paczula8
07.05.08, 18:34
pisze Marek Migdalski w ostatnim numarze Wprost'a...
"Ze stosunkiem do platformizmu jest jak ze stosunkiem do komunizmu w
1956 r. – ludzie dzielą się na trzy grupy. Na tych, którzy trwają w
niemym zachwycie nad jego powabem, tych, którzy zaczynają rewidować
swoją dotychczasową miłość, i tych, którzy od początku widzieli, że
to mrzonka i ułuda."
Dalej jest o rewizjonistach i utrwalaczach, czyli 'pryszczatym
Lisie', który zaczyna dostrzegac fakty świadczące na niekorzyść
rządu i 'twardogłowym Wołku', w odejściu Gomułki widzącym jego
frustracje i nieumiejętnośc znalezienia sie w polityce...
"Ten dżentelmen, który posłankę Beatę Kempę z PiS nazwał kiedyś
publicznie bitą chamicą i nie chciał się z tego wycofać nawet po
namowach swych radiowych kolegów, nie zauważa, że coś niedobrego
dzieje się z rządami platformy, że osłabł jej zapał reformatorski,
że nie realizuje swoich wyborczych obietnic. Nie dopuszcza do siebie
takiej myśli, wypierając ze świadomości i deprecjonując oczywiste
fakty, jeśli tylko naruszają jego wiarę." - wiara jest
niefalsyfikowalna, podsumowuje Wołka Migdalski.
Jest tez trzecia grupa ...
"tych, którzy już na początku widzieli, że w wypadku Donalda Tuska
mamy do czynienia z polityczną wydmuszką, marketingowym cudem, PR-
owskim majstersztykiem. Że jest to polityk z plasteliny, niechętny
rewolucjom (nawet tym liberalnym), stawiający nade wszystko na swoją
osobistą karierę, nie rozumiejący maszynerii państwowej, słaby w
rządzeniu i nieprzygotowany do pełnienia funkcji premiera. Tę
marudną grupę, która teraz będzie zamęczała wszystkich swoim „A nie
mówiliśmy!", można porównać do antykomunistów z 1945 r., którzy od
początku twierdzili, że system narzucony nam ze Wschodu jest
zbrodniczy i niczego dobrego nie przyniesie. (...)"
a nie mówiłam :)