wilk.podhalanski
15.11.08, 09:03
Rok temu Tusk wygrał wybory głosząc nadzieję. Nie nadzieję na coś
konkretnego, ale nadzieję w ogóle, dla każdego i na wszystko.
Lekarze liczyli na większe zarobki, pacjenci na lepszą obsługę,
chorzy na tańsze leki. Stoczniowcy na pracę, kopalnie na podwyżki,
kolejarze na lepsze płace i szybsze pociągi, pasażerowie na tańsze
bilety i alkohol w "Warsie". Młodzi na lepszą przyszłość, starzy na
lepszą przeszłość.
Rok później na tej samej melodii i w podobnych okolicznościach w USA
wygrał wybory Barack Obama. Hasła "Hope" (Nadzieja) i "Yes We Can"
(Potrafimy) nie precyzowały kto ma nadzieję na co i co kto potrafi -
ma być po prostu lepiej, wszystkim.
Obie kampanie miały niemal identyczny przebieg. Oparte na
spontanicznej reakcji społeczeństwa, które czegoś miało dość (Busha
i Kaczyńskiego), a zarazem na pokoleniowej zmianie warty, kiedy do
głosu doszło pokolenie, które definitywnie nie miało żadnej
fizycznej styczności z przeszłością (tu "Solidarność" i komuna - a
tam Watergate i Wietnam).
W obydwu przypadkach zadziałały techologie i poczucie humoru młodych
ludzi: smsy, filmiki, rozsyłane przez internet fotografie czy
komiksy. Spontaniczność i uśmiech. Klęskę przegranych powodowało
trzymanie się przeszłości, zacięte miny, ołowiane spoty, ciężkie,
propagandowe, pozbawione polotu i lekkości przemowy, na które
wyczulona jest młodzież.
Druga Irlandia i Nowa Ameryka zapukały do bram.
+ + + +
Dziś slogany Tuska powoli gubią połysk. Irlandii już nie będzie,
przynajmniej nie w najbliższych latach. Ci, co liczyli na podwyżki,
zaczynają widzieć, że ekwilibrystyka rządu nie wydrukuje pieniędzy.
Pojawiła się twardość i arogancja, które były cechą przyspawaną do
PiSu, a wczesniej do SLD czy nawet PZPR. Pojawiła się kłótliwośc,
której miało już nie być. Znikła miłośc, która miała być
wszechobezna, jak w epoce Dzieci Kwiatów. Sympatyczny Nowak okazuje
się gburem, kochający wszystkich Tusk nagle unosi wargę i powarkując
pokazuje zęby.
Nadzieja patrzy w lustro i nic nie widzi.
+ + + +
PO ma nadal 50% poparcia, ale to już nie jest to 50%, co rok temu.
To jest znacznie mniej przyjazne 50%, niż wtedy, mocno wyblakłe,
toczące się jakoś tak, z rozpędu, z braku odwagi by się przyznać do
własnej pomyłki i z ciągłej jeszcze nadziei na cud. Ale malejącej z
dnia na dzień. A właściwie odzieranej ze złudzeń.
I... z braku alternatywy.
Bo kiedy Tusk przegra z narodem pojednek na "nadzieje", to kto
przyjdzie po nim? Skopromitowane PIS pod tym samym skompromitowanym
przywódctwem Kaczyńskiego i Ziobry, ze swą przrestarzałą, betonową
ideologią, z Gosiewskim, kłamcą Kurskim i pyskatą szczypińską? A
może SLD, które swoje szanse zweryfikowało dobitnie aferami Rywina,
Jakubowskiej, pijanego Oleksego, spuchniętego Kwaśniewskiego,
przygłupawego (niestety) Napieralskiego i obciachową porażką
Millera? Z Cimoszewiczem i Kaliszem jako promykami zbawienia?
A może niczym Lenin wiecznie żywe Polskie Stronnictwo Ludowe, z
Pawlakiem, przytakującym mu bęcwałowato Kalinowskim, pozbawionym
honoru Sawickim i ich życiowymi celami: publicznymi mediami, Krusami
oraz brakiem kontaktu z jakąkolwiek nowoczesną cywilizacją? I z ich
plastelinową zdolnością koalicji ze wszystkimi, od breżniewowskiego
KPZR, przez PZPR, SLD, Samoobronę, aż po PO, PIS i Polski Związek
Kynologiczny?
+ + + +
Wspaniała amerykańska pisarka, noblistka, czarnoskóra Toni Morrison
powiedziała niedawno:
"Mądrośc i doświadczenie to dwie różne rzeczy. Znałam młodych ludzi,
którzy byli mądrzy. Wiedzę można gromadzić a doświadczenie nabyć - z
mądrością jest inaczej. Tego nie można się nauczyć, nikt nikomu jej
nie wpoi. To dar. To talent. To rodzaj przenikliwości i właściwa
tylko niektórym ludziom umiejętnośc łączenia różnych rozproszonych
elementów w dającą się ogarnąc całość. To zdolność analizowania
sytuacji lepiej od innych inni. Rzadko widzę tę zaletę u polityków,
prędzej u artystów. Bo tylko prawdziwy talent, powiązany z
kreatywnością rodzą mądrość, którą przywykliśmy złudnie kojarzyć z
wiekiem"
+ + + +
Dziś już wiemy, że Tusk nie jest mądry. Za rok-dwa dowiemy się, czy
mądry jest Obama. A wtedy będziemy wiedzieli, czy amerykaskie
społeczeństwo jest mądrzejsze od polskiego.