Gość: wieśniak
IP: *.zax.pl
01.08.01, 10:00
Liderzy Platformy Obywatelskiej, tworząc swe struktury, głosili wszem i wobec o
wysokich wymaganiach wobec przyjmowanych członków. Minęło kilka miesięcy i albo
kryteria się zmieniły, albo od początku była to "zasłona dymna" dla naiwnych,
oparta na obłudzie i kłamstwie. Przykładem jest szef sztabu wyborczego PO,
prezydent Warszawy Paweł Piskorski.
Jak wiadomo, Piskorski, mimo młodego wieku, jest posiadaczem znacznego majątku:
kilkaset tysięcy złotych oszczędności, kilka tysięcy akcji oraz kolekcja
antyków (nieznanej wartości). I wszystko w porządku, jeśli tylko doszedł do
tego uczciwą drogą. Jednakże prezydent Warszawy z właściwą mu butą i
bezczelnością kłamał w żywe oczy tysiącom telewidzów (Kropka nad i, TVN, 30.07)
twierdząc, iż dorobił się majątku w czasie rzekomego zaniku aktywności
politycznej, to jest w latach 1993-97. Piskorski cierpi chyba na sklerozę albo
ma wybiórczą pamięć (co nie dziwi, biorąc pod uwagę jego polityczne korzenie),
albowiem był wtedy radnym i to nie szeregowym, a wiceprzewodniczącym jednej z
komisji...
Inne kłamstwa Piskorskiego dotyczą giełdy: "Polityk nie gra na giełdzie" -
zarzekał się niegdyś (sic!). Jednak wszystkie swoje dochody ponoć opodatkował i
zgłosił do Urzędu Skarbowego, choć wiadomo, że zyski z giełdy nie są
opodatkowane i nie zgłasza się ich w PIT-ach... Skoro "polityk nie gra na
giełdzie", kimże jest w takim razie Piskorski - posiadacz kilku tysięcy akcji?
Na pewno kłamcą - quod eat demonstrandum. I tak Platforma Obywatelska
nieskazitelna, jak jej szef sztabu kryształowy. Jednak "prawda i sprawiedliwość
z natury są silniejsze od kłamstwa i niesprawiedliwości" - sentencję autorstwa
wielkiego Arystotelesa dedykuję zwłaszcza politykom PO (choć nie tylko) i ich
ewentualnym wyborcom.