Dodaj do ulubionych

obywatelstwo odebrane będzie ono przywrócone?

08.03.08, 22:08
Slowqo honoru POLSKIEGO PREZYDENTA, Pannie Lech Kaczynski?


Prezydent: Rok buntu w imię wolności

fot. Jacek Turczyk /PAPSobota, 8 marca (14:27)

Prezydent Lech Kaczyński zadeklarował podczas uroczystości na
warszawskim Dworcu Gdańskim, że jest gotów bez żadnych formalności
nadać polskie obywatelstwo tym, którzy, zostali zmuszeni do
emigracji w efekcie wydarzeń Marca 1968 roku.

W uroczystości na Dworcu Gdańskim, z którego po Marcu'68 wyjeżdżali
przymusowo Polacy pochodzenia żydowskiego, wzięli udział, oprócz
Lecha Kaczyńskiego, także prezydencka minister Ewa Junczyk-Ziomecka,
ambasador Izreala w Polsce David Peleg, prezydent Warszawy Hanna
Gronkiewicz-Waltz oraz żydowscy emigranci.

Sobotnie spotkanie odbyło się przed tablicą znajdującą się na jednej
ze ścian Dworca Gdańskiego, upamiętniającą wydarzenia sprzed 40 lat,
z cytatem z Henryka Grynberga: - Tu więcej zostawili po sobie niż
mieli.

czytaj dalej



Dworzec Gdański w Warszawie jest symbolem wszystkich dworców, z
których po Marcu'68 Żydzi wyruszyli z dokumentem podróży w jedną
stronę - mówiła aktorka żydowskiego pochodzenia, szefowa Fundacji
Shalom Gołda Tencer. - Zaś pamiątkowa tablica - podkreśliła - jest
tablicą bólu, nie ugaszonego bólu rozstań.

Sobotnie spotkanie zadedykowała "rodzicom, którzy (...) musieli
wyjechać i od nowa budować swe życie". Jak dodała w marcu 1968 roku
skończył się jej świat. - Marzec przekreślił plany, marzenia (...);
w naszych mieszkaniach mieszkają inni ludzie, do dziś bolą odebrane
dowody osobiste - powiedziała.

Lech Kaczyński podkreślał, że rok 1968 był rokiem "studenckiego
buntu w imię wolności prasy i przemian demokratycznych", ale także
był to rok "kampanii antysemickiej na skale trudną do wyobrażenia". -
W wyniku tej kampanii tysiące ludzie żydowskiego pochodzenia lub
żydowskiej narodowości (...) opuściło nasz kraj w warunkach może nie
tyle pełnego przymusu, ale bardzo silnego nacisku, szczególnie w
niektórych ośrodkach poza Warszawą - powiedział.

- Był to czas bardzo zły, haniebny (...) dla naszego kraju, czas,
który Polsce niezwykle wręcz zaszkodził. To była operacja
zorganizowana przez ówczesną monopartię - Polską Zjednoczoną Partię
Robotniczą, przez dużą część komunistów polskich, ale koszty poniósł
cały naród. Cały naród stracił, można powiedzieć, opinię na wiele
lat. Te straty nie zostały do dziś wyrównane. Jeszcze większa stratą
było to, że tysiące często bardzo zdolnych, ambitnych,
przedsiębiorczych ludzi musiało nasz kraj opuścić - zaznaczył.

Zdaniem prezydenta, trzeba pamiętać o przymusowych wyjazdach z
Dworca Gdańskiego "właśnie dlatego, aby takich miejsc w historii
Polski już nigdy nie było". - Jestem głęboko przekonany, że takich
miejsc już nie będzie, ale trzeba tego pilnować. Ja w ramach swoich
kompetencji pilnować tego będę - zadeklarował.

- Wszystkim tym, którym obywatelstwo wtedy odebrano, jeśli tego będą
chcieli będzie ono przywrócone. Gotów jestem bez żadnych
formalności, nawet bez wniosku, tylko za wyrażeniem zgody (...)
każdemu z tamtych czasów obywatelstwo w bardzo krótkim czasie nadać -
zadeklarował Lech Kaczyński.

Dodał, że traktuje to jako jego wkład "w odwracanie skutków tych
smutnych i haniebnych wydarzeń".

Z kolei prezydent Warszawy mówiła, że wszystkie osoby, które przed
40 laty zostały uznane za obcych, do dziś przeżywają "traumę
wykluczenia". Podkreśliła, że ci, którzy przed 40 laty zmusili do
emigracji 15 tys. ludzi "nie wygrali". - Z kolei ci, którzy podjęli
wtedy aktywną działalność polityczną zainspirowali powstanie ruchu
społecznego, który doprowadził do upadku PRL - dodała.

- W dużej mierze to pokolenie Marca'68 organizowało opozycję
demokratyczną, a potem ruch "Solidarności" - mówiła. Dodała, że po
wydarzeniach Marca'68 wiele osób "przejrzało", czym jest komunizm,
co oznacza władza totalitarna, a także jak łatwo jest
używać "instrumentu antysemityzmu" w walce politycznej.

- Wyjeżdżaliśmy stąd dlatego, że nie mogliśmy być tutaj Polakami i
dlatego, że nie mogliśmy tu żyć jako Żydzi. (...) Ówczesna Polska
nas tutaj nie chciała - mówił zaś Michał Sobelman, który z Polski
wyjechał w 1969 roku.

- Pamiętamy nasze rozstania i pożegnania na Dworcu Gdańskim i na
innych dworcach na terenie całej Polski, pamiętamy naszych
przyjaciół i pamiętamy również to, że razem z naszymi nielicznymi
bagażami wywieźliśmy stąd kawałek Polski, która była przez te 40 lat
razem z nami - wspominał Sobelman.

- Jesteśmy wdzięczni za ten szlachetny i piękny gest zwrócenia
obywatelstwa, zdołał pan zrobić to co wielu pańskich poprzedników
nie zdołało zrobić, jesteśmy za to głęboko wdzięczni - zwrócił się
Sobelman do prezydenta. Zaznaczył jednak, że pamięta tych, którzy
tej chwili nie doczekali, "szczególnie - mówił - naszych rodziców,
którzy zmarli w poczuciu zgorzknienia, potwornej goryczy i tęsknoty
za krajem, którego nigdy nie mogli więcej zobaczyć".

- Po 40 latach jesteśmy w innym kraju, w innej Polsce i wierzymy -
(...) że te chwile nigdy już nie wrócą - podkreślił Sobelman.

Również Tencer podziękowała prezydentowi za wypowiedziane w sobotę
słowa. - Chciałabym, aby mój kraj, w którym zostałam, był dla nas
wszystkich matką, którą pragnie się kochać - powiedziała.

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka