Dodaj do ulubionych

Jak naprawić zdrowie

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 20:32
> Minister chowa głowę w piasek. Dodatkowe ubezpieczenia niewiele
> zmienią, tylko zróżnicują dostęp do świadczeń zdrowotnych, bo
> niewielu będzie na nie stać. W znacznie większym stopniu
> kondycję służby zdrowia poprawiłyby niewielkie, ale masowe
> opłaty za korzystanie z usług medycznych. Przy okazji wiele
> hipochondryków cudownie, by ozdrowiało. Niestety czerwoni
> są skazani na populizm.
Obserwuj wątek
    • baltazar7 Re: Jak naprawić zdrowie 24.09.03, 20:50
      Gość portalu: Piast napisał(a):

      > > Minister chowa głowę w piasek. Dodatkowe ubezpieczenia
      niewiele
      > > zmienią, tylko zróżnicują dostęp do świadczeń zdrowotnych, bo
      > > niewielu będzie na nie stać. W znacznie większym stopniu
      > > kondycję służby zdrowia poprawiłyby niewielkie, ale masowe
      > > opłaty za korzystanie z usług medycznych. Przy okazji wiele
      > > hipochondryków cudownie, by ozdrowiało.

      spokojnie 1/4 przestanie sie grzac po przychodniach
      nastepna 1/4 przestalaby by robic sztuczny tlok
      bylaby moze odrobina konkurencji o pacjenta


      • Gość: Toni Re: Jak naprawić zdrowie IP: *.nhn.no / 172.20.6.* 25.09.03, 14:09
        baltazar7 napisał:

        > Gość portalu: Piast napisał(a):
        >
        > > > Minister chowa głowę w piasek. Dodatkowe ubezpieczenia
        > niewiele
        > > > zmienią, tylko zróżnicują dostęp do świadczeń zdrowotnych,
        bo
        > > > niewielu będzie na nie stać. W znacznie większym stopniu
        > > > kondycję służby zdrowia poprawiłyby niewielkie, ale masowe
        > > > opłaty za korzystanie z usług medycznych. Przy okazji wiele
        > > > hipochondryków cudownie, by ozdrowiało.
        >
        > spokojnie 1/4 przestanie sie grzac po przychodniach
        > nastepna 1/4 przestalaby by robic sztuczny tlok
        > bylaby moze odrobina konkurencji o pacjenta
        >
        > Calkowicie Was popieram, od dawna widze jak to dziala w
        Szwecji. Na dzisiaj dalbym za widzenie z lekarzem pierwszego
        kontaktu tzw. "udzial wlasny pacjenta " 20 zl, potem dalsze
        leczenie tej sprawy lacznie ze specjalistami gratis. Po kilku
        wizytach, np 7, 8 dalsze wizyty do konca 12 m-cy od pierwszej,
        gratis. Chroni to pacjentow chronicznych.
        Tak samo z lekami. Do pewnej sumy oplaty za lekarsta, dalsze w
        ciagu 12 m-cy gratis albo ze znacznym dofinansowaniem, znowu aby
        chronic pacjentow, ktorzy potrzebuja wiecej lekow.
        Naturalnie niektore rodzaje lekow jak np. insuliny, gratis.
        Jezeli do tego dolozyc zasade, ze do 5 dni pacjent sam okresla
        swoja zdolnosc do pracy nie biegajac "po L4" to mamy
        zdecydowanae zmniejszenie liczby "pacjentow" na korzysc ludzi
        chorych, dla ktorych lekarz ma wiecej czasu a system wiecej
        pieniedzy.
        Rownoczesnie mozna prowadzic skuteczne kontrole zapisywania
        lekow, bo "chorych" mniej i kontrola jest technicznie mozliwa.
        Odpada tak klopotliwe dla lekarza wypraszanie recept "na
        renciste".
        Podobno Min.Zdr. jest w tych dniach w Szwecji na spotkaniu
        lekarzy polonijnych, moze cos do niego trafi aczkolwiek z
        przebiegu jego kariery administracyjnej w Poznaniu nie mozna
        spodziewac sie za wiele. Tym niemniej jako pierwsy minister ma
        sklonnosc do mowienia prawdy o opiece zdrowotnej w Polsce, a to
        naprawde duzo !
        PS Oplaty typu 2, 3 zl sa smieszne i nie dadza spodziewanych
        efektow a koszty ich administrowania pochlona znaczna czesc.
        Dobra medycyna jest droga i wszedzie na swiecie wspolfinansowana
        przez pacjenta, mimo posiadanego ubezpieczenia.
        Jezeli potem ktos jeszcze chce ubezpieczyc sie dodatkowo w jakis
        sposob to wolna droga.
    • Gość: Tom Re: Jak naprawić zdrowie IP: 212.14.44.* 25.09.03, 13:21
      Czegos tu nie rozumiem. Skoro nadal wszystkie swiadczenia maja
      byc bezplatne (bo minister nie zgodzil sie na to aby trzeba bylo
      ponosic chocby czesc ich kosztow) to niby po co dodatkowe
      ubezpieczenia? Na co sie ubezpieczac skoro i tak nie trzeba za
      nic placic...
      • Gość: Toni Re: Jak naprawić zdrowie IP: *.nhn.no / 172.20.6.* 25.09.03, 14:11
        Gość portalu: Tom napisał(a):

        > Czegos tu nie rozumiem. Skoro nadal wszystkie swiadczenia maja
        > byc bezplatne (bo minister nie zgodzil sie na to aby trzeba
        bylo
        > ponosic chocby czesc ich kosztow) to niby po co dodatkowe
        > ubezpieczenia? Na co sie ubezpieczac skoro i tak nie trzeba za
        > nic placic...
        Masz racje, logiki w tych sprawach dotychczas nie bylo, dalej
        nie ma , a co bedzie ?
    • Gość: Janek To nie bajka. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 17:04
      Pewien lekarz przyjmował 50-ciu pacjentów dziennie i dostawał
      brutto 1000 zł miesięcznie w specjalistycznej przychodni
      podlegającej państwowymu szpitalowi. Dyrektor wiedział, że
      lekarz przynosił szpitalowi dochód, ale znikomy w porównaniu z
      olbrzymim długiem bankrutującego szpitala. Więc dyrektor
      zwalnia lekarza bo chce się wykazać restrukturyzacją czyli
      likwidacją jego stanowiska pracy. Lekarz idzie na bezrobocie -
      taką dostał nagrode po 29 latach pracy. Nie należy mu się
      świadczenie przedemerytalne lub emerytalne, bo brakuje mu rok
      pracy. Jest traktowany tak jakby nigdy nigdzie nie pracował.
      Lekarz szuka nowej pracy. Kończy mu się kuroniówka. "Cudem"
      znajduje pracę w prywatnym ośrodku służby zdrowia, gdzie jest
      duża rotacja wśród lekarzy. Dyrektor nie płaci lekarzom pensji
      w wyznaczonym terminie. Dyrektor kontroluje, kwestionuje i cofa
      każde skierowanie wystawione do specjalisty. Dyrektor się
      wścieka i robi lekarzowi awanturę, gdy ten takie skierowanie
      wystawia - ma rację bo pieniądze idą za pacjentem. Pacjenci
      się wściekają i robią lekarzowi awanturę, gdy ten nie chce im
      wystawić skierowania do specjalisty. Lekarz znosi upokorzenia,
      pragnie dopracować ten jeden rok do emerytury, ale zadręcza się
      czy nie zamknie go wcześniej prokurator.
      • Gość: g@mdan Re: To nie bajka. IP: *.tvsat364.lodz.pl 27.09.03, 00:06
        Bardzo celnie pokazujesz beznadzieję lekarskiego losu. Co byś nie zrobił -
        zawsze dostajesz po łbie.
        Jak to zmienić? Jak ratować tych lekarzy? Czy Izba Lekarska może tu coś pomóc?
        Ja widzę taki sposób.
        Lekarze w tych trudnych chwilach zgłaszają się do Izby Lekarskiej. Ta wydaje
        przecież prawo do wykonywania zawodu. Bierze więc tych lekarzy na "swój"
        garnuszek (okresowo), a wrednemu pracodawcy grozi, że cofnie prawo wykonywania
        zawodu każdemu lekarzowi tamże zatrudnionemu. Pracodawcy grozi widmo upadku
        (bez lekarzy nie ma służby zdrowia). To zmusza go do zmiany postępowania. Po
        to jest Izba Lekarska. Czyż nie?
        Rozszerzenie tej procedury na cały kraj spowoduje, że to lekarze zaczynają
        dyktować warunki funkcjonowania służby zdrowia. Oczywiście dodatkowym
        regulatorem staną sie tutaj reguły rynku, czyli podaży i popytu.
        Niby proste. Ale dlaczego to nie działa?
        • slav_ Re: To nie bajka. 27.09.03, 01:20
          Jest jeszcze prostszy sposób - Izba lekarska (np. może byc również inne ) zawsze
          jest stroną umowy zawieranej czy to przez lekarza czy np. szpital, przychodnię.
          A więc mamy trzy strony - NFZ (obecnie) - "petent" - Izba. Izba nie zgadza się
          na zawarcie umowy poniżej pewnej wartości i ilości, nawet w przypadku gdy obie
          pozostałe strony "godzą się" na proponowane (czytaj narzucone szantażem przez
          NFZ) warunki. NFZ ma ustawowy obowiązek zapewnienia opieki zdrowotnej więc musi
          również dążyć do kompromisu. Mogło by to zapobiec zawieraniu pod presją
          absurdalnych umów w których z jednej strony oferowane są stawki nie pokrywające
          nawet kosztów rzeczowych i na limitowaną ilość świadczeń a z drugiej strony
          wywierana presja ("nie podpiszemy w przyszłym roku") na świadczenie praktycznie
          nieograniczonej ilości świadczeń. Efekty widzimy w artykułach prasowych,
          oczywiście wszystkiemu są winni lekarze "bo nie chcą przyjmować chorych" a
          dziennikarze, nie wiem czy z głupoty czy niewiedzy jeszcze ich w tym utwierdzają.
          Taki mechanizm (negocjowania nie indywidualnego ale niejako w imieniu grupy np.
          Lekarzy Rodzinnych na danym terenie) był we wczesnych projektach Kas Chorych,
          został on potem starannie usunięty żeby naprzeciw Kasy Chorych będącej Panem i
          Bogiem stał pojedynczy lekarz ze swoja praktyką, całkowicie uzalezniony od łaski
          jednego płatnika.
          • Gość: g@mdan Re: To nie bajka. IP: *.tvsat364.lodz.pl 27.09.03, 09:42
            Masz rację. Pamiętam, że przed kilkunastu laty, podczas tworzenia Izb
            Lekarskich, mówiło się o tej, bardzo ważnej sprawie. Dawano nadzieję, że
            wreszcie powstanie organ reprezentujący lekarzy także podczas zawierania umów
            o pracę. Ale niestety pierwszy zjazd i pierwsza NRL szybko o tym zapomniała.
            Podobno na ostatnim, nadzwyczajnym Zjeździe padały propozycje ujęcia w
            programie sprawy reprezentowania lekarzy w trakcie zawierania nowych
            kontraktów. Jednak podczas głosowania ta propozycja nie przeszła.
            Znów cała nadzieja w Zw. Zaw. Lekarzy, ale ma on gorsze możliwości bo nie
            skupia wszystkich.
            Pzdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka