haen1950
24.02.08, 08:27
Jarusia ruszył dawnych wspomnień czar i opowiedział w jednym z
ostatnich wywiadów, jak to zafundował w Walentynki 2005 kolację
Tuskowi w Europejskim. Podczas tej kolacji we dwóch ustalili podział
senatu IVRP pomiędzy PiS i platformę.
Każdy, kto przyjrzy się ordynacji wyborczej abstrakcyjnie dojrzy w
niej jedno - parlamentu nie wybierają wyborcy, tylko szefowie
partii. Dobrze już jest, jak dzieje się to w elitarnym gronie
partyjnym, ale i tak decyduje o ostatecznym przydziale fuhrer, wódz,
prezes, przewodniczacy.
JOW nic nie zmieni. Za wskazanym kandydatem stanie forsa i struktury
partyjne. Wyborcy wybiorą jabłko lub banana, reszta asortymentu nie
podlegnie konsumpcji. Może jeszcze włączyć się prywatna forsa i
gdzieniegdzie zwycięży kiełbaska z piwem.
Jest na to jedyne panaceum, związane i pogłębiające reformę
samorządową. Okręg wyborczy - województwo. Listy partyjne w porządku
alfabetycznym. Wyborca wybierający swoją reprezentację kilkunastu
ziomków nawet z różnych list, jak piłkarski kibic z różnych klubów.
I na końcu, po większościowym podsumowaniu głosów, zastosować
proporcjonalność. Ale kolejność zwycięzców ustali na liście wyborca
bezpośrednio.
Tyle mam do powiedzenia o fascynacji JOW-ami. Wcale jej nie
podzielam.