paczula8
23.06.08, 13:42
starciu dwóch wizji Polski i nieumiejętności wybaczania, pisze
Robert Krasowski w bardzo ciekawym artykule "Kiedy Lech Wałęsa znowu
będzie Bogiem " ...
www.dziennik.pl/polityka/walesa-czy-bolek/article195592/Kiedy_Lech_Walesa_znowu_bedzie_Bogiem.html
"Prześledźmy główne etapy tej walki. Jest 1989 rok, w "Solidarności"
górę biorą lewicowi eksperci, Geremek, Kuroń, Michnik. A więc ci,
którzy przez lata szefa "Solidarności" najmocniej kokietowali. Od
nich słyszał te ciepłe słowa "Lechu, jesteś wielki". To jeden z
nich, gdy prosił o ważną nominację, klęknął przed Wałęsą i błagał na
kolanach. To mieli być najwierniejsi z wiernych. (...)
Szef "Solidarności" cenił ich, bo od nich wychodziły najbardziej
trzeźwe diagnozy. Realistyczny i umiarkowany program dogadania się z
komunistami, który odpowiadał realistycznej i umiarkowanej naturze
samego Wałęsy. Dlatego szef "Solidarności" wyniósł do góry właśnie
lewe skrzydło. To jemu przyszło rozgrywać pierwszą wielką grę -
rozmowy z komunistami o podziale władzy.
Wojna solidarnościowych skrzydeł zaczęła się przy okrągłym stole i
dlatego ten mebel obie strony uczyniły centrum politycznej legendy.
Pierwsze starcie wygrywa lewica. Przeforsowuje nie tylko swój
scenariusz rozgrywki z komunistami, ale też to, że dostają najwięcej
wpływów w nowym rozdaniu. To sprawia, że przegrywająca prawica
przechodzi do ofensywy (...)
Konflikt gęstnieje i właśnie teraz najbardziej widocznym graczem
staje się Adam Michnik. Który zagrywa vabank. Zaczyna się brutalna
faza rozpadu "Solidarności". Lewica, czując swoją siłę, odwraca się
od Wałęsy, oznajmia, że teraz rządzi Mazowiecki, a Wałęsa ma
siedzieć cicho. Równolegle lewica zmienia sojusze. Ocala komunistów,
aby zmarginalizować prawicę. Dawny wróg okazuje się sojusznikiem
potrzebnym po to, by dobić dawnych towarzyszy broni."
To jak to jest, KTO tak naprawdę rozpoczął wojnę na górze?
Kto i dlaczego (o jaka nominacje chodziło?) klękał przed Wałęsą?
Co takiego zdarzyło się, że Wałęsa zmienił front i przeszedł na
Ciemną Stronę Mocy?
I parafrazując tytuł artykułu ... CZY Lech Wałęsa znowu będzie
Bogiem?