haen1950
27.12.07, 09:29
Wiemy, że nic nie wiemy. Można tylko spekulować. Pogłupieli
publicyści i zawodowcy, po raz pierwszy mamy rząd, który ma
całkowitą carte blanche na kadencję i nie wiadomo, czym ją zapisze.
Wynika to z prostej przyczyny. Pawlak z Tuskiem zamknęli się na parę
dni po wyborach we dwóch tylko, pogadali sobie i całą treść
uzgodnień zostawili sobie. Pozostawili sobie też możliwość
reagowania na bieżącą sytuację polityczną i modyfkację planu w
zależności od jej rozwoju.
Sztama, jaką zawarli, jej zakres, każe sądzić, że plan gry obejmuje
co najmniej dwie kadencje.
Już po miesiącu tego rządzenia widać, że 2008 nie będzie rokiem
gwałtownych ruchów politycznych, wyborów, zmiany konstytucji na
kanclerską.
Będzie za to rokiem gruntownej deprecjacji fałszywych banknotów
rewolucji moralnej a'la Kaczory, komisji śledczych i czyszczenia
struktur państwowych i publicznych z pisowskiej mentowni.
Będzie rokiem konsekwentnego przekazywania kolejnych uprawnień
państwa w ręce samorządów i przygotowania kolejnych prywatyzacji.
Jeżeli program taki się powiedzie i optymizm społeczny utrzyma się,
to zasadniczych przemian ustawowych powinniśmy się spodziewać
dopiero na wiosnę 2009. Nadchodzący rok będzie tylko preludium,
przygotowaniem do realizacji planu schowanego w głowach Tuska i
Pawlaka.