Dodaj do ulubionych

W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w po...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.03, 10:18
Obserwuj wątek
    • Gość: kobieta W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w po... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.03, 10:20
      O ludzie. Zawód miłosny?! Coś takiego wygląda na akcję
      przemyślaną. Przecież trzeba było te ładunki "załatwić". To nie
      stało się w ciągu jednej godziny hop siup i już. Trzeba było
      podjąć decyzję o miejscu, porze, wreszcie przymocować je i w
      końcu odpalić... To tragedia dla najbliższych, to straszne, a Wy
      podajecie, że to był "prawdopodobnie zawód miłosny"...
      Oszczędźcie chociaż tych biednych rodziców...
      • Gość: Joe z Teksasu Re: Depresja IP: 5.3.1R* / *.ext.ti.com 18.11.03, 10:44
        Gość portalu kobieta napisała: O ludzie. Zawód miłosny?! Coś takiego wygląda na
        akcję przemyślaną...

        Widac, ze kobiety nie rozumieja mezczyzn. Przeciez zawod milosny to nie
        kwestia minut czy godzin. Klotnia odbywa sie szybko. Zawod milosny oznacza, ze
        ten czlowiek stracil cala nadzieje i chec do zycia. Zapewne byl przez wiele dni
        w depresji. Powinien pojsc do lekarza zamiast "zalatwiac" materialy wybuchowe i
        wysadzac sie. Ale lekarz pewnie by powiedzial aby mu nie zawracal glowy swoja
        depresja i znalazl sobie inna dziewczyne. Przypuszczam, ze leczenie depresji w
        Polsce nie jest popularne. Ludzie raczej zamykaja szcelnie okna i odkrecaja gaz.
        • Gość: Gościu Re: Depresja IP: 195.85.227.* 18.11.03, 10:52
          Może więcej nie chciał żyć w tym syfie.
          Ale szkoda że się zabił - powinien pojechać za granicę i
          zobaczyć że syf jest wszędzie podobny.
          I wrócić do naszego swojskiego syfu.
          • Gość: monio Miala szczescie - wyczula swira! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 19.11.03, 07:54
        • przemek998 Re: Depresja 18.11.03, 15:07
          > Widac, ze kobiety nie rozumieja mezczyzn. Przeciez zawod
          milosny to nie
          > kwestia minut czy godzin. Klotnia odbywa sie szybko. Zawod
          milosny oznacza, ze
          > ten czlowiek stracil cala nadzieje i chec do zycia.

          Zgadzam sie, ze mozna stracic chec do zycia po zawodzie milosnym.
          Kiedys myslalem, ze samobojstwo to grzech, to ucieczka od
          odpowiedzialnosci to tchorzostwo wobec zycia.
          Teraz juz tak nie mysle; sa sytuacje w zyciu kiedy mozesz miec
          prawo targnac sie na swoje zycie.
          Moze wiec lepiej do takich sytuacji nie doprowadzac.

          Ciekawe jak sie czuje teraz ta dziewczyna przez ktora chlopak sie
          zabil?
          • Gość: Nath Re: Depresja IP: *.97-200-24.mc.videotron.ca 18.11.03, 20:58
            przemek998 napisał:

            > Ciekawe jak sie czuje teraz ta dziewczyna przez ktora chlopak
            sie
            > zabil?

            A niby jak ma sie czuc? Miala wyjsc za pierwszego lepszego
            ktorego nie kochala dlatego ze on mial na jej punkcie obsesje?
            "Do tanga trzeba dwojga", no nie?
          • keltoi Re: Depresja 18.11.03, 21:03
            przemek998 napisał:

            > Ciekawe jak sie czuje teraz ta dziewczyna przez ktora chlopak sie
            > zabil?

            [cyt] : "Klaudia jest w szoku"
          • Gość: karma Re: Depresja IP: *.crowley.pl 18.11.03, 23:21
            > Ciekawe jak sie czuje teraz ta dziewczyna przez ktora chlopak
            sie
            > zabil?
            a co chcesz przez to powiedzieć? że powinna być z nim bo by sie
            nie zabił? Luuudzie ! nie wariujmy!! nikt nie ma obowiązku kogoś
            kochać, bo jak nie to sie tamten zabije!!! Każdy w ciągużycia
            jest wielokrotnie rzucany i rzuca i wszyscy jakoś żyją!!! Tutaj
            chłopak miał słabą psychike i pewnie jak nie przy tej to by sie
            targnął przy innej albo po niezdanej sesji czy czymkolwiek
            innym, co wymaga pewnej odporności psychicznej. Skąd ten brak
            odporności, nie wiem ale na pewno nie jest to wina tej
            dziewczyny!!!
          • Gość: Toni Re: Depresja IP: *.telia.com 18.11.03, 23:44
            przemek998 napisał:

            > > Widac, ze kobiety nie rozumieja mezczyzn. Przeciez zawod
            > milosny to nie
            > > kwestia minut czy godzin. Klotnia odbywa sie szybko. Zawod
            > milosny oznacza, ze
            > > ten czlowiek stracil cala nadzieje i chec do zycia.
            >
            > Zgadzam sie, ze mozna stracic chec do zycia po zawodzie
            milosnym.
            > Kiedys myslalem, ze samobojstwo to grzech, to ucieczka od
            > odpowiedzialnosci to tchorzostwo wobec zycia.
            > Teraz juz tak nie mysle; sa sytuacje w zyciu kiedy mozesz miec
            > prawo targnac sie na swoje zycie.
            > Moze wiec lepiej do takich sytuacji nie doprowadzac.
            >
            > Ciekawe jak sie czuje teraz ta dziewczyna przez ktora chlopak
            sie
            > zabil?
            ++++++++++++++++++

            A co jej do tego ? Czy musi kochac kazdego zakochanego ? Ma
            prawo decydowac o swoim zyciu. Gdyby kazdy odrzuony sie
            wysadzal to dynamitu by zabraklo.
            • Gość: SZWED TY KOniowale lepiej nie chlej drogiej wody IP: *.icpnet.pl 20.11.03, 08:53
        • Gość: Pawel Re: Depresja IP: *.76.202.62.dial.bluewin.ch 18.11.03, 22:21
          Istanieja jakies szanse, ze lekarz przepisal jakies lekartwo.
          Leki trojpierscienowe (np. prozac) maja zdecydowanie mniej
          skutkow ubocznych niz jednopierscienowe (trotyl).

          Gość portalu: Joe z Teksasu napisał(a):

          > Gość portalu kobieta napisała: O ludzie. Zawód miłosny?! Coś
          takiego wygląda na
          >
          > akcję przemyślaną...
          >
          > Widac, ze kobiety nie rozumieja mezczyzn. Przeciez zawod
          milosny to nie
          > kwestia minut czy godzin. Klotnia odbywa sie szybko. Zawod
          milosny oznacza, ze
          > ten czlowiek stracil cala nadzieje i chec do zycia. Zapewne
          byl przez wiele dni
          >
          > w depresji. Powinien pojsc do lekarza zamiast "zalatwiac"
          materialy wybuchowe i
          >
          > wysadzac sie. Ale lekarz pewnie by powiedzial aby mu nie
          zawracal glowy swoja
          > depresja i znalazl sobie inna dziewczyne. Przypuszczam, ze
          leczenie depresji w
          > Polsce nie jest popularne. Ludzie raczej zamykaja szcelnie
          okna i odkrecaja gaz
          > .
        • Gość: Pol nie z Texasu Re: Depresja IP: *.acn.waw.pl 19.11.03, 07:31
          Gość portalu: Joe z Teksasu napisał(a):

          > Przypuszczam, ze leczenie depresji w
          > Polsce nie jest popularne. Ludzie raczej zamykaja szcelnie
          okna i odkrecaja gaz

          No w Polsce to nie jest wcale praktykowane, ale jeśli ma być tak
          leczone jak w USA, że po zawodzie miłosnym koleś idzie do
          centrum handlowego i z rozpylacza zabija dziesiątki osób to wolę
          już polskich psychologów.
      • Gość: Bezprizorny Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w IP: *.acns.fsu.edu 18.11.03, 21:44
        Co za idiotyzm zabic sie dla jakiejs glupiej cipy.
      • Gość: hermit Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w IP: *.proxy.aol.com 18.11.03, 22:17
        Nic dziwnego ze Klaudii cos w Sebastianie nie pasowalo. Byla to
        wybuchowo-rozrywkowa natura Sebastiana. Cale szczescie ze sie z
        nim nie zwiazala, rozrywka moglaby byc wowczas wspolna.
      • Gość: Pawel Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w IP: *.76.202.62.dial.bluewin.ch 18.11.03, 22:19
        Czas to pojecie wzgledne: jednym mija jak mngnienie oka..., a
        ten gosc mial dosc calego czasu swiata jesli mialby byc bez tej
        dziewczyny.
        Poza tym gdy prawie wszytsko traci sens, to czlowiek skupia sie
        na tym co wydaje sie go jeszcze miec - zaplanowaniu takiego a
        nie innego konca.
        Po trzecie samobojcy na ogol zostawiaja listy, a spektakularny
        koniec jest tez forma przekazu.




        Gość portalu: kobieta napisał(a):

        > O ludzie. Zawód miłosny?! Coś takiego wygląda na akcję
        > przemyślaną. Przecież trzeba było te ładunki "załatwić". To
        nie
        > stało się w ciągu jednej godziny hop siup i już. Trzeba było
        > podjąć decyzję o miejscu, porze, wreszcie przymocować je i w
        > końcu odpalić... To tragedia dla najbliższych, to straszne, a
        Wy
        > podajecie, że to był "prawdopodobnie zawód miłosny"...
        > Oszczędźcie chociaż tych biednych rodziców...
    • Gość: Bongo Jaki kraj tacy terroryści IP: *.it 18.11.03, 11:18
      • Gość: psycho myslowicka deprecha IP: 195.117.40.* 18.11.03, 11:26
        gdybym mieszkal w Myslowicach, to tez bym sie wysadzil w
        powietrze
        • Gość: joł Re: myslowicka deprecha IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.11.03, 01:22
          Jakkkkkkkkkkkiiiiiiiiiiiii DOWN!
      • Gość: Leon Re: Jaki kraj tacy terroryści IP: 212.127.77.* 18.11.03, 21:15
        Powinien wejść do Sejmu i tam zaprotestować ,może pomnik by po
        nim pozostał .
        • Gość: Dorota Re: Jaki kraj tacy terroryści IP: *.uznam.net.pl / 172.20.6.* 19.11.03, 11:46
          Gość portalu: Leon napisał(a):

          > Powinien wejść do Sejmu i tam zaprotestować ,może pomnik by
          po
          > nim pozostał .
          jak najbardziej popieram.mógłby zostać bohaterem narodowym.A
          tak cala para w gwizdek
    • Gość: SADUS Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w IP: 82.146.228.* 18.11.03, 11:45
      Mogl chociaz poczekac do sylwestra
    • Gość: sandwich Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.03, 12:39
      A jak w Palestynie i Izraelu muszą nieszczęśliwie kochać.
    • Gość: peja Żeby tak inni terroryści kończyli na sobie świat IP: *.piotrkow.media-net.pl 18.11.03, 18:49
      oczyściłby się sam.
    • Gość: edekk [...] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.03, 21:00
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: lord [...] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.03, 21:07
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Nihil Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w IP: 62.93.98.* 18.11.03, 21:09
      Głupipowód do samobójstwa. Powinien nabrać do tego więcej
      dystansu.
      • Gość: Wodzu Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w IP: *.sasiedzi.pl 18.11.03, 21:37
        Wina leży także po stronie rodziców.
        Jeśli w domu panuje normalna atmosfera, to rodzice zawsze
        zauważą, że coś jest nie tak z ich dzieckiem (nawet jeśli ma 24
        lata), zwłaszcza, że mieszkali przecież razem. Gdyby
        zainteresowali się powodem zamknięcia się w sobie Sebastiana
        może nie doszłoby do tragedii...
        Ale niestety ostatnio w rodzicach rzadko szuka się oparcia, bo
        mało którzy chcą młodych ludzi wysłuchać :-(
        • rolotomasi Re:Mysłowice - mężczyzna wysadził się w powietrze 18.11.03, 22:18
          Zapal mu świeczkę a rodzicom daj spokój
          • Gość: ROBAK Re:Mysłowice - mężczyzna wysadził się w powietrze IP: *.dip.t-dialin.net 18.11.03, 23:45
            Są charaktery obojga płci, lubujące w towarzyskim kontacie w
            przesadnej formie testować swoje walory. Nie zważając na mogące
            z tego powodu powstawanie fałszywach przypuszczeń, domniemań i
            konsekwencji bez zastanowienia wkraczają w sferę
            ekwilibrystycznego balansu. Naiwni bezmyślnie to tolerują.
            Ta nieprzemyślana kokieteria staje się prowokacją dopuszczającą
            do przekraczanie osobistych granic. "Żonglerka uczuciami"
            Podobna życiowa gra powodująca w skutkach różne dramaty nie jest
            objęta prawnymi normami, lecz rezultatem pozostaje
            odpowiedzialność etyczno-moralna o jakiej należy pamiętać.
            Epilog bywa częstą niezatartą blizną.
            Opisany w artykule przypadek jest tematem przemyśleń dla
            pragnących harmonicznego współżycia.
    • Gość: rozumiem Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w IP: *.provider.pl 18.11.03, 22:32
      Ja mam za sobą niudane samobójstwo, tez z powodu "zawodu milosnego". Wiem, jaki
      to byl dla mnie cios. Przez pol roku mialam bardzo ciezkie zalamanie. Od tego
      czasu minely trzy lata. Trzy lata zmuszania sie do zycia, zmuszania sie do
      codziennego wstawania. Wciaz mam w sobie bol, i nie chce mi sie zyc. Ktos, kto
      nie przezyl czegos takiego po prostu nie zrozumie. nie osadzajcie takich czynow
      pochopnie.
    • Gość: Maciej Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w IP: *.105.183.208.ptr.us.xo.net 18.11.03, 22:56
      Ja tez przechodzilem przez to samo jak bylem w Polsce. Polki to
      potrafia zajsc za skore.
    • Gość: Maciej Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w IP: *.105.183.208.ptr.us.xo.net 18.11.03, 22:56
      Ja tez przechodzilem przez to samo jak bylem w Polsce. Polki to
      potrafia zajsc za skore.
    • Gość: Małolat Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.03, 00:20
      Ty jesteś palant, człowieku. I w dodatku baran
    • Gość: git-człowiek Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.03, 00:56



      NAMIĘTNOŚCI

      " Z niego już nic nie będzie, prawda? - zapytała siostra.
      Podeszła do doktora i pochyliła się obok niego nad umierającym.
      Swym ramieniem dotknęła barku lekarza i ten odsunął się.

      - Nie - powiedział.

      - Umrze?

      - Na pewno.

      - Jeszcze dziś?

      - Niedługo. Godzina, może jeszcze wcześniej.

      - Dlaczego on to zrobił? Jak pan myśli?

      - Nic nie myślę - powiedział doktor. Wyprostował się; był wysoki
      i szczupły, biały fartuch dodawał zmęczenia jego ostrej twarzy.
      Przesunął ręką po czole: - Nigdy się tego nie dowiesz.

      - Strach? - powiedziała siostra składająca strzykawki do
      niklowego pudełeczka. - Może się czegoś bał? Może mu coś
      groziło? Albo zrobił coś złego...

      Patrzyła na doktora ze skupieniem; oczy miała niebieskie i
      czyste, bardzo duże. "Lalka - pomyślał z niechęcią. -
      Porcelanowa lalka..." Żachnął się.

      - Chciałabyś jednym słowem wyjaśnić klęskę cudzego życia -
      powiedział z gniewem odwracając się do niej plecami. - To
      niemożliwe. Podszedł do okna i odsunął firankę; chciwie
      przytulił czoło do szyby i odetchnął głęboko. Widział w szybie
      niewyraźne odbicie swojej twarzy; wytężył wzrok i starał się
      dojrzeć jak najwięcej. Noc była jasna i mroźna; na środku
      szklanego nieba tkwił nieruchomy, dziwnie cienki księżyc; w jego
      blasku oszronione drzewa na szpitalnym podwórku wyglądały
      teatralnie i drażniąco. Wiatry mknęły w górze szlakami gwiazd,
      ciemna ziemia skuta była mrozem i lodem. "Jeśli się nie ociepli -
      pomyślał z wściekłością doktor - to wszystkich nas szlag trafi
      w tej dziurze". Odwrócił się i powiedział do siostry:

      - Zobacz, czy jest jeszcze trochę kawy.

      - Gdzie?

      - W moim biurku. Tam jest taka żółta puszka.

      Posłusznie podeszła do biurka i poczęła trzaskać szufladami.
      Patrzył na jej mocne ręce, okrągły kark, szeroko rozstawione,
      muskularne nogi i znów pomyślał: "Lalka".

      - Jest - powiedziała po chwili.

      - Zaparz.

      - Jedną czy dwie?

      - Jedną.

      Westchnęła.

      - Pójdę poszukać garnuszka.

      - Dziwne. Powinien przyjść do ciebie.

      - Doktorze.

      - Tak.

      - Dlaczego pan taki jest?

      - Mianowicie?

      - Zły - powiedziała. - Dziwny.

      - Dlaczego masz nie oczyszczone buty? Radzieccy uczeni wynaleźli
      już pastę do butów. Poza tym nie używaj do paznokci tego
      wstrętnego lakieru, bo mdło ni się robi. Poza tym przestań się
      już czesać na Simonę, bo jesteś podobna do niej w takim samym
      stopniu, w jakim ja jestem podobny do marszałka polski. A teraz
      idź po ten garnuszek.

      Wyszła. Spojrzał na zegar wiszący nad drzwiami: była godzina
      druga, Machinalnie podszedł do umierającego i ujął jego puls.
      Zrobiło mu się nieprzyjemnie: ręka tego człowieka była zimna i
      lepka od potu. "Nie przyzwyczaję się nigdy - pomyślał ze
      złością. - Nie przyzwyczaję się nigdy do tych spoconych ciał i
      oczu z tandetnego szkła". Zacisnął mocniej palce na rozdętych,
      fioletowych żyłach tamtego: nierówny puls słabł. "Cześć" -
      pomyślał. I wtedy zobaczył, że umierający patrzy na niego
      szeroko otwartymi oczyma; źrenice jego poszerzyła gorączka, w
      kącikach ust skupiła się zapiekła ślina. "Nie jesteś ładny -
      pomyślał. - Nie powinienem się o to martwić, ale naprawdę nie
      jesteś ładny". Pochylił się bliżej jego ucha.

      - Możesz mówić?

      - Będę żył?

      - Nie denerwuj się. Mów spokojnie.

      - Będę?

      - Oczywiście. Chory odwrócił twarz.

      - Kłamiesz - szepnął.

      - Z obowiązku. Sam tego chciałeś. Gazowa śmierć to przykra
      historia. Był czas przemyśleć.

      - Chcę ci coś powiedzieć.

      - Tak.

      - Wszystko, czym straszą nas na ziemi, czym szantażują bez
      przerwy, to bluff. Żadnych cierpień, żadnych wyrzutów, żadnych
      rachunków sumienia. Trochę szumu w uszach i koniec.

      - Jeszcze żyjesz. Może uda się ciebie uratować. Źrenice chorego
      bielały. Na jego przezroczystych skroniach kropli! się pot.
      Oddech stawał się ciężki, a ręce złożone na piersiach drgały mu
      lekko, jak nogi żabki wyciągniętej z wody.

      - Kto mnie tu przywiózł?

      - Ludzie.

      - Zawsze zjawiają się niepotrzebnie. Już byłoby po wszystkim.

      Po chwili doktor rzekł: - Już jest po wszystkim.

      Naciągnął prześcieradło na jego twarz i wstał. Zapalił papierosa
      i zaciągnął się głęboko: tytoń był mocny i gorzki. "Zimno -
      pomyślał. - Jeśli się nie ociepli, to naprawdę szlag nas
      wszystkich trafi". Potarł zziębnięte dłonie i usiadł przy
      biurku. Wyciągnął książkę raportową i począł szukać nazwiska
      zmarłego. Weszła siostra trzymając w ręku filiżankę.

      - Jest kawa - rzekła. - Niech pan pije, póki gorąca.

      - Nie mogłaś już chyba dłużej siedzieć - powiedział. - Nawet
      kawy nie potrafisz szybko zaparzyć, tak jakby to była nie wiem
      jaka sztuka. Przez ten czas nasz przyjaciel doszedł już do raju.
      Dzwoń do kostnicy. Niech go zabiorą. I nie rozlewaj kawy. Gdzie
      cukier?

      - W szufladzie - rzekła stawiając przed nim filiżankę. Podeszła
      do aparatu i poczęła wykręcać numer; mimo wysiłku ręce jej
      drżały lekko. - Parter? -zapytała drewnianym głosem. - Bierzcie
      wózek i przychodźcie tu szybko. Położyła słuchawkę i oparła się
      ciężko na stole. Patrzyła na doktora ze skupieniem. Milczał
      mieszając łyżeczką cukier.

      - Co jemu było? - zapytała tępo.

      - Śmierć na skutek zatrucia gazem.

      - Pan nie ma serca.

      - Jeśli cię to interesuje, mogę jutro iść do rentgena.

      - Dlaczego pan tak mówi? Uniósł ciężkie powieki.

      - Czy tam w szkole nie uczyli cię tego, że nie powinnaś zadawać
      głupich pytań i opierać się łokciami o stół? Weszło dwóch
      sanitariuszy z wózkiem; jeden z nich był wysoki, drugi nieco
      niższy, o śmiesznie okrągłej głowie. Podeszli do umarłego.

      - Mały był - stwierdził wyższy.

      - Ale sympatyczny. Podobny do tego bramkarza ze Skierniewic -
      powiedział niższy i mrugnął na siostrę. Odwróciła głowę.

      - Twoja miara - powiedział wyższy. - Ciekaw jestem, czy też
      nosił siódemki. Uważaj, ostrożnie.

      - Myślę, jakie radio mu kupią: z ocementowaniem czy bez?

      - Stawiam na cement.

      - W porządku. Dobranoc, panie doktorze. Dobranoc, siostrzyczko.
      Nie myśl o nim. Pomyśl może o mnie.

      - Dobranoc - powiedział doktor. Patrzył, jak drzwi zamykają się
      za nimi.

      - Ja tego nie wytrzymam - powiedziała siostra i wstała nagle. -
      Kiedy kończyłam tę głupią szkołę, myślałam, że ludzie dla ludzi
      mają trochę serca. Doktorze.

      - Mów.

      - Czy naprawdę nie istnieje miłosierdzie?

      - Z mego punktu widzenia istnieją ci, których da się uratować, i
      ci, których nie można.

      - Ja tego nie wytrzymam. Odchodzi człowiek, a pan pije kawę.
      Odchodzi człowiek, a tamci zakładają się o wódkę, jaką trumnę mu
      kupi rodzina - z ocementowaniem czy z okuciem. Ja tego nie
      wytrzymam.

      - Wytrzymasz - powiedział. - Nawet wyobrażenia nie masz, ile
      można wytrzymać - wstał i rozprostował ramiona, ziewnął. Począł
      chodzić miarowym krokiem po sali. - Wypisz mu kartę zgonu -
      powiedział. - I nie zawracaj sobie głowy tą całą sprawą. Weź
      walerianę, weź brom, co chcesz.

      - Dobrze - powiedziała cicho. Wyglądała żałośnie: usta miała
      skrzywione jak dziecko, które wybuchnie za chwilę niepohamowanym
      płaczem, oczy - w ciemnych obwódkach. W jej plecach, rękach, w
      pochylonym nad stołem karku czaiło się zmęczenie. Nagle uniosła
      głowę. - Czy naprawdę tak wiele?

      - Co?

      - Tak wiele można wytrzymać?

      - Ile masz lat?

      - Dwadzieścia.

      - Dlatego pytasz.

      - Kiedy człowiek przestaje się dziwić?

      - Nigdy.

      - Więc po co to wszystko?

      - Po nic.

      Rozległ się dzwonek: na tablicy rozdzielczej wyskoczyła cyferka.
      Siostra potrząsnęła głową jak człowiek nagle przebudzony i
      podniosła się ciężko.

      - Na trójce ktoś dzwoni - rzekła. - Muszę iść.

      - Przeżyję to.

      Wyszła kołysząc miarowo swym ciężkim, mocnym ciałem. Patrzył za
      nią i pomyślał: "Nic z tego, kochanie. Nic z tego, żebyś nawet
      miała w ten sposób chodzić po gwiazdach. To prawda, że masz
      niskie czoło, krótki, zadarty nos, ciężkie powieki i duże ust
    • Gość: GIT-CZŁOWIEK (2) Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.03, 01:20
      " Wyszła kołysząc miarowo swym ciężkim, mocnym ciałem. Patrzył
      za nią i pomyślał: "Nic z tego, kochanie. Nic z tego, żebyś
      nawet miała w ten sposób chodzić po gwiazdach. To prawda, że
      masz niskie czoło, krótki, zadarty nos, ciężkie powieki i duże
      usta, i płaski brzuch, dzięki któremu możesz tak ładnie
      rozstawiać nogi, i że tak wiele obiecujesz, kiedy patrzysz
      swoimi głupimi oczami, i że pachniesz tak bardzo delikatnie, jak
      bułeczki dopiero co przywiezione z piekarni, i że zapach ten
      nawet tutaj, w tym całym świństwie, czuję wyraźnie. Ale w tych
      sprawach musisz być piekielna noga. O takich jak ty marzą
      uczniowie w liceum, ja też marzyłem, ale tylko do chwili, kiedy
      poznałem taką samą jak ty, z takimi samymi oczyma, tak samo
      pachnącą. Biedne, ciężkie krowy. Nie dość, że leżycie bez ruchu,
      ale jeszcze tak się musicie męczyć podczas porodu, w
      przeciwieństwie do szczupłych, takich, za jakie nie dałby nikt
      pięciu groszy, które kochają i rodzą jak ptaki".

      Podszedł do okna i znów przytulił czoło do szyby. Czynił tak
      zawsze, kiedy był już bardzo zmęczony, podczas nocnych,
      dręczących brakiem snu dyżurów, kiedy zdawało mu się, że za
      chwilę zwali się z nóg jak szmaciana lalka, którą wypuściło ze
      swych rąk dziecko. Za oknem tężała gęsta od mrozu noc. Księżyc
      zniżył się i biegał po dachach; nad wieżami kościoła szamotała
      się w mroźnych mgłach Wielka Niedźwiedzica.

      Odwrócił się i spojrzał na łóżko, na którym zmarł ów człowiek.
      Było już zasłane czystym prześcieradłem, gładkie i zimne. "Wiele
      po tobie zostało - pomyślał i uśmiechnął się. - Widzisz, mój
      zasrany Werterze, tylko tyle. Czy zrobiłbyś to, gdybyś wcześniej
      mógł przypuszczać, że tak to wygląda? Zrobiłeś swojej wybrance
      kolosalną reklamę, będzie teraz miała noc w noc kupę radości,
      będzie opowiadała o tobie nowym przyjaciołom, nie dla każdej
      kobiety człowiek przecież wali sobie w łeb, będzie więc
      opowiadać o tobie nawet w chwili orgazmu, mój zasrany Werterze z
      powiatowego miasta, a ja, chociaż przyjaźniłem się z tobą od
      pięciu lat, nie jestem w stanie myśleć o niczym innym, jak tylko
      o tym, że mi się piekielnie chce spać, i nic mnie nie obchodzi
      ta odrobina plotek, pogardy, żalu i wspomnień, która pozostanie
      po tobie. Jedyne, co ci mogę obiecać, to to, że jak będę robił
      twojej Lotcie skrobankę, to postaram się, aby pokrzyczała sobie
      trochę. Już teraz wolno to robić, więc nie będę potrzebował jej
      uciszać ani zakładać maski. Czy pomyślałeś o tym? Trochę plotek.
      Trochę wspomnień, w których zawsze będziesz inny, niż byłeś
      naprawdę. Ale nie miej złudzeń; zrobię wszystko, aby zapomnieć o
      tym jak najprędzej. Czy pomyślałeś o tym wszystkim, mój
      Werterze?" Do pokoju weszła siostra.

      - Ten siwy staruszek, który leży przy oknie na trójce, skarży
      się, że nie może oddać moczu. Co mu poradzić?

      - Zapytać się go, ile ma lat. Potem przyjdź i powiedz mi.

      Wyszła. Znów począł chodzić po sali; przemierzał ją uparcie,
      sztywnymi krokami po przekątnej. Potem podszedł do oszklonej
      szafki, gdzie mdłym światłem lśniły niklowe narzędzia; oparł się
      o nią i stamtąd począł mówić do umarłego: "Tak, mój biedny
      Werterze. Ciekawe, w jaki sposób jednak ona potrafiła tego
      dokonać? Zazdrość? Kłamała? Zadręczała cię czymś, czego nie
      znam, czego nie potrafię się domyślić? Dlaczego nie zrobiłeś
      tego wcześniej? Kilka lat temu, kiedy obaj byliśmy młodsi?
      Wszystko najwspanialsze w młodości wydaje się potem po prostu
      głupie. Nic na to nie mogę poradzić, mój złoty. Ty przeszedłeś i
      ja przeszedłem. Mówię do ciebie jak truposz do truposza. Ale jak
      ona to zrobiła? Chciałbym to wiedzieć. Jakie namiętności w tobie
      poruszyła? Czy takie, których nie znam? Och, namiętności. Piękne
      słowo. Czym jest namiętność? Co to oznacza? Kiedy pięć lat temu
      przyjechałem do tej dziury, byłem inny. Inaczej myślałem,
      czułem, mówiłem. Nie przypuszczałem, że życie czasem nie
      przynosi niczego poza wściekłością i rozpaczą. Chodziłem po tych
      brudnych uliczkach i myślałem o tym, jak to miasto będzie
      wyglądać za lat dwadzieścia. Stawiałem domy, wytyczałem nowe
      ulice; budowałem stadiony, parki, szkoły, muzea i szalety.
      Burzyłem kościoły, rozwalałem knajpy, budowałem obozy pracy dla
      pijaków; zbierałem gwiazdy z nieba i rozświetlałem nimi ciemność
      przed każdym człowiekiem. Byłem wszystkim i wszędzie. Jak
      myślisz: czy to miało coś wspólnego z namiętnością?"

      - Doktorze - powiedziała siostra wchodząc. - On mówi, że ma
      sześćdziesiąt dwa lata.

      - Kto? - zapytał nieprzytomnie wyrwany z zamyślenia.

      - Ten staruszek, który skarży się, że nie może oddać moczu.

      - To co?

      - Mówi, że ma sześćdziesiąt dwa lata.

      - Powiedz mu, że dosyć się już wysiusiał. Niech nie zawraca
      głowy.

      Wyszła. Pachniało środkami dezynfekcyjnymi; drażniła cisza i
      jaskrawe światło. Monotonnie cykał zegar. "Widzisz - pomyślał
      doktor. - A teraz już koniec tej bajki. Czy wiesz, jak by teraz
      wyglądał mój pamiętnik? Pani X - skrobanka. Pani Y - skrobanka.
      Minęło pięć lat od chwili, kiedy przyjechałem tutaj. Schudłem,
      postarzałem się, jestem świnią. Dziunia W - skrobanka. Żona
      kolegi R - skrobanka. Na obiad jadłem flaki z pulpetami. Zdzisia
      szlag trafił, wylew krwi do mózgu, szkoda go, porządny chłopak,
      w szpitalu nawalają kaloryfery, mam katar, pokłóciłem się z
      Antonim, w szpitalu intrygi i podłość, w mieście intrygi i
      podłość, na świecie intrygi i podłość, w "Astorii" na rynku
      intrygi i podłość, podczas meczu Zryw-Bobierzyce -Entuzjazm-
      Kutno intrygi i podłość, żona Wacia -skrobanka, Dziunia symuluje
      ciążę, wczoraj był świetny bigos, wyleli mnie z partii, popsuło
      mi się radio, do diabła z radiem, w szpitalu brak narzędzi,
      cztery dni padał deszcz, synek gospodyni jest nieznośny, to nie
      dziecko, to szatan, Żydzi znów się kłócą z Arabami, widocznie i
      jedni, i drudzy mają złe charaktery, Władkowi śmierdzi z pyska,
      ohyda, Apfelbaum zmienił nazwisko na Światosław Kamiński, żona
      Wacia - skrobanka, troszkę się spiłem wczoraj, dziś w klubie
      związkowym odczyt pt.: "Kiedy człowiek ujarzmi kosmos", śnieg
      pada, słońce świeci, trzydzieści stopni ciepła, wściec się
      można, lód na rzece. Ej, ten Wacio, flaki z pulpetami, flaki bez
      pulpetów, Polska to naród tragiczny, Polska to naród wspaniały.
      Żydzi kłócą się z Arabami, Waciowa, Waciowa, już po Waciowej,
      ile tak można, "Arkadię" przechrzczono na "Polonię", w tym roku
      będzie ciężka zima..."

      - Doktorze - powiedziała siostra. - Czy pan ma zamiar go
      operować?

      - Poczekamy jeszcze trochę. Przygotuj w każdym razie wszystko.
      Nie módl się na jego intencję. Może mu zaszkodzić.

      Poczęła szczękać narzędziami. "Tak - powiedział do siebie. - A
      teraz? Jak teraz? Czy znowu się czujesz oszukany? Tak jak ja?
      Tak jak wielu? Masz teraz ciszę i spokój, czy znowu się czujesz
      oszukany przez życie? Może ty, kiedy zamykałeś oczy, wiedziałeś
      już, dlaczego tak się stało? Dlaczego tak mało miałem wiary,
      nadziei, wytrwałości, sumienia? Może nadszedł taki moment, kiedy
      zrozumiałeś wszystko? Dlaczego splajtowałem? Dlaczego stałem się
      niczym, dlaczego nie miałem siły doczekać lepszych dni? Dlaczego
      odszedłem od wszystkich i wszyscy odeszli ode mnie? Dlaczego
      żyję bez wiary i bez miłości? Kiedy będę miał siłę zrobić to, co
      ty uczyniłeś? Ty głupie, podłe ścierwo. Gdybyś wiedział, jak ci
      zazdroszczę. Jak chciałbym zamienić się w tej chwili z tobą na
      miejsca. Jak bardzo bym chciał, abyś obudził się jutro,
      przeczytał gazetę i poszedł do pracy, i słuchał wszystkich
      ludzkich narzekań, i abyś nie miał pragnień ani miłości, abyś
      nie pragnął niczego poza tym, aby dzień się już skończył, i abyś
      mógł zasnąć, nie czuć, nie myśleć, nie wspominać tego, co było
      dawniej, nie dręczyć się wszystkim, nie myśleć o sumieniu, o
      tym, czego miałeś dokonać, i o tym, że niczego nie dokonałeś, i
      o tym, że niczego już pewnie nie dokonasz, bo jesteś wypruty,
      zmęczony, cholernie z
    • Gość: GIT-CZŁOWIEK (3) Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.03, 01:24
      "i o tym, że niczego nie dokonałeś, i o tym, że niczego już
      pewnie nie dokonasz, bo jesteś wypruty, zmęczony, cholernie
      zmęczony, że chciałbyś być tak jak dawniej, że chciałbyś w coś
      uwierzyć, jeszcze raz w coś uwierzyć, i żebyś sobie zdawał z
      tego jasno sprawę, że jesteś świnia, że jesteś skończony, że nie
      masz nikomu niczego do dania, bo miałeś zbyt mało wiary i siły.
      Czy znów się czujesz oszukany? Od tego wszystkiego zbawiła cię
      twoja namiętna, niedobra miłość, ty głupi, zasrany Werterze. Czy
      nie zdajesz sobie z tego sprawy? Czy myślisz, że powiem komuś,
      że zabiłeś się właśnie dlatego? Zbyt cię lubiłem, mój stary. Tu
      jest małe, małe miasto. A my, ludzie, zbyt mało rozumiemy się
      jeszcze między sobą. Czy chcesz, żeby teraz zaczęli szperać i
      grzebać się w twoim życiu? Plotkować. Szydzić. Domyślać się. To
      ci niepotrzebne, mój drogi. To ci zupełnie niepotrzebne..."

      Nagle począł się trząść. Ogarnął go strach; zimny i obejmujący
      jak żelazna obręcz. Rozglądał się po białej sali; patrzył na
      zegar, na szafkę z narzędziami, na okna, o które obijał się
      wiatr, na białe, gładko zasłane łóżko, i czuł, że za chwilę
      stanie się z nim coś niepojętego. Serce skurczyło mu się nagle i
      czuł, że kurczy się ciągle, że staje się coraz mniejsze i
      słabsze. Z trudem podszedł do gładko zasłanego łóżka i usiadł na
      nim. Zamknął oczy.

      - Jestem gotowa, doktorze - powiedziała siostra. Otworzył oczy.
      Stała przed nim i patrzyła na niego.

      - Chodź tutaj - powiedział.

      - Co?

      - Chodź tutaj - powtórzył.

      Spojrzała na niego uważnie i usiadła obok niego; drżał jak
      człowiek bardzo podniecony i to sprawiło jej radość.

      - Nie myślałem, że jesteś taka - powiedział po wszystkim. -
      Takie kobiety jak ty oszukują wyglądem.

      - Dobrze?

      - Tak. Bardzo dobrze.

      - Przykro mi, że to na tym samym łóżku.

      - Wcale o tym nie myślałem. Było mi dobrze i koniec.

      - Ciągle nie mogę zrozumieć, dlaczego on to zrobił.

      - Powiem ci, ale nie mów nikomu.

      - Nie powiem nikomu.

      - On był buchalterem w jakiejś firmie. Przekradł się. Wziął
      jednego dnia trochę pieniędzy z kasy; pojechał sobie gdzieś i
      przepił to wszystko z dziwkami. Potem się wydało. Zrobił to ze
      strachu. Westchnęła.

      - Ludzie robią takie głupstwa - rzekła. - Zabijają się i diabli
      wiedzą dlaczego. Temu zabrakło pieniędzy, ten wyleciał z pracy,
      tego skądś tam wyrzucili, a przedwczoraj jeden stary człowiek
      zgubił bilet miesięczny na kolejkę i to go tak rozzłościło, że
      się upił i poderżnął sobie gardło brzytwą. Do licha z tym
      wszystkim.

      - Ubieraj się. Będziemy otwierać pęcherz.

      - Ciągle to samo - rzekła zapinając guziki. Na jej lalkowatej
      twarzy odmalowała się złość. - Tego pęcherz boli, ten złamał
      nogę, a jak się już ktoś powiesi, to dlatego, że pogubił jakieś
      świstki. Kiedy kończyłam swoją szkołę, nie przypuszczałam, że
      tak będzie. Doktorze!

      Siedział pochylony. Teraz uniósł głowę i spojrzał na nią
      roztargnionym wzrokiem.

      - Tak.

      - Chciałabym - powiedziała - aby tu chociaż raz przywieźli
      takiego, który by to zrobił z miłości. A pan?

      - Bardzo - powiedział. - Bardzo. - Wstał, znów powróciła fala
      zmęczenia i musiał zamknąć oczy. - Pospiesz się - rzekł. -
      Pospiesz się i nie myśl o tym. Będziemy jednego z nas przywracać
      życiu. "


      napisał: MAREK HŁASKO, 1956

      • rolotomasi Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w 19.11.03, 01:45
        Przeczytałem. Mocne, i ciężkie.
        • Gość: koziolek matolek Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w IP: *.proxy.aol.com 19.11.03, 02:21
          sam pomysl wymuszenia na kimkolwiek >szczesliwego< wspolzycia
          jest zadziwiajacy. do tego tanga trzeba dwojga... i obydwie
          strony musza chciec. byc moze, gdyby mlody mezczyzna poddal
          sie jej(klaudii) presji, to ofiar tego >szczesliwego< zwiazku
          mogloby byc wiecej. on, ona, i.... dzieci. zraklo mu klarownosci
          widzenia spraw.....
          • Gość: jinx Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w IP: *.client.attbi.com 19.11.03, 02:26
            mam nadzieje, ze Myslovitz nagra piosenke o bombowym chlopaku.
            niech ci ktorzy przezywaja tak ciezko rozstania przejrza na
            oczy. 7 miliardow ludzi na swiecie, a wy sie zesrywacie z
            powodu jednej osoby. zesrywacie sie na tyle mocno ze tych
            pozostalych nie widzicie. otworzcie oczy i sie bawcie.
    • Gość: JerzyZ Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w IP: 81.15.189.* 19.11.03, 03:27
      Dobrze, że zostawił list, bo znowu usłyszelibyśmy, że to z
      powodu biedy i rządów liberałów i postkomuny.
      • Gość: Klaudia Zamiast jednej Klaudii bedzie mial 72 dziewice IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 19.11.03, 06:26
    • Gość: wit Re: W Mysłowicach młody mężczyzna wysadził się w IP: *.murowana-goslina.sdi.tpnet.pl 20.11.03, 10:36
      Ale co za fantazja. Nie tam żadne tory czy trutki tylko stylowe
      bum.ARTYSTA. Mógł poczekać do sylwestra i przy okazji wyskoczyć
      z 10 piętra, odpalic się na wysokości 5-tego.Co to by był za
      fajerwerk.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka