Dodaj do ulubionych

Czy sakramenty zbawiają człowieka?

IP: *.tnt3.me2.uunet.de 26.01.02, 15:45
Czy sakramenty zbawiają człowieka?

Sakramentalizm katolicki posiada pewne absurdy. Poniżej podaję przykład jednego
z nich.
Według Katechizmu Katolickiego, sakramenty „działają ex opere operato
(dosłownie: "przez sam fakt spełnienia czynności") , NIEZALEŻNIE OD OSOBISTEJ
ŚWIĘTOŚCI SZAFARZA,
Jednakże „Skutki sakramentów zależą jednak także od dyspozycji tego, kto je
przyjmuje”.

Dziwne. Jeśli osobista świętość szafarza nie jest istotna, gdyż sakrament
działa przez samo jego sprawowanie, to według tej logiki, osobista świętość
przyjmującego tez nie powinna być istotna.

Ale jak taki system ma się do ofiary Chrystusa na Krzyżu?
W co ma wierzyć człowiek, aby dostąpić zbawienia:
a. w skuteczność ofiary bezgrzesznego Chrystusa?
b. W skuteczność sakramentu sprawowanego przez niekoniecznie świętego
szafarza.

Przeniesienie akcentu na sakramenty czyni z kapłanów monopolistycznych
pośredników do Boga. Tego w Piśmie Świętym nie znajdziemy. Według PŚ jedyną
drogą do Boga jest osoba i dzieło Jezusa Chrystusa.

Takie podejście do spraw wiary powoduje oddzielenie moralności od religijności.
Człowiek może - za przykładem nieświętych szafarzy - życ sobie niemoralnie
byle tylko uczestniczył w obrzędach. Czy o to w chrześcijaństwie chodzi?


Poniżej artykuły w Katechizmie, do których się odwołałem.

1128 Taki jest sens stwierdzenia Kościoła4l, że sakramenty działają ex opere
operato (dosłownie: "przez sam fakt spełnienia czynności"), czyli mocą
zbawczego dzieła Chrystusa, dokonanego raz na zawsze. Wynika stąd,
że "sakrament urzeczywistnia się nie przez sprawiedliwość człowieka, który go
udziela lub przyjmuje, lecz przez moc Bożą"42. W chwili, gdy sakrament jest
celebrowany zgodnie z intencją Kościoła, moc Chrystusa i Jego Ducha działa w
nim i przez niego, niezależnie od osobistej świętości szafarza. Skutki
sakramentów zależą jednak także od dyspozycji tego, kto je przyjmuje.
1129 Kościół naucza, że dla wierzących sakramenty Nowego Przymierza są
konieczne do zbawienia43. "Łaska sakramentalna" jest łaską Ducha Świętego,
udzieloną przez Chrystusa i właściwą każdemu sakramentowi. Duch uzdrawia i
przemienia tych, którzy przyjmują sakrament, upodabniając ich do Syna Bożego.
Owocem życia sakramentalnego jest to, że Duch przybrania za synów przebóstwia44
wiernych, w żywy sposób jednocząc ich z jedynym Synem, Zbawicielem.
Obserwuj wątek
    • Gość: marzena Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? IP: *.proxy.aol.com 26.01.02, 16:35

      Prosze przeczytac "Sociology of Religion" pana Max'a Webber'a. Po
      przeczytaniu, pan nie badzie mial zadnych zludzien ...
      • Gość: Jerzy Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? IP: *.tnt3.me2.uunet.de 27.01.02, 09:42
        Gość portalu: marzena napisał(a):

        >
        > Prosze przeczytac "Sociology of Religion" pana Max'a Webber'a. Po
        > przeczytaniu, pan nie badzie mial zadnych zludzien ...

        Nie mam dostępu do tej pozycji, tak więc pytam, w którą stronę nie bedę miał
        złudzeń?
        Czy sakramenty zbawiają czy nie zbawiają?
        Co jest iluzją pielęgnowaną w umysłach ludzi, skuteczność usług kapłańskich czy
        skuteczność dzieła Chrystusa?

        Jerzy
      • Gość: brzytwa Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? IP: *.pcz.czest.pl 06.02.02, 11:58
        Gość portalu: marzena napisał(a):

        >
        > Prosze przeczytac "Sociology of Religion" pana Max'a Webber'a. Po
        > przeczytaniu, pan nie badzie mial zadnych zludzien ...

        Lepiej nie czytaj tego starego pedala, jesli nie chcesz dostac
        skretu kiszek.
    • Gość: waw Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 26.01.02, 17:30
      Chłopie obied Ci zaszkodził, czy co? Idź wypij sobie piwko, pooglądaj ligę
      angielską, albo bzykni panienkę. Korzystaj z tego, że jesteś i pamietaj, że
      jutro Bóg może Cię powołać do siebie, dopiero wtedy będziesz się martwił co by
      tu nakręcić, żeby być zbawionym (czyli co???), a poza tym nasz Pan jest wszech-
      litościwy to napewno i tak cię zbawi, a więc korzystaj z życia!
    • Gość: oko Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? IP: *.chello.pl 27.01.02, 13:31
      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

      > Dziwne. Jeśli osobista świętość szafarza nie jest istotna, gdyż sakrament
      > działa przez samo jego sprawowanie, to według tej logiki, osobista świętość
      > przyjmującego tez nie powinna być istotna.

      Czy naprawde tak trudno oddzielic czlowieka od jego dziela? Michal Aniol nie byl
      osoba, ktora chcialbym na codzien nasladowac, ale jego dziela sa genialne i
      przepiekne. Zeby to piekno dostrzec potrzebna jest jednak pewna predyspozycja
      patrzacego - jego wrazliwosc estetyczna.
      >
      > Ale jak taki system ma się do ofiary Chrystusa na Krzyżu?
      > W co ma wierzyć człowiek, aby dostąpić zbawienia:
      > a. w skuteczność ofiary bezgrzesznego Chrystusa?
      > b. W skuteczność sakramentu sprawowanego przez niekoniecznie świętego
      > szafarza.
      >
      W jedno i drugie.

      > Przeniesienie akcentu na sakramenty czyni z kapłanów monopolistycznych
      > pośredników do Boga. Tego w Piśmie Świętym nie znajdziemy. Według PŚ jedyną
      > drogą do Boga jest osoba i dzieło Jezusa Chrystusa.

      Chyba niezbyt dokladnie przeczytales. Polecam Mat. 28, 19-20; Mar. 16. 15-16; Jan
      14, 26; 17; 21, 15-17; Dz.A. cale, a szczegolnie: 1, 8; 2, 4; 6, 2-7; 15, 6.
      >
      > Takie podejście do spraw wiary powoduje oddzielenie moralności od religijności.
      > Człowiek może - za przykładem nieświętych szafarzy - życ sobie niemoralnie
      > byle tylko uczestniczył w obrzędach. Czy o to w chrześcijaństwie chodzi?

      Nie, nie o to. Samo uczestnictwo jeszcze niczego nie gwarantuje. Na koniec
      Sakramentu Pokuty wyrazamy zal za grzechy i postanowienie poprawy. Jesli jest to
      falszywe swiadectwo, to sakrament jest nieskuteczny. Natomiast rozgrzeszenia
      udziela Chrystus za posrednictwem kaplana, wiec jego ewentualne grzechy nie maja
      tu zadnego znaczenia. Liczy sie wola i chec biorcy, a nie posrednika. Dwca
      (Chrystus) zawsze jest gotowy i obecny.
      Kiedy przelewasz pieniadze na konto organizacji charytatywnej, jakie ma
      znaczenie, czy czlowiek, ktory wykonuje przelew jest swiety? Licza sie twoje
      intencje i to, co sie z twoim darem stanie. Nieprawdaz?
      Pozdrawiam
      • Gość: Jerzy Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? IP: *.tnt7.me2.uunet.de 29.01.02, 21:43
        > Dziwne. Jeśli osobista świętość szafarza nie jest istotna, gdyż sakrament
        > działa przez samo jego sprawowanie, to według tej logiki, osobista świętość
        > przyjmującego tez nie powinna być istotna.

        Oko:
        >>Czy naprawde tak trudno oddzielic czlowieka od jego dziela? Michal Aniol nie
        byl
        osoba, ktora chcialbym na codzien nasladowac, ale jego dziela sa genialne i
        przepiekne. Zeby to piekno dostrzec potrzebna jest jednak pewna predyspozycja
        patrzacego - jego wrazliwosc estetyczna. <<

        Jerzy:
        Mówimy o dziele zbawienia człowieka. Jezus Chrystus grzechu nie popełnił, jego
        dzieło Krzyża jest genialne i doskonałe. Aby to dostrzec potrzebna jest pewna
        predyspozycja patrzącego, jego wrażliwość duchowa. Michała Anioła nie musisz
        naśladować, Jezusa powinieneś. Michjał Anioł nie zrobił nic dla twego zbawienia,
        Jezus wszystko. Twoja analogia jest chybiona.

        Ponadto, chciałbys byc operowany przez lekarza, który by miał brudne ręce, choć
        dobre intencje.


        >
        > Ale jak taki system ma się do ofiary Chrystusa na Krzyżu?
        > W co ma wierzyć człowiek, aby dostąpić zbawienia:
        > a. w skuteczność ofiary bezgrzesznego Chrystusa?
        > b. W skuteczność sakramentu sprawowanego przez niekoniecznie świętego
        > szafarza.

        Oko:
        >>W jedno i drugie.<<

        J:
        Przyjacielu, proponujesz sprzeczność. Jeśli jedno i drugie, to w takim razie to
        pierwsze – dzieło Chrystusa na krzyżu nie jest doskonałe, a to już jest herezja.

        > Przeniesienie akcentu na sakramenty czyni z kapłanów monopolistycznych
        > pośredników do Boga. Tego w Piśmie Świętym nie znajdziemy. Według PŚ jedyną
        > drogą do Boga jest osoba i dzieło Jezusa Chrystusa.

        Oko:
        >>Chyba niezbyt dokladnie przeczytales. Polecam Mat. 28, 19-20; Mar. 16. 15-16;
        Jan
        14, 26; 17; 21, 15-17; Dz.A. cale, a szczegolnie: 1, 8; 2, 4; 6, 2-7; 15, 6. <<


        J:
        Proponujesz wiele wersetów, weźmy zatem na przykład
        Marek 16,15 I rzekł im: Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu
        stworzeniu.
        16,16 Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy,
        będzie potępiony.

        Jak widzisz z tego tekstu, jeśli ktoś uwierzy, to chrzest mu nic nie pomoże, a
        zatem sakrament ex opere operato go nie zbawi.
        Pojawia się znowu pytanie w co ma uwierzyć człowiek: w Jezusa i jego dzieło, czy
        obrzędy sprawowane przez tzw. kapłanów.
        Według Biblii chodzi o wiarę w Jezusa.


        >
        > Takie podejście do spraw wiary powoduje oddzielenie moralności od religijności.
        > Człowiek może - za przykładem nieświętych szafarzy - życ sobie niemoralnie
        > byle tylko uczestniczył w obrzędach. Czy o to w chrześcijaństwie chodzi?

        Oko:
        >>Nie, nie o to. Samo uczestnictwo jeszcze niczego nie gwarantuje. Na koniec
        Sakramentu Pokuty wyrazamy zal za grzechy i postanowienie poprawy. Jesli jest to
        falszywe swiadectwo, to sakrament jest nieskuteczny. <<

        J:
        Chwileczkę, chcesz powiedzieć, że artykuł 1128 Katechizmu jest błędny, że
        sakrament jest nieskuteczny i nie działa przez samo jego sprawowanie?

        Oko:
        >>Natomiast rozgrzeszenia udziela Chrystus za posrednictwem kaplana, wiec jego
        ewentualne grzechy nie maja tu zadnego znaczenia. Liczy sie wola i chec biorcy, a
        nie posrednika. <<

        J:
        Jeśli dobrze czytam Biblię, to jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi jest
        Jezus Chrystus. Skąd to wyciągnąłeś, że kapłan katolicki jest pośrednikiem
        pomiędzy człowiekiem a Bogiem?

        Biblia mówi wyraźnie:
        1 Tymoteusz 2,5 Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a
        ludźmi, człowiek Chrystus Jezus,

        Ponadto, rola sługi Bożego sprowadza się do zakomunikowania odpuszczenia bądź
        zatrzymania grzechów. Nikt z ludzi nie ma władzy i mocy do odpuszczania bądź
        zatrzymywania grzechów. Przypisanie sobie tej władzy przez kapłanów katolickich i
        narzucenie tego ludziom, czyni z nich panami ludzkich sumień. Nie o to Jezusowi
        chodziło.

        Oko:
        >>Dawca (Chrystus) zawsze jest gotowy i obecny.
        Kiedy przelewasz pieniadze na konto organizacji charytatywnej, jakie ma
        znaczenie, czy czlowiek, ktory wykonuje przelew jest swiety? Licza sie twoje
        intencje i to, co sie z twoim darem stanie. Nieprawdaz?
        Pozdrawiam<<

        Logika niby poprawna, lecz nie w odniesieniu do relacji Bóg – człowiek.
        Ponadto, znowu niewłaściwa analogia.
        W relacji między człowiekiem a Bogiem, dłużnikiem jest człowiek, a dobroczyńcą
        sam Jezus Chrystus. To on zapłacił mój dług wobec Boga. Kapłan Katolicki, czy
        szczery i dobry, czy łajdak, nie ma tutaj nic do roboty. To nie moje intencje są
        brane pod uwagę, ale intencje Jezusa. Rola człowieka – dłużnika sprowadza się do
        przyjęcia daru, jaki daje mu Jezus. Tym, który dokonuje przelewu na moje konto,
        abym mój dług wobec Boga został spłacony, jest sam Jezus Chrystus.

        (Chyba że podejmiemy niewygodny dla katolików temat Skarbca Dobrych Uczynków i
        jurysdykcji nad nim.)

        Jezus powiedział bardzo wyraźnie:
        Mateusz 11,28 Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i
        obciążeni, a Ja wam dam ukojenie.

        Jezus zaprasza do siebie, a nie do kapłanów katolickich. Cokolwiek trapi
        człowieka, ma z tym przyjść do Jezusa, do nikogo innego.

        Drogie Oko, czy nie widzisz różnicy pomiędzy przyjściem do Jezusa a przyjściem do
        kapłana?

        Jeszcze jedno, dostrzegam ustanowienie dwóch sakramentów przez Jezusa – chrztu i
        Wieczerzy Pańskiej, ale ich znaczenie jest zupełnie inne od tego, co uczy Kościół
        Katolicki. Ale o tym chyba w dalszej dyskusji.

        Pozdrawiam,
        Jerzy

        • Gość: oko Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? IP: *.chello.pl 29.01.02, 23:13
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > > Dziwne. Jeśli osobista świętość szafarza nie jest istotna, gdyż sakrament
          > > działa przez samo jego sprawowanie, to według tej logiki, osobista świętoś
          > ć
          > > przyjmującego tez nie powinna być istotna.
          >
          > Oko:
          > >>Czy naprawde tak trudno oddzielic czlowieka od jego dziela? Michal Anio
          > l nie
          > byl
          > osoba, ktora chcialbym na codzien nasladowac, ale jego dziela sa genialne i
          > przepiekne. Zeby to piekno dostrzec potrzebna jest jednak pewna predyspozycja
          > patrzacego - jego wrazliwosc estetyczna. <<
          >
          > Jerzy:
          > Mówimy o dziele zbawienia człowieka. Jezus Chrystus grzechu nie popełnił, jego
          > dzieło Krzyża jest genialne i doskonałe. Aby to dostrzec potrzebna jest pewna
          > predyspozycja patrzącego, jego wrażliwość duchowa. Michała Anioła nie musisz
          > naśladować, Jezusa powinieneś. Michjał Anioł nie zrobił nic dla twego zbawienia
          > ,
          > Jezus wszystko. Twoja analogia jest chybiona.
          >
          > Ponadto, chciałbys byc operowany przez lekarza, który by miał brudne ręce, choć
          >
          > dobre intencje.
          >
          >
          > >
          > > Ale jak taki system ma się do ofiary Chrystusa na Krzyżu?
          > > W co ma wierzyć człowiek, aby dostąpić zbawienia:
          > > a. w skuteczność ofiary bezgrzesznego Chrystusa?
          > > b. W skuteczność sakramentu sprawowanego przez niekoniecznie świętego
          > > szafarza.
          >
          > Oko:
          > >>W jedno i drugie.<<
          >
          > J:
          > Przyjacielu, proponujesz sprzeczność. Jeśli jedno i drugie, to w takim razie to
          >
          > pierwsze – dzieło Chrystusa na krzyżu nie jest doskonałe, a to już jest h
          > erezja.
          >
          > > Przeniesienie akcentu na sakramenty czyni z kapłanów monopolistycznych
          > > pośredników do Boga. Tego w Piśmie Świętym nie znajdziemy. Według PŚ jedyn
          > ą
          > > drogą do Boga jest osoba i dzieło Jezusa Chrystusa.
          >
          > Oko:
          > >>Chyba niezbyt dokladnie przeczytales. Polecam Mat. 28, 19-20; Mar. 16.
          > 15-16;
          > Jan
          > 14, 26; 17; 21, 15-17; Dz.A. cale, a szczegolnie: 1, 8; 2, 4; 6, 2-7; 15, 6. &#
          > 60<
          >
          >
          > J:
          > Proponujesz wiele wersetów, weźmy zatem na przykład
          > Marek 16,15 I rzekł im: Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu
          > stworzeniu.
          > 16,16 Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy,
          >
          > będzie potępiony.
          >
          > Jak widzisz z tego tekstu, jeśli ktoś uwierzy, to chrzest mu nic nie pomoże, a
          > zatem sakrament ex opere operato go nie zbawi.
          > Pojawia się znowu pytanie w co ma uwierzyć człowiek: w Jezusa i jego dzieło, cz
          > y
          > obrzędy sprawowane przez tzw. kapłanów.
          > Według Biblii chodzi o wiarę w Jezusa.
          >
          >
          > >
          > > Takie podejście do spraw wiary powoduje oddzielenie moralności od religijn
          > ości.
          > > Człowiek może - za przykładem nieświętych szafarzy - życ sobie niemoralnie
          > > byle tylko uczestniczył w obrzędach. Czy o to w chrześcijaństwie chodzi?
          >
          > Oko:
          > >>Nie, nie o to. Samo uczestnictwo jeszcze niczego nie gwarantuje. Na kon
          > iec
          > Sakramentu Pokuty wyrazamy zal za grzechy i postanowienie poprawy. Jesli jest t
          > o
          > falszywe swiadectwo, to sakrament jest nieskuteczny. <<
          >
          > J:
          > Chwileczkę, chcesz powiedzieć, że artykuł 1128 Katechizmu jest błędny, że
          > sakrament jest nieskuteczny i nie działa przez samo jego sprawowanie?
          >
          > Oko:
          > >>Natomiast rozgrzeszenia udziela Chrystus za posrednictwem kaplana, wiec
          > jego
          > ewentualne grzechy nie maja tu zadnego znaczenia. Liczy sie wola i chec biorcy,
          > a
          > nie posrednika. <<
          >
          > J:
          > Jeśli dobrze czytam Biblię, to jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi jest
          >
          > Jezus Chrystus. Skąd to wyciągnąłeś, że kapłan katolicki jest pośrednikiem
          > pomiędzy człowiekiem a Bogiem?
          >
          > Biblia mówi wyraźnie:
          > 1 Tymoteusz 2,5 Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między
          Bogiem a
          > ludźmi, człowiek Chrystus Jezus,
          >
          > Ponadto, rola sługi Bożego sprowadza się do zakomunikowania odpuszczenia bądź
          > zatrzymania grzechów. Nikt z ludzi nie ma władzy i mocy do odpuszczania bądź
          > zatrzymywania grzechów. Przypisanie sobie tej władzy przez kapłanów katolickich
          > i
          > narzucenie tego ludziom, czyni z nich panami ludzkich sumień. Nie o to Jezuso
          > wi
          > chodziło.
          >
          > Oko:
          > >>Dawca (Chrystus) zawsze jest gotowy i obecny.
          > Kiedy przelewasz pieniadze na konto organizacji charytatywnej, jakie ma
          > znaczenie, czy czlowiek, ktory wykonuje przelew jest swiety? Licza sie twoje
          > intencje i to, co sie z twoim darem stanie. Nieprawdaz?
          > Pozdrawiam<<
          >
          > Logika niby poprawna, lecz nie w odniesieniu do relacji Bóg – człowiek.
          > Ponadto, znowu niewłaściwa analogia.
          > W relacji między człowiekiem a Bogiem, dłużnikiem jest człowiek, a dobroczyńcą
          > sam Jezus Chrystus. To on zapłacił mój dług wobec Boga. Kapłan Katolicki, czy
          > szczery i dobry, czy łajdak, nie ma tutaj nic do roboty. To nie moje intencje
          > są
          > brane pod uwagę, ale intencje Jezusa. Rola człowieka – dłużnika sprowadza
          > się do
          > przyjęcia daru, jaki daje mu Jezus. Tym, który dokonuje przelewu na moje konto,
          >
          > abym mój dług wobec Boga został spłacony, jest sam Jezus Chrystus.
          >
          > (Chyba że podejmiemy niewygodny dla katolików temat Skarbca Dobrych Uczynków i
          > jurysdykcji nad nim.)
          >
          > Jezus powiedział bardzo wyraźnie:
          > Mateusz 11,28 Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i
          > obciążeni, a Ja wam dam ukojenie.
          >
          > Jezus zaprasza do siebie, a nie do kapłanów katolickich. Cokolwiek trapi
          > człowieka, ma z tym przyjść do Jezusa, do nikogo innego.
          >
          > Drogie Oko, czy nie widzisz różnicy pomiędzy przyjściem do Jezusa a przyjściem
          > do
          > kapłana?
          >
          > Jeszcze jedno, dostrzegam ustanowienie dwóch sakramentów przez Jezusa – c
          > hrztu i
          > Wieczerzy Pańskiej, ale ich znaczenie jest zupełnie inne od tego, co uczy Kości
          > ół
          > Katolicki. Ale o tym chyba w dalszej dyskusji.
          >
          > Pozdrawiam,
          > Jerzy
          >

          Strasznie rozwlekla sie zrobi ta dyskusja, wiec sie streszcze.
          1) Kim wg ciebie byli apostolowie po wniebowstapieniu Chrystusa?
          2) Czy apostolowie byli bezgrzeszni?
          3) Kim jest wg ciebie kaplan?
          4) Jak sobie wyobrazasz udzielanie sakramentu pokuty bez udzialu drugiego
          czlowieka?
          5) Czy mozesz sobie wyobrazic bank, gdzie miedzy darczynca a obdarowanym nie ma
          posrednika?

          Je tez przez wiele lat szukalem w Biblii argumentow przeciw kaplanom. Mysle, ze
          wiesz, co znalazlem :) I faktycznie juz nie widze roznicy miedzy przyjsciem do
          swiatyni a przyjsciem do Jezusa. CZesto zwracam sie wprost do Boga w Trojcy
          Jedynego, ale wiem, ze czesto potrzebuje pomocy slugi bozego. Sam sobie
          rozgrzeszenia nie dam i komunii nie udziele. A i z innymi sakramentami, ktore
          uznaje, tez bylby problem :) Natomiast malo mnie obchodzi, czy lekarz ma brudne
          rece, jesli wlozyl wysterylizowane rekawice i narzedzia tez ma czyste. Ty tez sie
          nie zastanawiasz, czy przypadkiem przed chwila nie badal zakazonego HIV-em i czy
          aby nie powinien umyc rak bielinka. Po prostu - do kogos trzeba miec zaufanie
          (choc z lekarzami to teraz niezbyt dobry przyklad). Ja mam. Takie w ogole
          zasadnicze zaufanie do ludzi, ktore chyba wynika stad, ze ufam Bogu. I wiesz, co
          jest najsmieszniejsze? Wychodzi mi to na dobre. Chyba sie jeszcze nie zawiodlem,
          a zyje 40 lat.
          Pozdrawiam
          • Gość: Jerzy Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? IP: *.tnt11.me2.uunet.de 01.02.02, 08:07
            Witaj Oko,
            Na początku pozwól że wyrażę ci słowa współczucia i uznania. Czytałem inne twoje
            wypowiedzi i widzę, że życie dało ci w kość i że musiałeś szukać swego miejsca.
            Tym bardziej doceniam twoje wypowiedzi, choć się z nimi nie zgadzam.

            Odpowiem na twoje pytania.

            Ad1.
            Apostołowie byli .... apostołami.
            Kiedy Paweł wymienia różne posługi w kościele , nie wymienia urzędu ani posługi
            kapłańskiej –
            1 Kor 12,28 A Bóg ustanowił w kościele najpierw apostołów, po wtóre
            proroków, po trzecie nauczycieli, następnie moc czynienia cudów, potem dary
            uzdrawiania, niesienia pomocy, kierowania, różne języki ...

            Posługa kapłańska jest działaniem Jezusa – On jest kapłanem na wieki –
            Hebr 7,24 ale Ten sprawuje kapłaństwo nieprzechodnie, ponieważ trwa na
            wieki.
            7,25 Dlatego też może zbawić na zawsze tych, którzy przez niego przystępują
            do Boga, bo żyje zawsze, aby się wstawiać za nimi.
            7,26 Takiego to przystało nam mieć arcykapłana, świętego, niewinnego,
            nieskalanego, odłączonego od grzeszników i wywyższonego nad niebiosa;
            7,27 który nie musi codziennie, jak inni arcykapłani, składać ofiar najpierw
            za własne grzechy, następnie za grzechy ludu; uczynił to bowiem raz na zawsze,
            gdy ofiarował samego siebie.

            NT mówi o powszechnym kapłaństwie wierzących, ale ich rola sprowadza się do
            wysławiania Boga. Apostoł Piotr pisze do szeregowych wierzących:
            1 Piotra 2,9 Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem
            świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty tego, który was powołał z
            ciemności do cudownej swojej światłości;

            Ad.2
            Apostołowie byli grzesznymi ludźmi.
            Kiedy w dniu pięćdziesiątnicy Piotr wygłaszał kazanie, nie mówił ludziom, np.
            - dajcie się ochrzcić, a staniecie się chrześcijanami, albo,
            - weźcie udział we mszy i zjedzcie hostię a dostąpicie odpuszczenia
            grzechów,

            Piotr głosi co innego:
            Dzieje 2,38 A Piotr do nich: Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da
            ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie
            dar Ducha Świętego.

            Piotr wzywa ludzi do pokuty i świadomego zawierzenia życia Jezusowi. Ci, którzy
            pokutowali, mieli dać się ochrzcić. Najpierw była pokuta, potem chrzest. Zanim
            była pokuta, ludzie ci usłyszeli ewangelię i uwierzyli. Wszystkie te kroki:
            słuchanie, uwierzenie, pokuta, chrzest, były świadomymi aktami ich woli.
            Zbawienia dostępowali w chwili zawierzenia Jezusowi.

            Ad. 3
            Kapłan – osoba ustanowiona przez Boga dla składania ofiary za grzechy człowieka.
            Stary Testament miał system ofiar, który wymagał kapłanów. Jezus Chrystus był
            doskonałą ofiarą za grzechy ludzi a jednocześnie doskonałym kapłanem. Unieważnił
            system ofiar Starego Testamentu i wysłał wszystkich kapłanów na bezrobocie. Ich
            praca stała się bezużyteczna. Jezus nie przewidywał wyłonienia się nowej kasty
            kapłańskiej, jak to się stało w średniowieczu i panuje do dzisiaj w Kościele
            katolickim.

            Ad. 4
            Skąd wziąłeś sakrament pokuty? W Biblii go nie znajduję.

            Ad 5.
            Między obdarowanym a darczyńcą jest pośrednik:
            Rozumiem, że darczyńcą jest Pan Bóg, obdarowanym jest człowiek, a pośrednikiem? –
            Poszukajmy w Biblii:

            Jan 3,16 Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego
            dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.

            Jan 14,6 14,6 Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt
            nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie.

            1 Tym 2,5 Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a
            ludźmi, człowiek Chrystus Jezus,
            2,6 który siebie samego złożył jako okup za wszystkich, aby o tym świadczono
            we właściwym czasie.


            Twoja analogia o człowieku przelewającym pieniądze na moje konto jest
            niewłaściwa. To prawda, że może być łajdakiem, ale jeśli dokona wpłaty na moje
            konto, moje morale też nie ma żadnego związku z tym, czy pieniądze zostaną
            przelane.
            Taka jest logika artykułu 1128, że sakramenty działają ex opere operato.

            Czy tak działa Skarbiec Dobrych Uczynków, nad którym papież sprawuje władzę?

            W relacji człowieka z Bogiem, dług został zapłacony przez Jezusa, jednakże
            człowiek może skorzystać z ułaskawienia (dostąpić łaski), kiedy się odwróci od
            swoich grzechów i zawierzy swoje życie Jezusowi. Poleganie na innych pośrednikach
            jest zniewagą dla Boga, który jedynym pośrednikiem ustanowił Jezusa Chrystusa.

            Pozdrawiam,
            Jerzy



    • Gość: waw Re: Co to w ogóle oznacza - zbawić IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.02, 21:55
      Szanowni dyskutanci, nie uczęszczałem na lekcje religii i mam ogromną prośbę,
      abyście przyblizyli mi jaką treść kryje słowo zbawienie, ala tak dla słabszych
      i w miarę krótko. I jeszcze bez tych bajek o niebie, piekle i czyśćcu.
      Nie stroję sobie żartów.
      • Gość: Jerzy Re: Co to w ogóle oznacza - zbawić IP: *.tnt7.me2.uunet.de 29.01.02, 21:46
        Gość portalu: waw napisał(a):

        > Szanowni dyskutanci, nie uczęszczałem na lekcje religii i mam ogromną prośbę,
        > abyście przyblizyli mi jaką treść kryje słowo zbawienie, ala tak dla słabszych
        > i w miarę krótko. I jeszcze bez tych bajek o niebie, piekle i czyśćcu.
        > Nie stroję sobie żartów.

        Trudno mi na podtstawie Biblii skroić teologię, która pasowałaby do twoich
        oczekiwań, choć zapewne Biblia inaczej definiuje piekło i niebo, niż to sobie
        wyobrażasz.
        Ponadto, wiele na ten temat było w wątku "Do apologetów katolickich" albo "Czy
        Biskupi Rzymu mają prawo do tytułu Ojciec Święty." Zobacz tam do moejej dyskusji
        z Teofilem.
        Jerzy

      • Gość: Tadek Re: Co to w ogóle oznacza - zbawić IP: *.chello.pl 29.01.02, 22:31
        Proponuje Ci kupić książkę p.t. "W poszukiwaniu Boga" autor: Paul Johnson
        Wydawnictwo: Świat Ksiązki 1998r. Jest to książka i dla wierzących i dla
        niewierzących. Nie jest droga.Być może,że z niej ne dowiesz się co to znaczy
        zbawienie ale książka ciekawa.
      • Gość: Beny Do: waw IP: 213.68.127.* 11.02.02, 14:33
        Gość portalu: waw napisał(a):

        > Szanowni dyskutanci, nie uczęszczałem na lekcje religii i mam ogromną prośbę,
        > abyście przyblizyli mi jaką treść kryje słowo zbawienie, ala tak dla słabszych
        > i w miarę krótko. I jeszcze bez tych bajek o niebie, piekle i czyśćcu.
        > Nie stroję sobie żartów.

        Widzis juz Ci wytlumaczono, kup se ksiazke, idz se poczytaj, a nie zawracaj nam
        glowy.

        Ja ci stary grzesznik i innowierca wyjasnie:
        zbawienie chlopie to jakbys po smierci narodzil sie na nowo i zyl wiecznie
        polaczony z Bogiem w Trojcy jedynym co powinno ci wystarczyc jako wyjasnienie,
        bowiem nie nam grzesznym taka mozliwosc zrozumiec i opisac.
        Zyc w potepieniu znacznie latwiej mi jest wyjasnic, to mniej wiecej sytuacja gdy
        jestes menagerem sredniego szczebla jest ostatni poniedzialek miesiaca godz. 10.
        wlasnie jestes po rozmowie ze swoja szefowa.

        Pozdr.
        Beny
    • Gość: Jerzy Czy chrzest wyzwala od grzechu? IP: *.tnt11.me2.uunet.de 01.02.02, 08:08

      Chrzest jako sakrament wyzwolenia od grzechu

      Według artykułu 1128 sakramenty działają ex opere operato, czyli przez samo ich
      sprawowanie niezależnie od osobistej świętości kapłana. Odnieśmy więc tę zasadę
      do nauki o sakramencie chrztu.

      Według artykułu 1213, PRZEZ CHRZEST ZOSTAJEMY WYZWOLENI OD GRZECHU I ODRODZENI
      JAKO SYNOWIE BOŻY

      Oto ten artykuł:

      1213 Chrzest święty jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego, bramą
      życia w Duchu (vitae spiritualis ianua) i bramą otwierającą dostęp do innych
      sakramentów. Przez chrzest zostajemy wyzwoleni od grzechu i odrodzeni jako
      synowie Boży, stajemy się członkami Chrystusa oraz zostajemy wszczepieni w
      Kościół i stajemy się uczestnikami jego posłania4: "Chrzest jest sakramentem
      odrodzenia przez wodę i w słowie".

      Tutaj sakrament powinien zadziałać w 100 procentach, gdyż wykonywany jest na
      niemowlętach, które wprawdzie grzechu jeszcze nie popełniły, ale narodziły się
      z grzeszną naturą. Od jakiego więc grzechu wyzwala ich sakrament chrztu?
      Jeśli rzeczywiście sakrament miałby moc wyzwalać od skłonności do grzechu, od
      panowania grzechu w ludzkiej naturze, to społeczeństwa katolickie powinny być
      rajem na ziemi.
      Jeśli tak nie jest, to znaczy, że sakrament nie działa tak, jak się mu
      przypisuje.
      Człowiek mimo że ochrzczony nadal jest grzeszny, jakoś ten chrzest nie wyzwolił
      go od panowania grzechu. Szkoda, że nie zadziałał choćby w przypadku Hitlera.



      • Gość: waw Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.02, 09:10
        Dziękuję za pomoc w poszukiwaniu materiałów.
        W kwestii chrztu chciałbym pokazać prawdziwie polską naturę drobnego
        kombinatora, otóż mając światłych w pismie rodziców mozna uniknąć ochrzczenia w
        wieku niemowlęcym, prowadzić grzeszne życie, a u jego schyłku dać się
        sprowadzic jako grzeszna owieczka do stada i stac się gorliwym katolikiem,
        unikając kary za wszystkie grzechy popełnione kiedy nie było się członkiem
        Kościoła. Widzę tu powazną luke prawną, aż dziw, że nie wykorzystywaną.
        Oczywiście pomijam tryb chrzeczenia w innych kościołach chrześcijańskich.
        • Gość: k Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? waw IP: 212.244.77.* 01.02.02, 09:15
          Gość portalu: waw napisał(a):

          > Dziękuję za pomoc w poszukiwaniu materiałów.
          > W kwestii chrztu chciałbym pokazać prawdziwie polską naturę drobnego
          > kombinatora, otóż mając światłych w pismie rodziców mozna uniknąć ochrzczenia w
          >
          > wieku niemowlęcym, prowadzić grzeszne życie, a u jego schyłku dać się
          > sprowadzic jako grzeszna owieczka do stada i stac się gorliwym katolikiem,
          > unikając kary za wszystkie grzechy popełnione kiedy nie było się członkiem
          > Kościoła. Widzę tu powazną luke prawną, aż dziw, że nie wykorzystywaną.
          > Oczywiście pomijam tryb chrzeczenia w innych kościołach chrześcijańskich.

          Co znaczy (wg Ciebie) "(...)stac sie gorliwym katolikiem(...)"???
          • Gość: waw Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? waw IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.02, 10:27
            Oj, uzyłem niezbyt dobrego okreslenia. Chodziło mi o to by poprzez chrzest stać
            się członkiem Kościoła i czy taka operacja (oczywiście hipotetyczna) jest
            możliwa.
            • Gość: k Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? waw IP: 212.244.77.* 01.02.02, 10:32
              Gość portalu: waw napisał(a):

              > Oj, uzyłem niezbyt dobrego okreslenia. Chodziło mi o to by poprzez chrzest stać
              >
              > się członkiem Kościoła i czy taka operacja (oczywiście hipotetyczna) jest
              > możliwa.

              No tak. Formalnie w ten sposób mozna stac sie członkiem Kościoła. Ale co to
              człowiekowi da??Nie rozumiem...
              • Gość: waw Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? waw IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.02, 14:32
                Rodzaj ubezpieczenia, żyję cały czas jak ostani łajdak, ale kiedy mija czas
                szukam ucieczki przed odpowiedzielnością, bo może ON jednak istnieje.
                • Gość: k Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? waw IP: 212.244.77.* 01.02.02, 14:40
                  Gość portalu: waw napisał(a):

                  > Rodzaj ubezpieczenia, żyję cały czas jak ostani łajdak, ale kiedy mija czas
                  > szukam ucieczki przed odpowiedzielnością, bo może ON jednak istnieje.
                  Czyli podwójne łajdactwo:grzech i ucieczka przed odpowiedzialnością.
                  A kto wypłaci odszkodowanie z takiego "ubezpieczenia"??
        • wiktor2 Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? 01.02.02, 10:09
          Tak mogłoby być gdyby zbawienie zależało od woli człowieka, od twojej woli.
          Jeszcze do niedawna kościół katolicki głosił, że prawie wszystko zależy od
          uczynków ludzkich i dopiero niedawno uznał we wspólnym oświadczeniu to co
          głosili protestanci, że zbawienie jest wyłącznie łaską Boga. Mógłbyś zatem tak
          postąpić gdyby Bóg tak zechciał. Wielokrotnie bowiem tak bywało, jeśli opierać
          się o teksty biblijne, że Bóg celowo wywoływał u kogoś upór, żeby zrealizować
          swoje plany lub najzwyczajniej kogoś ukarać (np. faraon egipski podczas exodusu
          Żydów). Tak więc człowiek powinien oczywiście, kierując się wskazówkami
          zawartymi w Biblii, walczyć o tę łaskę, a nie zachowywać się kunktatorsko bo tu
          może się tragicznie przeliczyć: możesz oszukać ludzi, nawet swoje własne
          sumienie lecz nie Boga.
          • Gość: k Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? IP: 212.244.77.* 01.02.02, 10:14
            wiktor2 napisał(a):

            > Tak mogłoby być gdyby zbawienie zależało od woli człowieka, od twojej woli.
            > Jeszcze do niedawna kościół katolicki głosił, że prawie wszystko zależy od
            > uczynków ludzkich i dopiero niedawno uznał we wspólnym oświadczeniu to co
            > głosili protestanci, że zbawienie jest wyłącznie łaską Boga. Mógłbyś zatem tak
            > postąpić gdyby Bóg tak zechciał. Wielokrotnie bowiem tak bywało, jeśli opierać
            > się o teksty biblijne, że Bóg celowo wywoływał u kogoś upór, żeby zrealizować
            > swoje plany lub najzwyczajniej kogoś ukarać (np. faraon egipski podczas exodusu
            >
            > Żydów). Tak więc człowiek powinien oczywiście, kierując się wskazówkami
            > zawartymi w Biblii, walczyć o tę łaskę, a nie zachowywać się kunktatorsko bo tu
            >
            > może się tragicznie przeliczyć: możesz oszukać ludzi, nawet swoje własne
            > sumienie lecz nie Boga.

            Troche niedokładnie napisałes o tym porozumieniu. Oba Kościoły doszły do
            wspólnego zdania ,ze zbawienie odbywa sie dzieki łasce Boga spełniając
            tzw. "uczynki" czyli uznały te dwie wartości obok siebie. Reszta sie zgadza.Pzdr.
            • Gość: k Re: A jeszcze Wiktorze IP: 212.244.77.* 01.02.02, 10:18
              A jeszcze jedno. Napisałes ,że Bóg "wzbudzał w kimś upór aby zrealizowac swoje
              plany". To niezupełnie tak. Bóg czasami wykorzystuje nasze decyzje, uczynki aby
              zrealizować swoje plany. W tym kierunku. Ale te nasze decyzje sa podejmowane w
              wolnosci wyboru. pozdro.
              • wiktor2 Re: A jeszcze Wiktorze 01.02.02, 10:56
                II Księga Mojżeszowa, rozdział 10 wiersz 1:

                "Potem rzekł Pan do Mojżesza: Idź do faraona, gdyż to Ja sam przywiodłem do
                zatwardziałości serce jego i serce sług jego aby czynić te moje znaki wśród
                nich"

                Wydaje mi się, że tekst jest dość jednoznaczny. Nie wiem czemu ostatecznie tak
                Bóg postąpił. Na jeden z powodów wskazuje tekst. Dla nas, dla ludzi jest to
                jednak bardzo niepokojące. Skoro bowiem faraon stał się tylko dlatego ofiarą to
                co z nami?! Uważam jednak, że w jakiś sposób miało wpływ na to jego
                wcześniejsze postępowanie, kiedy sprzeciwiał się woli Boga mimo wielu ofiar.
                Dlatego Bóg nie okazał mu później łaski zrozumienia groźnej sytuacji.
                • Gość: k Re: A jeszcze Wiktorze IP: 212.244.77.* 01.02.02, 11:05
                  wiktor2 napisał(a):

                  > II Księga Mojżeszowa, rozdział 10 wiersz 1:
                  >
                  > "Potem rzekł Pan do Mojżesza: Idź do faraona, gdyż to Ja sam przywiodłem do
                  > zatwardziałości serce jego i serce sług jego aby czynić te moje znaki wśród
                  > nich"
                  >
                  > Wydaje mi się, że tekst jest dość jednoznaczny. Nie wiem czemu ostatecznie tak
                  > Bóg postąpił. Na jeden z powodów wskazuje tekst. Dla nas, dla ludzi jest to
                  > jednak bardzo niepokojące. Skoro bowiem faraon stał się tylko dlatego ofiarą to
                  >
                  > co z nami?! Uważam jednak, że w jakiś sposób miało wpływ na to jego
                  > wcześniejsze postępowanie, kiedy sprzeciwiał się woli Boga mimo wielu ofiar.
                  > Dlatego Bóg nie okazał mu później łaski zrozumienia groźnej sytuacji.

                  Wiktorze. To specyfika jezyka biblijnego. Trzeba przeczytac całą Biblie aby
                  zrozumiec co znacza poszczególne fragmenty i zrozumiec ten język.
                  W NT. jest tez taki fragment z Judaszem (przeczytaj sobie), co nie znaczy ,że
                  Judasz nie miał pełnej wolnej woli w momencie kiedy uległ skuszeniu.
                  Popatrz na swoje własne życie. Czy Bóg Cię w jakiś sposób karze? Sami się ranimy
                  własnym lub ktos nam komplikuje zycie grzechem. "Bóg jest niewinnością" jak
                  słusznie zauważył brat Roger z Taize.
                  • wiktor2 Re: A jeszcze Wiktorze 01.02.02, 11:43
                    Tekst jest tak jednoznaczny, że trudno tu powoływać się na "specyfikę języka"
                    i "szerszy kontekst" gdyż zabrniemy w ślepy zaułek otwierając pole do bardzo
                    swobodnych interpretacji. Ja nie mam pretensji do Boga, gdyż to co możemy się
                    dowiedzieć o Nim z Biblii, porwie w końcu każdego uważnego czytelnika, gdyż
                    czegoś tak harmonijnego nie mógłby wymyśleć żaden człowiek. Zdaję też sobie
                    sprawę, że nakazy i zakazy, cały Dekalog to doskonały przepis na harmonijne
                    współistnienie ludzi: żebyśmy sobie nie czynili krzywdy. To jest potrzebne
                    przede wszystkim nam. Jednakże Bóg, przy całym swoim miłosierdziu, również
                    karze aby nas ostrzec, poruszyć i zmienić. Jest On przecież również Bogiem
                    groźnym, surowym i zazdrosnym. Dlatego według mnie Bóg mógł ukarać faraona w
                    ten sposób, że nie potrafił on właściwie ocenić sytuacji i trwał w uporze. Nie
                    oznacza to oczywiście, że odrzucił go na zawsze.
                    • Gość: k Re: A jeszcze Wiktorze IP: 212.244.77.* 01.02.02, 11:48
                      wiktor2 napisał(a):

                      > Tekst jest tak jednoznaczny, że trudno tu powoływać się na "specyfikę języka"
                      > i "szerszy kontekst" gdyż zabrniemy w ślepy zaułek otwierając pole do bardzo
                      > swobodnych interpretacji. Ja nie mam pretensji do Boga, gdyż to co możemy się
                      > dowiedzieć o Nim z Biblii, porwie w końcu każdego uważnego czytelnika, gdyż
                      > czegoś tak harmonijnego nie mógłby wymyśleć żaden człowiek. Zdaję też sobie
                      > sprawę, że nakazy i zakazy, cały Dekalog to doskonały przepis na harmonijne
                      > współistnienie ludzi: żebyśmy sobie nie czynili krzywdy. To jest potrzebne
                      > przede wszystkim nam. Jednakże Bóg, przy całym swoim miłosierdziu, również
                      > karze aby nas ostrzec, poruszyć i zmienić. Jest On przecież również Bogiem
                      > groźnym, surowym i zazdrosnym. Dlatego według mnie Bóg mógł ukarać faraona w
                      > ten sposób, że nie potrafił on właściwie ocenić sytuacji i trwał w uporze. Nie
                      > oznacza to oczywiście, że odrzucił go na zawsze.

                      Ale jak jest w Twoim życiu? Biblia to nie jakas książka np. historyczna, tylko
                      słowo Życia. Czy Twojego życia?

                      • wiktor2 Re: A jeszcze Wiktorze 01.02.02, 12:11
                        Nie będę ukrywać, że chciałbym sprostać Jego wymaganiom, gdyż to czego
                        dowiedziałem się o Nim z Biblii porwało mnie. Niestety nie jestem i nie będę
                        doskonały. Popełniam błędy czyli łamię Jego przepisy. Dla każdego kto usiłuje
                        wierzyć, a i dla mnie jest to wielki dysonans no bo zawodzę kogoś tak
                        wspaniałego. W tym kontekście Biblia jest oczywiście wyjątkową księgą, która
                        pozwala człowiekowi wyznać się w tym gąszczu pułapek jakie celowo, a niekiedy i
                        bezmyślnie stawiają niektórzy ludzie. Nie odmawiam jej też wartości
                        historycznych, chociaż to drugorzędna sprawa. To przecież na przykład historia
                        Abrahama, który wywodził się z starożytnego i zapomnianego ludu Sumerów, to
                        zadziwiająca historia Izraelitów, którzy przez 5 tysiącleci zachowali swoją
                        kulturę i wiarę mimo prześladowań, wysiedleń i rozproszenia. Ja nie znam innego
                        podobnego przypadku. Ten cały historyczny kontekst, kiedy któryś raz z kolei
                        okazuje się prawdziwy, bo wykazały to na przykład wykopaliska lub prace
                        historyków również pomaga wątpiącym wzmocnić zaufanie do Biblii i przyciągnąć
                        uwagę niewierzących.
      • Gość: oko Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? IP: *.chello.pl 01.02.02, 09:21
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

        >
        > Chrzest jako sakrament wyzwolenia od grzechu
        >
        > Według artykułu 1128 sakramenty działają ex opere operato, czyli przez samo ich
        >
        > sprawowanie niezależnie od osobistej świętości kapłana. Odnieśmy więc tę zasadę
        >
        > do nauki o sakramencie chrztu.
        >
        > Według artykułu 1213, PRZEZ CHRZEST ZOSTAJEMY WYZWOLENI OD GRZECHU I ODRODZENI
        >
        > JAKO SYNOWIE BOŻY
        >
        > Oto ten artykuł:
        >
        > 1213 Chrzest święty jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego, bramą
        > życia w Duchu (vitae spiritualis ianua) i bramą otwierającą dostęp do innych
        > sakramentów. Przez chrzest zostajemy wyzwoleni od grzechu i odrodzeni jako
        > synowie Boży, stajemy się członkami Chrystusa oraz zostajemy wszczepieni w
        > Kościół i stajemy się uczestnikami jego posłania4: "Chrzest jest sakramentem
        > odrodzenia przez wodę i w słowie".
        >
        > Tutaj sakrament powinien zadziałać w 100 procentach, gdyż wykonywany jest na
        > niemowlętach, które wprawdzie grzechu jeszcze nie popełniły, ale narodziły się
        > z grzeszną naturą. Od jakiego więc grzechu wyzwala ich sakrament chrztu?
        > Jeśli rzeczywiście sakrament miałby moc wyzwalać od skłonności do grzechu, od
        > panowania grzechu w ludzkiej naturze, to społeczeństwa katolickie powinny być
        > rajem na ziemi.
        > Jeśli tak nie jest, to znaczy, że sakrament nie działa tak, jak się mu
        > przypisuje.
        > Człowiek mimo że ochrzczony nadal jest grzeszny, jakoś ten chrzest nie wyzwolił
        >
        > go od panowania grzechu. Szkoda, że nie zadziałał choćby w przypadku Hitlera.
        >
        >
        >

        Jerzy, tak z reka na sercu - o co tobie biega? Myslalem, zes ty z kosciola
        Chrystusowego, ale teraz zaczynam watpic, ze w ogole wierzacy. Moze bys sie
        okreslil?
        • Gość: Jerzy Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.02, 15:42
          Gość portalu: oko napisał(a):
          >
          > Jerzy, tak z reka na sercu - o co tobie biega? Myslalem, zes ty z kosciola
          > Chrystusowego, ale teraz zaczynam watpic, ze w ogole wierzacy. Moze bys sie
          > okreslil?

          Dlaczego wątpisz, czy jestem wierzącym człowiekiem.
          W co powinien wierzyć człowiek?
          a. W Pana Boga, w Jego Słowo i dzieło dokonane przez Jezusa, czy
          b. W księży (katolickich), w ich naukę i obrzędy?

          O co mi biega? - Załóżmy, że o prawdę.
          I co to jest prawda?

          Jeśli sakramenty działają przez samo sprawowanie, to przyznasz, Hitler powienien
          był zostać zbawiony od grzechu w chwili chrztu. Ty też. Nigdy nie zgrzeszyłeś?
          Jeśli zgrzeszyłeś, to znaczy, że sakrament nie zadziałał, a twoi rodzice
          niepotrzebnie wydali troche grosza na 'co łaska' aby cię wybawić od grzechu.


          Szufladkowanie denominacyjne - zostaw te zabawę. Czy chcesz być zbawiony na
          podstawie przynależności kościelnej? Jest taki kosciół, który uważa się za
          jedynozbawczy, bo ma rzekomo 'wszystkie sakramenty.' Czy pozostałe też taak
          działają jak chrzest?

          Jerzy

          • Gość: oko Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? IP: *.chello.pl 05.02.02, 16:17
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Gość portalu: oko napisał(a):
            > >
            > > Jerzy, tak z reka na sercu - o co tobie biega? Myslalem, zes ty z kosciola
            >
            > > Chrystusowego, ale teraz zaczynam watpic, ze w ogole wierzacy. Moze bys si
            > e
            > > okreslil?
            >
            > Dlaczego wątpisz, czy jestem wierzącym człowiekiem.
            > W co powinien wierzyć człowiek?
            > a. W Pana Boga, w Jego Słowo i dzieło dokonane przez Jezusa, czy
            > b. W księży (katolickich), w ich naukę i obrzędy?
            >
            > O co mi biega? - Załóżmy, że o prawdę.
            > I co to jest prawda?
            >
            > Jeśli sakramenty działają przez samo sprawowanie, to przyznasz, Hitler powienie
            > n
            > był zostać zbawiony od grzechu w chwili chrztu. Ty też. Nigdy nie zgrzeszyłeś?
            > Jeśli zgrzeszyłeś, to znaczy, że sakrament nie zadziałał, a twoi rodzice
            > niepotrzebnie wydali troche grosza na 'co łaska' aby cię wybawić od grzechu.
            >
            >
            > Szufladkowanie denominacyjne - zostaw te zabawę. Czy chcesz być zbawiony na
            > podstawie przynależności kościelnej? Jest taki kosciół, który uważa się za
            > jedynozbawczy, bo ma rzekomo 'wszystkie sakramenty.' Czy pozostałe też taak
            > działają jak chrzest?
            >
            > Jerzy
            >

            Jerzy, czy w chrzest tez watpisz? Tak odbralem twoja wypowiedz i stad moje
            pytanie.
            Wierze, ze nie chciales mnie obrazic, wiec odpowiem powaznie - nie wierze w
            ksiezy, wierze ksiezom. Ja w ogole wierze ludziom, dopoki nie dostane dowodow, ze
            nie powinienem.
            Natomiast - wierze W: Boga w Trojcy jedynego.
            Jaki grzech zmywa chrzest, dobrze wiesz. Ze czlowiek posiada wolna wole rowniez.
            Ze nie ma ludzi bezgrzesznych za wyjatkiem Jezusa takze.
            Chcialbym byc zbawiony, mysle ze sakramenty mi w tym nie przeszkodza. Natomiast
            wiem, ze spowiedz i Komunia pomagaja mi. Nie wiem, czy w zbawieniu, ale ty tez
            nie wiesz. Wiem, ze pomagaja mi byc jak najdalej od grzechu. Wiem, ze latwiej
            przychodzi mi grzeszyc, jesli dlugo nie bylem u spowiedzi. Brak refleksji nie
            sprzyja cnocie.
            Natomiast etap, kiedy uwazalem, ze sam moge byc straznikiem swojego sumienia i
            zawsze sam zwracac sie do Chrystusa, mam juz za soba.
            Pozdrawiam cie
            • Gość: Kagan Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? IP: *.vic.bigpond.net.au 06.02.02, 11:51
              Gość portalu: oko napisał(a):

              > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: oko napisał(a):
              Jerzy, tak z reka na sercu - o co tobie biega? Myslalem, zes ty z kosciola
              Chrystusowego, ale teraz zaczynam watpic, ze w ogole wierzacy. Moze bys sie
              okreslil?
              > Dlaczego wątpisz, czy jestem wierzącym człowiekiem.
              > > W co powinien wierzyć człowiek?
              > > a. W Pana Boga, w Jego Słowo i dzieło dokonane przez Jezusa, czy
              > > b. W księży (katolickich), w ich naukę i obrzędy?
              > >
              > > O co mi biega? - Załóżmy, że o prawdę.
              > > I co to jest prawda?
              K: To jest to, co mowi:
              Papiez/Pismo Swiete/Katechizm (niepotrzebne skreslic)...

              > > Jeśli sakramenty działają przez samo sprawowanie, to przyznasz,
              > > Hitler powinien był zostać zbawiony od grzechu w chwili chrztu. Ty też.
              K: Hiltler nigdy NIE byl imiennie potepiomy przez kosciol kat., w ktorym
              byl ochrzczony. O ekskomunice NIE bylo mowy, bo Hitler NIE byl komunista!

              Nigdy nie zgrzeszyłeś?
              > > Jeśli zgrzeszyłeś, to znaczy, że sakrament nie zadziałał, a twoi rodzice
              > > niepotrzebnie wydali troche grosza na 'co łaska' aby cię wybawić od grzechu.
              > >
              > > Szufladkowanie denominacyjne - zostaw te zabawę. Czy chcesz być zbawiony
              na podstawie przynależności kościelnej? Jest taki kosciół, który uważa się za
              jedynozbawczy, bo ma rzekomo 'wszystkie sakramenty.' Czy pozostałe też tak
              działają jak chrzest?
              K: Zalezy, ile sie za nie zaplaci: im wiecej, tym lepiej dzialaja:
              Sz = Sila zbawcza
              Po = Pieniadze ofiarowane "co laska"
              Formula jest taka Sz=Po^n
              Gdzie n=2 dla czekow, 3 dla kart kredytowych a 4 dla gotowki...

              Jerzy, czy w chrzest tez watpisz? Tak odbralem twoja wypowiedz i stad moje
              pytanie.
              Wierze, ze nie chciales mnie obrazic, wiec odpowiem powaznie - nie wierze w
              ksiezy, wierze ksiezom. Ja w ogole wierze ludziom, dopoki nie dostane dowodow,
              ze nie powinienem.
              Natomiast - wierze W: Boga w Trojcy jedynego.
              K: A czemu nie w Sierotke Marysie w krasnoludkach jedyna?
              Co masz przeciwko memu Idolowi? Ze nie jest hebrajski, ale polski?

              Jaki grzech zmywa chrzest, dobrze wiesz. Ze czlowiek posiada wolna wole
              rowniez. Ze nie ma ludzi bezgrzesznych za wyjatkiem Jezusa takze.
              K: To czy Jeszu jest waszym Bogiem, czy czlowiekiem?
              Bo z tego wynika, ze modlicie sie jednak do czlowieka!
              A Exodus 20:3 ?!

              Chcialbym byc zbawiony, mysle ze sakramenty mi w tym nie przeszkodza.
              Natomiast wiem, ze spowiedz i Komunia pomagaja mi. Nie wiem, czy w zbawieniu,
              ale ty tez nie wiesz. Wiem, ze pomagaja mi byc jak najdalej od grzechu.
              Wiem, ze latwiej przychodzi mi grzeszyc, jesli dlugo nie bylem u spowiedzi.
              K: Cos marnie u ciebie z ta wolna wola...

              Brak refleksji nie sprzyja cnocie.
              K: A brak pokus sprzyja... Stad wiele cnotliwych brzydul...

              Natomiast etap, kiedy uwazalem, ze sam moge byc straznikiem swojego sumienia
              i zawsze sam zwracac sie do Chrystusa, mam juz za soba.
              K: Ales zaawansowany!
            • Gość: Jerzy Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.02, 12:50
              Gość portalu: oko napisał(a):
              >
              > Jerzy, czy w chrzest tez watpisz? Tak odbralem twoja wypowiedz i stad moje
              > pytanie.
              > Wierze, ze nie chciales mnie obrazic, wiec odpowiem powaznie - nie wierze w
              > ksiezy, wierze ksiezom. Ja w ogole wierze ludziom, dopoki nie dostane dowodow,
              > ze
              > nie powinienem.
              > Natomiast - wierze W: Boga w Trojcy jedynego.
              > Jaki grzech zmywa chrzest, dobrze wiesz. Ze czlowiek posiada wolna wole rowniez
              > .
              > Ze nie ma ludzi bezgrzesznych za wyjatkiem Jezusa takze.
              > Chcialbym byc zbawiony, mysle ze sakramenty mi w tym nie przeszkodza. Natomiast
              >
              > wiem, ze spowiedz i Komunia pomagaja mi. Nie wiem, czy w zbawieniu, ale ty tez
              > nie wiesz. Wiem, ze pomagaja mi byc jak najdalej od grzechu. Wiem, ze latwiej
              > przychodzi mi grzeszyc, jesli dlugo nie bylem u spowiedzi. Brak refleksji nie
              > sprzyja cnocie.
              > Natomiast etap, kiedy uwazalem, ze sam moge byc straznikiem swojego sumienia i
              > zawsze sam zwracac sie do Chrystusa, mam juz za soba.
              > Pozdrawiam cie


              Witaj Oko,
              Traktuję chrzest jako nakaz Jezusa – według Biblii mają go przyjąć ci, którzy
              uwierzyli, że Jezus jest Zbawicielem. Praktyka i znaczenie chrztu w Biblii jest
              zupełnie inne od tego, co praktykuje i naucza Kościół Katolicki, który przemienił
              chrzest w magiczny obrzęd, zbawiający rzekomo człowieka od grzechu i jego
              skutków. Poniżej przytaczam kilka artykułów z Katechizmu Katolickiego.

              Piszesz, że nie wierzysz w księży, ale wierzysz księżom. Na czym polega taka
              wiara?

              W dyskusji pojawiła się już wzmianka o Wspólnej Deklaracji Doktryny o
              Usprawiedliwieniu (WDDU), jakoby protestanci (Luteranie) dogadali się z
              katolikami odnośnie nauki o usprawiedliwieniu. Może do tego nawiążę, innym razem,
              ale tutaj chcę przytoczyć artykuł 30 tej Deklaracji:

              Par.30. "Katolicy uważają, że łaska Jezusa Chrystusa udzielona w Chrzcie usuwa
              wszystko, co jest grzechem "we właściwym znaczeniu" i co jest "godne potępienia".

              Par. 30 jest zgodny z artykułem 1263 Katechizmu Katolickiego:

              „1263 Chrzest odpuszcza wszystkie grzechy, grzech pierworodny i wszystkie grzechy
              osobiste, a także wszelkie kary za grzech. W tych, którzy zostali odrodzeni, nie
              pozostaje więc nic, co mogłoby przeszkodzić im w wejściu do Królestwa Bożego, ani
              grzech Adama, ani grzech osobisty, ani skutki grzechu, wśród których najcięższym
              jest oddzielenie od Boga.”

              Niesamowite! Jeśli chrzest ‘usuwa wszystko, co jest grzechem’ to katolicy powinni
              być bezgrzeszni. Moje obserwacje są inne. Nie spotkałem jeszcze bezgrzesznego
              katolika. Możesz mi pomóc to zrozumieć?

              Pozdrawiam
              Jerzy

              • Gość: oko Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? IP: *.chello.pl 07.02.02, 14:10
                Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                > Witaj Oko,
                > Traktuję chrzest jako nakaz Jezusa – według Biblii mają go przyjąć ci, kt
                > órzy
                > uwierzyli, że Jezus jest Zbawicielem. Praktyka i znaczenie chrztu w Biblii jest
                >
                > zupełnie inne od tego, co praktykuje i naucza Kościół Katolicki, który przemien
                > ił
                > chrzest w magiczny obrzęd, zbawiający rzekomo człowieka od grzechu i jego
                > skutków.

                O: Zapomniales o art. 1267-1269, 1271-1272, 1277. Rozumiem, ze nie odpowiada ci w
                nich slowo "kosciol", ale przeciez to nie jest powod, by przeoczyc
                slowo "Chrystus".


                > Poniżej przytaczam kilka artykułów z Katechizmu Katolickiego.
                > Piszesz, że nie wierzysz w księży, ale wierzysz księżom. Na czym polega taka
                > wiara?

                O: Wierze ksiezom, tak jak wierze tobie - ze chcesz dobrze. Natomiast nie
                traktuje kaplanow jako z namaszczenia kaplanskiego swietych. W swietych wierze, w
                takim znaczeniu jak wierze np. w Sokratesa - ze istnieli i byli dobrymi ludzmi.
                Cenie ich, ale sie do nich nie modle. I nikt tego ode mnie nie wymaga. Czasem
                modle sie za ich dusze albo o to, by byc do ktoregos podobnym. Przepraszam,
                szczegolna estyma otaczam sw.Franciszka z Asyzu.

                >
                > W dyskusji pojawiła się już wzmianka o Wspólnej Deklaracji Doktryny o
                > Usprawiedliwieniu (WDDU), jakoby protestanci (Luteranie) dogadali się z
                > katolikami odnośnie nauki o usprawiedliwieniu. Może do tego nawiążę, innym raze
                > m,
                > ale tutaj chcę przytoczyć artykuł 30 tej Deklaracji:
                >
                > Par.30. "Katolicy uważają, że łaska Jezusa Chrystusa udzielona w Chrzcie usuwa
                > wszystko, co jest grzechem "we właściwym znaczeniu" i co jest "godne potępienia
                > ".
                >
                > Par. 30 jest zgodny z artykułem 1263 Katechizmu Katolickiego:
                >
                > „1263 Chrzest odpuszcza wszystkie grzechy, grzech pierworodny i wszystkie
                > grzechy
                > osobiste, a także wszelkie kary za grzech. W tych, którzy zostali odrodzeni, ni
                > e
                > pozostaje więc nic, co mogłoby przeszkodzić im w wejściu do Królestwa Bożego, a
                > ni
                > grzech Adama, ani grzech osobisty, ani skutki grzechu, wśród których najcięższy
                > m
                > jest oddzielenie od Boga.”

                Po nim jest artykul 1264.
                "W ochrzczonym pozostaja jednak pewne doczesne konsekwencje grzechu (...), a
                takze sklonnosc do grzechu...
                W artykule 1272 jest napisane:
                "Chrzest opieczetowuje chrzescijanina niezatartym duchowym znamieniem jego
                przynaleznosci do Chrystusa. Znamienia tego nie wymazuje zaden grzech, chociaz z
                powodu grzechu chrzest moze nie przynosic owocow zbawienia".

                >
                > Niesamowite! Jeśli chrzest ‘usuwa wszystko, co jest grzechem’ to ka
                > tolicy powinni
                > być bezgrzeszni. Moje obserwacje są inne. Nie spotkałem jeszcze bezgrzesznego
                > katolika.

                Ja nie slyszalem o zadnym bezgrzesznym czlowieku oprocz Chrytusa.

                > Możesz mi pomóc to zrozumieć?
                Jerzy, naprawde chcesz, zebym ci to wytlumaczyl? Czy raczej chcesz mi udowodnic,
                ze bladze? Sprobuje. Porownam chrzest do malzenstwa. Wiadomo, ze celem malzenstwa
                jest przeksztalcenie sie w rodzine. Wszyscy ustawodawcy i zwykli ludzie
                zakladaja, ze kazde malzenstwo ma potencjalna mozliwosc posiadania dzieci. Ale
                niektore malzenstwa z gory nie chca miec dzieci, inne nie moga z przyczyn
                zdrowotnych, inne nie wiadomo dlaczego. Czesc z tych, ktore nie moga, zdecyduje
                sie na adopcje i w ten sposob zrealizuje swoj potencjal. Czesc do konca zycia
                pozostanie niezrealizowana. Ile malzenstw - tyle postaw zwiazanych z dzietnoscia.
                Ale potencjalnie kazde ma te chec i mozliwosc. Podobnie jest z chrztem - stajemy
                sie potencjalnie zdolni do kroczenia droga Chrystusa i moglibysmy zyc bez
                grzechu. Natomiast od nas i od laski Bozej zalezy, ile tego potencjalu
                zrealizujemy.

                > Pozdrawiam
                > Jerzy

                Rowniez pozdrowienia

                • Gość: Jerzy Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.02, 11:34
                  Gość portalu: oko napisał(a):

                  > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                  >
                  > > Witaj Oko,
                  > > Traktuję chrzest jako nakaz Jezusa – według Biblii mają go przyjąć c
                  > i, kt
                  > > órzy
                  > > uwierzyli, że Jezus jest Zbawicielem. Praktyka i znaczenie chrztu w Biblii
                  > jest
                  > >
                  > > zupełnie inne od tego, co praktykuje i naucza Kościół Katolicki, który prz
                  > emien
                  > > ił
                  > > chrzest w magiczny obrzęd, zbawiający rzekomo człowieka od grzechu i jego
                  > > skutków.
                  >
                  > O: Zapomniales o art. 1267-1269, 1271-1272, 1277. Rozumiem, ze nie odpowiada ci
                  > w
                  > nich slowo "kosciol", ale przeciez to nie jest powod, by przeoczyc
                  > slowo "Chrystus".
                  >
                  Zajrzyjmy więc do art. 1267
                  1267 Chrzest czyni nas członkami Ciała Chrystusa: "Jesteście nawzajem dla siebie
                  członkami" (Ef 4, 25). Chrzest włącza w Kościół. Ze źródeł chrzcielnych rodzi się
                  jedyny Lud Boży Nowego Przymierza, który przekracza wszystkie naturalne lub
                  ludzkie granice narodów, kultur, ras i płci: "Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu
                  zostali ochrzczeni, aby stanowić jedno Ciało" (1 Kor 12,13).
                  Według tego artykułu chrzest (nieświadomego niemowlęcia) czyni go członkiem Ciała
                  Chrystusowego i włącza go w Kościół.

                  Apostoł Piotr, według katolików pierwszy papież, głosił co innego.

                  Dzieje 2,38 A Piotr do nich: Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da
                  ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie
                  dar Ducha Świętego.

                  Według Piotra, chrzest ma być poprzedzony ‘upamiętaniem się’, czyli świadomym
                  aktem woli człowieka, który po usłyszeniu ewangelii o Jezusie Chrystusie żałuje
                  za swoje grzechy i chce zawierzyć swoje życie Jezusowi.

                  Według Biblii, lud Boży nie rodzi się ‘ze źródeł chrzcielnych’, lecz przez
                  zwiastowanie ewangelii:

                  Efezjan 1,13 W nim i wy, którzy usłyszeliście słowo prawdy, ewangelię
                  zbawienia waszego, i uwierzyliście w niego, zostaliście zapieczętowani obiecanym
                  Duchem Świętym,

                  Jan 1,12 Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi,
                  tym, którzy wierzą w imię jego,

                  Wszystkie przytoczone wyżej wersety pokazują, że człowiek jest odpowiedzialny za
                  decyzję zawierzenia się Bogu. Ma on ba być rezultatem poznania ewangelii.
                  Katolicki chrzest jest rytuałem wykonanym na nieświadomym niemowlęciu – tutaj
                  jest zasadnicza sprzeczność z nauczaniem apostołów.

                  Jeśli świadomość człowieka nie jest istotna przy dokonywaniu chrztu, to ...
                  posłużmy się deszczem, który spada na ludzi – ochrzcimy w ten sposób ‘wszystkie
                  narody’ i wszyscy będą chrześcijanami. Albo ... wyślijmy zakonników i zakonnice
                  do ludzi innych religii, którzy już umierają i są nieprzytomni, na przykład na
                  ulicach Kalkuty, aby wykonali sekretnie obrzęd chrztu nad umierającym – ludzie ci
                  już nie zdążą zgrzeszyć i według nauki katolickiej nie pójdą do czyśćca, tylko
                  prosto do nieba.


                  > >
                  > > W dyskusji pojawiła się już wzmianka o Wspólnej Deklaracji Doktryny o
                  > > Usprawiedliwieniu (WDDU), jakoby protestanci (Luteranie) dogadali się z
                  > > katolikami odnośnie nauki o usprawiedliwieniu. Może do tego nawiążę, innym
                  > raze
                  > > m,
                  > > ale tutaj chcę przytoczyć artykuł 30 tej Deklaracji:
                  > >
                  > > Par.30. "Katolicy uważają, że łaska Jezusa Chrystusa udzielona w Chrzcie u
                  > suwa
                  > > wszystko, co jest grzechem "we właściwym znaczeniu" i co jest "godne potęp
                  > ienia
                  > > ".
                  > >
                  > > Par. 30 jest zgodny z artykułem 1263 Katechizmu Katolickiego:
                  > >
                  > > „1263 Chrzest odpuszcza wszystkie grzechy, grzech pierworodny i wszy
                  > stkie
                  > > grzechy
                  > > osobiste, a także wszelkie kary za grzech. W tych, którzy zostali odrodzen
                  > i, ni
                  > > e
                  > > pozostaje więc nic, co mogłoby przeszkodzić im w wejściu do Królestwa Boże
                  > go, a
                  > > ni
                  > > grzech Adama, ani grzech osobisty, ani skutki grzechu, wśród których najci
                  > ęższy
                  > > m
                  > > jest oddzielenie od Boga.”
                  >
                  > Po nim jest artykul 1264.
                  > "W ochrzczonym pozostaja jednak pewne doczesne konsekwencje grzechu (...), a
                  > takze sklonnosc do grzechu...
                  > W artykule 1272 jest napisane:
                  > "Chrzest opieczetowuje chrzescijanina niezatartym duchowym znamieniem jego
                  > przynaleznosci do Chrystusa. Znamienia tego nie wymazuje zaden grzech, chociaz
                  > z
                  > powodu grzechu chrzest moze nie przynosic owocow zbawienia".
                  >

                  Czy nie widzisz Oko, że ten artykuł jest w sprzeczności z art. 30 Deklaracji o
                  Usprawiedliwieniu oraz z artykułem 1263 Katechizmu Katolickiego.

                  Par.30. "Katolicy uważają, że łaska Jezusa Chrystusa udzielona w Chrzcie usuwa
                  wszystko, co jest grzechem "we właściwym znaczeniu" i co jest "godne potępienia".

                  Jeśli usuwa wszystko, co jest grzechem, to po chrzcie w człowieku nie powinno
                  być ‘skłonności do grzechu’

                  Art. „1263 Chrzest odpuszcza wszystkie grzechy, grzech pierworodny i wszystkie
                  > grzechy osobiste, a także wszelkie kary za grzech.

                  Jakie grzechy osobiste niemowlęcia usuwa chrzest? – Te, które już popełnił, czy
                  te, które dopiero popełni?
                  Według art. 30, po chrzcie nie powinien już popełnić żadnych grzechów, gdyż
                  chrzest usuwa ‘wszystko co jest grzechem.’


                  > >
                  > > Niesamowite! Jeśli chrzest ‘usuwa wszystko, co jest grzechem’ to ka
                  > > tolicy powinni
                  > > być bezgrzeszni. Moje obserwacje są inne. Nie spotkałem jeszcze bezgrzeszn
                  > ego
                  > > katolika.
                  >
                  > Ja nie slyszalem o zadnym bezgrzesznym czlowieku oprocz Chrytusa.
                  >

                  Tutaj się zgadzamy.

                  Analogia o małżeństwie w odniesieniu do chrztu i jego skutków jest zupełnie
                  chybiona.

                  Pozdrawiam serdecznie,
                  Jerzy



                  • Gość: oko Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? IP: *.chello.pl 08.02.02, 12:27
                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                    ) Gość portalu: oko napisał(a):
                    )
                    ) ) Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                    ) )
                    ) ) ) Witaj Oko,
                    ) ) ) Traktuję chrzest jako nakaz Jezusa – według Biblii mają go przy
                    ) jąć c
                    ) ) i, kt
                    ) ) ) órzy
                    ) ) ) uwierzyli, że Jezus jest Zbawicielem. Praktyka i znaczenie chrztu w B
                    ) iblii
                    ) ) jest
                    ) ) )
                    ) ) ) zupełnie inne od tego, co praktykuje i naucza Kościół Katolicki, któr
                    ) y prz
                    ) ) emien
                    ) ) ) ił
                    ) ) ) chrzest w magiczny obrzęd, zbawiający rzekomo człowieka od grzechu i
                    ) jego
                    ) ) ) skutków.
                    ) )
                    ) ) O: Zapomniales o art. 1267-1269, 1271-1272, 1277. Rozumiem, ze nie odpowia
                    ) da ci
                    ) ) w
                    ) ) nich slowo "kosciol", ale przeciez to nie jest powod, by przeoczyc
                    ) ) slowo "Chrystus".
                    ) )
                    ) Zajrzyjmy więc do art. 1267
                    ) 1267 Chrzest czyni nas członkami Ciała Chrystusa: "Jesteście nawzajem dla siebi
                    ) e
                    ) członkami" (Ef 4, 25). Chrzest włącza w Kościół. Ze źródeł chrzcielnych rodzi s
                    ) ię
                    ) jedyny Lud Boży Nowego Przymierza, który przekracza wszystkie naturalne lub
                    ) ludzkie granice narodów, kultur, ras i płci: "Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu
                    ) zostali ochrzczeni, aby stanowić jedno Ciało" (1 Kor 12,13).
                    ) Według tego artykułu chrzest (nieświadomego niemowlęcia) czyni go członkiem Cia
                    ) ła
                    ) Chrystusowego i włącza go w Kościół.
                    )
                    ) Apostoł Piotr, według katolików pierwszy papież, głosił co innego.
                    )
                    ) Dzieje 2,38 A Piotr do nich: Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da
                    ) ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie
                    )
                    ) dar Ducha Świętego.
                    )
                    ) Według Piotra, chrzest ma być poprzedzony ‘upamiętaniem się’, czyli
                    ) świadomym
                    ) aktem woli człowieka, który po usłyszeniu ewangelii o Jezusie Chrystusie żałuje
                    )
                    ) za swoje grzechy i chce zawierzyć swoje życie Jezusowi.
                    )
                    ) Według Biblii, lud Boży nie rodzi się ‘ze źródeł chrzcielnych’, lec
                    ) z przez
                    ) zwiastowanie ewangelii:
                    )
                    ) Efezjan 1,13 W nim i wy, którzy usłyszeliście słowo prawdy, ewangelię
                    ) zbawienia waszego, i uwierzyliście w niego, zostaliście zapieczętowani obiecany
                    ) m
                    ) Duchem Świętym,
                    )
                    ) Jan 1,12 Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi,
                    ) tym, którzy wierzą w imię jego,
                    )
                    ) Wszystkie przytoczone wyżej wersety pokazują, że człowiek jest odpowiedzialny z
                    ) a
                    ) decyzję zawierzenia się Bogu. Ma on ba być rezultatem poznania ewangelii.
                    ) Katolicki chrzest jest rytuałem wykonanym na nieświadomym niemowlęciu – t
                    ) utaj
                    ) jest zasadnicza sprzeczność z nauczaniem apostołów.
                    )
                    ) Jeśli świadomość człowieka nie jest istotna przy dokonywaniu chrztu, to ...
                    ) posłużmy się deszczem, który spada na ludzi – ochrzcimy w ten sposób R
                    ) 16;wszystkie
                    ) narody’ i wszyscy będą chrześcijanami. Albo ... wyślijmy zakonników i zak
                    ) onnice
                    ) do ludzi innych religii, którzy już umierają i są nieprzytomni, na przykład na
                    )
                    ) ulicach Kalkuty, aby wykonali sekretnie obrzęd chrztu nad umierającym – l
                    ) udzie ci
                    ) już nie zdążą zgrzeszyć i według nauki katolickiej nie pójdą do czyśćca, tylko
                    ) prosto do nieba.
                    )
                    )
                    ) ) )
                    ) ) ) W dyskusji pojawiła się już wzmianka o Wspólnej Deklaracji Doktryny o
                    )
                    ) ) ) Usprawiedliwieniu (WDDU), jakoby protestanci (Luteranie) dogadali się
                    ) z
                    ) ) ) katolikami odnośnie nauki o usprawiedliwieniu. Może do tego nawiążę,
                    ) innym
                    ) ) raze
                    ) ) ) m,
                    ) ) ) ale tutaj chcę przytoczyć artykuł 30 tej Deklaracji:
                    ) ) )
                    ) ) ) Par.30. "Katolicy uważają, że łaska Jezusa Chrystusa udzielona w Chrz
                    ) cie u
                    ) ) suwa
                    ) ) ) wszystko, co jest grzechem "we właściwym znaczeniu" i co jest "godne
                    ) potęp
                    ) ) ienia
                    ) ) ) ".
                    ) ) )
                    ) ) ) Par. 30 jest zgodny z artykułem 1263 Katechizmu Katolickiego:
                    ) ) )
                    ) ) ) „1263 Chrzest odpuszcza wszystkie grzechy, grzech pierworodny i
                    ) wszy
                    ) ) stkie
                    ) ) ) grzechy
                    ) ) ) osobiste, a także wszelkie kary za grzech. W tych, którzy zostali odr
                    ) odzen
                    ) ) i, ni
                    ) ) ) e
                    ) ) ) pozostaje więc nic, co mogłoby przeszkodzić im w wejściu do Królestwa
                    ) Boże
                    ) ) go, a
                    ) ) ) ni
                    ) ) ) grzech Adama, ani grzech osobisty, ani skutki grzechu, wśród których
                    ) najci
                    ) ) ęższy
                    ) ) ) m
                    ) ) ) jest oddzielenie od Boga.”
                    ) )
                    ) ) Po nim jest artykul 1264.
                    ) ) "W ochrzczonym pozostaja jednak pewne doczesne konsekwencje grzechu (...),
                    ) a
                    ) ) takze sklonnosc do grzechu...
                    ) ) W artykule 1272 jest napisane:
                    ) ) "Chrzest opieczetowuje chrzescijanina niezatartym duchowym znamieniem jego
                    )
                    ) ) przynaleznosci do Chrystusa. Znamienia tego nie wymazuje zaden grzech, cho
                    ) ciaz
                    ) ) z
                    ) ) powodu grzechu chrzest moze nie przynosic owocow zbawienia".
                    ) )
                    )
                    ) Czy nie widzisz Oko, że ten artykuł jest w sprzeczności z art. 30 Deklaracji o
                    ) Usprawiedliwieniu oraz z artykułem 1263 Katechizmu Katolickiego.
                    )
                    ) Par.30. "Katolicy uważają, że łaska Jezusa Chrystusa udzielona w Chrzcie usuwa
                    ) wszystko, co jest grzechem "we właściwym znaczeniu" i co jest "godne potępienia
                    ) ".
                    )
                    ) Jeśli usuwa wszystko, co jest grzechem, to po chrzcie w człowieku nie powinno
                    ) być ‘skłonności do grzechu’
                    )
                    ) Art. „1263 Chrzest odpuszcza wszystkie grzechy, grzech pierworodny i wszy
                    ) stkie
                    ) ) grzechy osobiste, a także wszelkie kary za grzech.
                    )
                    ) Jakie grzechy osobiste niemowlęcia usuwa chrzest? – Te, które już popełni
                    ) ł, czy
                    ) te, które dopiero popełni?
                    ) Według art. 30, po chrzcie nie powinien już popełnić żadnych grzechów, gdyż
                    ) chrzest usuwa ‘wszystko co jest grzechem.’
                    )
                    )
                    ) ) )
                    ) ) ) Niesamowite! Jeśli chrzest ‘usuwa wszystko, co jest grzechem
                    ) 217; to ka
                    ) ) ) tolicy powinni
                    ) ) ) być bezgrzeszni. Moje obserwacje są inne. Nie spotkałem jeszcze bezgr
                    ) zeszn
                    ) ) ego
                    ) ) ) katolika.
                    ) )
                    ) ) Ja nie slyszalem o zadnym bezgrzesznym czlowieku oprocz Chrytusa.
                    ) )
                    )
                    ) Tutaj się zgadzamy.
                    )
                    ) Analogia o małżeństwie w odniesieniu do chrztu i jego skutków jest zupełnie
                    ) chybiona.
                    )
                    ) Pozdrawiam serdecznie,
                    ) Jerzy
                    )
                    )
                    )
                    Oj, Jerzy, Jerzy... Zachowujesz sie wobec Katechizmu dokladnie tak, jak ateisci
                    wobec Biblii - z wypiekami na twarzy szukaja sprzecznosci i co chwile oglaszaja
                    swiatu, ze cos jest z czyms sprzeczne i nielogiczne.
                    Jakie byla historyczna przyczyna chrztu niemowlat, dobrze wiesz. Oczywiscie
                    wspolczesnie moglibysmy stworzyc uklad, w ktorym rodzice chrzcza niemowle z wody,
                    a pelne przyjecie sakramentu odbywa sie w okresie swiadomym. Ale to chyba bylaby
                    schizofrenia.
                    Widzisz, ja jestem taki podworkowy filozof. Uwielbiam porownania z zycia i bardzo
                    mi odpowiada dydaktyka Chrystusa. Natomiast nie przepadam za dyskusjami
                    faryzeuszy z saduceuszami (chodzi mi tylko o metodologie). Moim zdaniem przyklad
                    z malzenstwem, jak i z bankiem (zwyklym ziemskim bankiem typu PKO) byl dobry. Ale
                    moze siegne do przypowiesci o siewcy.
                    Moim zdaniem kaplan to pomocnik siewcy, sluga. Natomiast chrzest powoduje, ze
                    gleba nadaje sie do uprawy. Bez tego - ziarno moze wzrosnac, ale sie
                    wystarczajaco nie zakorzeni.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: Jerzy Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.02, 12:09
                      Gość portalu: oko napisał(a):

                      > )
                      > Oj, Jerzy, Jerzy... Zachowujesz sie wobec Katechizmu dokladnie tak, jak ateisci
                      >
                      > wobec Biblii - z wypiekami na twarzy szukaja sprzecznosci i co chwile oglaszaja
                      >
                      > swiatu, ze cos jest z czyms sprzeczne i nielogiczne.
                      > Jakie byla historyczna przyczyna chrztu niemowlat, dobrze wiesz. Oczywiscie
                      > wspolczesnie moglibysmy stworzyc uklad, w ktorym rodzice chrzcza niemowle z wod
                      > y,
                      > a pelne przyjecie sakramentu odbywa sie w okresie swiadomym. Ale to chyba bylab
                      > y
                      > schizofrenia.
                      > Widzisz, ja jestem taki podworkowy filozof. Uwielbiam porownania z zycia i bard
                      > zo
                      > mi odpowiada dydaktyka Chrystusa. Natomiast nie przepadam za dyskusjami
                      > faryzeuszy z saduceuszami (chodzi mi tylko o metodologie). Moim zdaniem przykla
                      > d
                      > z malzenstwem, jak i z bankiem (zwyklym ziemskim bankiem typu PKO) byl dobry. A
                      > le
                      > moze siegne do przypowiesci o siewcy.
                      > Moim zdaniem kaplan to pomocnik siewcy, sluga. Natomiast chrzest powoduje, ze
                      > gleba nadaje sie do uprawy. Bez tego - ziarno moze wzrosnac, ale sie
                      > wystarczajaco nie zakorzeni.
                      > Pozdrawiam

                      Oj Oko, Oko ... Próbujesz bagatelizować sprzeczności i absurdy związane z
                      katolicką nauką o chrzcie.
                      Dlaczego uważasz, że chrzest w okresie świadomym byłby schizofrenią?
                      Czy nie jest raczej schizofrenią twierdzenie, że chrzest (niemowlęcia) wybawia go
                      od grzechu, a następnie obrona tej nauki, choć obrzęd chrztu nie był skuteczny w
                      wybawieniu od grzechu jeszcze ani razu?

                      Wybacz, kolejna twoja analogia nie trzyma się kupy.

                      Pan Jezus posłużył się przypowieścią o siewcy, ale żaden z jej elementów nie
                      odnosił się do chrztu.

                      Mat 13,3 I mówił do nich wiele w podobieństwach. I rzekł: Oto wyszedł
                      siewca, aby siać.
                      13,4 A gdy siał, padły niektóre ziarna na drogę i przyleciało ptactwo i
                      zjadło je.
                      13,5 Inne zaś padły na grunt skalisty, gdzie nie miały wiele ziemi, i szybko
                      powschodziły, gdyż gleba nie była głęboka.
                      13,6 A gdy wzeszło słońce, zostały spieczone, a że nie miały korzenia, uschły.
                      13,7 A inne padły między ciernie, a ciernie wyrosły i zadusiły je.
                      13,8 Jeszcze inne padły na dobrą ziemię i wydały owoc, jedne stokrotny,
                      drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny.
                      13,9 Kto ma uszy, niechaj słucha.

                      13,18 Wysłuchajcie więc podobieństwa o siewcy.
                      13,19 Do każdego, kto słucha słowa o Królestwie i nie rozumie, przychodzi Zły
                      i porywa to, co zasiano w jego sercu: to jest ten, kto jest posiany na drogę.
                      13,20 A posiany na gruncie skalistym, to ten, kto słucha słowa i zaraz z
                      radością je przyjmuje,
                      13,21 ale nie ma w sobie korzenia, nadto jest niestały i gdy przychodzi ucisk
                      lub prześladowanie dla słowa, wnet się gorszy.
                      13,22 A posiany między ciernie, to ten, który słucha słowa, ale umiłowanie
                      tego świata i ułuda bogactwa zaduszają słowo i plonu nie wydaje.
                      13,23 A posiany na dobrej ziemi, to ten, kto słowa słucha i rozumie; ten
                      wydaje owoc: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, a inny
                      trzydziestokrotny.


                      Albo inne podobieństwo:
                      Mat 13,24 Inne podobieństwo podał im, mówiąc: Podobne jest Królestwo
                      Niebios do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli.
                      13,25 A kiedy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel i nasiał kąkolu
                      między pszenicę, i odszedł.
                      13,26 A gdy zboże podrosło i wydało owoc, wtedy się pokazał i kąkol.
                      13,27 Przyszli więc słudzy gospodarza i powiedzieli mu: Panie, czy nie
                      posiałeś dobrego nasienia na swojej roli? Skąd więc ma ona kąkol?
                      13,28 A on im rzekł: To nieprzyjaciel uczynił. A słudzy mówią do niego: Czy
                      chcesz więc, abyśmy poszli i wybrali go?
                      13,29 A on odpowiada: Nie! Abyście czasem wybierając kąkol, nie powyrywali
                      wraz z nim i pszenicy.
                      13,30 Pozwólcie obydwom róść razem aż do żniwa. A w czasie żniwa powiem
                      żeńcom: Zbierzcie najpierw kąkol i powiążcie go w snopki na spalenie, a pszenicę
                      zwieźcie do mojej stodoły.

                      W Obydwu podobieństwach nasieniem jest Słowo Boże. Nie ma tutaj wzmianki o
                      chrzcie. Drugie podobieństwo mówi też o kąkolu – o fałszywej nauce. Katolicka
                      nauka o chrzcie (i nie tylko) jest właśnie takim kąkolem.

                      Oko, według ciebie (i katolicyzmu), chrzest jest pewnym magicznym obrzędem
                      dokonującym wybawiającym człowieka od grzechu bądź przygotowującym jego duszę pod
                      zasiew Słowa Bożego. (Czyż nie tak?)
                      Słowo Boże ma wydać plon w życiu człowieka. Nie chciałbym generalizować, ale
                      jakie plony wydaje ta nauka w życiu naszego narodu karmionego nasieniem
                      katolicyzmu?

                      Ludzie wierząc w uczciwość kapłanów – w tym sensie, że oferowane przez nich
                      usługi kapłańskie jak obrzędy i sakramenty są skuteczne do zbawienia – żyją jak
                      żyją, ufając, że kapłan poprzez swoje obrzędy przeprowadzi ich do nieba, skróci
                      męki w czyśćcu, ...
                      Czyż to nie kąkol?

                      Pozdrawiam,
                      Jerzy


                      • Gość: oko Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? IP: *.chello.pl 09.02.02, 12:51
                        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                        > Oj Oko, Oko ... Próbujesz bagatelizować sprzeczności i absurdy związane z
                        > katolicką nauką o chrzcie.

                        O: Nie bagatelizuje. Ja ich po prostu nie widze, tak samo jak nie widze
                        sprzecznosci w Biblii, a jak wiesz ateisci kochaja sie na te rzekome sprzecznosci
                        powolywac.

                        > Dlaczego uważasz, że chrzest w okresie świadomym byłby schizofrenią?

                        O: Uwazam, ze schizofrenia bylby chrzest z wody w dziecinstwie i pełny w okresie
                        swiadomym.

                        > Czy nie jest raczej schizofrenią twierdzenie, że chrzest (niemowlęcia) wybawia
                        > go
                        > od grzechu, a następnie obrona tej nauki, choć obrzęd chrztu nie był skuteczny
                        > w
                        > wybawieniu od grzechu jeszcze ani razu?

                        O: Tlumaczylem juz, jak rozumiem slowa katechizmu. Chrzest pozwala isc droga
                        Chrystusa. To, ze czlowiek grzeszy, jest jego wola. Czy chrzest w zyciu dojrzlym
                        uwalnia od grzechu?
                        >
                        > Wybacz, kolejna twoja analogia nie trzyma się kupy.
                        >
                        > Pan Jezus posłużył się przypowieścią o siewcy, ale żaden z jej elementów nie
                        > odnosił się do chrztu.
                        >
                        > Mat 13,3 I mówił do nich wiele w podobieństwach. I rzekł: Oto wyszedł
                        > siewca, aby siać.
                        > 13,4 A gdy siał, padły niektóre ziarna na drogę i przyleciało ptactwo i
                        > zjadło je.
                        > 13,5 Inne zaś padły na grunt skalisty, gdzie nie miały wiele ziemi, i szybko
                        > powschodziły, gdyż gleba nie była głęboka.
                        > 13,6 A gdy wzeszło słońce, zostały spieczone, a że nie miały korzenia, uschły.
                        > 13,7 A inne padły między ciernie, a ciernie wyrosły i zadusiły je.
                        > 13,8 Jeszcze inne padły na dobrą ziemię i wydały owoc, jedne stokrotny,
                        > drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny.
                        > 13,9 Kto ma uszy, niechaj słucha.
                        >
                        > 13,18 Wysłuchajcie więc podobieństwa o siewcy.
                        > 13,19 Do każdego, kto słucha słowa o Królestwie i nie rozumie, przychodzi Zły
                        > i porywa to, co zasiano w jego sercu: to jest ten, kto jest posiany na drogę.
                        > 13,20 A posiany na gruncie skalistym, to ten, kto słucha słowa i zaraz z
                        > radością je przyjmuje,
                        > 13,21 ale nie ma w sobie korzenia, nadto jest niestały i gdy przychodzi ucisk
                        > lub prześladowanie dla słowa, wnet się gorszy.
                        > 13,22 A posiany między ciernie, to ten, który słucha słowa, ale umiłowanie
                        > tego świata i ułuda bogactwa zaduszają słowo i plonu nie wydaje.
                        > 13,23 A posiany na dobrej ziemi, to ten, kto słowa słucha i rozumie; ten
                        > wydaje owoc: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, a inny
                        > trzydziestokrotny.
                        >
                        >
                        > Albo inne podobieństwo:
                        > Mat 13,24 Inne podobieństwo podał im, mówiąc: Podobne jest Królestwo
                        > Niebios do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli.
                        > 13,25 A kiedy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel i nasiał kąkolu
                        > między pszenicę, i odszedł.
                        > 13,26 A gdy zboże podrosło i wydało owoc, wtedy się pokazał i kąkol.
                        > 13,27 Przyszli więc słudzy gospodarza i powiedzieli mu: Panie, czy nie
                        > posiałeś dobrego nasienia na swojej roli? Skąd więc ma ona kąkol?
                        > 13,28 A on im rzekł: To nieprzyjaciel uczynił. A słudzy mówią do niego: Czy
                        > chcesz więc, abyśmy poszli i wybrali go?
                        > 13,29 A on odpowiada: Nie! Abyście czasem wybierając kąkol, nie powyrywali
                        > wraz z nim i pszenicy.
                        > 13,30 Pozwólcie obydwom róść razem aż do żniwa. A w czasie żniwa powiem
                        > żeńcom: Zbierzcie najpierw kąkol i powiążcie go w snopki na spalenie, a pszenic
                        > ę
                        > zwieźcie do mojej stodoły.
                        >
                        > W Obydwu podobieństwach nasieniem jest Słowo Boże. Nie ma tutaj wzmianki o
                        > chrzcie. Drugie podobieństwo mówi też o kąkolu – o fałszywej nauce. Katol
                        > icka
                        > nauka o chrzcie (i nie tylko) jest właśnie takim kąkolem.

                        O: A nie przyszlo ci nigdy do glowy, ze moze ty jestes takim kakolem? Latwo
                        ferujesz wyroki. Co do obu przypowiesci - oczywiscie, ze chodzi o Slowo Boze.
                        Wysluchac Go i nawet zrozumiec moze kazdy - ale tylko ochrzczony, czyli wlaczony
                        we wspolnote Chrystusa wyda plon i odrozni kakol wsrod zboz.
                        >
                        > Oko, według ciebie (i katolicyzmu), chrzest jest pewnym magicznym obrzędem

                        O: Dla ateistow wszystkie obrzedy, czynosci, slowa zwiazane z jakakolwiek religia
                        sa magia. Ja uwazam, ze jesli muzulmanin wierzy, iz pielgrzymka do Mekki cos mu
                        daje i idzie na te pielgrzymke z czystym sercem i szczera checia - to uzyska to,
                        czego oczekiwal.

                        > dokonującym wybawiającym człowieka od grzechu bądź przygotowującym jego duszę p
                        > od
                        > zasiew Słowa Bożego. (Czyż nie tak?)

                        O: Czyniac go POTENCJALNIE zdolnym do bycia nasladowca Chrystusa w dziele
                        bezgrzesznego zycia.

                        > Słowo Boże ma wydać plon w życiu człowieka. Nie chciałbym generalizować, ale
                        > jakie plony wydaje ta nauka w życiu naszego narodu karmionego nasieniem
                        > katolicyzmu?

                        O: Argument ab absurdum. Po pierwsze - pokaz mi narod i religie, ktora nigdy nie
                        wydala zlego owocu. Po drugie - nie mozemy nic orzec na temat, jaki bylby nasz
                        narod, gdyby wyznawal inna religie. Po trzecie - zdaje sie, ze nie dostrzegasz
                        tysiecy ludzi dobrej woli zyjacych wspolczesnie i w przeszlosci w Polsce. To, co
                        czynisz to wybiorcze traktowanie rzeczywistosci i generalizowanie owej
                        wybiorczosci.

                        >
                        > Ludzie wierząc w uczciwość kapłanów – w tym sensie, że oferowane przez ni
                        > ch
                        > usługi kapłańskie jak obrzędy i sakramenty są skuteczne do zbawienia – ży
                        > ją jak
                        > żyją, ufając, że kapłan poprzez swoje obrzędy przeprowadzi ich do nieba, skróci
                        >
                        > męki w czyśćcu, ...

                        O: Ja wierze w zwykla ludzka uczciwosc. I nie odmawiam jej nikomu konkretnie,
                        dopoki nie mam dowodow, a nigdy - calej grupie. Natomiast wiem, ze wszystko
                        zawdzieczam Bogu. I wiem rowniez, ze bez pomocy ludzij dobrej woli, bym do Boga
                        nie dotarl. Wszyscy, ktorzy pomogli mi dotrzec w to miejsce, w ktorym jestem w
                        tej chwili wierzyli podobnie jak ja teraz. I to jest dla mnie dowod - zwykle
                        ludzkie swiadectwa skladane dzien po dniu. A nie wywody uczonych w Pismie. Uczeni
                        maja to do siebie, ze czesto nauka staje sie dla nich wazniejsza od Pisma.

                        > Czyż to nie kąkol?

                        O: A moze podwazanie zaufania do kaplanow to kakol? Nie, nie moze - na pewno.
                        Nawet jesli twoje intencje z subiektywnego punktu widzenia sa dobre, to
                        obiektywnie sa zle. Narod pozbawiony przewodnikow, to narod slepy. Nie
                        przypadkiem wszyscy nasi wrogowie polityczni zwalczali elity narodu.
                        >
                        > Pozdrawiam,
                        > Jerzy

                        Ja rowniez

                        • Gość: Jerzy Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.02, 01:09
                          Gość portalu: oko napisał(a):

                          > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                          >
                          > > Oj Oko, Oko ... Próbujesz bagatelizować sprzeczności i absurdy związane z
                          > > katolicką nauką o chrzcie.
                          >
                          > O: Nie bagatelizuje. Ja ich po prostu nie widze, tak samo jak nie widze
                          > sprzecznosci w Biblii, a jak wiesz ateisci kochaja sie na te rzekome sprzecznos
                          > ci powolywac.

                          Zostawmy ateistów. Nie o nich tutaj mowa. Dyskutujemy o sakramentach i mocy,
                          którą się im przypisuje. Dziwne, że nie potrafisz dostrzec w nich sprzeczności
                          i ... absurdów.

                          >
                          > > Dlaczego uważasz, że chrzest w okresie świadomym byłby schizofrenią?
                          >
                          > O: Uwazam, ze schizofrenia bylby chrzest z wody w dziecinstwie i pełny w okresi
                          > e swiadomym.
                          >
                          > > Czy nie jest raczej schizofrenią twierdzenie, że chrzest (niemowlęcia) wyb
                          > awia go
                          > > od grzechu, a następnie obrona tej nauki, choć obrzęd chrztu nie był skute
                          > czny
                          > > w
                          > > wybawieniu od grzechu jeszcze ani razu?
                          >
                          > O: Tlumaczylem juz, jak rozumiem slowa katechizmu. Chrzest pozwala isc droga
                          > Chrystusa. To, ze czlowiek grzeszy, jest jego wola. Czy chrzest w zyciu dojrzly
                          > m
                          > uwalnia od grzechu?

                          Czy twoje zrozumienie katechizmu to oficjalna wykładnia KK czy twoje pobożne
                          życzenia, aby tak było?
                          Według KK chrzest wybawia od grzechu i od otchłani niemowląt. Skoro piszesz, to,
                          że człowiek grzeszy jest jego wolą, to znaczy, że wola człowieka nie została
                          wybawiona od grzechu.

                          Chrzest ani w niemowlęctwie, ani w dojrzałym życiu nie uwalnia od grzechu.
                          Chrzest w Biblii miał inne znaczenie - przez chrzest człowwiek publicznie i
                          świadomie wyznawał, że 'chce umrzeć' dla grzechu i 'powstać do nowego życia' w
                          Chrystusie.

                          Rzymian 6,3 Czy nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w
                          śmierć jego zostaliśmy ochrzczeni?
                          6,4 Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak
                          Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie
                          prowadzili.

                          >
                          > O: A nie przyszlo ci nigdy do glowy, ze moze ty jestes takim kakolem? Latwo
                          > ferujesz wyroki.

                          Ferowanie wyroków nie przychodzi mi łatwo - wymaga długiego czasu studiowania
                          Biblii i tego, czego uczą kościoły. Przez lata poznawania Biblii dochodziłem
                          coraz bardziej do przekonania, że katolicyzm uczy i praktykuje rzeczy, które są
                          zaprzeczeniem nauki Jezusa Chrystusa. Moje wypowiedzi, czy wyroki, nie są
                          pochopne, jak ci się wydaje.

                          Co do obu przypowiesci - oczywiscie, ze chodzi o Slowo Boze.
                          > Wysluchac Go i nawet zrozumiec moze kazdy - ale tylko ochrzczony, czyli wlaczo
                          > ny
                          > we wspolnote Chrystusa wyda plon i odrozni kakol wsrod zboz.

                          Tutaj czynisz z chrztu magiczny obrzęd, uzdalniający człowieka do odróżnienia
                          prawdy od fałszu.

                          Drugi błąd, czynisz z chrztu obrzęd, przez który człowiek staje się
                          chrześcijaninem. (Tutaj jakbym słyszał pewnego Jezuitę z programu Credo).

                          Nazwa chrześcijanin nie wywodzi się od słowa chrzest, ale od wyznawania wiary w
                          Jesusa Chrystusa. Po raz pierwszy została użyta w Antiochii:

                          Dzieje 11:26 ... w Antiochii też nazwano po raz pierwszy uczniów chrześcijanami.

                          > >
                          > > Oko, według ciebie (i katolicyzmu), chrzest jest pewnym magicznym obrzędem
                          >
                          > O: Dla ateistow wszystkie obrzedy, czynosci, slowa zwiazane z jakakolwiek relig
                          > ia sa magia.

                          Niestety, katolicyzm utwierdza ich w tym przekonaniu.

                          > Ja uwazam, ze jesli muzulmanin wierzy, iz pielgrzymka do Mekki cos mu
                          > daje i idzie na te pielgrzymke z czystym sercem i szczera checia - to uzyska to,
                          > czego oczekiwal.

                          Chyba nie masz pojęcia, czym jest Islam. A właściwie, po tym, co papież
                          powiedział w Kazachstanie, że chrześcijanie i muzułmanie modlą sie do tego samego
                          Boga, to nie powinienem sie dziwić twoim poglądom. ŻYjesz w iluzji swoich
                          przekonań religijnych i akcpetujesz iluzje innych. Nie akceptujesz wezwania do
                          trzeźwego myślenia w sprawach wiary.

                          > O: Czyniac go POTENCJALNIE zdolnym do bycia nasladowca Chrystusa w dziele
                          > bezgrzesznego zycia.

                          Znowu o tym potencjale bezgrzeszności wynikającym ze chrztu.
                          Czy komus udało się juz zrealizować ten potencjał?

                          >
                          > > Słowo Boże ma wydać plon w życiu człowieka. Nie chciałbym generalizować,
                          > ale
                          > > jakie plony wydaje ta nauka w życiu naszego narodu karmionego nasieniem
                          > > katolicyzmu?
                          >
                          > O: Argument ab absurdum. Po pierwsze - pokaz mi narod i religie,
                          > ktora nigdy nie wydala zlego owocu.

                          Uważasz, że mój argument jest absurdalny?

                          Pan Jezus mówił cos o poznawaniu drzewa po jego owocach:
                          Mat 12,33 Zasadźcie drzewo dobre, to i owoc będzie dobry, albo zasadźcie
                          drzewo złe, to i owoc będzie zły; albowiem z owocu poznaje się drzewo.

                          Katolicyzm z jednej strony zawłaszcza sobie prawo do całego narodu, ale nie chce
                          się przyznać się do swego udziału w upadku moralnym narodu. Kapłanom bardziej
                          idzie o robudowę życia obrzędowego, niz duchowego i moralnego. Związek między
                          religijnością (zdrową bądź obłudną) a moralnością nadaje się na osobny wątek
                          duskusyjny.

                          > Po drugie - nie mozemy nic orzec na temat, jaki bylby nasz
                          > narod, gdyby wyznawal inna religie.

                          Gdyby naród wyznawał chrześcijaństwo biblijne, nasze morale na pewno byłoby inne.

                          > Po trzecie - zdaje sie, ze nie dostrzegasz
                          > tysiecy ludzi dobrej woli zyjacych wspolczesnie i w przeszlosci w Polsce. To, c
                          > o
                          > czynisz to wybiorcze traktowanie rzeczywistosci i generalizowanie owej
                          > wybiorczosci.

                          Dostrzegam ludzi dobrej woli - choćby Jurka Owsiaka albo panią Chojecką - dużo
                          robią dla ludzi w potrzebie. Ich służba ma poparcie milionów. Dostrzegam to.
                          Jednakże dobre czyny nie zbawią ludzi dobrej woli. Oni tak samo potrzebuja
                          zdrowego nauczania ewangelii.

                          >
                          > O: Ja wierze w zwykla ludzka uczciwosc. I nie odmawiam jej nikomu konkretnie,
                          > dopoki nie mam dowodow, a nigdy - calej grupie.

                          Ja też mam skłonność do wiary w ludzką uczciwość, jednak mam problem z
                          katolickimi kapłanami - czy fałśzywe nauki głoszą świadomie, czy nieświadomie.
                          Jeśli świadomie, to biada im. Jeśli nieświadomie, to są ślepymi przewodnikami dla
                          ludzi szukających Boga.

                          > Natomiast wiem, ze wszystko
                          > zawdzieczam Bogu. I wiem rowniez, ze bez pomocy ludzij dobrej woli, bym do Boga
                          > nie dotarl. Wszyscy, ktorzy pomogli mi dotrzec w to miejsce, w ktorym jestem w
                          > tej chwili wierzyli podobnie jak ja teraz. I to jest dla mnie dowod - zwykle
                          > ludzkie swiadectwa skladane dzien po dniu. A nie wywody uczonych w Pismie. Ucze
                          > ni
                          > maja to do siebie, ze czesto nauka staje sie dla nich wazniejsza od Pisma.

                          Jaka nauka staje się ważniejsza od Pisma?
                          Dla papieża i kapłanów Tradycja jest ważniejsza od Pisma.
                          >
                          > > Czyż to nie kąkol?

                          W odniesieniu do Tradycji, to rzeczywiście kąkol.
                          >
                          > O: A moze podwazanie zaufania do kaplanow to kakol? Nie, nie moze - na pewno.

                          Moim celem nie jest podważanie zaufania do kapłanów katolickich, ale wzywanie do
                          zaufania jedynemu kapłanowi, Jezusowi Chrystusowi i temu co on uczynił.
                          Kapłanom katolickim wydaje się że mogą 'dysponować' ofiarą Jezusa jak również
                          Duchem Świętym (sakrament bierzmowania).

                          > Nawet jesli twoje intencje z subiektywnego punktu widzenia sa dobre, to
                          > obiektywnie sa zle. Narod pozbawiony przewodnikow, to narod slepy. Nie
                          > przypadkiem wszyscy nasi wrogowie polityczni zwalczali elity narodu.

                          Naród obdarzony 'ślepymi' przewodnikami razem z nimi w dół wpadnie. Pan Jezus
                          wzywał ludzi, aby zostawili ślepych przewodników:

                          Mat 15,14 Zostawcie ich! Ślepi są przewodnikami ślepych, a jeśli ślepy
                          ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną.

                          PS?
                          Oko, jesteś na etacie w dyskusjach na Forum?


                          • Gość: oko Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? IP: *.chello.pl 10.02.02, 14:19
                            Jerzy, czy PS. mial sugerowac, zebym nie odpowiadal? Jesli nie, to czemu mial
                            sluzyc? Odebralem to jako zlosliwosc.
                            Mam prosbe - ja wystepuje w tej dyskusji z otwarta przylbica. Badz tak mily
                            uchylic swojej. Na wszystkich watkach unikasz samookreslenia. A to jest
                            istotne. Swoje poglady okreslasz glownie przez negacje, a ja nie mam czasu
                            studiowac wszystkich doktryn, zeby odgadnac, jakiego jestes wyznania. W tej
                            chwili nie pasujesz mi do zadnego. Mam wrazenie, ze nalezych do tych, ktorzy
                            uwazaja, ze sami, z Biblia w reku znajda (znalezli) droge do Boga. Ja w taka
                            droge nie wierze, choc nie przeszkadza mi to, ze ktos ma takie nadzieje.
                            Natomiast przeszka mi twoje poczucie wyzszosci, jakie przejawiasz wobec ludzi
                            wierzacych inaczej. Moge dyskutowac, nawracac sie nie dam.
                            Wiec prosze o odpowiedz na dwa proste pytania:
                            1) Kim jestes?
                            2) Co chcesz osiagnac?
                            Pozdrawiam
                            • Gość: Jerzy Re: Czy chrzest wyzwala od grzechu? IP: 213.76.16.* 11.02.02, 14:25
                              Gość portalu: oko napisał(a):

                              > Jerzy, czy PS. mial sugerowac, zebym nie odpowiadal? Jesli nie, to czemu mial
                              > sluzyc? Odebralem to jako zlosliwosc.

                              Niepotrzebnie. Widziałem tylko, że jesteś bardzo aktywny w wielu dyskusjach, tak
                              więc zacząłem cie przypisywać do grona etatowych apologetów katolickich na tym
                              forum.

                              > Mam prosbe - ja wystepuje w tej dyskusji z otwarta przylbica. Badz tak mily
                              > uchylic swojej. Na wszystkich watkach unikasz samookreslenia. A to jest
                              > istotne.
                              Ja swoją przyłbicę też otkryłęm od samego początku:
                              Jestem chrześcijaninem. Wierzę, że Jezus Chrystus zmarł za moje grzechy i
                              zmartwychwstał, że jest jedynym pośrednikiem do jedynego Ojca Świętego, który
                              jest w niebie.


                              > Swoje poglady okreslasz glownie przez negacje, a ja nie mam czasu
                              > studiowac wszystkich doktryn, zeby odgadnac, jakiego jestes wyznania. W tej
                              > chwili nie pasujesz mi do zadnego.

                              Nieprawda. Owszem, neguję dogmaty katolickie, ale na ogół pokazuję, co mówi
                              Biblia. Często było na odwrót: ja cytowałem, co mówi Biblia, a apologeci
                              katoliccy to negowali. Często musiałem im odświeżać pamięć, bo nie pamiętali,
                              czego uczy katechizm katolicki.
                              Skoro ci nie pasuję do żadnego wyznania ... zrób ssobie jeszcze jedną szufladkę,
                              np. chrześcijanin biblijny.


                              > Mam wrazenie, ze nalezych do tych, ktorzy
                              > uwazaja, ze sami, z Biblia w reku znajda (znalezli) droge do Boga. Ja w taka
                              > droge nie wierze, choc nie przeszkadza mi to, ze ktos ma takie nadzieje.

                              Tutaj przeczysz apostołowi Janowi, który swoja ewangelię tak kończy:
                              Jan 20,30 I wiele innych cudów uczynił Jezus wobec uczniów, które nie są
                              spisane w tej księdze;
                              20,31 te zaś są spisane, abyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem
                              Boga, i abyście wierząc mieli żywot w imieniu jego.




                              > Natomiast przeszka mi twoje poczucie wyzszosci, jakie przejawiasz wobec ludzi
                              > wierzacych inaczej. Moge dyskutowac, nawracac sie nie dam.

                              Wybacz to moje 'poczucie wyższości' - na ogół apologeci katoliccy próbowali
                              przypisywać mi niewiedzę, potem szydzili z moich poglądów, a jeśli i to nie
                              pomagało, pojawia się oskarżenie o poczucie wyższości.
                              Oko, ja wiem, co ja wiem. Czy to jest złe? Prosiłem apologetów katolickich -
                              chićby w wątku - Do apologetów katolickich - aby przedstawili materiał dowodowy
                              obalający poglądy, które przedstawiłem. Na razie takich nie przedłożono. Jestem
                              otwarty na dyskusję.


                              > Wiec prosze o odpowiedz na dwa proste pytania:
                              > 1) Kim jestes?
                              Odpowieidziałem juz wyżej.

                              > 2) Co chcesz osiagnac?

                              Aby Polacy zaczęli traktować Biblię poważnie, odwrócili się od swego
                              bałwochwalstwa, papolatrii i upadku moralnego, aby Jezus był honorowany jako
                              jedyny pośrednik do Pana Boga, a jego ofiara, jako doskonałe dzieło zbawienia.

                              > Pozdrawiam

                              Ja również

                              Jerzy
    • kwojtyla Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? 06.02.02, 07:19
      TAK! szczegolnie jak sa dobrze oplacone!
      JP II
    • Gość: Jerzy Czy chrzest wybawia od &# 8216;otchłani niemowląt&# 8217;? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.02, 12:53
      Czy chrzest wybawia od ‘otchłani niemowląt’?

      Z doktryną chrztu wiąże się nauka o czyśćcu, a raczej z ‘otchłanią niemowląt’
      według której, „dzieci, które zeszły z tego świata bez Chrztu św. pozbawione są
      uszczęśliwiającego oglądania Boga, lecz nie ponoszą żadnych mąk, które są
      udziałem dusz przebywających w czyśćcu i w piekle”.

      Takie było nauczanie KK przez wieki, ale ... Katechizm Katolicki wydaje się
      odchodzić od tej nauki, gdyż artykuł 1261 mówi:

      1261 Jeśli chodzi o dzieci zmarłe bez chrztu, Kościół może tylko polecać je
      miłosierdziu Bożemu, jak czyni to podczas przeznaczonego dla nich obrzędu
      pogrzebu. Istotnie, wielkie miłosierdzie Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie
      zostali zbawieni, i miłość Jezusa do dzieci, która kazała Mu
      powiedzieć: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im"
      (Mk 10,14), pozwalają nam mieć nadzieję, że istnieje jakaś droga zbawienia dla
      dzieci zmarłych bez chrztu (emf. moja). Tym bardziej naglące jest wezwanie
      Kościoła, by nie przeszkadzać małym dzieciom przyjść do Chrystusa przez dar
      chrztu świętego.

      Artykuł 1261 zaskoczył mnie. Oznacza bowiem, że KRK, który chlubi się
      niezmiennością swojej nauki, odszedł od nauki o otchłani niemowląt (limbus
      puerorum).

      To jak to jest z tym chrztem, zbawia on od grzechu? Czy zbawia niemowlęta
      od ‘otchłani niemowląt?’ Czy jest w Biblii jakaś wzmianka na temat takowej
      otchłani?

      I jeszcze jedno, czy jest związek pomiędzy tą nauką a panowaniem nad sumieniami
      i portfelami ludzi?

      Jerzy
    • Gość: Kagan Co znika z forum... IP: *.vic.bigpond.net.au 07.02.02, 15:01
      ... gdyby z Forum NIE znikaly takie watki jak ten:
      Ojciec Swiety na Forum GW
      kwojtyla@poczta.gazeta.pl

      Rodacy moi mili!
      Od dzisiaj od czasu do czasu bedziecie mogli poczytac moj glos na tym Forum.
      Jak widzicie, Watykan idzie z duchem czasu, a wasz Ojciec Swiety jest
      bardzo rad, ze bedzie mogl glosic Slowo Boze poprzez Internet!
      Do rychlego spotkania na WWW!
      Niech Bedzie Blogoslawiony!
      Wasz
      K. Wotyla, Ojciec Sw.

      Re: Ojciec Swiety na Forum GW adres: *.net.uta.at
      Gość portalu: debil

      ales palant!
      idz do specjalisty ,niech ci pomoze. a poza tym pewnie jestes
      katolikiem /oficjalnie/, wiec zastanow sie czy przypadkiem nie potrzebujesz
      skorzystac ze szpitala katolickiego /w RP takie juz sa/.
      zycze wiecej rozumu.

      Re: Ojciec Swiety na Forum GW
      kwojtyla@poczta.gazeta.pl
      Gość portalu: debil napisał(a):
      ales palant!
      idz do specjalisty ,niech ci pomoze. a poza tym pewnie jestes
      katolikiem /oficjalnie/, wiec zastanow sie czy przypadkiem nie potrzebujesz
      skorzystac ze szpitala katolickiego /w RP takie juz sa/.
      zycze wiecej rozumu.

      APAGE SATANAS!

      Re: Ojciec Swiety na Forum GW adres: *.vic.bigpond.net.au
      Gość portalu: Kagan
      kwojtyla napisał(a):
      Gość portalu: debil napisał(a):
      ales palant!
      idz do specjalisty ,niech ci pomoze. a poza tym pewnie jestes
      katolikiem /oficjalnie/, wiec zastanow sie czy przypadkiem nie potrzebujesz
      skorzystac ze szpitala katolickiego /w RP takie juz sa/.
      zycze wiecej rozumu.
      APAGE SATANAS!

      K: Witam YH (WS) na tym Forum!
      Kagan

      Do maas! Czemu taki niewinny zart (ja to tak rozumiem)
      zostal ocenzurowany? Znow wojna?
      Przeciez pani wie, kto w niej bedzie znow osmieszony!
      • Gość: Jerzy Re: Co znika z forum... - Nie wkładaj tu tego IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.02, 12:12
        Kagan,
        Albo wchodzisz do dyskusji, albo nie wkładaj tu takich wątków, bo nie są na
        temat.

        Jerzy
    • mario2 Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? 09.02.02, 13:09
      o czym ta dyskusja??? Sami nie wiecie o czym dyskutujecie. czesc sakramentow
      morzy byc udzielana poprzez osoby swieckie: ot chocby chrzest. jeden z
      sakramentow jest udzielany sobie nawzajem: malzenstwo. Spowiedz? Smieszne.
      Poprzez wzbudzenie w sobie "zalu doskonalego " nasz pewne pojscie od razu do
      nieba! Sama formula spowiedzi zostala wymyslona przez dostojnikow kosc. kat. po
      to, by sprawowac wieksza kontrole nad motlochem! kaplanstwo?- to kastowosc i
      przekazywanie przywilejow!
      Tzw. szafarze sakramentow , ze wzglegu na niewiedze motlochu uzurpuja sobe
      prawa do ich udzielania. Robia to tylko i wylacznie ze wzgledu na kase. To
      jedyne co ich interesuje. Reszta to robienie wody z mozgu wiernym. Oczywiscie
      po to- by moc ich lepiej i skuteczniej doic!
    • Gość: Ślepiec Czy supermarkety zbawiają człowieka? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 09.02.02, 20:57
      Czy ja dobrze dojrzałem ten tytuł tego wątku czy supermarkety mogą zbawić
      człowieka?
      • Gość: Jerzy Re: Czy supermarkety zbawiają człowieka? IP: 213.76.16.* 11.02.02, 14:10
        Gość portalu: Ślepiec napisał(a):

        > Czy ja dobrze dojrzałem ten tytuł tego wątku czy supermarkety mogą zbawić
        > człowieka?

        Nie jesteś taki ślepy jak ci się wydaje. Trochę widzisz.
    • Gość: Jasiek Czujecie ten swad? IP: *.abo.wanadoo.fr 10.02.02, 06:34
      ??? SIarka??? Smola?? Spalenizna???

      Tu nie dialogu trzeba.
      Nie modlitwy nawet.
      Potrzebne egzorcyzmy.
      • Gość: Jerzy Re: Czujecie ten swad? IP: 213.76.16.* 11.02.02, 14:07
        Gość portalu: Jasiek napisał(a):

        > ??? SIarka??? Smola?? Spalenizna???
        >
        > Tu nie dialogu trzeba.
        > Nie modlitwy nawet.
        > Potrzebne egzorcyzmy.

        Witam Panie Jaśku.
        Czy we Francji nadal rozpalaja stosy dla heretyków czy to tylko tęskne
        wspomnienie świetnej przeszłości?

        A jeśli idzie o egzorcyzmy, to czytałem ostatnio, jak byłem Niemczech, że Pius
        XII próbował poprzez egzorcyzmy wypędzić szatana z Hitlera, ale mu nie wyszło. Sa
        na to podobno zeznania świadków i specjalna komisja bada ich wiarygodność.

        To wypędzanie szatana z Hitlera jakoś trudno mi pogodzić z katolicką nauką o
        chrzcie - Hitler był ochrzczony, według doktryny katolickiej, stał się:

        1267 Chrzest czyni nas członkami Ciała Chrystusa: "Jesteście nawzajem dla siebie
        członkami" (Ef 4, 25). Chrzest włącza w Kościół. Ze źródeł chrzcielnych rodzi się
        jedyny Lud Boży Nowego Przymierza, który przekracza wszystkie naturalne lub
        ludzkie granice narodów, kultur, ras i płci: "Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu
        zostali ochrzczeni, aby stanowić jedno Ciało" (1 Kor 12,13).

        Czy Hitler nadal jest pańskim współbratem w wierze?


    • Gość: pollak Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? IP: *.jgora.dialog.net.pl 10.02.02, 10:01
      Witaj Jerzy.

      Powiedz co zbawia czlowieka, wedlug Ciebie.

      Chce wiedziec.

      pozdrowionka

      Ps. Jak katecheza to katecheza ;-)
      • Gość: Jerzy Re: co / kto zbawia człowieka? IP: 213.76.16.* 11.02.02, 13:59
        Gość portalu: pollak napisał(a):

        > Witaj Jerzy.
        >
        > Powiedz co zbawia czlowieka, wedlug Ciebie.
        >
        > Chce wiedziec.
        >
        > pozdrowionka
        >
        > Ps. Jak katecheza to katecheza ;-)


        Witam, witam, po długiej przerwie.
        Długo mnie nie było na tym forum, więc miło mi spotkać ponownie adwersarzy
        poglądów, które prezentuję na tym forum. W listopadzie dostałem wirusa – musiał
        być specjalnie skonstruowany, bo obszedł wszelkie moje zabezpieczenia i mnie na
        jakiś czas unieruchomił. No cóż, bój toczymy ... komuś moje poglądy się bardzo
        nie podobały, ale znowu jestem.

        Drogi Pollaku,
        serdeczne dzięki za postawienie konstruktywnego pytania, choć jest ono trochę
        niefortunnie sformułowane.
        Pytasz, „co zbawia człowieka’ jakby chodziło o jakąś rzecz, rytuał bądź
        substancję, która mogłaby zbawić człowieka.
        Pytanie powinno brzmieć: KTO ZBAWIA CZŁOWIEKA?

        Tutaj odpowiedź jest bardzo prosta, przytoczę słowa apostoła Pawła:
        1 Tym 2,1 Przede wszystkim więc napominam, aby zanosić błagania, modlitwy,
        prośby, dziękczynienia za wszystkich ludzi,
        2,2 za królów i za wszystkich przełożonych, abyśmy ciche i spokojne życie
        wiedli we wszelkiej pobożności i uczciwości.
        2,3 JEST TO RZECZ DOBRA I MIŁA PRZED BOGIEM, ZBAWICIELEM NASZYM,
        2,4 który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy.
        2,5 ALBOWIEM JEDEN JEST BÓG, JEDEN TEŻ POŚREDNIK MIĘDZY BOGIEM A LUDŹMI,
        CZŁOWIEK CHRYSTUS JEZUS,
        2,6 który siebie samego złożył jako okup za wszystkich, aby o tym świadczono
        we właściwym czasie.
        2,7 Na to zostałem ustanowiony kaznodzieją i apostołem - prawdę mówię, nie
        kłamię - nauczycielem pogan w wierze i w prawdzie

        Dzieje 16,31 A oni rzekli: UWIERZ W PANA JEZUSA, a będziesz zbawiony, ty i
        twój dom.

        Efezjan 2,8 Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was:
        Boży to dar;
        2,9 nie z uczynków, aby się kto nie chlubił.


        Jak widzisz z powyższych tekstów , tym, który zbawia człowieka, jest Bóg.
        Człowiek jest zbawiony z łaski (tutaj protestanci i katolicy maja różne
        zrozumienie; dla protestantów łaska oznacza charakter Boga, który daje
        człowiekowi to, na co nie zasłużył; katolicy przez łaskę rozumieją pewną
        substancję, która jest wlewana do duszy człowieka przez sakramenty – jeśli się
        mylę, to mnie skoryguj).
        Człowiek nie jest zbawiony przez uczynki – ani swoje, ani te, wypełniane przez
        kapłana katolickiego.

        Tyle, jeśli idzie o pytanie Kto zbawia człowieka.

        Pozdrawiam,
        Jerzy,

        Czy w Karkonoszach można jeszcze pojeździć na nartach
        • Gość: Jerzy Re: co / kto zbawia człowieka? cd. IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.02, 17:29
          W pełni utożsamiaam się z Psalmem Dawida:

          62,2 Jedynie w Bogu jest uciszenie duszy mojej, Od niego jest zbawienie
          moje.
          62,3 Tylko On jest opoką moją i zbawieniem moim, Twierdzą moją, przeto się
          nie zachwieję.
          62,4 Dopókiż wy wszyscy napadać będziecie na człowieka, by go rozbić, Jakby
          był ścianą pochyłą, zwalonym murem?
          62,5 Zaiste, zamyślają go strącić z wysoka, Lubują się w kłamstwie, Ustami
          swymi błogosławią, Ale w sercu swym złorzeczą. Sela.
          62,6 Jedynie w Bogu jest uciszenie duszy mojej, Bo w nim pokładam nadzieję
          moją!
          62,7 Tylko On jest opoką moją i zbawieniem moim, Twierdzą moją, przeto się
          nie zachwieję.
          62,8 W Bogu zbawienie moje i chwała moja; Skała mocy mojej, ucieczka moja
          jest w Bogu.
          62,9 Ufaj mu, narodzie, w każdym czasie, Wylewajcie przed nim serca wasze:
          Bóg jest ucieczką naszą!
          • Gość: k Re: co / kto zbawia człowieka? cd. IP: 212.244.77.* 13.02.02, 07:49
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > W pełni utożsamiaam się z Psalmem Dawida:
            >
            Ja też.
            • Gość: k Re: ZAPRAWDĘ IP: 212.244.77.* 13.02.02, 07:53
              "Zaprawdę,zaprawdę powiadam wam:
              Jeżeli nie bedziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i
              nie będziecie pili Krwi Jego,
              nie będziecie mieli życia w sobie.
              Kto spozywa Ciało i pije moją Krew,
              ma zycie wieczne, a Ja go wskrzesze w dniu ostatecznym"
              J6,53-54.
              • przyjaciel1 Re: ZAPRAWDĘ 13.02.02, 12:38
                Gość portalu: k napisał(a):

                > "Zaprawdę,zaprawdę powiadam wam:
                > Jeżeli nie bedziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i
                > nie będziecie pili Krwi Jego,
                > nie będziecie mieli życia w sobie.
                > Kto spozywa Ciało i pije moją Krew,
                > ma zycie wieczne, a Ja go wskrzesze w dniu ostatecznym"
                > J6,53-54.

                to jest "figura" NT
              • Gość: Jerzy Kto spozywa Ciało i pije moją Krew IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.02.02, 00:09
                Gość portalu: k napisał(a):

                > "Zaprawdę,zaprawdę powiadam wam:
                > Jeżeli nie bedziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i
                > nie będziecie pili Krwi Jego,
                > nie będziecie mieli życia w sobie.
                > Kto spozywa Ciało i pije moją Krew,
                > ma zycie wieczne, a Ja go wskrzesze w dniu ostatecznym"
                > J6,53-54.


                Witaj K
                Dzięki za przytoczenie tekstu, który wiąże się z Wieczerzą Pańską.

                Jak myślisz, czy ten tekst należy traktować literalnie, czy metaforycznie?
                Jeśli literalnie, to chrześcijanie, którzy uczestniczą w Wieczerzy Pańskiej są
                kanibalami, albo nawet bogożercami.
                Jeśli metaforycznie, to jak należy rozumieć ‘spożywanie ciała i krwi Jezusa’?

                Jerzy

                • Gość: Dzik Re: Kto spozywa Ciało i pije moją Krew IP: *.*.*.* 14.02.02, 17:10
                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                  > Gość portalu: k napisał(a):
                  >
                  > > "Zaprawdę,zaprawdę powiadam wam:
                  > > Jeżeli nie bedziecie spożywali Ciała Syna
                  > > Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego,
                  > > nie będziecie mieli życia w sobie.
                  > > Kto spozywa Ciało i pije moją Krew,
                  > > ma zycie wieczne, a Ja go wskrzesze w dniu
                  > > ostatecznym"
                  > > J6,53-54.
                  >
                  >
                  > Witaj K
                  > Dzięki za przytoczenie tekstu, który wiąże się z
                  > Wieczerzą Pańską.
                  >
                  > Jak myślisz, czy ten tekst należy traktować literalnie,
                  > czy metaforycznie?
                  > Jeśli literalnie, to chrześcijanie, którzy uczestniczą
                  > w Wieczerzy Pańskiej są kanibalami, albo nawet
                  > bogożercami.
                  uważaj człowiecze bo bluźnisz.
                  > Jeśli metaforycznie, to jak należy rozumieć `spożywanie
                  > ciała i krwi Jezusa'?
                  >
                  > Jerzy
                  >

                  • Gość: Jerzy Re: Kto spozywa Ciało i pije moją Krew IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.02.02, 23:52
                    Gość portalu: Dzik napisał(a):

                    > uważaj człowiecze bo bluźnisz.

                    Szanowny Dziku,
                    Nie odpowiedziałeś na pytania zawarte w moim poście, natomiast zarzucasz mi
                    bluźnierstwo.
                    Na czym ono miałoby polegać?
                    • Gość: Dzik Re: Kto spozywa Ciało i pije moją Krew IP: *.*.*.* 15.02.02, 15:55
                      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                      > Gość portalu: Dzik napisał(a):
                      >
                      > > uważaj człowiecze bo bluźnisz.
                      >
                      > Szanowny Dziku,
                      > Nie odpowiedziałeś na pytania zawarte w moim poście,
                      > natomiast zarzucasz mi bluźnierstwo.
                      > Na czym ono miałoby polegać?
                      na supozycji,
                      że w ogóle można traktować spożywanie Ciała i Krwi
                      Chrystusa literalnie.
                      A pytanie nie było do mnie więc nie odpowiedziałem

                      Zadałeś pytanie, które dotyczy jednej z najświętszych dla
                      wszystkich chrześcijan tajemnic.
                      Odpowiedx na nie wymaga napisania traktatu a i tak
                      nie wyjaśni wszystkich wątpliwości.

                      Nie rozumiem po co to robisz ?
                      I czego oczekujesz ?
                      Nie zrozumiały dla mnie jest już sam tytuł wątku:

                      "czy sakramenty zbawiają człowieka"
                      jeśli jesteś chrześcijaninem to wiesz, że
                      jedynym Zbawicielem człowieka był i jest Chrystus
                      i po co stawiasz takie pytania.
                      W dodatku ocierając sie o bluźnierstwa na poziomie
                      prymitywnych pogan ('chrześcijanie - kanibale').

                      Ale może nie jesteś chrześcijanem,
                      tylko znasz co nieco Biblię.
          • przyjaciel1 Re: co / kto zbawia człowieka? cd. 13.02.02, 12:40
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > W pełni utożsamiaam się z Psalmem Dawida:
            >
            > 62,2 Jedynie w Bogu jest uciszenie duszy mojej, Od niego jest zbawienie
            > moje.
            > 62,3 Tylko On jest opoką moją i zbawieniem moim, Twierdzą moją, przeto się
            > nie zachwieję.
            > 62,4 Dopókiż wy wszyscy napadać będziecie na człowieka, by go rozbić, Jakby
            > był ścianą pochyłą, zwalonym murem?
            > 62,5 Zaiste, zamyślają go strącić z wysoka, Lubują się w kłamstwie, Ustami
            > swymi błogosławią, Ale w sercu swym złorzeczą. Sela.
            > 62,6 Jedynie w Bogu jest uciszenie duszy mojej, Bo w nim pokładam nadzieję
            > moją!
            > 62,7 Tylko On jest opoką moją i zbawieniem moim, Twierdzą moją, przeto się
            > nie zachwieję.
            > 62,8 W Bogu zbawienie moje i chwała moja; Skała mocy mojej, ucieczka moja
            > jest w Bogu.
            > 62,9 Ufaj mu, narodzie, w każdym czasie, Wylewajcie przed nim serca wasze:
            > Bóg jest ucieczką naszą!

        • przyjaciel1 Re: co / kto zbawia człowieka? 13.02.02, 12:47
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Gość portalu: pollak napisał(a):
          >
          > > Witaj Jerzy.
          > >
          > > Powiedz co zbawia czlowieka, wedlug Ciebie.
          > >
          > > Chce wiedziec.
          > >
          > > pozdrowionka
          > >
          > > Ps. Jak katecheza to katecheza ;-)
          >
          >
          > Witam, witam, po długiej przerwie.
          > Długo mnie nie było na tym forum, więc miło mi spotkać ponownie adwersarzy
          > poglądów, które prezentuję na tym forum. W listopadzie dostałem wirusa –
          > musiał
          > być specjalnie skonstruowany, bo obszedł wszelkie moje zabezpieczenia i mnie na
          >
          > jakiś czas unieruchomił. No cóż, bój toczymy ... komuś moje poglądy się bardzo
          > nie podobały, ale znowu jestem.
          >
          > Drogi Pollaku,
          > serdeczne dzięki za postawienie konstruktywnego pytania, choć jest ono trochę
          > niefortunnie sformułowane.
          > Pytasz, „co zbawia człowieka’ jakby chodziło o jakąś rzecz, rytuał
          > bądź
          > substancję, która mogłaby zbawić człowieka.
          > Pytanie powinno brzmieć: KTO ZBAWIA CZŁOWIEKA?
          >
          > Dzieje 16,31 A oni rzekli: UWIERZ W PANA JEZUSA, a będziesz zbawiony, ty i
          > twój dom.
          >
          > Efezjan 2,8 Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was:
          > Boży to dar;
          > 2,9 nie z uczynków, aby się kto nie chlubił.
          >
          >
          > Jak widzisz z powyższych tekstów , tym, który zbawia człowieka, jest Bóg.
          >
          > mylę, to mnie skoryguj).
          Człowiek jest także zbawiony przez uczynki swoje, a nie te, wypełniane
          przez
          kapłana katolickiego.
          >
          > Tyle, jeśli idzie o pytanie Kto zbawia człowieka.
          >
          > Pozdrawiam,
          > Jerzy,
          >
          > Czy w Karkonoszach można jeszcze pojeździć na nartach

          nie wiem
        • Gość: pollak Re: co / kto zbawia człowieka? IP: *.jgora.dialog.net.pl 14.02.02, 08:53
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Witam, witam, po długiej przerwie.
          > Długo mnie nie było na tym forum, więc miło mi spotkać
          ponownie adwersarzy
          > poglądów, które prezentuję na tym forum.

          Mnie chyba jeszcze dluzej nie bylo.

          > W listopadzie dostałem wirusa ?
          > musiał
          > być specjalnie skonstruowany, bo obszedł wszelkie moje
          zabezpieczenia i mnie na
          >
          > jakiś czas unieruchomił. No cóż, bój toczymy ... komuś
          moje poglądy się bardzo
          > nie podobały, ale znowu jestem.

          To przykre. ..... Pewnie katoliki, Watykan w kazdym razie
          umywa rece. :)


          > Drogi Pollaku,
          > serdeczne dzięki za postawienie konstruktywnego
          pytania, choć jest ono trochę
          > niefortunnie sformułowane.

          Wiesz ze nie jestem (jak to sie mowi) apologeta, ani nie
          studiowalem nic z podobnego kierunku. Ale na moj prosty
          rozum, to chyba wlasnie idea zbawienia jest najwieksza
          roznica miedzy nami.

          > Pytasz, ?co zbawia człowieka? jakby chodziło o jakąś
          rzecz, rytuał
          > bądź
          > substancję, która mogłaby zbawić człowieka.
          > Pytanie powinno brzmieć: KTO ZBAWIA CZŁOWIEKA?
          >
          > Tutaj odpowiedź jest bardzo prosta, przytoczę słowa
          apostoła Pawła:
          > 1 Tym 2,1 Przede wszystkim więc napominam, aby zanosić
          błagania, modlitwy,
          > prośby, dziękczynienia za wszystkich ludzi,
          > 2,2 za królów i za wszystkich przełożonych, abyśmy ciche i
          spokojne życie
          > wiedli we wszelkiej pobożności i uczciwości.
          > 2,3 JEST TO RZECZ DOBRA I MIŁA PRZED BOGIEM, ZBAWICIELEM
          NASZYM,
          > 2,4 który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli
          do poznania prawdy.
          > 2,5 ALBOWIEM JEDEN JEST BÓG, JEDEN TEŻ POŚREDNIK MIĘDZY
          BOGIEM A LUDŹMI,
          > CZŁOWIEK CHRYSTUS JEZUS,
          > 2,6 który siebie samego złożył jako okup za wszystkich, aby
          o tym świadczono
          > we właściwym czasie.
          > 2,7 Na to zostałem ustanowiony kaznodzieją i apostołem -
          prawdę mówię, nie
          > kłamię - nauczycielem pogan w wierze i w prawdzie
          >
          > Dzieje 16,31 A oni rzekli: UWIERZ W PANA JEZUSA, a będziesz
          zbawiony, ty i
          > twój dom.
          >
          > Efezjan 2,8 Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę,
          i to nie z was:
          > Boży to dar;
          > 2,9 nie z uczynków, aby się kto nie chlubił.

          > Jak widzisz z powyższych tekstów , tym, który zbawia
          człowieka, jest Bóg.
          > Człowiek jest zbawiony z łaski (tutaj protestanci i
          katolicy maja różne
          > zrozumienie; dla protestantów łaska oznacza charakter
          Boga, który daje
          > człowiekowi to, na co nie zasłużył; katolicy przez
          łaskę rozumieją pewną
          > substancję, która jest wlewana do duszy człowieka przez
          sakramenty ? jeśl
          > i się
          > mylę, to mnie skoryguj).

          Z tego co wiem chrzest odpuszcza wszystkie gdzechy, ale w
          ochrzczonym pozostaja np. sklonnosci do grzechu (z
          ktorymi czlowiek musi sie uporac).

          > Człowiek nie jest zbawiony przez uczynki ? ani swoje,
          ani te, wypełniane
          > przez
          > kapłana katolickiego.

          No i tu nie wiem. Na przyklad:
          List do Rzymian rozdzial 4 (usprawiedliwienie z wiary na
          przykladzie Abrahama), OK.
          List Jakoba rozdzial 2 (szczegolnie wers 21 i 24).

          > Tyle, jeśli idzie o pytanie Kto zbawia człowieka.
          >
          > Pozdrawiam,
          > Jerzy,

          Pozdrowionka z Jeleniej

          > Czy w Karkonoszach można jeszcze pojeździć na nartach

          Nie mam pojecia. Ostatnio siedze w domu nad moimi
          zajeciami. Musialem pozaliczac pare rzeczy, a takze pisac
          cos, liczyc...

          Ps. Tak sie zastanawiam nad ta Biblia ...
    • przyjaciel1 Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? 13.02.02, 07:51
      najpierw sobie zadaj pytanie.
      Po co mi są potrzebne sakramenty?
      Po drodze do odpowiedzi są inne pytania. ile?(?)
      zależy kto szuka
    • Gość: Jerzy Sakramenty - nośniki czy symbole łaski? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.02.02, 15:50
      Sakramenty (łac. Sacramentum = rzecz święta) w ujęciu kościoła
      rzymskokatolickiego to ‘święte czynności i słowa’, za których pośrednictwem
      jest udzielana Boża łaska. W zrozumieniu nauki rzymskokatolickiej nie chodzi
      tutaj o symbole lub znaki, lecz o zbawienne nośniki łaski, które są konieczne
      do zbawienia.
      („Ja też jestem katolikiem” – Wolfgang Buehne, Fundacja Chrześcijańskiej
      Kultury i Oświaty, Warszawa 1995).

      Według Katechizmu Katolickiego,
      Artykuł 1210
      Sakramenty Nowego Prawa zostały ustanowione przez Chrystusa. Jest ich siedem:
      chrzest, bierzmowanie, Eucharystia, pokuta, namaszczenie chorych, sakrament
      święceń i małżeństwo. ...

      Sobór Trydencki z 1547 roku obwarował katolickie zrozumienie sakramentów
      anatemą, czyli wykluczeniem ze wspólnoty wierzących:
      „Kto twierdzi, że nie wszystkie sakramenty nowego przymierza zostały
      ustanowione przez Jezusaa Chrystusa, Pana naszego, albo że jest ich mniej lub
      więcej niż siedem, ..... niech będzie wyłączony.
      Kto twierdzi, że sakramenty nowego przymierza nie są konieczne do zbawienia,
      lecz że są niepotrzebne i że ludzie mogą być usprawiedliwieni tylko z łaski,
      bez sakramentów .... niech będzie wyłączony”

      Reformatorzy podlegali powyższej anatemie, gdyż uznawali tylko dwa sakramenty –
      chrzest i wieczerzę Pańską, które według nich były ustanowione przez Jezusa
      Chrystusa. Luter traktował jeszcze sakramenty jako ‘nośniki’ łaski, Zwingli, a
      za nim większość kościołów protestanckich, jako ‘symbole’ łaski.

      Nośnikiem Bożej łaski jest Słowo Boże – przez nie poznajemy wszystko, co
      powinniśmy wiedzieć o Bogu, o sobie samych i o tym, co nam chce dać Bóg.
      Nowe życie, które ma być zrodzone w nas ‘przy użyciu” Słowa Bożego dokonuje się
      za sprawą Ducha Świętego. Słowo Boże przynosi informację o łasce Bożej – Duch
      Święty przekonuje człowieka o prawdziwości Bożego przesłania.

      1 Piotr 1,23 jako odrodzeni nie z nasienia skazitelnego, ale
      nieskazitelnego, przez Słowo Boże, które żyje i trwa.

      Jan 16,7 Lecz ja wam mówię prawdę: Lepiej dla was, żebym ja odszedł. Bo
      jeśli nie odejdę, Pocieszyciel do was nie przyjdzie, jeśli zaś odejdę, poślę go
      do was.
      16,8 A On, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu i o sprawiedliwości, i o
      sądzie;

      Wolfgang Buehne pisze:
      „Tylko wiara w Chrystusa usprawiedliwia i daje zbawienie. Nigdzie o tym nie
      czytamy, że jakieś substancje lub materialne przedmioty są nośnikami łaski oraz
      że łaska i dary duchowe są przekazywane przez ludzi poprzez obrządki i
      ceremonie.

      Czego o sakramentach uczy Biblia?
      Pan Jezus nakazał swoim uczniom, aby zachowywali dwie widoczne symboliczne
      czynności: chrzest i wieczerzę Pańską. Nie nakazywał bierzmowania, święceń
      kapłańskich i ostatniego namaszczenia, a o pokucie i małżeństwie nie mówił jako
      o nośnikach łaski w znaczeniu jakie im nadaje nauka kościoła
      rzymskokatolickiego. W związku z tym naukę o siedmiu sakramentach musimy
      traktować jako niebiblijną.
      [...]
      Jeśli z łamania chleba robi się cos innego niż pamiątkę wieczerzy i
      społeczności Pana z uczniami, gdzie chleb i wino maja przypominać o
      cierpieniach i ofierze naszego Pana, (są symbolami torturowanego ciała Jezusa i
      przelanej jego krwi; uw. moja) nie jest to niczym innym jak tylko zabobonem.
      Jeżeli chrzest uważa się za cos innego niż publiczne (i świadome; uw. moja)
      wyznanie wiary, odejścia od dawnego życia i nowego stosunku do Chrystusa i
      świata, oznacza to odstępstwo od Biblii i krzewienie tajemnych i magicznych
      nauk i praktyk. „
    • Gość: Dzik Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? IP: *.*.*.* 14.02.02, 16:59
      Oj, Jerzy, nie święty Jerzy,
      znów spotkałem 'twój' wątek i ponownie stwierdzam, że
      słyszysz dzwon ale nie wiesz gdzie dzwonią.
      Co najgorsze kręcisz, co zaraz wykażę.
      Wykażę, choć włączyłem się w inny twój wątek i nie
      odpowiedziałeś, z czego wnioskuję, że albo nie masz
      czasu by czytać co inni piszą, albo twoim zamiarem nie
      jest dyskusja ale rozpowszechnanie informacji i opinii
      szkodliwych dla kościoła katolickiego niezależnie czy
      są prawdziwe i uzasadnione czy nie.
      Ale FORUM czytają ludzie myślący więc nie bądź
      pewny że ci uwierzą.

      > Czy sakramenty zbawiają człowieka?

      > Sakramentalizm katolicki posiada pewne absurdy.
      > Poniżej podaję przykład jednego z nich.
      > Według Katechizmu Katolickiego, sakramenty "działają
      > ex opere operato (dosłownie: "przez sam fakt
      > spełnienia czynności") ,
      > NIEZALEŻNIE OD OSOBISTEJ ŚWIĘTOŚCI SZAFARZA",
      > Jednakże "Skutki sakramentów zależą jednak także od
      > dyspozycji tego, kto je przyjmuje".
      > Dziwne. Jeśli osobista świętość szafarza nie jest
      > istotna, gdyż sakrament działa przez samo jego
      > sprawowanie, to według tej logiki, osobista świętość
      > przyjmującego tez nie powinna być istotna.
      piszesz tu o 'osobistej świętości przyjmującego' a w
      cytacie powyżej jest mowa o 'dyspozycji tego, kto
      [sakramenty] przyjmuje'.
      Czy nie widzisz, nie rozumiesz jaka jest różnica ??.
      świętość to świętość a
      dyspozycja to spełnienie pewnych warunków:
      w przypadku np. spowiedzi to musi być rachunek sumienia
      , postanowienie poprawy, żal za grzechy, oczywiście
      penitent musi być przytomny i zdrowy na umyśle.
      w przypadku sakramentu chorych zwanego dawniej ostatnim
      namaszczeniem nikt nie wymagał przytomności.
      nikt też w kościele katolickim nie wymaga od dziecka by
      było świadome przyjęcia sakramentu chrztu.
      aby przystąpić do komunii świętej lub sakramentu
      małżeństwa, by otrzymać święcenia kapłańskie, warunkiem
      jest stan bez grzechu a więc praktycznie odbycie
      spowiedzi świętej.
      Skutki sakramentów zależą więc 'od dyspozycji tego kto
      je przyjmuje' 'niezależnie od osobistej świętości
      szafarza' ponieważ szafarz sakramentu nie musi być w
      chwili jego udzielania "święty", nie ma warunku
      ważności sakramentu by szafarz był bez grzechu.
      Wyobrażmy sobie, że np ostatniego namaszczenia udziela
      ksiądz, który ma na sumieniu jakiś grzech ale nie ma
      się przed kim wyspowiadać.
      Byłoby chyba dziwne gdyby sakrament był nie ważny.
      Ostatecznie sakrament to rodzaj szczególnej łaski,
      która zstępuje od Boga (chrzest, euharystia) i nie może
      przyjmujący odpowiadać za szafarza.
      Zakładam oczywiście, że szafarz wie jak udzielić
      sakramentu.
      Pozwólmy Bogu działąć niezależnie od stanu Świętości
      szafarza.
      > Ale jak taki system ma się do ofiary Chrystusa na
      > Krzyżu?
      a co ma jedno do drugiego ??
      > W co ma wierzyć człowiek, aby dostąpić zbawienia:
      > a. w skuteczność ofiary bezgrzesznego Chrystusa?
      TAK
      > b. W skuteczność sakramentu sprawowanego przez
      > niekoniecznie świętego szafarza.
      tak
      > Przeniesienie akcentu na sakramenty czyni z kapłanów
      > monopolistycznych pośredników do Boga. Tego w Piśmie
      > Świętym nie znajdziemy.
      o jaki akcent ci idzie.
      to Chrystus ustanowił sakramenty m.in.
      upoważniając uczniów do udzielania w Jego imieniu
      Chrztu, czy odpuszczania grzechów, czy do udzielania
      komunii świętej mówiąc 'bierzcie i jedzcie z tego
      wszyscy', 'na moją pamiątkę'.
      > Według PŚ jedyną drogą do Boga jest osoba i dzieło
      > Jezusa Chrystusa.
      tak, tak, ale to Jezus powiedział uczniom idźcie i
      nauczajcie.
      > Takie podejście do spraw wiary powoduje oddzielenie
      > moralności od religijności.
      bardzo ryzykowna teza niczym nie uzasadniona.
      w dodatku moralność może ale nie musi wynikać z
      religijności (vide faryzeizm).
      > Człowiek może - za przykładem nieświętych szafarzy -
      > życ sobie niemoralnie byle tylko uczestniczył w
      > obrzędach. Czy o to w chrześcijaństwie chodzi?
      odpowiedz sobie sam jeśliś zaiste chrześcijanin.
      coś ci się z tymi obrzędami pomerdało.
      > Poniżej artykuły w Katechizmie, do których się
      > odwołałem.
      > 1128 Taki jest sens stwierdzenia Kościoła4l, że
      > sakramenty działają ex opere operato (dosłownie:
      > "przez sam fakt spełnienia czynności"),
      > czyli mocą zbawczego dzieła Chrystusa, dokonanego raz
      > na zawsze.
      podkreśl to sobie wężykiem:
      'mocą zbawczego dzieła Chrystusa, dokonanego raz na
      zawsze'.
      > Wynika stąd, że "sakrament urzeczywistnia się
      > nie przez sprawiedliwość człowieka, który go udziela
      > lub przyjmuje, lecz przez moc Bożą"42. W chwili
      > gdy sakrament jest celebrowany zgodnie z intencją
      > Kościoła, moc Chrystusa i Jego Ducha działa w nim i
      > przez niego, niezależnie od osobistej świętośc
      > szafarza. Skutki sakramentów zależą jednak także od
      > dyspozycji tego, kto je przyjmuje.
      bardzo dobrze i logicznie napisane
      > 1129 Kościół naucza, że dla wierzących sakramenty
      > Nowego Przymierza są konieczne do zbawienia43. "Łaska
      > sakramentalna" jest łaską Ducha Świętego, udzieloną
      > przez Chrystusa i właściwą każdemu sakramentowi.
      > Duch uzdrawia i przemienia tych, którzy przyjmują
      > sakrament, upodabniają ich do Syna Bożego.
      możesz to nie wierzyć
      ale proszę nie mieszaj już ludziom w głowach.
      > Owocem życia sakramentalnego jest to, że Duch
      > przybrania za synów przebóstwia wiernych, w żywy
      > sposób jednocząc ich z jedynym Synem, Zbawicielem.


      • Gość: Jerzy Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 14.02.02, 23:35
        Dziku,
        Odpowiedziałem ju z na część twojego posta.
        Nie strzelam z rękawa. Nie zawsze mam czas, ale staram się cytować materiały
        źródłowe.
        Bądź cierpliwy i nie skacz za szybko do wniosków.
        Jerzy

        PS. Tutaj odpowiem po przeanalizowaniu twego postu
      • Gość: Jerzy Róznica pomiędzy świętością a dyspozycją IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.02, 10:58
        Drogi Dziku,
        Odwołujesz się do mego stwierdzenia:

        >> Sakramentalizm katolicki posiada pewne absurdy.
        Poniżej podaję przykład jednego z nich.
        Według Katechizmu Katolickiego, sakramenty "działają ex opere operato
        (dosłownie: "przez sam fakt spełnienia czynności") , NIEZALEŻNIE OD OSOBISTEJ
        ŚWIĘTOŚCI SZAFARZA",
        Jednakże "Skutki sakramentów zależą jednak także od dyspozycji tego, kto je
        przyjmuje".
        Dziwne. Jeśli osobista świętość szafarza nie jest istotna, gdyż sakrament
        działa przez samo jego
        sprawowanie, to według tej logiki, osobista świętość przyjmującego tez nie
        powinna być istotna. <<

        następująco:

        >> piszesz tu o 'osobistej świętości przyjmującego' a w cytacie powyżej jest
        mowa o 'dyspozycji tego, kto [sakramenty] przyjmuje'.
        Czy nie widzisz, nie rozumiesz jaka jest różnica ??.
        świętość to świętość a dyspozycja to spełnienie pewnych warunków:
        w przypadku np. spowiedzi to musi być rachunek sumienia, postanowienie poprawy,
        żal za grzechy, oczywiście penitent musi być przytomny i zdrowy na umyśle. w
        przypadku sakramentu chorych zwanego dawniej ostatnim namaszczeniem nikt nie
        wymagał przytomności. nikt też w kościele katolickim nie wymaga od dziecka by
        było świadome przyjęcia sakramentu chrztu.
        aby przystąpić do komunii świętej lub sakramentu małżeństwa, by otrzymać
        święcenia kapłańskie, warunkiem jest stan bez grzechu a więc praktycznie
        odbycie spowiedzi świętej.
        Skutki sakramentów zależą więc 'od dyspozycji tego kto je
        przyjmuje' 'niezależnie od osobistej świętości szafarza' ponieważ szafarz
        sakramentu nie musi być w chwili jego udzielania "święty", nie ma warunku
        ważności sakramentu by szafarz był bez grzechu.
        Wyobrażmy sobie, że np ostatniego namaszczenia udziela ksiądz, który ma na
        sumieniu jakiś grzech ale nie ma się przed kim wyspowiadać. Byłoby chyba dziwne
        gdyby sakrament był nie ważny. Ostatecznie sakrament to rodzaj szczególnej
        łaski, która zstępuje od Boga (chrzest, euharystia) i nie może przyjmujący
        odpowiadać za szafarza.
        Zakładam oczywiście, że szafarz wie jak udzielić sakramentu.

        Pozwólmy Bogu działać niezależnie od stanu Świętości szafarza.<<

        Dziku,
        Dzięki za szczera wypowiedź.
        Faktycznie, pomieszałem terminy: ‘osobista świętość szafarza’ i ‘dyspozycja’
        przyjmującego.
        Nie rozumiem w czym leży różnica. Jeśli sakrament działa przez samo jego
        sprawowanie, to dlaczego warunek jego ważności leży tylko po
        stronie ‘przyjmującego’?
        Na czym polega różnica pomiędzy świętością a dyspozycją? Ja w tym widzę tylko
        sztuczki słowne i nic więcej.

        Jeśli penitent ma być zdrowy na umyśle w przypadku np. spowiedzi, to dlaczego
        ten sam wrunek nie jest odnoszony do innych sakramentów?

        Co rozumiesz przez stan ‘bez grzechu’?
        Zgodnie z nauką katolicką, człowiek zostaje wybawiony od grzechu w chwili
        chrztu. Jak wybawiony, to wybawiony. A jeśli znowu wpada w stan grzechu, to
        znaczy, że nie został wybawiony.

        Nauka o ‘stanie bez grzechu’ jest sprzeczna z nauką apostoła Jana:

        1Jan 1,8 Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i prawdy w
        nas nie ma.

        Według Jana mówienie o stanie bez grzechu jest zwodzeniem i brakiem prawdy.

        Dziku, nauka o sakramentach – ich skuteczności niezależnie od świętości
        szafarza – daje kapłanom olbrzymią władzę nad sumieniami ludzi. Nie ma ona
        uzasadnienia Biblijnego. Jest ludzkim wymysłem i z czystym sumieniem możemy ją
        sobie podarować.

        Bóg działa przez swoje Słowo i Ducha Świętego. Do Boga mogę przychodzić w
        każdym czasie i w każdym miejscu. Usługi kapłanów katolickich nie mi absolutnie
        potrzebne.

        Bóg posługuje się grzesznymi, ale zbawionymi ludźmi, aby innych wzywać do
        pojednania się z Bogiem. I Bóg działa przez nich – pod warunkiem, że głoszą
        naukę Jezusa.

        Z żalem stwierdzam, że sakramentalizm katolicki nie jest z nią zgodny.
        • Gość: Dzik Re: Róznica pomiędzy świętością a dyspozycją IP: *.pse.pl 18.02.02, 14:27
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Dziku,
          > Dzięki za szczera wypowiedź.
          > Faktycznie, pomieszałem terminy: obista świętość
          > szafarza' i 216;dyspozycja' przyjmującego.
          > Nie rozumiem w czym leży różnica. Jeśli sakrament
          > działa przez samo jego sprawowanie, to dlaczego warunek
          > jego ważności leży tylko po stronie przyjmującego'?

          załóżmy, że zostałeś ochrzczony przez człowieka
          (nie ważne księdza, biskupa, pastora, członka zboru
          ?,
          w przypadku kościoła katolickiego oczywście przez
          kapłana
          ale wobec zagrożenia śmiercią może to być też przez
          dowolną osobę wierzącą), szafarza sakramentu Chrztu
          Św.
          który miał akurat na sumieniu grzech i to nie
          pospolity.

          Że nie był godny by przyjąć Eucharystię.
          Św Paweł w I-ym liście do Koryntian 11, 27 napisał:
          "Kto spożywa chleb lub pije kielich niegodnie,
          winny staje się Ciała i Krwi Pańskiej"

          Co rozumiesz w tym przypadku przez godność ?
          KK katolicki interpretuje to tak, że przed przyjęciem
          Komunii Świętej wierni powinni być w stanie łaski
          uświęcającej
          np w wyniku odbytej Spowiedzi Świetej i
          uzyskania
          rozgrzeszenia lub z powodu niepopełnienia grzechu
          ciężkiego.

          Napiszę na nieco drastycznym ale możliwym przykładzie.
          Załóżmy więc, że człowiek, który cię ochrzcił był
          pedofilem lub popełnił
          zbrodnię.
          Czy uważasz, że z tego powodu twój chrzest powinien
          być
          nieważny.

          > Na czym polega różnica pomiędzy świętością a
          > dyspozycją? Ja w tym widzę tylko sztuczki słowne i nic
          > więcej.
          Wszystko co piszemy to sztuczki
          słowne.
          'Słucham co to za
          wymowa,
          słowa, słowa, słowa,
          słowa".
          >
          > Jeśli penitent ma być zdrowy na umyśle w przypadku
          np.
          > spowiedzi, to dlaczego ten sam warunek nie jest
          > odnoszony do innych sakramentów?
          jeśli akceptujemy chrzest dzieci trudno nawet powiedzieć
          czy są zdrowe na umyśle, zresztą sądzę, że ludzie
          niepełnosprawni umysłowo też powinni być chrzczeni. Np
          schizofrenicy - znam rodzinę, która adoptowała jak się
          później okazało chore dziecko
          - schizofrenicy żyją wśród
          nas.
          Nie powinni być np. kapłanami ale chrzest a w
          łagodnych
          przypadkach także spowiedź i komunia dlaczego nie
          ?
          Tak więc inne dyspozycje mogą być wymagane przy różnych
          sakramentach.
          >
          > Co rozumiesz przez stan 'bez
          grzechu'?
          > Zgodnie z nauką katolicką, człowiek zostaje
          wybawiony
          > od grzechu w chwili
          > chrztu. Jak wybawiony, to wybawiony. A jeśli
          znowu
          > wpada w stan grzechu, to
          > znaczy, że nie został wybawiony.
          Ba i co wtedy ??
          Jan 20,
          19-23:
          "Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie
          przebywali uczniowie, choć drzwi były zamkniete z obawy
          przez Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do
          nich :"Pokój wam!" A to powiedziawszy, pokazał im ręce i
          bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A
          Jezus znowu rzekł do nich: "Pokój wam !. Jak Ojciec Mnie
          posłał, tak i Ja was posyłam". Po tych słowach tchnął na
          nich i powiedział im : "Weźmijcie Ducha Świętego ! Którym
          odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym
          zatrzymacie, są im
          zatrzymane."
          Między innymi na tym fragmencie oparty jest sakrament
          pokuty w Kościele
          katolickim.
          >
          > Nauka o 'stanie bez grzechu' jest sprzeczna z
          nauką
          > apostoła Jana:
          >
          > 1Jan 1,8 Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie
          > zwodzimy, i prawdy w nas nie ma.
          >
          > Według Jana mówienie o stanie bez grzechu jest
          > zwodzeniem i brakiem prawdy.
          tak,
          ale to sam Chrystus dał uczniom władzę odpuszczania
          grzechów. więc to nie jest takie proste.
          >
          > Dziku, nauka o sakramentach - ich skuteczności
          > niezależnie od świętości
          > szafarza - daje kapłanom olbrzymią władzę nad
          > sumieniami ludzi. Nie ma on a
          > uzasadnienia Biblijnego. Jest ludzkim wymysłem i z
          > czystym sumieniem możemy ją
          > sobie podarować.
          patrz cytat powyżej.
          rozumiem, że nie traktujesz kapłanów jak uczniów -
          nastepców apostołów.
          wolno ci ale to już inna
          historia.
          >
          > Bóg działa przez swoje Słowo i Ducha Świętego. Do
          Boga
          > mogę przychodzić w
          > każdym czasie i w każdym miejscu. Usługi
          kapłanów
          > katolickich nie mi absolutnie potrzebne.
          tak.
          ale sam sobie chyba Chrztu i Euchrystii nie udzielasz ?

          >
          > Bóg posługuje się grzesznymi, ale zbawionymi ludźmi,
          > aby innych wzywać do
          > pojednania się z Bogiem. I Bóg działa przez nich - pod
          > warunkiem, że głoszą naukę Jezusa.
          to prawda
          >
          > Z żalem stwierdzam, że sakramentalizm katolicki nie
          > jest z nią zgodny.

          z żalem stwierdzam, że przesadzasz.
          Ale to twoja opinia, twój wybór.

          pozdrawiam
          • Gość: Jerzy Czy chrzest dokonany przez pedofila jest ważny? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.02, 21:52
            Gość portalu: Dzik napisał(a):

            > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
            >
            > > Dziku,
            > > Dzięki za szczera wypowiedź.
            > > Faktycznie, pomieszałem terminy: obista świętość
            > > szafarza' i 216;dyspozycja' przyjmującego.
            > > Nie rozumiem w czym leży różnica. Jeśli sakrament
            > > działa przez samo jego sprawowanie, to dlaczego warunek
            > > jego ważności leży tylko po stronie przyjmującego'?
            >
            > załóżmy, że zostałeś ochrzczony przez człowieka
            > (nie ważne księdza, biskupa, pastora, członka zboru?,
            > w przypadku kościoła katolickiego oczywście przez
            > kapłana ale wobec zagrożenia śmiercią może to być też przez
            > dowolną osobę wierzącą), szafarza sakramentu Chrztu Św.
            > który miał akurat na sumieniu grzech i to nie pospolity.
            >
            > Że nie był godny by przyjąć Eucharystię.
            > Św Paweł w I-ym liście do Koryntian 11, 27 napisał:
            > "Kto spożywa chleb lub pije kielich niegodnie,
            > winny staje się Ciała i Krwi Pańskiej"
            >
            > Co rozumiesz w tym przypadku przez godność?
            > KK katolicki interpretuje to tak, że przed przyjęciem
            > Komunii Świętej wierni powinni być w stanie łaski
            > uświęcającej np w wyniku odbytej Spowiedzi Świetej i
            > uzyskania rozgrzeszenia lub z powodu nie popełnienia grzechu ciężkiego.

            Temat chrztu rozwijasz w sposób typowy dla teologii scholastycznej.
            Możesz go jeszcze bardziej skomplikować poprzez postawienie kolejnego pytania,
            Czy woda do chrztu była odpowiednio święcona? Czy w ogóle była święcona?

            Twój wywód jest odzwierciedleniem katolickiego rytualizmu, według którego przez
            obrzęd chrztu dokonuje się odrodzenie duchowe człowieka i wybawienie
            (niemowlęcia) od odchłani niemowląt.

            Cały ten rytualizm i związana z nim nauka nie ma uzasadnienia biblijnego.
            Przykład, który wymysliłeś poniżej, jest absurdalny.

            > Napiszę na nieco drastycznym ale możliwym przykładzie.
            > Załóżmy więc, że człowiek, który cię ochrzcił był
            > pedofilem lub popełnił zbrodnię.
            > Czy uważasz, że z tego powodu twój chrzest powinien być nieważny.

            A gdzie miejsce dla wiary tego, który ma być ochrzczony?
            Przecież Pan Jezus powiedział:

            Marek 16,15 I rzekł im: Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu
            stworzeniu.
            16,16 Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy,
            będzie potępiony.

            Tekst ten mówi bardzo wyraźnie, że chrzest ma być poprzedzony wiarą. Jeśli nie ma
            wiary, chrzest nic nie pomoże, obojętnie czy dokonałby go sam Jan Chrzciciel.
            Do tych, którzy chcieli bazować na obrzędzie chrztu, ale nie chcieli zmienić swej
            postawy względem Boga Jan Chrzciciel powiedział:

            Mateusz 3,6 I byli chrzczeni przezeń w rzece Jordanie, wyznając grzechy
            swoje.
            3,7 A gdy ujrzał wielu faryzeuszów i saduceuszów, przychodzących do chrztu,
            rzekł do nich: PLEMIĘ ŻMIJOWE, KTO WAS OSTRZEGŁ PRZED PRZYSZŁYM GNIEWEM?
            3,8 Wydawajcie więc owoc godny upamiętania;

            Jak widzisz, dyspozycją konieczną do chrztu jest upamiętanie!
            Ty zakładasz, że chrzest jest skuteczny, nawet jeśli wykona go pedofil bez ‘łaski
            uświęcającej.’
            Musisz tak zakładać, gdyż bronisz rytualizmu i sakramentalizmu.

            > > Na czym polega różnica pomiędzy świętością a
            > > dyspozycją? Ja w tym widzę tylko sztuczki słowne i nic
            > > więcej.

            > Wszystko co piszemy to sztuczki
            > słowne.'Słucham co to za wymowa,
            > słowa, słowa, słowa, słowa".

            Generalizujesz i bagatelizujesz.

            > > Jeśli penitent ma być zdrowy na umyśle w przypadku
            > np. spowiedzi, to dlaczego ten sam warunek nie jest
            > > odnoszony do innych sakramentów?

            > jeśli akceptujemy chrzest dzieci trudno nawet powiedzieć
            > czy są zdrowe na umyśle, zresztą sądzę, że ludzie
            > niepełnosprawni umysłowo też powinni być chrzczeni. Np
            > schizofrenicy - znam rodzinę, która adoptowała jak się
            > później okazało chore dziecko
            > - schizofrenicy żyją wśród nas.

            Piszesz, że ‘jeśli akceptujemy chrzest dzieci’. A na jakiej podstawie mamy go
            akceptować w formie i znaczeniu praktykowanym w KK?
            Rozumiem ‘dobre’ pobudki dorosłych, którzy podporządkowują się nauce KK i chrzczą
            niemowlęta / dzieci, aby je wybawić od otchłani niemowląt, (gdyby zmarły bez
            chrztu).
            Czy sądzisz, że Pan Bóg skazałby na otchłań niewinne dzieci i że dopiero chrzest
            dokonany przez kapłan wybawia je od tego zagrożenia?

            > Nie powinni być np. kapłanami, ale chrzest a w łagodnych
            > przypadkach także spowiedź i komunia dlaczego nie?
            > Tak więc inne dyspozycje mogą być wymagane przy różnych
            > sakramentach.

            Twoje myślenie odzwierciedla katolickie podejście do łaski, że jest ona udzielana
            poprzez sakramenty, jak gdyby była pewną substancją. Chcesz tą łaską – poprzez
            sakramenty – obdarzać wszystkich, w tym i dzieci. Szlachetne to i wzniosłe, ale
            bez biblijnego uzasadnienia.
            Na jakiej podstawie KK twierdzi, że łaska jest udzielana poprzez sakramenty, do
            których sprawowania jest potrzebny kapłan, bez względu na morale?
            cdn.
            Jerzy
          • Gość: Jerzy Czy kapłan odpuszcza grzechy IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.02, 21:57
            Czy kapłan odpuszcza grzechy?

            Jerzy:
            > > Co rozumiesz przez stan 'bez grzechu'?
            > > Zgodnie z nauką katolicką, człowiek zostaje wybawiony
            > > od grzechu w chwili chrztu. Jak wybawiony, to wybawiony. A jeśli
            > znowu wpada w stan grzechu, to znaczy, że nie został wybawiony.

            Dzik:
            > Ba i co wtedy ??
            > Jan 20,19-23:
            > "Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie
            > przebywali uczniowie, choć drzwi były zamkniete z obawy
            > przez Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do
            > nich :"Pokój wam!" A to powiedziawszy, pokazał im ręce i
            > bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A
            > Jezus znowu rzekł do nich: "Pokój wam !. Jak Ojciec Mnie
            > posłał, tak i Ja was posyłam". Po tych słowach tchnął na
            > nich i powiedział im : "Weźmijcie Ducha Świętego ! Którym
            > odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym
            > zatrzymacie, są im zatrzymane."
            > Między innymi na tym fragmencie oparty jest sakrament
            > pokuty w Kościele katolickim.

            Jerzy:
            Teologia KK literalnie trzyma się fragmentu, bez zwrócenia uwagi na kontekst
            Biblii. (Dlaczego nie ma literalnej interpretacji tekstów, które mówią, że Jezus
            miał braci i siostry urodzone z Marii?)
            Kontekst Biblii jest taki, że według Jezusa, tym, który może przebaczać grzechy,
            jest sam Bóg.

            Marek 2,5 A Jezus, ujrzawszy wiarę ich, rzekł paralitykowi: Synu,
            odpuszczone są grzechy twoje.
            2,6 A byli tam niektórzy z uczonych w Piśmie; ci siedzieli i rozważali w
            sercach swoich:
            2,7 Czemuż ten tak mówi? On bluźni. KTÓŻ MOŻE GRZECHY ODPUSZCZAĆ OPRÓCZ
            JEDNEGO, BOGA?
            2,8 A Jezus zaraz poznał w duchu swoim, że tak myślą w sobie, i rzekł im:
            Czemuż tak myślicie w sercach swoich?
            2,9 Cóż jest łatwiej, rzec paralitykowi: Odpuszczone są ci grzechy, czy
            rzec: Wstań, weź łoże swoje i chodź?
            2,10 LECZ ABYŚCIE WIEDZIELI, ŻE SYN CZŁOWIECZY MA MOC ODPUSZCZAĆ GRZECHY NA
            ZIEMI, rzekł paralitykowi:
            2,11 Tobie mówię: Wstań, weź łoże swoje i idź do domu swego.
            2,12 I wstał, i zaraz wziął łoże, i wyszedł wobec wszystkich, tak iż się
            wszyscy zdumiewali i chwalili Boga, i mówili: Nigdyśmy nic podobnego nie widzieli.

            Osąd faryzeuszów bazował na Starym Testamencie:
            Izajasz: 43,25 Ja, jedynie Ja, mogę przez wzgląd na siebie zmazać twoje
            przestępstwa i twoich grzechów nie wspomnę.

            Tak więc według Biblii, tym który odpuszcza grzechy, jest sam Bóg. Do niego
            należy władza sądownicza. Uczniowie otrzymali zadanie oznajmiania, że ci, którzy
            żałują za swoje grzechy i nawracają się do Boga, dostępują odpuszczenia grzechów.
            Tekst, który przytaczasz, trzeba rozważyć w kontekście Biblii – a ta mówi, że
            grzechy odpuszcza tylko Bóg.
            Podobna sytuacja była w przypadku trędowatych, którzy zostali uzdrowieni przez
            Jezusa.
            Jezus odesłał ich do kapłanów, aby oni oznajmili, że nastąpiło uzdrowienie.

            Łukasz 17,12 Gdy wszedł do pewnej wioski, wyszło naprzeciw niego dziesięciu
            trędowatych mężów, którzy stanęli z daleka.
            17,13 I podnieśli swój głos, mówiąc: Jezusie, Mistrzu! Zmiłuj się nad nami.
            17,14 A gdy ich ujrzał, rzekł do nich: Idźcie, ukażcie się kapłanom. A gdy
            szli, zostali oczyszczeni.

            Kiedy człowiek wyznaje grzechy Bogu, Bóg je przebacza. Zadaniem duszpasterza jest
            ogłosić ludziom, że jeśli żałują za swoje grzechy, Bóg odpuszcza im ich winy;
            jeśli nie żałują, Bóg nie przebacza im ich win. Moc przebaczanie należy do Boga.
            Duszpasterze oznajmiają Boże postanowienia. Nie mają mocy do odpuszczania
            grzechów, lecz tylko przywilej oznajmiania Bożych postanowień.


            > ale sam sobie chyba Chrztu i Eucharystii nie udzielasz?

            Co chciałeś przez to zasugerować?

    • Gość: U Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? IP: 216.41.31.* 15.02.02, 01:39


      Nie zbawiaja.Sam widzialem,jak sasiad wrzasnal na swoja polowice:"Ty sakramecka K........."!! i to nie
      zbawilo polowicy.Dostala w buzie i padla plackiem.Przejezdzala wlasnie milicja obywatelska i zajeli
      sie obywatelem.Ale co to byla za przyjemnosc byc zbawionym przez mo......
      • Gość: U Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? IP: 216.41.31.* 15.02.02, 01:44
        Gość portalu: U napisał(a):

        >
        >
        > Nie zbawiaja.Sam widzialem,jak sasiad wrzasnal na swoja polowice:"Ty sakramecka
        > K........."!! i to nie
        > zbawilo polowicy.Dostala w buzie i padla plackiem.Przejezdzala wlasnie milicja
        > obywatelska i zajeli
        > sie obywatelem.Ale co to byla za przyjemnosc byc zbawionym przez mo......

        Drugi dowod na bezsile sakramentow"

        Grupa wyrostkow wyszla z kosciola po ceremonii bierzmowania.Jeden nie wytarl z czola olejow
        swietych.Inni zaczeli sie z niego smiac,ze ma pusta pale,bo ma przecieki oleju .O slowa,do slowa doszlo
        do bojki.Chlopak,niby otrzymal dwa bierzmowania,ale nie sadze,ze czul sie zbawiony....
    • Gość: k Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? IP: 212.244.77.* 15.02.02, 11:10
      Przyznam sie,że nie chce mi sie pisac więc sciagam z interu:
      "Dlaczego sakramenty przyjmuje się, poza wypadkami konieczności, w liturgicznym
      zgromadzeniu wiernych, w kościele?

      Powód, dla którego miejscem sprawowania sakramentów jest liturgiczne
      zgromadzenie wiernych, stanowi to, że Kościół jest powszechnym sakramentem
      zbawienia. Poszczególne sakramenty jako znaki Chrystusowe są znakami Kościoła.
      Z Chrystusem i jego zbawieniem spotykamy się poprzez wspólnotę wierzących.
      Dzieje się to albo przez to, że przez sakramenty zostajemy włączeni we
      wspólnotę Kościoła (chrzest) i stajemy się jego w pełni współodpowiedzialnymi
      członkami (bierzmowanie),albo przez to, że nasze członkostwo w Kościele zostaje
      pogłębione i dopełnione (Eucharystia) oraz że zostaje nam powierzone szczególne
      posłannictwo w Kościele (kapłaństwo, małżeństwo), albo też, że nasze
      wszczepianie w Kościół zostaje w pełni przywrócone, jeżeli naruszył je grzech
      (pokuta, namaszczenie chorych).

      Sakramenty zatem mają charakter społeczny. Nie są czynnościami prywatnymi, ale
      liturgicznym kultem Kościoła. W sposób szczególny odnosi się to do Eucharystii,
      tego znaku jedności i węzła miłości. wierni nie mają więc być niemymi widzami
      czynności liturgicznych, ale mają w nich uczestniczyć świadomie i czynnie"

    • Gość: k Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? cd IP: 212.244.77.* 15.02.02, 11:13
      "Już od wieków pojawiali się, a także i dziś występują w Kościele rzecznicy
      uzależnienia ważności sakramentów od osobistej świętości i wiarygodności ich
      szafarzy, kapłanów. Wydaje mi się, że ci rzecznicy mają rację.

      Nie mają racji. Przyjęcie ich stanowiska oznacza niedostrzeganie, że sakramenty
      czerpią swą moc nie z ludzkiej świętości tych, którzy je sprawują, ale ze
      zbawczego dzieła Chrystusa, i że to sam Chrystus jest w istocie ich szafarzem,
      mogącym posłużyć się nawet niegodnymi sługami. Inaczej istniałby wśród wiernych
      ciągły niepokój i niepewność, trzeba by wciąż pytać i badać, czy dany kapłan
      jest godny swego powołania; prowadziłoby to siłą rzeczy do rozbicia jedności
      Kościoła.

      Ponieważ sakramenty są znakami i obrzędami Kościoła, konieczne jest dla ich
      ważności to, aby szafarz udzielał ich w sposób ustalony przez Kościół i z
      intencją czynienia tego, co czyni Kościół. Zatem chrzest udzielony bez
      zachowania formuły: "Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego",
      czy wręcz dokonany dla żartu, jest nieważny; nieważny jest też wyraz zgody przy
      zawieraniu małżeństwa, jeśli wyklucza się przy tym istotne treści małżeństwa,
      tak jak pojmuje je Kościół. Do godnego udzielania sakramentów konieczne jest,
      aby ich szafarz starał się żyć tym, czego sakramentalnie dokonuje. Jednak do
      ważnego udzielania ich nie jest konieczna osobista świętość i prawowierność
      szafarza."

    • Gość: k Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? chrzest IP: 212.244.77.* 15.02.02, 11:23
      "Czy chrzest małych dzieci ma sens?

      Według mnie, chrzest przyjmowany przez osobę, która nie jest świadoma, co się
      odbywa (np. małe dziecko) nie ma sensu. Sprowadza się do rytuału, podobnego do
      obrzezania, z którym tak walczył św. Paweł. Argument, że wyznanie wiary
      składają w imieniu dziecka rodzice można obalić tym, że Bóg na Sądzie
      Ostatecznym nie będzie się pytał jak ja żyłem moich rodziców, tylko mnie?
      (Wojciech)

      Udzielenie odpowiedzi na powyższe pytanie chciałbym rozpocząć od dwóch uwag
      natury ogólnej. Po pierwsze nie jest chyba do końca prawdą zdanie przytoczone
      przez Wojciecha, że "Bóg na Sądzie Ostatecznym nie będzie się pytał jak ja
      żyłem moich rodziców, tylko mnie?". Oczywiście, że każdy odpowiada osobiście za
      swoje życie, ale jest też prawdą, że nikt z nas nie jest samotną wyspą i w
      jakiś sposób wpływamy na siebie wzajemnie - dobrze lub źle. Tak jest także z
      rodzicami. Bóg będzie także ich pytał o twoje życie: Jak cię wychowali? Jaki ci
      dawali przykład? Jakie wartości zostały ci przez nich przekazane? Będzie ich
      także pytał o to, czy przekazali ci wiarę, czy wskazali ci, gdzie jest Bóg i
      jak można żyć z Nim w przyjaźni.

      Druga uwaga odnosi się do rozumienia Kościoła. Kościół nie jest zwykłą, jedną z
      wielu organizacji, do których można się zapisać. Dzisiaj często pokazuje się
      Kościół w taki właśnie sposób - jako tylko organizację, mającą swoje zasady
      postępowania, przyjmowania członków, itd. Ogranicza się w ten sposób Kościół
      tylko do jego wymiaru doczesnego, doświadczalnego, do jednej z wielu
      organizacji usługowo-użytecznych. Kościół to zdecydowanie coś więcej. Kościół
      tworzy wspólnota osób Boskich, czyli Bóg w Trójcy Świętej Jedyny, i wspólnota
      osób ludzkich, tych, którzy uwierzyli w Boga i pozostają z Nim w realnym
      związku oraz tworzą między sobą komunię osobową. Kościół to Bóg obecny wśród
      ludzi; Kościół to ludzie zgromadzeni przez Boga, zgromadzeni w imię Boga. Tak
      jak kiedyś Syn Boży stał się człowiekiem, wcielił się w ludzka naturę, aby
      dokonać dzieła zbawienia, tak podobnie Kościół, to wcielony Bóg we wspólnocie
      ludzi dokonujący dalej dzieła zbawienia.

      Kościół to jedyna w swoim rodzaju rzeczywistość Bosko-ludzka, której nie można
      całkowicie pojąć tylko w kategoriach czysto racjonalnych. Kościół zawiera w
      sobie wymiar ludzki, który możemy zaobserwować oczami naszego ciała, ale nie
      ogranicza się tylko do niego. Istnieje też w nim wymiar Boski, dostrzegalny
      oczami wiary. Do tych elementów, na które patrzeć należy także oczami wiary
      należy również chrzest. Prawdą jest, że w Piśmie Świętym nie znajdziemy
      zdania: "Należy chrzcić niemowlęta" (nie ma też zresztą zakazu czynienia tego).
      Widzimy jednak już w postawie samego Jezusa wielką otwartość wobec dzieci gdy
      je błogosławił, gdy napominał apostołów, by nie przeszkadzali dzieciom
      przychodzić do Niego.

      Praktyka chrztu dzieci w Kościele sięga czasów apostolskich. Nowy Testament
      podaje, że przyjmujący wiarę w Chrystusa przyjmowali chrzest z całym swoim
      domem (1 Kor 1,16; Dz 16,33; 18,8). Jeśli były tam dzieci, to z nimi także.
      Przekonywującym argumentem może być także żywa tradycja w Kościele, która nie
      widziała w chrzcie niemowląt czegoś niestosownego, przeciwnie - był on uważany
      za wielkie dobrodziejstwo dla dziecka. W połowie III wieku zalecano nawet, by
      nie czekać z chrztem dziecka, jak zdarzało się to czasami, aż do ósmego dnia.
      Przyjmując chrzest, stając się członkiem Kościoła, człowiek otrzymuje te
      wszystkie dary łaski, które Bóg zawarł w swoim Kościele i których ciągle
      udziela. Przynależność do Kościoła to nie coś upokarzającego, ale bycie przy
      samym źródle łask udzielanych przez Boga, ustawiczna Jego pomoc. W Kościele
      mamy Boga jakby na wyciągnięcie dłoni. Mamy tutaj, jak nigdzie indziej, taki
      łatwy dostęp do ustanowionych przez Boga i pozostawionych nam środków
      pomagających w dobrym życiu. Jeśli mamy ich tak wiele i tak blisko właśnie w
      Kościele, to czemu opóźniać czas, kiedy można będzie z nich w sposób pełny
      korzystać. Czy człowiek musi aż tyle życia zmarnować, żyjąc bez Kościoła i
      obecnego w Nim Boga, żeby dopiero, czasami w późnym wieku, odkryć, jak wiele
      się po drodze straciło?

      Przyjęcie chrztu w wieku niemowlęcym oraz wychowywanie się w duchu religijnym
      nie zwalniają człowieka od osobistego podjęcia decyzji wiary. Człowiek
      dorastając musi sam przed sobą i przed Bogiem powiedzieć, potwierdzić, że
      przyjmuje za swoje to, co mu przekazano w dziedzinie wiary. Otrzymując jako
      dziecko chrzest i wychowanie chrześcijańskie, człowiek ma wszystkie potrzebne
      dane, sprzyjające okoliczności, aby w sposób już dojrzały i osobisty podjąć
      decyzję wiary.

      Powyższy temat jest bardzo szeroki i nie jest możliwe wszechstronne
      przedstawienie go tutaj. Dlatego też podaję kila pomocniczych książek, gdzie
      tematyka ta jest szerzej poruszana (J. Salij, Szukającym drogi, Poznań 1993, s.
      191-198; J. Salij, Poszukiwania w wierze, Poznań 1992, s. 214-220; P.
      Descouvemont, Przewodnik po trudnościach wiary, Kraków 1998, s. 561-576)."

      • Gość: Jerzy Re: Czy sakramenty zbawiają człowieka? chrzest IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.02, 12:09
        Gość portalu: k napisał(a):

        > "Czy chrzest małych dzieci ma sens?
        >
        > Według mnie, chrzest przyjmowany przez osobę, która nie jest świadoma, co się
        > odbywa (np. małe dziecko) nie ma sensu. Sprowadza się do rytuału, podobnego do
        > obrzezania, z którym tak walczył św. Paweł. Argument, że wyznanie wiary
        > składają w imieniu dziecka rodzice można obalić tym, że Bóg na Sądzie
        > Ostatecznym nie będzie się pytał jak ja żyłem moich rodziców, tylko mnie?
        > (Wojciech)


        Witaj K,
        Dzięki za przedstawione teksty.
        Chciałem nawiązać do chrztu osób nieświadomych (niemowląt bądź osób
        nieoprzytomnych).

        Według doktyryny KK, w przypadku niemowląt, gdyby zmarły, odeszłyby to
        tzw. 'otchłani niemowląt', gdzie wprawdzie nie cierpiałyby mąk bedących udziałem
        dusz w czyśću, ale nigdy nie ogladałyby uszczęśliwiającego oblicza Boga.
        Tak więc przez rytuał chrztu były ratowane od tego zagrożenia, a sumienia
        rodziców doznały uspokojenia.
        Gdzie w Biblii jest taka nauka - o czyśćcu, o otchłani niemowląt i o tym, że
        przez chrzest są one od tego uratowane.

        Jeśli ktos umarł zaraz po chrzcie, to według KK
        "Dusze dzieci zmarłych po chrzcie i dusze dorosłych zmarłych w miłości, nie
        obciążone grzechem, od których nie wymaga się zadośćuczynienia, idą wprost do
        swej niebiańskiej ojczyzny."
        (Papież Innocenty IV, 1254; Ja tez jestem Katolikiem, str. 104).

        Jeśli ludzie zmarli zaraz po chrzcie idą prosto do nieba, to wyobraźmy sobie
        sytuację, gdzie osoba upoważniona do udzielania chrztu rusza na ulice Kalkuty czy
        innego wielkiego miasta i gromadzi w jedno miejsce ludzi chorych, umierających.
        Opiekuje sie nimi, aż przychodzi chwila, że jakis człowiek traci świadomość i
        zaczyna umierać. W tym momencie dokonywany jest nad nim chrzest.

        Czy taka ososba będzie zbawiona? Nigdy nie słyszała o Jezusie, nigdy w niego nie
        uwierzyła, ale poprzez obrzęd chrztu, ten, który go udzielił, wierzy, że dokonał
        zbawienia tego człowieka.

        Jak to się ma do słów Jezusa:
        Marek 16,16 Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie
        uwierzy, będzie potępiony.

        Pozdrawiam,

        Jerzy


      • Gość: Jerzy Do K: - troszkę o scholastykach IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.02, 16:18
        Witak K,
        Przytoczyłeś bardzo poprawnie dialektycznie fragmenty jakieś scholastyka, który
        z kolei brzmi jak Tomasz z Akwinu.

        Ja ci z kolei zacytuję fragment z „History of Christianity,” Philipa Schaffa:

        ... Schoolmen of the twelfth and thirteenth centuries wrought out the Catholic
        doctrine of the sacraments. At no point were the mediaeval theologians more
        industrious or did they put forth keener speculative force. For the Roman
        Catholic communion, the results of this speculation continue to be of binding
        authority. The theologians most prominent in developing the sacramental system
        were Hugo of St. Victor, Peter the Lombard, Alexander of Hales, and Thomas
        Aquinas. Hugo wrote the first treatise on the sacraments, De sacramentis.
        Thomas Aquinas did little more than to reformulate in clear statement the views
        propounded by Hugo, Peter the Lombard, and especially by Alexander of Hales,
        and with him the development comes to an end.1610 The substance of his
        statement was adopted by the councils of Ferrara, 1439, and Trent, 1560.
        Through the influence of Peter the Lombard and Thomas Aquinas, the number of
        the sacraments was fixed at seven,—baptism, confirmation, the eucharist,
        penance, extreme unction, ordination, marriage.1611 Bernard had spoken of many
        sacraments and enumerated ten, including footwashing and the investiture of
        bishops and abbots. Abaelard had named five, —baptism, confirmation, the
        eucharist, marriage, and extreme unction. Hugo de St. Victor in his Summa also
        seems to recognize only five, —baptism, confirmation, eucharist, penance, and
        extreme unction,1612 but in his work on the Sacraments, in which he brought
        together all he had said on the subjects in other writings, he enumerated
        thirty. Here, evidently, the word is taken in a wide meaning and is almost
        synonymous with a religious rite. Hugo divided the sacraments into three
        classes,—sacraments which are necessary to salvation, baptism and the
        eucharist, those which have a sanctifying effect such as holy water and the use
        of ashes on Ash Wednesday, and a third class which prepares for the other
        sacraments. He called the sprinkling with water a sacrament.1613 Thomas
        Aquinas also ascribed a quasi-sacramental character to such rites, quaedam
        sacramentalia.1614

        […..]
        The Schoolmen were not fully agreed as to the author of some of the sacraments.
        Peter the Lombard expressly said that extreme unction was instituted by the
        Apostles. Alexander of Hales, Albertus Magnus, and Thomas Aquinas held they
        were all instituted by Christ.1637
        Hugo of St. Victor said, God might have saved man without the sacraments but no
        man can be saved who rejects them.1638 They were to the mediaeval mind the
        essential food of the religious life, and, in building up the sacramental
        system, the mediaeval theologian felt he was fortifying the very fabric of the
        Church. In the authority to administer them lay the power of the priesthood to
        open and shut the kingdom of heaven, to pass the judgment of bliss or woe for
        this life and for the life to come. This sacramental theory, based now upon a
        false now upon a one-sided interpretation of Scripture, and compactly knit by
        argumentation, substituted the mechanical efficiency of sacramental grace for
        the Saviour into whose immediate presence the soul has a right to approach
        through penitence of heart and prayer. The sacramental system became the
        Church’s Babylonish captivity, as Luther called it in his famous tract, in
        which the rights and liberty of the Christian believer are fettered by the
        traditions of men.

        Pozdrawiam,
        Trzeba przetłumaczyć?
        Jerzy




        • Gość: k Re: Do K: - troszkę o scholastykach IP: 212.244.77.* 18.02.02, 07:54
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Witak K,
          > Przytoczyłeś bardzo poprawnie dialektycznie fragmenty jakieś scholastyka, który
          >
          > z kolei brzmi jak Tomasz z Akwinu.
          >
          > Ja ci z kolei zacytuję fragment z „History of Christianity,” Philip
          > a Schaffa:
          >
          > ... Schoolmen of the twelfth and thirteenth centuries wrought out the Catholic
          > doctrine of the sacraments. At no point were the mediaeval theologians more
          > industrious or did they put forth keener speculative force. For the Roman
          > Catholic communion, the results of this speculation continue to be of binding
          > authority. The theologians most prominent in developing the sacramental system
          > were Hugo of St. Victor, Peter the Lombard, Alexander of Hales, and Thomas
          > Aquinas. Hugo wrote the first treatise on the sacraments, De sacramentis.
          > Thomas Aquinas did little more than to reformulate in clear statement the views
          >
          > propounded by Hugo, Peter the Lombard, and especially by Alexander of Hales,
          > and with him the development comes to an end.1610 The substance of his
          > statement was adopted by the councils of Ferrara, 1439, and Trent, 1560.
          > Through the influence of Peter the Lombard and Thomas Aquinas, the number of
          > the sacraments was fixed at seven,—baptism, confirmation, the eucharist,
          > penance, extreme unction, ordination, marriage.1611 Bernard had spoken of many
          >
          > sacraments and enumerated ten, including footwashing and the investiture of
          > bishops and abbots. Abaelard had named five, —baptism, confirmation, the
          > eucharist, marriage, and extreme unction. Hugo de St. Victor in his Summa also
          > seems to recognize only five, —baptism, confirmation, eucharist, penance,
          > and
          > extreme unction,1612 but in his work on the Sacraments, in which he brought
          > together all he had said on the subjects in other writings, he enumerated
          > thirty. Here, evidently, the word is taken in a wide meaning and is almost
          > synonymous with a religious rite. Hugo divided the sacraments into three
          > classes,—sacraments which are necessary to salvation, baptism and the
          > eucharist, those which have a sanctifying effect such as holy water and the use
          >
          > of ashes on Ash Wednesday, and a third class which prepares for the other
          > sacraments. He called the sprinkling with water a sacrament.1613 Thomas
          > Aquinas also ascribed a quasi-sacramental character to such rites, quaedam
          > sacramentalia.1614
          >
          > […..]
          > The Schoolmen were not fully agreed as to the author of some of the sacraments.
          >
          > Peter the Lombard expressly said that extreme unction was instituted by the
          > Apostles. Alexander of Hales, Albertus Magnus, and Thomas Aquinas held they
          > were all instituted by Christ.1637
          > Hugo of St. Victor said, God might have saved man without the sacraments but no
          >
          > man can be saved who rejects them.1638 They were to the mediaeval mind the
          > essential food of the religious life, and, in building up the sacramental
          > system, the mediaeval theologian felt he was fortifying the very fabric of the
          > Church. In the authority to administer them lay the power of the priesthood to
          > open and shut the kingdom of heaven, to pass the judgment of bliss or woe for
          > this life and for the life to come. This sacramental theory, based now upon a
          > false now upon a one-sided interpretation of Scripture, and compactly knit by
          > argumentation, substituted the mechanical efficiency of sacramental grace for
          > the Saviour into whose immediate presence the soul has a right to approach
          > through penitence of heart and prayer. The sacramental system became the
          > Church’s Babylonish captivity, as Luther called it in his famous tract, i
          > n
          > which the rights and liberty of the Christian believer are fettered by the
          > traditions of men.
          >
          > Pozdrawiam,
          > Trzeba przetłumaczyć?
          > Jerzy
          >
          Przytoczyłem zwykłego, przecietnego ksiedza. wielcy teologowie sa dla Ciebie za
          madrzy,daruje sobie.
          Oczywiście-przetłumaczyc.Czy ja jestem anglikiem? Nie wiem skąd u wielu z Was
          biora sie takie kompleksy "polaczka".Piszcie po polsku-jesteście Polakami
          przypominam.
          K
          ps. Wycofuje się chwilowo z uczestnictwa na forum ze względu na wyciszenie
          wielkopostne. Pozdrawiam.
          >
          >

          • Gość: Jerzy Re: Do K: - troszkę o scholastykach - po polsku IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.02, 13:59
            Wybacz k, że wstawiłem tekst po angielsku,
            aby ci pokazać, że ci naprawdę kocham jak bliźniego, przetłumaczyłem ci to na
            polski.
            Usługujcie jedni drugim tym darem, jaki każdy otrzymał ....
            Więc ci ułsuguję ..


            Katolicką doktrynę o sakramentach opracowali scholastycy z dwunastego i
            trzynastego wieku. W żadnym innym temacie nie byli średniowieczni teolodzy tak
            pracowici i nigdzie nie zastosowali tyle siły ostrza spekulacji. Dla wspólnoty
            Rzymsko Katolickiej rezultaty tych spekulacji nadal mają moc obowiązującą.
            Najwybitniejszymi teologami dla rozwoju systemu sakramentalnego byli Hugo z St.
            Victor, Piotr Lombardzki, Aleksander Hales, and Tomasz z Akwinu. Hugo był
            pierwszym co napisał rozprawę o sakramentach, De sacramentis. Tomasz z Akwinu
            nie uczynił wiele więcej jak tylko to, że przeformułował w jasną wypowiedź
            poglądy przedstawione przez Hugo, Piotra Lombardzkiego a szczególnie Aleksandra
            Halesa i na nim rozwój się kończy.
            Istota jego wypowiedzi została przyjęta przez sobory w Ferrarze, 1439, i
            Trydencie, 1560.
            Pod wpływem Piotra Lombardzkiego i Tomasza z Akwinu liczna sakramentów
            została ustalona na siedem – chrzest, bierzmowanie, eucharystia, pokuta, ostatnie
            namaszczenie, ordynacja i małżeństwo. Bernard mówił o wielu sakramentach i
            wyliczał ich dziesięć, włącznie z obmywaniem stóp i inwestyturą biskupów i
            opatów. Abelard wymieniał pięć – chrzest, bierzmowanie, eucharystie, małżeństwo i
            ostatnie namaszczenie. Hugo z St. Victor w swojej ‘Summa’ również wydaje się
            uznawać tylko pięć - chrzest, bierzmowanie, eucharystie, pokutę i ostatnie
            namaszczenie, ale w swojej pracy nad „Sakramantami”, gdzie zebrał wszystko, co
            wcześniej powiedział w innych pismach, wymienia ich trzydzieści. Tutaj,
            najprawdopodobniej, słowo to jest brane w szerokim znaczeniu i jest prawie
            synonimem jakiegokolwiek rytuału religijnego. Hugo podzielił sakramenty na trzy
            klasy – sakramenty, które są potrzebne do zbawienia, chrzest i eucharystia, te,
            które mają skutek uświęcający jak woda święcona i używanie popiołu w Środę
            Popielcową, i trzecia klasa, która przygotowuje do innych sakramentów.
            Pokropienie wodą nazywał sakramentem. Tomasz z Akwinu również przypisywał również
            przypisywał takim rytuałom quasi-sakramentalny charakter, quaedam sacramentalia.
            Scholastycy nie całkiem zgadzali się ze sobą odnośnie autorstwa
            sakramentów. Piotr Lombardzki jasno twierdził, że ostatnie namaszczenie zostało
            ustanowione przez apostołów. Aleksander Hales, Albertus Magnus i Tomasz z Akwinu
            uważali, że wszystkie były ustanowione przez Chrystusa. Hugo z St. Victor
            twierdził, że Bóg mógłby zbawić człowieka bez sakramentów, ale żaden człowiek,
            który je odrzuca, nie może być zbawiony. Dla średniowiecznego umysłu były one
            zasadniczą pożywką dla życia religijnego, i budując system sakramentalny,
            średniowieczny teolog miał odczucie, że umacnia gmach samego Kościoła. Na
            autorytecie do sprawowania sakramentów spoczywała władza kapłaństwa w otwieraniu
            i zamykaniu królestwa niebios, do wydawania sądu o błogości lub niedoli zarówno w
            tym życiu jak i przyszłym. Teoria sakramentalna, oparta na fałszywej i
            stronniczej interpretacji Pisma Świętego i starannie powiązana ze sobą poprzez
            sofistyczną argumentację, ustanawiała mechaniczną skuteczność łaski
            sakramentalnej jako substytut w miejsce Zbawiciela, przed którego bezpośrednie
            oblicze dusza ma prawo przyjść poprzez ukorzenie się serca i modlitwę. System
            sakramentalny stał się Niewolą Babilońską kościoła, jak określił to Luter w swoim
            sławnym traktacie, gdzie prawa i przywileje wyznawcy Chrystusa zostały zakute w
            łańcuchy ludzkiej tradycji.



          • Gość: Jerzy Re: Do K: - co to jest kompleks polaczka? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.02, 14:04
            Gość portalu: k napisał(a):
            > >
            > Przytoczyłem zwykłego, przecietnego ksiedza. wielcy teologowie sa dla Ciebie za
            >
            > madrzy,daruje sobie.
            > Oczywiście-przetłumaczyc.Czy ja jestem anglikiem? Nie wiem skąd u wielu z Was
            > biora sie takie kompleksy "polaczka".Piszcie po polsku-jesteście Polakami
            > przypominam.
            > K
            > ps. Wycofuje się chwilowo z uczestnictwa na forum ze względu na wyciszenie
            > wielkopostne. Pozdrawiam.
            > >

            Podaj mi swoją definicję 'wielkich teologów".
            Na czym według ciebie polega "kompleks polaczka"?

            Jesteśmy Polakami, ale nie nieukami, stąd czasem trzeba przytoczyć innojęzyczne
            źródła.

            Życzę wyciszenia wielkopostnego
            Dedykuję Psalm 62
            62,1 Przewodnikowi chóru. Według Jedutuna. Psalm Dawidowy.
            62,2 Jedynie w Bogu jest uciszenie duszy mojej, Od niego jest zbawienie moje.
            62,3 Tylko On jest opoką moją i zbawieniem moim, Twierdzą moją, przeto się
            nie zachwieję ....
      • Gość: Jerzy O scholastykach - jak wymyślono transsubstancjację IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 13:52
        Eucharystia, nazywana przez scholastyków koroną sakramentów i sakramentem
        ołtarza, została uznana zarówno jako sakrament jak i ofiara. W opracowywaniu
        doktryny teologia scholastyczna osiągnęła najwyższe szczyty spekulacji.
        [...] Tam gdzie Pismo Święte milczy a Augustyn odczuwa niepewność, zdolności
        spekulatywne Scholastyka, choć czasem wystawione na ciężką próbę, nigdy się nie
        poddają. Kościół przyjął doktryny o transsubstancjacji i ofiarniczym znaczeniu
        sakramentu, a zadaniem scholastyków stało się potwierdzenie tych doktryn
        wszelką bronią metafizyki, która mieli do dyspozycji.
        Kulminacyjnym punktem w historii średniowiecznej doktryny o eucharystii było
        zdefiniowanie transsubstancjacji jako dogmatu przez czwarty Sobór Laterański w
        1215 roku. Od tamtej pory wiara w cokolwiek innego była traktowana jako
        herezja. Definicja mówiła, że „ciało i krew Chrystusa są prawdziwie zawarte w
        sakramencie ołtarza w postaci chleba i wina, gdzie chleb ulega
        transsubstancjacji (przemianie substancji) w ciało natomiast wino w krew przez
        działanie boskiej mocy.” [...]
        W chwili konsekracji dokonywanej przez kapłana, elementy chleba i wina są
        przemieniane w prawdziwe ciało i krew Chrystusa. Substancje chleba i wina
        znikają. „Własności uboczne” – takie jak smak, kolor, wymiary i waga pozostają.
        [...]
        Przemiana, która dokonuje się na ołtarzu jest ponadnaturalna. Ciało Chrystusa
        jest w sakramencie nie ilościowo, per modum quantitatis, ale substancjalnie;
        nie w swoich wymiarach, ale sakramentalnie, ex vi sacramenti, w sposób właściwy
        dla tego sakramentu. Jest na ołtarzu i może być zrozumiana jedynie przez wiarę.
        [...] Praktyczny umysł nie może tego pojąć, ale dialektyka scholastyczna
        twierdzi, że to rozumie, choć stwierdzenia te nie są niczym innym jak tylko
        wymysłem mglistych terminów i niczym nie uzasadnionych założeń.
        (Powyższe w oparciu o: Philip Schaff, History of the Christian Church)

        Sobór Trydencki na sesji w 1551 roku podtrzymał naukę o transsubstancjacji:

        „ Kto zaprzecza temu, że w sakramencie świętej eucharystii zawarty jest cały
        Chrystus prawdziwie, rzeczywiście i w swojej istocie, to jest jego ciało, krew,
        dusza i jednocześnie jego boska natura, i twierdzi, że jego obecność jest
        symboliczna albo jest tylko działającą mocą, niech będzie wyłączony.”


        Katolicy są uczeni, że w sakramencie zawarty jest ‘cały Chrystus’, jednakże
        wzdrygają się na myśl, że takie pojmowanie sakramentu czyni ich kanibalami.
        Boją się samodzielnie myśleć w sprawach wiary, gdyż zakwestionowanie bądź
        odrzucenie nauki katolickiej jest traktowane jako grzech śmiertelny – grzech
        przeciwko Duchowi Świętemu.

        Mogę tutaj odważnie powiedzieć, że nauka o transsubstancjacji nie została
        wymyślona z natchnienia Ducha Świętego. Jest wymysłem średniowiecznych
        spekulantów teologicznych (scholastyków) i nadal obowiązuje w KK.


        Jerzy
    • Gość: Jerzy O scholastykach - jak wymyślono transsubstancjację IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 13:58
      Eucharystia, nazywana przez scholastyków koroną sakramentów i sakramentem
      ołtarza, została uznana zarówno jako sakrament jak i ofiara. W opracowywaniu
      doktryny teologia scholastyczna osiągnęła najwyższe szczyty spekulacji.
      [...] Tam gdzie Pismo Święte milczy a Augustyn odczuwa niepewność, zdolności
      spekulatywne Scholastyka, choć czasem wystawione na ciężką próbę, nigdy się nie
      poddają. Kościół przyjął doktryny o transsubstancjacji i ofiarniczym znaczeniu
      sakramentu, a zadaniem scholastyków stało się potwierdzenie tych doktryn
      wszelką bronią metafizyki, która mieli do dyspozycji.
      Kulminacyjnym punktem w historii średniowiecznej doktryny o eucharystii było
      zdefiniowanie transsubstancjacji jako dogmatu przez czwarty Sobór Laterański w
      1215 roku. Od tamtej pory wiara w cokolwiek innego była traktowana jako
      herezja. Definicja mówiła, że „ciało i krew Chrystusa są prawdziwie zawarte w
      sakramencie ołtarza w postaci chleba i wina, gdzie chleb ulega
      transsubstancjacji (przemianie substancji) w ciało natomiast wino w krew przez
      działanie boskiej mocy.” [...]
      W chwili konsekracji dokonywanej przez kapłana, elementy chleba i wina są
      przemieniane w prawdziwe ciało i krew Chrystusa. Substancje chleba i wina
      znikają. „Własności uboczne” – takie jak smak, kolor, wymiary i waga pozostają.
      [...]
      Przemiana, która dokonuje się na ołtarzu jest ponadnaturalna. Ciało Chrystusa
      jest w sakramencie nie ilościowo, per modum quantitatis, ale substancjalnie;
      nie w swoich wymiarach, ale sakramentalnie, ex vi sacramenti, w sposób właściwy
      dla tego sakramentu. Jest na ołtarzu i może być zrozumiana jedynie przez wiarę.
      [...] Praktyczny umysł nie może tego pojąć, ale dialektyka scholastyczna
      twierdzi, że to rozumie, choć stwierdzenia te nie są niczym innym jak tylko
      wymysłem mglistych terminów i niczym nie uzasadnionych założeń.
      (Powyższe w oparciu o: Philip Schaff, History of the Christian Church)

      Sobór Trydencki na sesji w 1551 roku podtrzymał naukę o transsubstancjacji:

      „ Kto zaprzecza temu, że w sakramencie świętej eucharystii zawarty jest cały
      Chrystus prawdziwie, rzeczywiście i w swojej istocie, to jest jego ciało, krew,
      dusza i jednocześnie jego boska natura, i twierdzi, że jego obecność jest
      symboliczna albo jest tylko działającą mocą, niech będzie wyłączony.”


      Katolicy są uczeni, że w sakramencie zawarty jest ‘cały Chrystus’, jednakże
      wzdrygają się na myśl, że takie pojmowanie sakramentu czyni ich kanibalami.
      Boją się samodzielnie myśleć w sprawach wiary, gdyż zakwestionowanie bądź
      odrzucenie nauki katolickiej jest traktowane jako grzech śmiertelny – grzech
      przeciwko Duchowi Świętemu.

      Mogę tutaj odważnie powiedzieć, że nauka o transsubstancjacji nie została
      wymyślona z natchnienia Ducha Świętego. Jest wymysłem średniowiecznych
      spekulantów teologicznych (scholastyków) i nadal obowiązuje w KK.


      Jerzy
      • Gość: Dzik Oj, Jerzy, Jerzy IP: *.pse.pl 20.02.02, 14:06
        • Gość: Jerzy Do Dzika: czemu Oj? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.02, 14:42
          Czemu Oj? W czym problem?
          • Gość: Dzik Re: Do Jerzego: czemu Oj? IP: *.pse.pl 22.02.02, 09:43
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Czemu Oj ? W czym problem?

            A w tym oj, że
            "z powodu kajli na iberlaufie trychter robiony był
            na szoner, nie zaś krajcowany, i bez holajzy
            w żaden sposób nie uda się zakrypować lochbajtla
            w celu udychtowania pufra i dania mu szprajcy
            przez lochowanie śtendra, aby roztrajbować ferszlus,
            który dlatego źle działa, że droselklapę
            tandetnie
            zablindowano i teraz ryksztosuje."

            Problem w tym, że piszesz językiem tego ślusarza
            z tekstu Tuwima.


            Nie sposób zrozumieć o co ci chodzi bez holajzy.
            Że to język teologów ?.
            Dobrze, jak chcesz rozmawiać z teologami to
            niepotrzebnie się wcinam. Sorry.
            Ale,
            jeśli chcesz tu kogoś przekonać,
            złóż teologiczną togę i zejdź z koturnów.
            Pisz językiem Ewangelii, językiem symboli
            i przypowieści, tak żebym nawet ja zrozumiał
            o co ci chodzi.

            Chrystus nie powiedział -
            'Oto transsubstancjacja moja'
            'Oto kontomitacja moja'
            ale 'Oto Ciało moje, i Krew.


            Piszesz wyłącznie o przeistoczeniu (transubstancjacji).
            Dlaczego pomijasz naukę o kontomitacji i hipostatycznej
            unii.
            Pojęcie transsubstancjacji stało się już przedmiotem
            wielu analiz spekulatywnych teorii unicestwienia,
            reprodukcji, addukcji, prostej zmiany i teorii
            eklektycznej.
            Anamnetyczny charakter uobecniania historiozbawczego
            wydarzenia Chrystusa często interpetowano alegorią, a
            J.Duns Szkot, opowiadał się na przykład za nauką o
            konsubstancjacji, stwierdzając, że jest ona takim samym
            cudem jak transsubstancjacja i nie ma żadnych powodów by
            preferować jedno
            ujęcie.
            Współczesny teolog P.Schoonenberg zaproponował z
            kolei,
            by określać zaistnienie rzeczywstości eucharystii
            terminami transsygnifikacja i
            transfinalizacja
            (zapożyczone od Y. de
            Montcheuila).
            A papież Jan Paweł II stwierdził, że eucharystia
            jest
            'nie tyle kultem niedostępnej transcendencji, ile
            kultem
            boskiej kondescendencji i miłościwej, odkupieniczej
            przemiany świata w sercu
            człowieka'.

            Dlaczego pomijasz te wątki.
            To bardzo ciekawe tematy.
            Dla teologów.


            Myśle, że Pan Bóg ma poczucie humoru i, jeśli masz dobre
            intencje, uśmiecha się czytając twoje
            posty.
            Mam nadzieję, że moje też choć z innego
            powodu.

            :-)

            • Gość: Jerzy Re: Do Jerzego: czemu Oj? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.02, 23:42
              Dzik:
              Problem w tym, że piszesz językiem tego ślusarzaz tekstu Tuwima.

              Jerzy:
              -Dzięki za porównanie, jestem pod wrażeniem, ale zdaje się, że ów ślusarz znał
              się na rzeczy; dokładnie wiedział w czym problem.

              Dzik:
              Nie sposób zrozumieć o co ci chodzi bez holajzy.
              Że to język teologów ?.
              Dobrze, jak chcesz rozmawiać z teologami to niepotrzebnie się wcinam. Sorry.
              Ale, jeśli chcesz tu kogoś przekonać, złóż teologiczną togę i zejdź z koturnów.
              Pisz językiem Ewangelii, językiem symboli i przypowieści, tak żebym nawet ja
              zrozumiał
              o co ci chodzi.

              Jerzy:
              We wszystkich wątkach cytuję teksty biblijne. Katolikom to nie pasuje. Raz
              przytoczyłem scholastyków, którzy ukształtowali teologię obowiązującą w KK i
              kabaretyzujesz, że posługuje się niezrozumiałym językiem.

              Dzik:
              Chrystus nie powiedział -
              'Oto transsubstancjacja moja'
              'Oto kontomitacja moja'
              ale 'Oto Ciało moje, i Krew.

              Jerzy:
              Zgadza się. Nie ja wymyśliłem transsubstancjację – masz z tym terminem problemy,
              zwróć się z tym do scholastyków. Może ci wyjaśnią, dlaczego z prostej pamiątki
              Wieczerzy Pańskiej zrobili tajemniczy obrzęd, którego zrozumienie jest obwarowane
              żargonem mglistych teologicznych koncepcji.

              Dzik:
              Piszesz wyłącznie o przeistoczeniu (transubstancjacji).
              Dlaczego pomijasz naukę o kontomitacji i hipostatycznej
              unii.

              Jerzy
              Piszę o transsubstancjacji, gdyż obowiązuje ona w KK od czwartego soboru
              Laterańskiego (1215) a wszelkie inne poglądy na Wieczerzę Pańską są traktowane
              jako herezje.
              (Wspominając kontomitację, miałeś chyba na myśli konkomitancję, czyż nie tak?)

              Dzik:
              Pojęcie transsubstancjacji stało się już przedmiotem
              wielu analiz spekulatywnych teorii unicestwienia,
              reprodukcji, addukcji, prostej zmiany i teorii
              eklektycznej.

              Jerzy
              Zamiast unicestwienia, mogłeś użyć terminu ‘anihilacji’. Byłoby bardziej
              konsekwentne.

              Dzik:
              Anamnetyczny charakter uobecniania historiozbawczego
              wydarzenia Chrystusa często interpetowano alegorią, a
              J.Duns Szkot, opowiadał się na przykład za nauką o
              konsubstancjacji, stwierdzając, że jest ona takim samym
              cudem jak transsubstancjacja i nie ma żadnych powodów by
              preferować jedno ujęcie.

              Jerzy:
              Możesz wyjaśnić, co znaczy słowo ‘uobecnianie’?
              Konsubstancjacja została przyjęta przez Lutra, ale podlega anatemie Trydentu.

              Dzik:
              Współczesny teolog P.Schoonenberg zaproponował z kolei,
              by określać zaistnienie rzeczywstości eucharystii terminami transsygnifikacja i
              transfinalizacja (zapożyczone od Y. De Montcheuila).
              A papież Jan Paweł II stwierdził, że eucharystia
              jest 'nie tyle kultem niedostępnej transcendencji, ile kultem
              boskiej kondescendencji i miłościwej, odkupieniczej
              przemiany świata w sercu człowieka'.

              Jerzy:
              Herezje Jana Pawłą II na temat eucharystii przytaczałem i omawiałem już w innych
              wątkach.

              Dzik:
              Dlaczego pomijasz te wątki
              To bardzo ciekawe tematy.
              Dla teologów.

              Jerzy:
              Masz rację, ale aby dostąpić zbawienia, nie potrzebujesz zajmować się koncepcjami
              wymyślonymi przez średniowiecznych teologów. Wystarczy, jeśli wierzysz, że Jezus
              Chrystus zmarł za twoje winy i że jego ofiara była złożona raz na zawsze.
              Kiedy przystępujesz do Wieczerzy Pańskiej, nie myśl o tym, że będziesz jadł ciało
              Pana Jezusa, ale wspomnij na to, że Jego ciało zostało wydane na śmierć za twoje
              winy.

              Dzik:
              Myśle, że Pan Bóg ma poczucie humoru i, jeśli masz dobre
              intencje, uśmiecha się czytając twoje posty.
              Mam nadzieję, że moje też choć z innego powodu.

              Jerzy
              Mam nadzieję, że się cieszy. Może nieudolnie, ale nie mogę nie pisać o tym, co
              uczynił Jezus a co z tym zrobili kapłani.

              Jezus daje całe zbawienie darmo – kapłani oferują łaskę Bożą porcjami, za ‘co
              łaska.’ Nad tym to chyba Pan Bóg płacze.

              Jerzy
              • Gość: Dzik Re: Do Jerzego: temu Oj? IP: *.pse.pl 26.02.02, 14:31
                ) Dzik:
                ) Problem w tym, że piszesz językiem tego ślusarza
                ) z tekstu Tuwima.
                )
                ) Jerzy:
                ) Dzięki za porównanie, jestem pod wrażeniem, ale
                ) zdaje się, że ów ślusarz znał się na rzeczy;
                ) dokładnie wiedział w czym problem.
                On wiedział, ale gdzie jest twój problem ?
                Jesteś fachowcem od nawracania katolików ?
                Więcej by było z ciebie pożytku gdybyś szukał tego co
                nas łączy a nie
                dzieli.
                I nie wypisywał herezji o
                herezjach.

                )
                ) Dzik:
                ) Nie sposób zrozumieć o co ci chodzi bez holajzy.
                ) Że to język teologów ?.
                ) Dobrze, jak chcesz rozmawiać z teologami to
                ) niepotrzebnie się wcinam. Sorry.
                ) Ale, jeśli chcesz tu kogoś przekonać, złóż
                ) teologiczną togę i zejdź z koturnów.
                ) Pisz językiem Ewangelii, językiem symboli i
                ) przypowieści, tak żebym nawet ja zrozumiał o co ci
                ) chodzi.
                )
                ) Jerzy:
                ) We wszystkich wątkach cytuję teksty biblijne.
                ) Katolikom to nie pasuje.
                oczywiście, bo katolicy jak ognia unikają Pisma
                Świętego,
                nie bez powodu kiedyś wyklętego i zabronionego oraz
                ślepo wierzą swoim fałszywym
                kapłanom.

                ) Raz przytoczyłem scholastyków, którzy
                ) ukształtowali teologię obowiązującą w KK i
                ) kabaretyzujesz, że posługuje się niezrozumiałym
                ) językiem.
                Wszyscy widzą, że posługujesz się.
                Jak będę chciał czytać teologów lub scholastyków,
                zrobię to bez twojej wątpliwej
                pomocy.

                )
                ) Dzik:
                ) Chrystus nie powiedział -
                ) 'Oto transsubstancjacja moja'
                ) 'Oto kontomitacja moja'
                ) ale 'Oto Ciało moje, i Krew.
                )
                ) Jerzy:
                ) Zgadza się. Nie ja wymyśliłem transsubstancjację -
                ) masz z tym terminem problemy, zwróć się z tym do
                ) scholastyków.
                to chyba ty masz z 'tym' problem i nie tylko z
                'tym',
                to ty zacząłeś pisać na temat
                transsubstancjacji.
                Mnie wystarczyłoby pojęcie
                'przeistoczenie'.

                ) Może ci wyjaśnią, dlaczego z prostej pamiątki
                ) Wieczerzy Pańskiej zrobili tajemniczy obrzęd,
                ) którego zrozumienie jest obwarowane żargonem
                ) mglistych teologicznych koncepcji.
                To dla ciebie eucharystia jest jedynie prostą
                pamiątką Wieczerzy Pańskiej ?
                Skoro tak, to zaiste prosty z ciebie człowieczek.
                Ot, taka sobie miła pamiątka.
                Może troche tradycja, jak dzielenie się opłatkiem
                czy jajeczkiem.

                Zapamiętałeś tylko:
                "... to czyńcie na moją pamiatkę !"

                a pomijasz to co najważniejsze !!!!!
                "Bierzcie i jedzcie","To jest Ciało moje",
                "Ten kielich to Nowe Przymierze we krwi mojej,
                która za was będzie
                wylana"
                "Pijcie z niego wszyscy, bo to jest Krew Przymierza,
                która za wielu będzie wylana na odpuszczenie
                grzechów"
                "To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie
                wylana"

                I ty się powołujesz na Biblię ??
                Manipulujesz najważniejszymi, najświętszymi słowami
                Chrystusa !!

                Doprawdy, nie należysz chyba do żadnego kościoła
                chrześcijańskiego, może masz własną sektę.
                Nie ważne.

                Nie ma i nie będzie prostego wytłumaczenia
                cytowanych wyżej słów. Możemy się jedynie przed nimi
                pochylić z pokora i wdzięcznością dla Jezusa.

                A twoje dywagacje na temat mięsa są o tyle bluźniercze
                co niesmaczne.

                )
                ) Dzik:
                ) Piszesz wyłącznie o przeistoczeniu
                ) (transubstancjacji).
                ) Dlaczego pomijasz naukę o kontomitacji i
                ) hipostatycznej
                unii.
                )
                ) Jerzy
                ) Piszę o transsubstancjacji, gdyż obowiązuje ona w KK
                ) od czwartego soboru Laterańskiego (1215) a wszelkie
                ) inne poglądy na Wieczerzę Pańską są traktowane jako
                ) herezje.
                to, co tu piszesz to
                herezja,
                zbyt mało czytasz katolickich teologów, w tym
                współczesnych,

                co z ciebie za fachowiec (- ślusarz ?)
                ?

                ) (Wspominając kontomitację, miałeś chyba na myśli
                ) konkomitancję, czyż nie tak?)
                O, tak, kontomitancję, przepraszam za konsekwentne
                opuszczenie litery 'n'.

                )
                ) Dzik:
                ) Pojęcie transsubstancjacji stało się już przedmiotem
                ) wielu analiz spekulatywnych teorii unicestwienia,
                ) reprodukcji, addukcji, prostej zmiany i teorii
                ) eklektycznej.
                )
                ) Jerzy
                ) Zamiast unicestwienia, mogłeś użyć terminu
                ) 'anihilacji'. Byłoby bardziej konsekwentne.
                byłoby, ale widać autor tego fragmentu nie uznał tego
                za
                potrzebne.
                Przyznaję się - skompilowałam kilka tekstów
                teologicznych.
                Autor napisał też 'zmiana' a nie np
                transformacja.
                No trudno. Ważne, że rozumiesz.

                )
                ) Dzik:
                ) Anamnetyczny charakter uobecniania historiozbawczego
                ) wydarzenia Chrystusa często interpetowano alegorią, a
                ) J.Duns Szkot, opowiadał się na przykład za nauką o
                ) konsubstancjacji, stwierdzając, że jest ona takim
                ) samym cudem jak transsubstancjacja i nie ma żadnych
                ) powodów by preferować jedno ujęcie.
                )
                ) Jerzy:
                ) Możesz wyjaśnić, co znaczy słowo 'uobecnianie'?
                mniej więcej to co 'kontomitancja'

                ) Konsubstancjacja została przyjęta przez Lutra, ale
                ) podlega anatemie Trydentu.
                to szkoda.
                )
                ) Dzik:
                ) Współczesny teolog P.Schoonenberg zaproponował z
                ) kolei,
                ) by określać zaistnienie rzeczywstości eucharystii
                ) terminami transsygnifikacja i transfinalizacja
                ) (zapożyczone od Y. De Montcheuila).
                ) A papież Jan Paweł II stwierdził, że eucharystia
                ) jest 'nie tyle kultem niedostępnej transcendencji,
                ) ile kultem boskiej kondescendencji i miłościwej,
                ) odkupieniczej przemiany świata w sercu człowieka'.
                )
                ) Jerzy:
                ) Herezje Jana Pawłą II na temat eucharystii
                ) przytaczałem i omawiałem już w innych wątkach.
                dobrze, że nie ma już inkwizycji.
                Karol Wojtyła miałby się z pyszna.
                )
                ) Dzik:
                ) Dlaczego pomijasz te wątki
                ) To bardzo ciekawe tematy.
                ) Dla teologów.
                )
                ) Jerzy:
                ) Masz rację, ale aby dostąpić zbawienia, nie
                ) potrzebujesz zajmować się koncepcjami wymyślonymi
                ) przez średniowiecznych teologów.
                ) Wystarczy, jeśli wierzysz, że Jezus
                ) Chrystus
                ) zmarł za twoje winy i że jego ofiara była złożona raz
                ) na
                zawsze.
                dziękuję za to
                zapewnienie,
                ale wiem, że aby dostąpić zbawienia trzeba jeszcze
                spełnić kilka innych
                warunków.

                ) Kiedy przystępujesz do Wieczerzy Pańskiej, nie myśl
                ) o tym, że będziesz jadł ciało Pana Jezusa,
                nawet nie myśl o tym, że katolicy w sensie dosłownym
                jedzą ciało Chrystusa.

                ) ale wspomnij na
                ) to, że Jego ciało zostało wydane na śmierć za twoje
                ) winy.
                )
                ) Dzik:
                ) Myśle, że Pan Bóg ma poczucie humoru i, jeśli masz
                ) dobre intencje, uśmiecha się czytając twoje posty.
                ) Mam nadzieję, że moje też choć z innego powodu.
                )
                ) Jerzy
                ) Mam nadzieję, że się cieszy. Może nieudolnie, ale nie
                ) mogę nie pisać o tym, co uczynił Jezus a co z tym
                ) zrobili kapłani.
                co robią kapłani to robią kapłani
                a ty nie wiadomo po co próbujesz podważać naukę
                kościoła na temat sakramentów
                i zrozumieć tajemnice, których nie da się zrozumieć.

                przy okazji mam nadzieje, że w związku z aferą Paetz'a
                rozumiesz już dlaczego KK rozróżnia świętość szafarza
                i dyspozycję osób przyjmujących sakramenty.

                ) Jezus daje całe zbawienie darmo - kapłani oferują
                ) łaskę Bożą porcjami, za 'co łaska'.
                twoja wiedza na ten
                • Gość: Dzik Re: Do Jerzego: temu Oj? (dokończenie) IP: *.pse.pl 26.02.02, 14:37
                  > Jerzy:
                  > Jezus daje całe zbawienie darmo - kapłani oferują
                  > łaskę Bożą porcjami, za 'co łaska'.
                  twoja wiedza na ten temat zatrzymała się na
                  problemie odpustów, z którymi kościół poradził już
                  sobie wiele lat
                  temu.

                  > Nad tym to chyba Pan Bóg płacze.
                  masz rację.

                  >
                  > Jerzy

                  Najgorsze w tym wszystkim, że twoje teksty są takie
                  nudne, że nie dziwię się tym, którzy zanim ci odpiszą
                  usypiają i wobec tego nie odpisują ci.
                  To nie z braku argumentów tylko braku czasu lub
                  snu.
                  Do znudzenia powtarzasz te same argumenty lub
                  półprawdy.
                  Korespondencja z tobą traci sens.

                  Nie szukasz tego co łączy, tylko tego co dzieli.
                  Uspokoiłbyś się dopiero gdyby ktoś napisał:
                  "Tak masz rację,
                  KK głos herezje,
                  kapłani katoliccy to oszuści a może też pedały.
                  Proszę o adres najbliższego zboru ewangelickiego."

                  Lżej ci ?
                  • Gość: Jerzy Re: Do Jerzego: temu Oj? (dokończenie) IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.02.02, 15:03
                    Gość portalu: Dzik napisał(a):

                    > > Jerzy:
                    > > Jezus daje całe zbawienie darmo - kapłani oferują
                    > > łaskę Bożą porcjami, za 'co łaska'.
                    > twoja wiedza na ten temat zatrzymała się na
                    > problemie odpustów, z którymi kościół poradził już
                    > sobie wiele lat
                    > temu.
                    >
                    > > Nad tym to chyba Pan Bóg płacze.
                    > masz rację.
                    >
                    > >
                    > > Jerzy
                    >
                    > Najgorsze w tym wszystkim, że twoje teksty są takie
                    > nudne, że nie dziwię się tym, którzy zanim ci odpiszą
                    > usypiają i wobec tego nie odpisują ci.
                    > To nie z braku argumentów tylko braku czasu lub
                    > snu.
                    > Do znudzenia powtarzasz te same argumenty lub
                    > półprawdy.
                    > Korespondencja z tobą traci sens.
                    >
                    > Nie szukasz tego co łączy, tylko tego co dzieli.
                    > Uspokoiłbyś się dopiero gdyby ktoś napisał:
                    > "Tak masz rację,
                    > KK głos herezje,
                    > kapłani katoliccy to oszuści a może też pedały.
                    > Proszę o adres najbliższego zboru ewangelickiego."
                    >
                    > Lżej ci ?

                    Dziku, najpierw ze mnie drwiłeś, potem zarzucałeś mi brak miłości, teraz nudę.
                    Nie podjąłeś dyskusji na argumenty.
                    A jeśli idzie o odpusty, to KK nadal je praktykuje. Nie słyszałeś o odpustach
                    Roku Jubileuszowego?
                    Druga sprawa, ja nie agituję do żadnego kościoła. Po prostu polemizuję z teologią
                    katolicką w oparciu o Biblię, pokazując te doktryny, które są z Biblią sprzeczne.
                    Jednakże katolicy nie są w stanie podjąć polemiki na argumenty.
                    Uważam, że człowiek jest zbawiony na podstawie wiary w Jezusa Chrystusa,
                    niezależnie od przynależności kościelnej. A powinien szukać kościoła, gdzie Jezus
                    jest w centrum nauczania a Słowo Boże (Biblia), jest podstawą nauczania.

                    Pozdrawiam,
                    Jerzy




                    • Gość: Dzik Re: Do Jerzego: temu Oj? (dokończenie) IP: *.pse.pl 26.02.02, 15:31
                      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                      > Gość portalu: Dzik napisał(a):
                      >
                      > > > Jerzy:
                      > > > Jezus daje całe zbawienie darmo - kapłani oferują
                      > > > łaskę Bożą porcjami, za 'co łaska'.
                      > > twoja wiedza na ten temat zatrzymała się na
                      > > problemie odpustów, z którymi kościół poradził już
                      > > sobie wiele lat
                      > > temu.
                      > >
                      > > > Nad tym to chyba Pan Bóg płacze.
                      > > masz rację.
                      > >
                      > > >
                      > > > Jerzy
                      > >
                      > > Najgorsze w tym wszystkim, że twoje teksty są takie
                      > > nudne, że nie dziwię się tym, którzy zanim ci odpiszą
                      > > usypiają i wobec tego nie odpisują ci.
                      > > To nie z braku argumentów tylko braku czasu lub
                      > > snu.
                      > > Do znudzenia powtarzasz te same argumenty lub
                      > > półprawdy.
                      > > Korespondencja z tobą traci sens.
                      > >
                      > > Nie szukasz tego co łączy, tylko tego co dzieli.
                      > > Uspokoiłbyś się dopiero gdyby ktoś napisał:
                      > > "Tak masz rację,
                      > > KK głos herezje,
                      > > kapłani katoliccy to oszuści a może też pedały.
                      > > Proszę o adres najbliższego zboru ewangelickiego."
                      > >
                      > > Lżej ci ?
                      >
                      > Dziku, najpierw ze mnie drwiłeś,
                      sorry nie chciałem z ciebie drwić,
                      może czasem z twoich 'teologicznych' argumentów
                      > potem zarzucałeś mi
                      > brak miłości,
                      chyba nie aż tak,
                      jedynie zwracałem uwagę, że jedynie ona
                      - miłśóc do Boga i ludzi - się liczy
                      > teraz nudę.
                      co ja poradzę, że znudziły mnie twoje listy, może
                      dlatego, że się powtarzasz.

                      > Nie podjąłeś dyskusji na argumenty.
                      czyżby ?
                      są świadkowie, niech osądzą.

                      > A jeśli idzie o odpusty, to KK nadal je praktykuje.
                      > Nie słyszałeś o odpustach Roku Jubileuszowego?
                      ale ty to trywializujesz - że można sobie kupić
                      odpuszczenie grzechów jak za czasów Lutra -,
                      w rzeczywistości chodzi jedynie o zachętę dla wiernych
                      żeby się nawracali, przystępowali do sakramentów
                      (spowiedx, komunia), modlili.
                      nie ma w tym niczego złego lub niezgodnego z Biblią.
                      Co ja poradzę, że ludzi trzeba czasem zmobilizować.
                      > Druga sprawa, ja nie agituję do żadnego kościoła. Po
                      > prostu polemizuję z teologią
                      w to wierzę, bo nie pasujesz chyba do żadnego kościoła.

                      > katolicką w oparciu o Biblię, pokazując te doktryny,
                      > które są z Biblią sprzeczne.
                      > Jednakże katolicy nie są w stanie podjąć polemiki na
                      > argumenty.
                      ???

                      > Uważam, że człowiek jest zbawiony na podstawie wiary w
                      > Jezusa Chrystusa, niezależnie od przynależności
                      > kościelnej.
                      nie na podstawie samej (!) wiary - sprawdź w piśmie.

                      > A powinien szukać kościoła, gdzie Jezus
                      > jest w centrum nauczania a Słowo Boże (Biblia), jest
                      > podstawą nauczania.
                      czyli na przykład w KK,
                      który uznaje prymat Nowego Testamentu nad innymi naukami.

                      >
                      > Pozdrawiam,
                      > Jerzy
                      >
                      >
                      >
                      >

    • Gość: Jerzy O scholastykach - jak wymyślono transsubstancjację IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 14:31
      Eucharystia, nazywana przez scholastyków koroną sakramentów i sakramentem
      ołtarza, została uznana zarówno jako sakrament jak i ofiara. W opracowywaniu
      doktryny teologia scholastyczna osiągnęła najwyższe szczyty spekulacji.
      [...] Tam gdzie Pismo Święte milczy a Augustyn odczuwa niepewność, zdolności
      spekulatywne Scholastyka, choć czasem wystawione na ciężką próbę, nigdy się nie
      poddają. Kościół przyjął doktryny o transsubstancjacji i ofiarniczym znaczeniu
      sakramentu, a zadaniem scholastyków stało się potwierdzenie tych doktryn
      wszelką bronią metafizyki, która mieli do dyspozycji.
      Kulminacyjnym punktem w historii średniowiecznej doktryny o eucharystii było
      zdefiniowanie transsubstancjacji jako dogmatu przez czwarty Sobór Laterański w
      1215 roku. Od tamtej pory wiara w cokolwiek innego była traktowana jako
      herezja. Definicja mówiła, że „ciało i krew Chrystusa są prawdziwie zawarte w
      sakramencie ołtarza w postaci chleba i wina, gdzie chleb ulega
      transsubstancjacji (przemianie substancji) w ciało natomiast wino w krew przez
      działanie boskiej mocy.” [...]
      W chwili konsekracji dokonywanej przez kapłana, elementy chleba i wina są
      przemieniane w prawdziwe ciało i krew Chrystusa. Substancje chleba i wina
      znikają. „Własności uboczne” – takie jak smak, kolor, wymiary i waga pozostają.
      [...]
      Przemiana, która dokonuje się na ołtarzu jest ponadnaturalna. Ciało Chrystusa
      jest w sakramencie nie ilościowo, per modum quantitatis, ale substancjalnie;
      nie w swoich wymiarach, ale sakramentalnie, ex vi sacramenti, w sposób właściwy
      dla tego sakramentu. Jest na ołtarzu i może być zrozumiana jedynie przez wiarę.
      [...] Praktyczny umysł nie może tego pojąć, ale dialektyka scholastyczna
      twierdzi, że to rozumie, choć stwierdzenia te nie są niczym innym jak tylko
      wymysłem mglistych terminów i niczym nie uzasadnionych założeń.
      (Powyższe w oparciu o: Philip Schaff, History of the Christian Church)

      Sobór Trydencki na sesji w 1551 roku podtrzymał naukę o transsubstancjacji:

      „ Kto zaprzecza temu, że w sakramencie świętej eucharystii zawarty jest cały
      Chrystus prawdziwie, rzeczywiście i w swojej istocie, to jest jego ciało, krew,
      dusza i jednocześnie jego boska natura, i twierdzi, że jego obecność jest
      symboliczna albo jest tylko działającą mocą, niech będzie wyłączony.”


      Katolicy są uczeni, że w sakramencie zawarty jest ‘cały Chrystus’, jednakże
      wzdrygają się na myśl, że takie pojmowanie sakramentu czyni ich kanibalami.
      Boją się samodzielnie myśleć w sprawach wiary, gdyż zakwestionowanie bądź
      odrzucenie nauki katolickiej jest traktowane jako grzech śmiertelny – grzech
      przeciwko Duchowi Świętemu.

      Mogę tutaj odważnie powiedzieć, że nauka o transsubstancjacji nie została
      wymyślona z natchnienia Ducha Świętego. Jest wymysłem średniowiecznych
      spekulantów teologicznych (scholastyków) i nadal obowiązuje w KK.


      Jerzy
    • Gość: Jerzy O scholastykach -Jak wymyślono transsubstancjację IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 15:40
      Eucharystia, nazywana przez scholastyków koroną sakramentów i sakramentem
      ołtarza, została uznana zarówno jako sakrament jak i ofiara. W opracowywaniu
      doktryny teologia scholastyczna osiągnęła najwyższe szczyty spekulacji.
      [...] Tam gdzie Pismo Święte milczy a Augustyn odczuwa niepewność, zdolności
      spekulatywne Scholastyka, choć czasem wystawione na ciężką próbę, nigdy się nie
      poddają. Kościół przyjął doktryny o transsubstancjacji i ofiarniczym znaczeniu
      sakramentu, a zadaniem scholastyków stało się potwierdzenie tych doktryn
      wszelką bronią metafizyki, która mieli do dyspozycji.
      Kulminacyjnym punktem w historii średniowiecznej doktryny o eucharystii było
      zdefiniowanie transsubstancjacji jako dogmatu przez czwarty Sobór Laterański w
      1215 roku. Od tamtej pory wiara w cokolwiek innego była traktowana jako
      herezja. Definicja mówiła, że „ciało i krew Chrystusa są prawdziwie zawarte w
      sakramencie ołtarza w postaci chleba i wina, gdzie chleb ulega
      transsubstancjacji (przemianie substancji) w ciało natomiast wino w krew przez
      działanie boskiej mocy.” [...]
      W chwili konsekracji dokonywanej przez kapłana, elementy chleba i wina są
      przemieniane w prawdziwe ciało i krew Chrystusa. Substancje chleba i wina
      znikają. „Własności uboczne” – takie jak smak, kolor, wymiary i waga pozostają.
      [...]
      Przemiana, która dokonuje się na ołtarzu jest ponadnaturalna. Ciało Chrystusa
      jest w sakramencie nie ilościowo, per modum quantitatis, ale substancjalnie;
      nie w swoich wymiarach, ale sakramentalnie, ex vi sacramenti, w sposób właściwy
      dla tego sakramentu. Jest na ołtarzu i może być zrozumiana jedynie przez wiarę.
      [...] Praktyczny umysł nie może tego pojąć, ale dialektyka scholastyczna
      twierdzi, że to rozumie, choć stwierdzenia te nie są niczym innym jak tylko
      wymysłem mglistych terminów i niczym nie uzasadnionych założeń.
      (Powyższe w oparciu o: Philip Schaff, History of the Christian Church)

      Sobór Trydencki na sesji w 1551 roku podtrzymał naukę o transsubstancjacji:

      „ Kto zaprzecza temu, że w sakramencie świętej eucharystii zawarty jest cały
      Chrystus prawdziwie, rzeczywiście i w swojej istocie, to jest jego ciało, krew,
      dusza i jednocześnie jego boska natura, i twierdzi, że jego obecność jest
      symboliczna albo jest tylko działającą mocą, niech będzie wyłączony.”


      Katolicy są uczeni, że w sakramencie zawarty jest ‘cały Chrystus’, jednakże
      wzdrygają się na myśl, że takie pojmowanie sakramentu czyni ich kanibalami.
      Boją się samodzielnie myśleć w sprawach wiary, gdyż zakwestionowanie bądź
      odrzucenie nauki katolickiej jest traktowane jako grzech śmiertelny – grzech
      przeciwko Duchowi Świętemu.

      Mogę tutaj odważnie powiedzieć, że nauka o transsubstancjacji nie została
      wymyślona z natchnienia Ducha Świętego. Jest wymysłem średniowiecznych
      spekulantów teologicznych (scholastyków) i nadal obowiązuje w KK.


      Jerzy
    • Gość: Jerzy O scholastykach -Jak wymyślono transsubstancjację IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.02, 15:41
      Eucharystia, nazywana przez scholastyków koroną sakramentów i sakramentem
      ołtarza, została uznana zarówno jako sakrament jak i ofiara. W opracowywaniu
      doktryny teologia scholastyczna osiągnęła najwyższe szczyty spekulacji.
      [...] Tam gdzie Pismo Święte milczy a Augustyn odczuwa niepewność, zdolności
      spekulatywne Scholastyka, choć czasem wystawione na ciężką próbę, nigdy się nie
      poddają. Kościół przyjął doktryny o transsubstancjacji i ofiarniczym znaczeniu
      sakramentu, a zadaniem scholastyków stało się potwierdzenie tych doktryn
      wszelką bronią metafizyki, która mieli do dyspozycji.
      Kulminacyjnym punktem w historii średniowiecznej doktryny o eucharystii było
      zdefiniowanie transsubstancjacji jako dogmatu przez czwarty Sobór Laterański w
      1215 roku. Od tamtej pory wiara w cokolwiek innego była traktowana jako
      herezja. Definicja mówiła, że „ciało i krew Chrystusa są prawdziwie zawarte w
      sakramencie ołtarza w postaci chleba i wina, gdzie chleb ulega
      transsubstancjacji (przemianie substancji) w ciało natomiast wino w krew przez
      działanie boskiej mocy.” [...]
      W chwili konsekracji dokonywanej przez kapłana, elementy chleba i wina są
      przemieniane w prawdziwe ciało i krew Chrystusa. Substancje chleba i wina
      znikają. „Własności uboczne” – takie jak smak, kolor, wymiary i waga pozostają.
      [...]
      Przemiana, która dokonuje się na ołtarzu jest ponadnaturalna. Ciało Chrystusa
      jest w sakramencie nie ilościowo, per modum quantitatis, ale substancjalnie;
      nie w swoich wymiarach, ale sakramentalnie, ex vi sacramenti, w sposób właściwy
      dla tego sakramentu. Jest na ołtarzu i może być zrozumiana jedynie przez wiarę.
      [...] Praktyczny umysł nie może tego pojąć, ale dialektyka scholastyczna
      twierdzi, że to rozumie, choć stwierdzenia te nie są niczym innym jak tylko
      wymysłem mglistych terminów i niczym nie uzasadnionych założeń.
      (Powyższe w oparciu o: Philip Schaff, History of the Christian Church)

      Sobór Trydencki na sesji w 1551 roku podtrzymał naukę o transsubstancjacji:

      „ Kto zaprzecza temu, że w sakramencie świętej eucharystii zawarty jest cały
      Chrystus prawdziwie, rzeczywiście i w swojej istocie, to jest jego ciało, krew,
      dusza i jednocześnie jego boska natura, i twierdzi, że jego obecność jest
      symboliczna albo jest tylko działającą mocą, niech będzie wyłączony.”


      Katolicy są uczeni, że w sakramencie zawarty jest ‘cały Chrystus’, jednakże
      wzdrygają się na myśl, że takie pojmowanie sakramentu czyni ich kanibalami.
      Boją się samodzielnie myśleć w sprawach wiary, gdyż zakwestionowanie bądź
      odrzucenie nauki katolickiej jest traktowane jako grzech śmiertelny – grzech
      przeciwko Duchowi Świętemu.

      Mogę tutaj odważnie powiedzieć, że nauka o transsubstancjacji nie została
      wymyślona z natchnienia Ducha Świętego. Jest wymysłem średniowiecznych
      spekulantów teologicznych (scholastyków) i nadal obowiązuje w KK.


      Jerzy
      • Gość: pollak Re: O scholastykach -Jak wymyślono transsubstancja IP: *.jgora.dialog.net.pl 20.02.02, 17:47
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

        > Katolicy są uczeni, że w sakramencie zawarty jest ?cały
        Chrystus?,
        > jednakże
        > wzdrygają się na myśl, że takie pojmowanie sakramentu
        czyni ich kanibalami.
        > Boją się samodzielnie myśleć w sprawach wiary, gdyż
        zakwestionowanie bądź
        > odrzucenie nauki katolickiej jest traktowane jako
        grzech śmiertelny ? grz
        > ech
        > przeciwko Duchowi Świętemu.

        Chcesz wzbudzic we mnie watpliwosc?
        "... biezcie i jedzcie, to jest cialo moje". Mk 14:22
        Piszesz kanibalizm. OK. Jestesmy nielogiczni, katolicy.
        Ponadto jeszcze wiele mamy nielogicznych nauk. Wierzymy,
        ze tam gdzie dwoch lub trzech sie modli tam jest
        Chrystus, a z drugiej strony to On ma dopiero przyjsc
        (powtornie). O Trojcy Swietej nie wspominajac -
        samodzielnie myslec w sprawach wiary.

        Samodzielnie, samodzielnie, aaa wiem, mam tak przyjmowac
        jak wyczytam, tak?
        Nie?
        Dlaczego?
        Acha, wytlumaczysz nam, na wszelki wypadek jakbysmy cos
        nie tak wyczytali, no dobrze.

        > Mogę tutaj odważnie powiedzieć, że nauka o
        transsubstancjacji nie została
        > wymyślona z natchnienia Ducha Świętego. Jest wymysłem
        średniowiecznych
        > spekulantów teologicznych (scholastyków) i nadal
        obowiązuje w KK.

        Bo oczywiscie Duch Swiety prowadzi tylko protestantow, i
        to tych "co to dopiero zrozumieli".

        Pytania:

        1. Czy Twoja nauka (w sensie, ktora przyjmujesz) jest
        nieomylna?
        2. Czy Twoj kosciol, zbor, jest prowadzony przez Ducha
        Swietego?

        Bo ktorys byc musi, nie?

        Pozdrowienia

        Ps. Dlaczego wpastowales to tyle razy?

        To nie ja sie czepiam. :)
        • Gość: Jerzy Re: O scholastykach -Jak wymyślono transsubstancja IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.02, 14:40
          Witaj Pollak,
          Chyba miałeś podobne problemy, co ja z wysyłaniem postów i dlatego wpastowałem
          to kilka razy. Po komendzie ‘wyślij’, wysyłany tekst nie pojawiał się wśród
          tekstów – wysyłałem ponownie i znowu nic. Teraz widzę, że teksty musiały być
          gdzieś zawieszone i potem wszystkie weszły. Przepraszam, że wpastowałem je tyle
          razy. Odchodząc od komputera myślałem, że nic nie przeszło.

          Wróćmy do kontrowersyjnego tematu eucharystii.

          Piszesz:
          >> Chcesz wzbudzic we mnie watpliwosc?
          "... biezcie i jedzcie, to jest cialo moje". Mk 14:22 <<

          Problem dotyczy tego, czy słowa Jezusa należy traktować literalnie czy też
          figuratywnie.
          Już na ten temat dyskutowałem w innych wątkach, na przykład „Dzień papieski.”

          Poniżej przytaczam fragment jednej z moich wypowiedzi:

          Oto Pan Jezus trzyma w ręku chleb i mówi: „to jest ciało moje”.

          Według protestantów Pan Jezus posługiwał się tutaj metaforą, porównując chleb
          do swego ciała. Chleb nie był tożsamy z jego ciałem.

          Najpierw jeszcze jedna uwaga: Teologia katolicka ma dziwne zasady
          hermeneutyczne. Tam, gdzie trzeba by było tekst interpretować literalnie (np.
          przykazania zakazujące wykonywania i kultu obrazów, zakaz wzywania zmarłych),
          jakoś dziwnie potrafi zrobić z tych zakazów nakazy.
          Tam natomiast, gdzie mamy do czynienia z metaforą, KK chce traktować tekst
          literalnie.

          Pan Jezus posługiwał się metaforą.
          Np. o Herodzie powiedział, że jest ‘lisem.’
          Łuk 13,32 I rzekł do nich: Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wypędzam
          demony i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia skończę.


          O Janie Chrzcicielu powiedział, że jest Eljaszem:
          Mat 11,14 jeżeli zaś chcecie to przyjąć, on jest Eliaszem, który miał
          przyjść.

          Kiedy trzymał w swoim ręku chleb i wino, mówiąc:

          Mat 26,26 A gdy oni jedli, wziął Jezus chleb i pobłogosławił, łamał i
          dawał uczniom, i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje.
          26,27 Potem wziął kielich i podziękował, dał im, mówiąc: Pijcie z niego
          wszyscy;
          26,28 albowiem to jest krew moja nowego przymierza, która się za wielu
          wylewa na odpuszczenie grzechów.

          Posługiwał się również metaforą.
          Chleb i wino nie mogły być ciałem Jezusa – były symbolem jego ciała i krwi.
          Kiedy trzymam w ręku zdjęcie przyjaciela i mówię – to jest mój przyjaciel, to
          każdy zrozumie, że zdjęcie pokazuje mojego przyjaciela. Mój przyjaciel nie jest
          tożsamy ze zdjęciem. Przyjaciel nie jest ‘zamknięty’ w zdjęciu.
          Podobnie też, Pan Jezus nie jest zamknięty w chlebie i winie.

          Wieczerza Pańska, inaczej Komunia, jest przypomnieniem tego, co uczynił Pan
          Jezus, kiedy umierał za nasze grzechy.
          Paweł pisze:
          1 Kor
          11,23 Albowiem ja przejąłem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej
          nocy, której był wydany, wziął chleb,
          11,24 a podziękowawszy, złamał i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało
          moje za was wydane; to czyńcie na pamiątkę moją.
          11,25 Podobnie i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich to nowe
          przymierze we krwi mojej; to czyńcie, ilekroć pić będziecie, NA PAMIĄTKĘ MOJĄ.
          11,26 Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć
          Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie.

          Powyższy tekst zawiera wiele matafor i to podwójnych.
          Np. Ten kielich to nowe przymierze - kielich reprezentował wino, a wino krew
          Jezusa.
          Chleb repzrezentował ciało Jezusa.
          Interpretacja literalna jest niedopuszczalna przez prawo tożsamości.

          Jerzy
      • Gość: pollak Re: O scholastykach -Jak wymyślono transsubstancja IP: *.jgora.dialog.net.pl 20.02.02, 18:01
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

        > Katolicy są uczeni, że w sakramencie zawarty jest ?cały
        Chrystus?,
        > jednakże
        > wzdrygają się na myśl, że takie pojmowanie sakramentu
        czyni ich kanibalami.
        > Boją się samodzielnie myśleć w sprawach wiary, gdyż
        zakwestionowanie bądź
        > odrzucenie nauki katolickiej jest traktowane jako
        grzech śmiertelny ? grz
        > ech
        > przeciwko Duchowi Świętemu.

        Nasza wina ze tak powiedzial Jezus?
        Mk 14:22 "... biezcie, jedzcie, oto jest cialo moje".
        Kanibalizm mowisz. Ok. Ale takich "nielogicznych" nauk
        jest wiecej. Wiemy ze gdzie dwoch lub trzech sie modli
        tam Jezus jest posrod nich, ale On ma dopiero przyjsc
        (powtornie). A Trojca Swieta, to dopiero logiczne, prawda?

        Samodzielnie, samodzielnie, aaa wiem. Mam sam czytac i
        wnioskowac, tak?
        Nie?
        Dlaczego?
        Aaa, wytlumaczysz, wrazie jakbym sam cos pomyslal nie
        tak, no dobrze.

        > Mogę tutaj odważnie powiedzieć, że nauka o
        transsubstancjacji nie została
        > wymyślona z natchnienia Ducha Świętego. Jest wymysłem
        średniowiecznych
        > spekulantów teologicznych (scholastyków) i nadal
        obowiązuje w KK.

        Za to prowadzeni przez Ducha Swietego sa jedynie
        protestanci. To ze nie stanowia jednosci nie jest
        problemem. Grunt ze laczy ich ... walka z KK?

        Pytania:
        1. Czy nauka ktora uznajesz, jest nieomylna?
        2. Czy Twoj kosciol, zbor jest prowadzony przez Ducha
        Swietego?

        Bo ktorys byc musi, nie?

        Pozdrowienia

        Ps. Dlaczego napisales to tyle razy?
        • Gość: pollak gazeta.pl sie dzisiaj dziwnie zachowuje /no txt/ IP: *.jgora.dialog.net.pl 20.02.02, 18:20
        • Gość: Jerzy Kogo prowadzi Duch Święty? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.02, 23:39
          Pollak
          >>Piszesz kanibalizm. OK. Jestesmy nielogiczni, katolicy.
          Ponadto jeszcze wiele mamy nielogicznych nauk. Wierzymy,
          ze tam gdzie dwoch lub trzech sie modli tam jest
          Chrystus, a z drugiej strony to On ma dopiero przyjsc
          (powtornie). O Trojcy Swietej nie wspominajac -
          samodzielnie myslec w sprawach wiary. <<


          Jerzy:
          Z tym Jezusem pośród dwóch albo trzech, ma się sprawa trochę inaczej.

          Mat 18,20 Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam
          jestem pośród nich.

          Jest on wśród tych, którzy są zgromadzeni w JEGO IMIENIU – mogą się modlić, ale w
          jego imieniu. Katolickie modlitwy do świętych, różaniec i inne modlitwy rytualne,
          nie należą do tej kategorii. To, że ktoś odmawia modły, jeszcze nie znaczy, że
          się modli w imieniu Jezusa i jest zgromadzony w jego imieniu.

          Pollak
          >>Samodzielnie, samodzielnie, aaa wiem, mam tak przyjmowac
          jak wyczytam, tak?
          Nie?
          Dlaczego?
          Acha, wytlumaczysz nam, na wszelki wypadek jakbysmy cos
          nie tak wyczytali, no dobrze. <<

          Jerzy:
          Po co ta insynuacja?
          Pan Bóg nie gwałci praw logiki – uzdalnia nas do logicznego myślenia. Jego prawdy
          są zapisane w Biblii dostatecznie jasno. Ponadto, obiecał do pomocy Ducha
          Świętego. To on wprowadza we wszelką prawdę. Dlaczego Urząd Nauczycielski miałby
          stać ponad Duchem Świętym? Czy Duch Święty nie ma do ciebie bezpośredniego
          dostępu, aby ci objawiać prawdy o Bogu?

          Jeżeli SZCZERZE będziesz szukał Boga, da ci się znaleźć!

          Mat 13,23 A posiany na dobrej ziemi, to ten, kto słowa słucha i rozumie;
          ten wydaje owoc: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, a inny
          trzydziestokrotny.

          Łukasz 8,15 A to, które padło na dobrą ziemię, oznacza tych, którzy szczerym
          i dobrym sercem usłyszawszy słowo, zachowują je i w wytrwałości wydają owoc.

          Widzisz więc, że wydawanie owocu zależy od osobistego (samodzielnego) stosunku
          człowieka do Słowa Bożego.
          O to, czy to co piszę jest zgodne z Biblią czy nie, musisz SAM sprawdzić –
          codziennie badać Pisma, jak się rzeczy mają. Polegając na innych, uzależnisz się
          od nich w najważniejszych sprawach życia i wiary – czy nie boisz się, że możesz
          stać się ich ofiarą?


          > Mogę tutaj odważnie powiedzieć, że nauka o
          transsubstancjacji nie została
          > wymyślona z natchnienia Ducha Świętego. Jest wymysłem
          średniowiecznych
          > spekulantów teologicznych (scholastyków) i nadal
          obowiązuje w KK.

          Pollak:
          Bo oczywiscie Duch Swiety prowadzi tylko protestantow, i
          to tych "co to dopiero zrozumieli".

          J: Skąd to wywnioskowałeś?
          Pokaż, że nauka scholastyków o eucharystii jest zgodna ze Słowem Bożym, to
          odwołam, co napisałem.

          Pollak:
          Pytania:
          >ɭ. Czy Twoja nauka (w sensie, ktora przyjmujesz) jest
          nieomylna? <<
          J:
          To nie jest ‘moja’ nauka. Na przestrzeni wieków Pan Bóg dał Kościołowi wielu
          nauczycieli. Diabeł tez nie zasypiał gruszek w popiele. Siał swój kąkol ile się
          dało. Zadaniem nauczycieli było między innymi odsiewanie ziarna od kąkolu.
          To czym się dzielę jest konserwatywnym protestantyzmem ewangelicznym wyznawanym
          przez setki milionów ludzi na świecie. Zaprzestań więc insynuacji, jakobym był
          samotnym rycerzem.

          Pollak:
          2. Czy Twoj kosciol, zbor, jest prowadzony przez Ducha
          Swietego?

          Jerzy: Najpierw odpowiedzmy, kto ma Ducha Świętego:
          Efezjan: 1,13 W nim i wy, którzy usłyszeliście słowo prawdy, ewangelię
          zbawienia waszego, i uwierzyliście w niego, zostaliście zapieczętowani obiecanym
          Duchem Świętym,

          W naszej wspólnocie są ludzie, którzy kiedy usłyszeli ewangelię, świadomie
          zawierzyli swoje życie Bogu przez Jezusa Chrystusa. Zgodnie z Ef 1:13, otrzymali
          Ducha Świętego.

          Rzymian
          8,14 Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi.

          Ale jak Duch Święty prowadzi ludzi?
          Kilka wyznaczników znajdziemy w ew. Jana:

          Jan 14,16 Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z
          wami na wieki -
          14,17 Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna;
          wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie.

          14,24 KTO MNIE NIE MIŁUJE, TEN SŁÓW MOICH NIE PRZESTRZEGA, a przecież słowo,
          które słyszycie, nie jest moim słowem, lecz Ojca, który mnie posłał.
          14,25 To wam powiedziałem z wami przebywając.
          14,26 Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu moim,
          nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem.

          16,12 Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie;
          16,13 lecz gdy przyjdzie On, DUCH PRAWDY, WPROWADZI WAS WE WSZELKĄ PRAWDĘ, bo
          nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma
          przyjść, wam oznajmi.
          16,14 ON MNIE UWIELBI, gdyż z mego weźmie i wam oznajmi.


          W naszej wspólnocie uwielbienie skupia się wyłącznie na Jezusie Chrystusie.
          Odrzucamy kult Marii i świętych jako niezgodnych z ze Słowem Bożym i tym, co
          oznajmił Jezus, że Duch Święty spowoduje u wierzących uwielbienia dla Chrystusa.
          Po drugie, w centrum nauczania naszej wspólnoty jest Biblia, czyli Słowo Boże. (
          Dla protestantów Biblia jest synonimem Pisma Świętego i Słowa Bożego. Odrzucamy
          Tradycję jako Słowo Boże)
          Ufamy więc, że Duch Święty jest wśród nas.

          Kogo się wielbi u was? Czy Jezusa zmartwychwstałego czy raczej eucharystycznego?
          A może jeszcze kogoś?
          Czego się uczy u was? Czy tylko Pismo Święte jest źródłem nauczania?
          Czy nauczanie jest zgodne z Pismem Świętym?
          Czy wierni potrafią ocenić, kiedy mówca głosi kazanie zgodnie ze Słowem Bożym, a
          kiedy nie, czy też każde kazanie traktują jako Słowo Boże?
          Czy to, co głosi ksiądz, to również Słowo Boże?

          Sam sobie odpowiedz, czy Twoja wspólnota jest otwarta na działanie Ducha
          Świętego.

          Pozdrawiam
          Jerzy
          • Gość: pollak Re: Kogo prowadzi Duch Święty? - no wlasnie IP: *.jgora.dialog.net.pl 24.02.02, 18:09
            Witaj Jerzy.

            Napisales, ze Pan Bog nie gwalci praw logiki,
            uzdalniajac nas do logicznego myslenia. Owszem,
            uzdolnic nas moze. Jednak piszesz tez ze prawdy w
            Biblii sa zapisane dostatecznie jasno. Wiec tak mi sie
            nasuwa na mysl, ze skoro jest to tak jasno, oraz tyle w
            ostatnich wiekach powstalo nowych kosciolow, to
            dlaczego one roznie mowia, glosza ronzne nauki. Jesli
            by byly z natchnienia Ducha Swietego, to mowily by to
            samo. Przeciez PRAWDA JEST TYLKO JEDNA. Co ciekawe,
            wszystkie te koscioly opieraja sie TYLKO NA BIBLII (Co
            jest dziwne, bo przeciez Biblia, jak by nie patrzec,
            napisana zostala przez ludzi, oraz przez ludzi ustalony
            zostal jej sklad. I to zdaje sie ze nieco pozniej, po
            Chrystusie. Jesli wiec Biblia jest nieomylna wiec i
            ludzie ktorzy przyjeli taki a nie inny kanon musieli
            miec Ducha Swietego. Stad pytanie CZY MOZNA ZAUFAC
            TAMTYM LUDZIOM? Lub inaczej, skad pewnosc ze dobrze ze
            przyjeli te, a nie inne listy w sklad NT? Oraz,
            czy mozna przyjmowac nauki /jesli takowe glosili/ od
            tamtych ludzi?).

            Apropos jeszcze Eucharystii. Przejrzalem kilka witryn w
            sieci, witryn kosciolow protestanckich (wlasciwie nie
            wiem czy wszystkie one nazywaja sie kosciolami itd.)
            min. www.luteranie.pl, zielonoswiatkowcow, oraz innych
            (np. BSM). Zdaje sobie sprawe, ze siec nie jest
            najlepsza do szukania tego typu rzeczy, poniewaz tak na
            prawde to moge nie wiedziec czyja to strona. Ale co
            zauwazylem:

            Pytanie w co wierza (glowny fundament)?
            Odp. Opieramy sie tylko i wylacznie na Biblii.
            ...
            ...
            ...
            Ale: Nie stanowimy jednosci!!!
            Jak to? Cud? Duch Swiety tu mowi co innego, a tam co
            innego?

            A na luteranie.pl znalazlem:
            ---------------------------------------------
            [...]
            Wieczerza Pańska ma być zgodnie ze Słowem Bożym stale
            powtarzana.
            [...]
            Kościół nasz zgodnie ze Słowem Bożym przestrzega, aby
            do Komunii św. przystępować należycie przygotowanym, w
            świadomości grzechu, w skrusze i w wierze w znaczenie
            ofiarnej śmierci Pana Jezusa (1 Kor. 11, 29).
            [...]
            Kościół Ewangelicko-Augsburski naucza, że elementy
            Komunii św. - chleb i wino - nie zmieniają swej
            fizycznej substancji, lecz pod ich postacią uczestnicy
            Komunii św. przyjmują prawdziwe Ciało i prawdziwą Krew
            Chrystusa.
            ---------------------------------------------
            Wiec przyjmuja prawdziwe Cialo i prawdziwa Krew.

            Czy Duch Swiety moze tak mieszac?

            Pozdrowienia :)
            • Gość: Jerzy Luter: gdy msza upadnie, upadnie i papiestwo IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 25.02.02, 14:05
              Witaj,
              Dzięki za to, czym się dzielisz. Pozwól to skomentować:

              Pollak
              Napisales, ze Pan Bog nie gwalci praw logiki, uzdalniajac nas do logicznego
              myslenia. Owszem,
              uzdolnic nas moze. Jednak piszesz tez ze prawdy w Biblii sa zapisane dostatecznie
              jasno. Wiec tak mi się nasuwa na mysl, ze skoro jest to tak jasno, oraz tyle w
              ostatnich wiekach powstalo nowych kosciolow, to dlaczego one roznie mowia, glosza
              ronzne nauki. Jeśli by byly z natchnienia Ducha Swietego, to mowily by to samo.
              Przeciez PRAWDA JEST TYLKO JEDNA. Co ciekawe,
              wszystkie te koscioly opieraja sie TYLKO NA BIBLII (Co jest dziwne, bo przeciez
              Biblia, jak by nie patrzec, napisana zostala przez ludzi, oraz przez ludzi
              ustalony zostal jej sklad. I to zdaje sie ze nieco pozniej, po Chrystusie. Jesli
              wiec Biblia jest nieomylna wiec i ludzie ktorzy przyjeli taki a nie inny kanon
              musieli miec Ducha Swietego. Stad pytanie CZY MOZNA ZAUFAC TAMTYM LUDZIOM? Lub
              inaczej, skad pewnosc ze dobrze ze przyjeli te, a nie inne listy w sklad NT? Oraz,
              czy mozna przyjmowac nauki /jesli takowe glosili/ od tamtych ludzi?).

              Jerzy:
              Zamieszanie doktrynalne nie jest dziełem Ducha Świętego, lecz przeciwnika Bożego.
              Apostoł Paweł prorokował o tym, że przyjdą czasy, kiedy ludzie odrzucą ‘zdrową
              naukę’ i pójda za nauczycielami, którzy będą głosić to, co ‘ucho łechce’, czyli,
              co jest wygodne dla człowieka.

              2 Tym 4,3 Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale
              według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce,
              4,4 i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.

              W średniowieczu, po ukształtowaniu się papiestwa, następował systematyczny proces
              rytualizacji chrześcijaństwa – coraz dalsze odchodzenie od prawd Biblii na rzecz
              nauk wymyślanych przez średniowiecznych teologów. Nauki te sprzyjały umacnianiu
              się pozycji kleru, który przekształcał się w kastę kapłańską, pośredniczącą
              między ludźmi a Bogiem. Biblia stała się księga zakazaną, a ci, którzy ją
              rozpowszechniali, stali się obiektem zaciekłych prześladowań ze strony Rzymu.
              Wszelki głos domagający się reformy kościoła był uciszany. W tym celu powołano
              inkwizycję, którą na początku 12 wieku oddano w ręce Dominikanów.

              W końcu nastąpiła Reformacja, która wcześniej czy później musiała nastąpić.
              Reformatorzy chcieli oczyścić Kościół z nauk i praktyk, które uznali za niezgodne
              z Biblią. Jednakże oczyszczenie takie było olbrzymim zadaniem, niewykonalnym dla
              jednego pokolenia.
              Luter, Zwingli, Kalwin oczyścili Kościół z wielu fałszywych nauk, choć nie we
              wszystkim się ze sobą zgadzali. Ich myślenie było obciążone średniowieczną
              teologią i nie na wszystko otrzymali światło od Boga. Zadaniem kolejnych pokoleń
              było szukanie prawdy w Słowie Bożym, na nowo odkrytym przez Reformację.
              Niektóre pokolenia szukały dalej; inni zaczęli hermetyzować to, co otrzymali w
              spadku po Reformacji. Osobiście jestem zwolennikiem ‘dalszego szukania”. Doceniam
              to, co zrobili Reformatorzy, ale uważam, że ich hermeneutyka nie była
              hermetyczna.
              Proces powstawania kościołów tzw. drugiej reformacji odzwierciedla potrzebę
              wprowadzania w życie kolejnych prawd Słowa Bożego, których reformatorzy nie
              dostrzegli.

              Kościoły proetstanckie powstałe w różnych okresach czasu, odrywały się od
              głównego nurtu błędów doktryny katolickiej z pragnieniem poszukiwania prawdy w
              Słowie Bożym. Dzisiaj mogą być na różnym etapie rozwoju doktrynalnego czy
              organizacyjnego. To, co ich łączy, to wyznawanie Jezusa jako jedynego pośrednika
              do Boga i traktowanie Słowa Bożego jako ostatecznego autorytetu w sprawach wiary.
              Doktryna katolicka może wydawać się spójna, jednakże jest pełna sprzeczności
              logicznych oraz niezgodności z nauczaniem Biblii. Stąd też przez wieki KK był
              głównym prześladowcą Biblii i jej wyznawców.

              Pollak
              Apropos jeszcze Eucharystii. Przejrzalem kilka witryn w sieci, witryn kosciolow
              protestanckich (wlasciwie nie wiem czy wszystkie one nazywaja sie kosciolami
              itd.) min. www.luteranie.pl, zielonoswiatkowcow, oraz innych (np. BSM). Zdaje
              sobie sprawe, ze siec nie jest najlepsza do szukania tego typu rzeczy, poniewaz
              tak na prawde to moge nie wiedziec czyja to strona. Ale co
              zauwazylem:

              Pytanie w co wierza (glowny fundament)?
              Odp. Opieramy sie tylko i wylacznie na Biblii.
              ...
              Ale: Nie stanowimy jednosci!!!
              Jak to? Cud? Duch Swiety tu mowi co innego, a tam co innego?

              A na luteranie.pl znalazlem:
              ---------------------------------------------
              [...]
              Wieczerza Pańska ma być zgodnie ze Słowem Bożym stale
              powtarzana.
              [...]
              Kościół nasz zgodnie ze Słowem Bożym przestrzega, aby
              do Komunii św. przystępować należycie przygotowanym, w
              świadomości grzechu, w skrusze i w wierze w znaczenie
              ofiarnej śmierci Pana Jezusa (1 Kor. 11, 29).
              [...]
              Kościół Ewangelicko-Augsburski naucza, że elementy
              Komunii św. - chleb i wino - nie zmieniają swej
              fizycznej substancji, lecz pod ich postacią uczestnicy
              Komunii św. przyjmują prawdziwe Ciało i prawdziwą Krew
              Chrystusa.
              ---------------------------------------------
              Wiec przyjmuja prawdziwe Cialo i prawdziwa Krew.

              Czy Duch Swiety moze tak mieszac?

              Jerzy:
              Duch Święty nie miesza – on wprowadza we wszelką prawdę, o to znaczy, że czasem
              musi wyprowadzić z błędu.

              To, co opisujesz, to stanowisko Lutra dotyczące wieczerzy pańskiej. Pogląd ten
              jest określany jako konsubstancjacja (choć sam Luter nie używał tego terminu).

              Luter odrzucił katolickie zrozumienie mszy i eucharystii – pisał o tym w bardzo
              mocnych słowach, szczególnie w Artykułach Szmalkadzkich (Część druga, Artykuł II –
              o mszy).
              Oto fragment:
              p.1. „Ustanowili oni bowiem, że ofiara ta, czyli odprawienie mszy, dokonana nawet
              przez bezbożnego i zepsutego łajdaka, uwalnia nas od grzechów zarówno w życiu jak
              i w czyśćcu, podczas gdy przecież jedynie Baranek Boży nas uwalnia .... „
              p.10. „A także ja z Bożą pomocą raczej pozwoliłbym ciało swoje spalić i w popiół
              zamienić, niż miałbym ścierpieć, by jakiś pasibrzuch mszalny (missarius venter)
              dobry czy zły, miał być z Jezusem Chrystusem, Panem i Zbawicielem moim, porównany
              lub nawet wyżej od Niego postawiony. Tak tedy – rzecz prosta – jesteśmy na wieki
              rozdzieleni i nawzajem dla siebie przeciwnikami. Bardzo dobrze bowiem wyczuwają
              oni, że gdy msza upadnie, upadnie i papiestwo. Zanim zaś do tego dopuszczą, nas,
              jeśli zdołają, wytępią.”

              Luter traktował eucharystię jako sakrament, ale odrzucił to, co dla doktryny
              katolickiej jest najistotniejsze, jakoby była ona również ofiarą za grzechy
              żywych i umarłych.
              Odrzucił transsubstancjację, czyli pogląd, że w wyniku konsekracji opłatka przez
              kapłana, staje się on ‘prawdziwym ciałem i krwią Jezusa.’
              Justo L. Gonzales tak pisze o tym w książce „The Story of Christianity”:

              „”... Luter odrzucił wiele z tego, co wiązało się doktryną na temat komunii.
              Szczególnie sprzeciwiał się odprawianiu mszy prywatnych, zrozumieniu komunii jako
              powtórzeniu ofiary Chrystusa na Golgocie, poglądowi, jakoby odprawianie mszy
              wiązało się z gromadzeniem zasług, doktrynie o transsubstancjacji. .... Mimo
              sprzeciwu wobec tego, co uważał za nadużycie i błędne zrozumienie, nadal
              przywiązywał do sakramentu komunii wielką wagę, oraz do obecności Chrystusa w
              nim. ...
              Luter nie był skłonny do zredukowania komunii do zwykłych znaków czy
              symboli duchowej rzeczywistości. Traktował słowa Jezusa przy ustanowieniu
              sakramentu jako bardzo jasny i niepodważalny dowód, fizycznej obecności Chrystusa
              w sakramencie: „To jest ciało moje.” Z tego też powodu Luter czuł się zmuszony
              stwierdzić, że w komunii wierzący prawdziwie i literalnie przyjmują ciało
              Chrystusa. Nie było jednak potrzeby, jak w przypadku transsubstancjacji, aby
              chleb stał się ciałem, a wino krwią Jezusa. Chl
    • Gość: Jerzy Pomyłka czy herezja: JPII a ofiara Chrystusa IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.02, 23:30
      Tekst ten użyłem już w innej dyskusji - Dzień papieski - ale najwyższa pora,
      aby przytoczyć go tutaj.

      Centralnym punktem religijności rzymsko-katolickiej jest msza. Oto jej
      definicja:

      Msza św., nieustająca ofiara Nowego Testamentu, w której CHRYSTUS PAN
      OFIAROWUJE SIĘ BOGU Ojcu w sposób bezkrwawy pod postaciami chleba i wina ZA
      POŚREDNICTWEM KAPŁANA. Ofiara mszalna jest odnowieniem ofiary krzyżowej Pana
      Jezusa (emf. moja).
      (Ks. Marian Kowalewski, Mały Słownik Teologiczny, Księgarnia św. Wojciecha,
      Imprimatur Antoni Baraniak Arcybiskup Poznański, 23.XII.1959)

      Papież o mszy:
      W książce „Przekroczyć Próg Nadziei” (KUL, Lublin 1994) JP II tak pisze:

      Kościół jest w Chrystusie komunią sensie wielorakim. Jego charakter komunijny
      upodabnia Kościół do Boskiej, Trynitarnej Komunii Ojca i Syna, i Ducha
      Świętego.
      Dzięki tej komunii Kościół jest narzędziem zbawienia człowieka. Nosi w sobie
      tajemnicę odkupieńczej Ofiary i wciąż z niej czerpie. Jezus Chrystus poprzez
      własną krew wciąż „WCHODZI do Przybytku Boga, dopełniwszy wiecznego odkupienia”
      (por. Hbr 9:12).

      No to zastosujmy tutaj zasadę berejczyków (Dzieje 17,11 – badali pisma, czy
      rzeczywiście tak się rzeczy mają) i porównajmy to z Hbr 9:12

      9,11 Lecz Chrystus, który się zjawił jako arcykapłan dóbr przyszłych, wszedł
      przez większy i doskonalszy przybytek, nie ręką zbudowany, to jest nie z tego
      stworzonego świata pochodzący,
      9,12 WSZEDŁ RAZ NA ZAWSZE do świątyni nie z krwią kozłów i cielców, ale z
      własną krwią swoją, dokonawszy wiecznego odkupienia.
      (Biblia Warszawska)

      Biblia Tysiąclecia
      9,11 Ale Chrystus, zjawiwszy się jako arcykapłan dóbr przyszłych, przez
      wyższy i doskonalszy, i nie ręką - to jest nie na tym świecie - uczyniony
      przybytek,
      9,12 ani nie przez krew kozłów i cielców, lecz przez własną krew WSZEDŁ RAZ
      NA ZAWSZE do Miejsca Świętego, zdobywszy wieczne odkupienie.

      Mimo że tłumacze katoliccy używają czasu przeszłego, dokonanego – wszedł raz na
      zawsze, JP II na własny i kleru użytek zmienia znaczenie tekstu czyniąc z niego
      czas teraźniejszy, niedokonany – wchodzi. Pomyłka nieomylnego papieża, czy
      celowe
      przekręcenie Słowa Bożego? Smutne jest to, że JPII w obronie przywilejów
      hierarchii posługuje się przekręcaniem Słowa Bożego.

      Dlaczego?
      Znaczenie tekstu pierwotnego jest proste – Jezus wszedł do Świątyni raz na
      zawsze. Wynika z tego, że dzieło odkupienia zostało skończone. Nie trzeba już
      nic do niego dodawać, ani nie trzeba tego aktu powtarzać. Teolodzy katoliccy są
      (obecnie bardzo) ostrożni, aby nie używać słowa ‘powtarzać.’ Wola
      określenia ‘odnawiać” bądź ‘uobecniać’, W istocie rzeczy chodzi jednak o obronę
      doktryny, jakoby Chrystus stale na nowo ofiarowywał się Bogu Ojcu w sposób
      bezkrwawy pod postaciami chleba i wina za pośrednictwem kapłana. Doktryna taka
      czyni z kapłana niezbędnego pośrednika do Boga.
      Gdyby jednak przyjąć znaczenie tekstu tak jak on komunikuje – że Jezus wszedł
      raz na zawsze do Świątyni, dokonawszy wiecznego odkupienia - to
      wtedy ‘odnawianie’ ofiary nie ma racji bytu i rola kapłana jest zbyteczna.
      Kapłani tracą swoją uprzywilejowaną pozycję pośredników zbawienia i mogą
      poszukać sobie innej pracy.
      Oczywiście dotyka się to ich poczucia własnej wartości, a zwłaszcza poczucia
      znaczenia. Tekst biblijny zadaje śmiertelny cios w ich system wartości, tak
      więc będą go uparcie bronić.

      Według JPII "Dzięki tej komunii Kościół jest narzędziem zbawienia człowieka."

      Według Biblii, wierzący mają głosić dobrą nowinę o zbawieniu w Jezusie
      Chrystusie, ale nie mogą wykonywac żadnych obrzędów, dzięki którym człowiek
      miałby być zbawiony. Kościół jest 'narzędziem zbawienia' w tym sensie, że ma
      głosic ewangelię, a nie jakoby miał za zadanie wykonywac zbawcze rytuały.
      Kapłani KK bronią rytuałów, które czynią ich pośrednikami do Boga.

      Jerzy



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka