Gość: KETIW1
IP: 195.116.99.*
16.11.03, 23:36
Czy wogóle zastanawiacie się nad tym co chcecie osiągnąć, kim chcecie być,
czy wasze działania są ukierunkowane przez dominujące tendencje?
Czy nie szkoda Wam życia na osiąganie "sukcesu", czyli robienia kariery,
bezustannego dokształcania, wyścigu z konkurentami, pracy x 1000, pięcia po
szczeblach, zdobywania uznania u pracodawców? Czy szczęście w życiu, Waszym
zdaniem, mierzy się zarobionymi pieniędzmi liczbą zakupionych produktów?
Czy nie przeszkadza Wam, że nasza cywilizacja bogaci się na krzywdzie innych
społeczeństw, że nowoczesne produkty, tworzone tak, by po 5 minutach się
zepsuły, wytwarzane są bez szacunku dla przyrody, kosztem miliardów ton
śmieci? Czy nie czujecie wszechobecnego, postępującego zniewolenia, coraz
większych możliwości inwigilacji, manipulacji (moda, reklama, marketing,
tendencje, massmedia). Czy nie męczy was natłok informacji (zbyt intensywny
dla istoty ludzkiej - "technostres", "przesycenie").
Czy zdajecie sobie sprawę, że żyjąc w dużym mieście NIE JESTEŚCIE W STANIE
MYŚLEŚ SAMODZIELNIE?
Czy odczuwacie wypaczenie międzyludzkich relacji, wzajemne wykorzystywanie,
traktowanie jak towar?
Czy nie przeszkadza wam ciągłe obniżanie się poziomu kultury, a raczej już
rozrywki? Czy nie drażni was nadprodukcja kultury, zwiększająca się rzesza dj-
ów o żadnych umiejętnościach muzycznych i żenującym poziomie intelektualnym,
że o gwiazdach pop-u i filmach z hollywood nie wspomnę?
Czy jesteście w stanie, idąc za postulatami filozofii postmodernizmu,
zapomnieć o moralności, przyjmować każdą wygodną religię (na marginesie- nie
jestem wierzący), nawet jeśli jest "elementami buddyzmu zen połączonymi z
ćwiczeniami aerobowymi, astrologią i fegshui"?