Gość: kruk
IP: *.nas.one.net.au
25.05.01, 19:43
fragmenty ksiazki L.Z.Niekrasza "Operacja Jedwabne - mity i fakty" Wroclaw 2001
Wydawnictwo Norton* * *
A jak było w Jedwabnem?
Mówią o tym dostępne również dla prof. Grossa, gdyż znajdujące się w
amerykańskim Hoover Institute oraz w Archiwum Wschodnim w Warszawie relacje,
jakie złożyli przed laty w Armii Andersa mieszkańcy tego miasteczka na temat
zachowania się miejscowych Żydów po 17 września 1939 roku. Przytacza je z
zachowaniem ortografii prof. Strzembosz.
Józef Rybicki (relacja nr 8356): "Armję czerwoną przyjmowali żydzi którzy
pobudowali bramy. Zmienili władzę starą a zaprowadzili nową z pośród ludności
miejscowej (żydzi i komuniści) Aresztowano policję, nauczycielstwo...".
Tadeusz Kiełczewski (relacja nr 10708): "Zaraz po wkroczeniu Armji Sowieckiej
samorzutnie powstał komitet miejski, składający się z komunistów polskich
(przewodniczący polak Krytowczyk Czesław, członkowie byli zaś żydzi). Milicja
składała się też z żydów komunistów. Represji z początku nie stosowano,
ponieważ nie znali ludności, dopiero po zrobieniu doniesienia przez miejscowych
komunistów zaczęły się aresztowania".
Łucja Chojnowska (relacja zanotowana przez prof. Strzembosza):
"W Jedwabnem, zamieszkałym w większości przez Żydów, były tylko trzy domy,
które nie wywiesiły czerwonej flagi, gdy weszli tutaj Rosjanie. Między innymi
nasz dom. Przed pierwszą wywózką przybiegła do nas Żydówka - sąsiadka (żyliśmy
zawsze bardzo dobrze z Żydami) i ostrzegła nas, że jesteśmy na liście do
wywiezienia. Wtedy ja z siostrą Jadwigą i jej dzieckiem (4-letnią dziewczynką)
uciekłyśmy do Orlikowa, zabierając z sobą tylko trochę ubrania".
"Zauważmy-komentuje prof. Strzembosz -sąsiadka-Żydówka wie, kto jest na liście
do wywózki, a wszak była to najściślej strzeżona tajemnica".
Co było dalej?
Kazimierz Sokołowski (relacja nr 1559): "Utworzyły władze sowieckie milicję,
przeważnie z Żydów komunistów, rozpoczęły się aresztowania
113 G. Herling-Grudziński, Inny świat, op. cit., s. 106-107.
--------------------------------------------------------------------------------
strona 74
gospodarzy i robotników, na których milicja naskarżyła. Na ludność nałożyli
wysokie podatki, na kościoły nałożyli podatki i aresztowali księdza. Rozpoczęły
się masowe rewizje u ludzi nieprzychylnych, wrogów ludu (...). Miejscowa
ludność przeważnie w większości odmówiła się od głosowania (22.10.1939 roku -T.
S.). Przez cały dzień milicja przemocą sprowadzała pod karabinami do lokalu
wyborczego. Chorych przemocą przywożono do głosowania. Niedługo po wyborach
urządzili nocą obławę i aresztowali całe rodziny i wywieźli do ZSRR".
Józef Karwowski (relacja nr 2589): "W październiku 1939 r. NKWD zarządziło
zebrania i mityngi przedwyborcze. Na te zebrania NKWD i milicja przymusowo
ludzi wyganiała. Kto się tylko sprzeciwiał, natychmiast został aresztowany i od
tego czasu zginął bezpowrotnie".
Józef Makowski (relacja nr 2545): "Aresztowali, wiązali ręce, wrzucali do
piwnic i chlewów, głodzili, nie dawali wody do picia, bestjalsko bili i w ten
sposób zmuszali do przyznania się do winy należenia do organizacji polskich. Ja
sam byłem zbity do utraty przytomności podczas badania przez NKWD w Jedwabnem,
Łomży i Mińsku".
Józef Rybicki (relacja nr 8356): "Rewizje odbywały się u zamożniejszych
gospodarzy, zabierali meble, ubrania i rzeczy wartościowe, a po kilku dniach w
nocy ich aresztowali. Na zebrania zabierali siłą -opornych uznawali za tzw.
wreditiela, aresztowali. Sołtys robił spisy chodząc po mieszkaniach i spisując
wiele osób i rocznik. Komisja składała się z wojskowych i żydów i tamtejszych
komunistów. Kandydatów do zgromadzenia narzucali z góry, byli to żydzi,
przybyli z ZSRR i tamtejsi komuniści " 114
Podobny styl bycia obowiązywał nie tylko w Jedwabnem, ale i w okolicach. Oto
relacja Antoniego Bledziewskiego ze wsi Makowskie: "Przed każdem aresztowaniem,
które były wyłącznie nocą, przyjeżdżało kilku 'bojców' i miejscowa milicja,
składająca się przeważnie z naszych żydków, otaczała dom aresztowanego, kilku
wchodziło do mieszkania, aresztowanemu każą położyć się na podłogę; jeden
przykłada broń do głowy, reszta natomiast przeprowadza szczegółowa rewizję" 115
I to też, panie profesorze Gross, byli sąsiedzi!!!
114 T. Strzembosz, op. cit.
115 L. Kalewski, Opowieści niesamowite (2), "Nasza Polska", 19 grudnia 2000 r.
--------------------------------------------------------------------------------
strona 75
Ciekawych rzeczy dowiedział się również prof. Strzembosz z korespondencji, jaką
prowadził na temat stacjonującego opodal Jedwabnego na Uroczysku Kobielne i
zdradzonego w końcu oddziału partyzantów polskich, którzy ulegli w walce z
przeważającymi siłami NKWD.
Jerzy Tamacki, partyzant z Kobielnego, w liście z 24.10.1991 roku napisał: "Po
mnie i mojego brata rodzonego Antka przybył patrol złożony z Polaka ob.
Kurpiowski i Żyd o nazwisku Czapnik. Podczas aresztowania udało się nam zbiec z
własnego podwórka. Ja zacząłem się ukrywać we wsi Kajtanowo (Kajetanowo - T.
S.) u kolegi Mierzejewskiego Wacława. Od niego dowiedziałem się, że istnieje
oddział partyzantki Polskiej za rzeką Biebrzą. Ukrywałem się od stycznia do
połowy kwietnia 1940 roku".
Stefan Boczkowski z Jedwabnego w liście z 14.01.1995 r. zauważa:
"Miejscowi Żydzi w Jedwabnem pozakładali na rękawy czerwone opaski i pomagali
milicjantom w aresztowaniu 'wrogów ludu', 'szpiegów' itp."
Dr med. Kazimierz Odyniec, syn sierż. Antoniego Odyńca, poległego w boju pod
Kobielnem 23,06.1940 roku, w liście z 20.06.1991 r. napisał:
"Pod koniec kwietnia 1940 r. przyszedł do naszego mieszkania w mundurze
milicjanta rosyjskiego miejscowy Żyd i kazał zameldować się Ojcu w NKWD (...).
Jak się później okazało. Ojciec nie poszedł na NKWD. Następnego dnia NKWD
aresztowało Matkę, domagając się, aby powiedziała, gdzie ukrył się Ojciec". Dr
Odyniec, w liście napisanym do mnie już po ogłoszeniu książki Jana Grossa,
stwierdził: "Gross podkreśla okrucieństwo strony polskiej, nie mówiąc nic o
zachowaniu się znacznej grupy Żydów, którzy poszli na jawną współpracę z
Sowietami i to oni stali się tymi ludźmi, którzy wskazywali Sowietom tych
Polaków, których należy aresztować czy deportować (...). Pamiętam także, że
trupy polskich partyzantów po walkach na Kobielnem transportował sąsiad mego
wujka Władka Łojewskiego Żyd Całko" (list z 25.10.2000 r.).
Roman Sadowski, oficer AK, mąż Haliny, siostry Kazimierza Odyńca, wywiezionej
20.06.1941 roku w głąb ZSRR, tak napisał do mnie 10.11. 2000 r.: "W czasie
okupacji sowieckiej Żydzi byli 'władcami' tych terenów. Całkowicie
współpracowali z władzami sowieckimi. Według relacji kuzynów mojej żony, to
Żydzi wspólnie z NKWD ustalali listy do internowania (wywiezienia)" 116
116 Tamże.