kataryna.kataryna
25.09.03, 23:18
"Będąc w opozycji, mógł się kierować ideologią. Wchodząc do
rządu, znalazł się między ideami a tzw. prawami rynku.
Stwierdził, że nie bardzo się ze sobą zgadzają."
Słowem - kretyn
"Wybrał rynek."
Do tego niekonsekwentny
"Dla SLD jest to więc dylemat: być po stronie 20 proc. Polaków,
którym wolnorynkowe poglądy odpowiadają, czy po stronie 80
proc., którzy nie są ich beneficjentami."
Akurat! SLD ma raczej dylemat co tu jeszcze ludziom wcisnąć,
żeby jeszcze raz zaufali. Z gruszkami na wierzbie nie wyszło.
"Dlatego uważam ją za rodzaj intelektualnej prowokacji, która da
początek wielkiej debacie."
Prowokacja może i owszem ale intelektualna? Leszek?
"Nie wiem, dlaczego Leszek Miller czekał do września, nie
wierzę, by swoją koncepcję wymyślił dopiero teraz, takie rzeczy
nie rodzą się nagle."
Iluminacja. Częste u nawiedzonych.
"Na czym więc miałaby polegać socjaldemokratyczna wrażliwość?"
Tego nie wie nikt. I od Leszka się nie dowie.