bryt.bryt
04.06.08, 11:21
W medialnym szumie, jaki powstal po zapowiedziach publikacji ksiazki historykow IPN o Walesie pojawil sie czlowiek, ktoremu nie mozna chyba zarzucic, ze fantazjuje albo histeryzuje, bo ksiazki nie widzial na oczy, albo nie przeczytal. Nie mozna powiedziec, ze on nie ma prawa mowic o jej tresci przed wydaniem. To Zyberowicz, o ktorym wiadomo, ze - cokolwiek o ksiazce nie mowi - "czytal ja dokladnie".
Tenze Zybertowicz mowil, ze czytal, ze Walesa to "Bolek", ze dowody sa. Ale tez nie pojawial sie chyba zbyt czesto jako punkt odniesienia w dyskusjach internetowych o ksiazce. A wydawac by sie moglo, ze jego autorytet wsrod zwolennikow istnienia "ukladu" to lakomy kasek.
Moze dlatego, ze pozujac na niezaleznego specjaliste wypowiada sady, ktorymi udowadnia, ze niezalezny nie jest? Moze opinie Zybertowicza nie pomoglyby ksiazce, ale wrecz zaszkodzily jej ponoc historycznemu i faktograficznemu charakterowi?
Jest na przyklad taki cytat z wywiadu Zybertowicza dla "Polski":
"(...)
---W filmie "Lewy czerwcowy" Jacka Kurskiego i Piotra Semki o obaleniu rządu Olszewskiego jest taka scena, kiedy Wałęsa i grupa polityków z bardzo różnych opcji gorączkowo zastanawiają się, jak zamieść pod dywan listę Macierewicza. Książka opowiada o takim zamiataniu?
---Także. Książka pokaże, że ta filmowa scena to nie był przypadkowy wypadek przy pracy, tylko wyraz samej istoty III RP - tworzonego wówczas systemu zakłamania.(...)"
Powiedziane jasno: system zaklamania wspoltworzony przez Walese byl istota III RP, i to ma zostac m.in. pokazane w ksiazce. Mowi to czlowiek, ktory pracowal nad komputerowym modelem "ukladu", byl doradca Jaroslawa Kaczynskiego, Lecha Kaczynskiego, jest szczegolnie ceniony przez srodowisko PiS, uwiklany w to srodowisko bez zadnych watpliwosci.
Mowi jednoczesnie, ze tak wprost to te rzeczy nie sa oczywiste. Ze trzeba zastosowac narzedzia badawcze o odpowiedniej "rozdzielczosci", ze trzeba rozumiec materie (specjalisci od historii jak kryminolodzy). Ze odbior materialu zalezec bedzie od nastawienia mediow (niebezpieczne jest juz samo stawianie Walesy jako czlowieka, ktoremu nikt nie odbierze miejsca w historii).
Czyli nie ma jednoznacznych argumentow, jest za to "badawcza" teza, jest nadzieja na zniszczenie politycznego przeciwnika podlana sosem z wlasnych politycznych przekonan i (prawdopodobnie) obsesji. Nie dziwie sie, ze Zybertowicz nie jest wiadacym glosem w obronie ksiazki. Ma ona byc zbiorem twardych kwitow, a takie glosy jak Zybetowicza tylko daja drugiej stronie do reki argumenty.
www.polskatimes.pl/17,38083.htm