dr.krisk
11.02.09, 23:45
Sprawa raczej żałosna i śmieszna - ta Marysia Rokita odrywana siłą
od fotelika, ale ciekawią mnie niektóre (nieliczne dość) wpisy,
sugerujące że powinniśmy jakoś poczuwać się do narodowej
solidarności z Odrywaną Marysią. Że to "naszych bijom" i to jeszcze
Niemcy!
Może jestem zakałą, wykształciuchem i zaprzańcem, ale jakoś nie
potrafię w sobie wykrzesać owych uczuć, gdy widzę jak niektórzy
Polacy zachowują się za granicą. I wcale mi nie jest ich żal, gdy
tubylcy przywołują ich do porządku.
Gdzie kończy się i gdzie zaczyna poczucie wspólnoty narodowej? Czy
mam wspierać i pomagać jakiemuś palantowi, tylko dlatego że też
szeleści po polsku jak ja? Chociaż sam bym go chętnie zdzielił w łeb
za zachowanie?