qqazz
15.04.08, 22:08
blog.rp.pl/ziemkiewicz/2008/04/07/niewiarygodna-tozsamosc/
"Nie pojmuje przy tym postkomunistyczna lewica za grosz, dlaczego, choć
próbowała już tyle razy na antyklerykalizmie podjechać, nic jej on nie daje
poza mobilizacją własnego, wąskiego elektoratu.
Otóż rzecz w tym, że antyklerykalizm SLD jest dokładną odwrotnością tego
antyklerykalizmu, który ma w Polsce rzeczywisty społeczny oddźwięk -
antyklerykalizmu wywodzącego się z mentalności chłopskiej.
Chłop złorzeczy proboszczowi, o księdzu biskupie nie wspominając, wskutek ich
statusu materialnego - że za dobrze jedzą, za dobrze mieszkają i zbyt drogimi
samochodami jeżdżą. Ale jednocześnie klęka przed nimi jako przedstawicielami
Pana tudzież majestatu Kościoła.
Lewica odwrotnie, atakuje samą religię i duchownych jako tych, którzy głoszą
jej prawdy - ale przecież, gdy była u władzy, sama gorliwie futrowała Kościół
kolejnymi nadaniami, zwolnieniami celnymi i dotacjami.
Nawet w takiej sprawie jak antyklerykalizm nie są postkomuniści wiarygodni. "
pozdrawiam