od Bossa. Chociaż ludobójca czy morderca, gdy się wyspowiada,
już jest w porządku, to przecież moja wina większa, moja culpa maxima. Jaśnie
Oświecony Pan Bóg jednak mi świadkiem, że Jego Nadświątobliwości już nigdy nie
nazwę ani panem, ani przywódcą. Proszę więc uniżenie o pozostawienie mnie
w "Wiadomościach", abym mógł długo okazywać tu skruchę i poprawę, zapełniając
ekran bez reszty Osobą Najbielszego Ojca, zaś głośniki telewizorów szemrzeniem
Jego nauk i modłów. Całuję z oddaniem pantofel Hipergeniusza Wszechświata".
Pod tymi słowami znajduje się zapewne imię i nazwisko Sławińskiego. Łzy żalu i
skruchy zalały jednak ten autograf czyniąc go nieczytelnym.
URBAN