porannakawa20
14.04.09, 07:43
Nocą, Tusk ze swoim sztabem, po otrzymaniu informacji od wiewiórek w
kancelarii Kaczyńskiego, że ten zdrowo pojadł jabłka gruzińskiego i leży like
a dog, podpalili social hotel, korzystając z doświadczeń strażaka Waldemara
P., aby spalił się szybko i skutecznie.
Ukryli się w pobliżu i obserwowali jak płonie.
Gdy tragedia osiągnęła już oczekiwane rozmiary, Tusk i jego ekipa zjawili się
na miejscu jako pierwsi, ubiegając pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Należy bezwzględnie przeprowadzić drobiazgowe śledztwo w sprawie udziału obozu
rządowego w wywołaniu tej katastrofy i PR-owskim wykorzystaniu jej skutków.
Pijar, a właściwie pijus, Pan Lech Kaczyński ma rację. To wszystko wina rządu
Tuska, którego dziadek służył w Wehrmachcie, więc wnuk ma doświadczenie jak
dokonywać eksterminacji ludności oraz wykorzystywać podpalenia do własnych celów.
Precedensem było oczywiście podpalenie Reichstagu w 1933 roku. Dziadek Tuska z
pewnością maczał w tym palce.
A wiadomo, że niedaleko pada jabłko od jabłoni, a więc niejaki Isaak Newton
też jest w to zamieszany, bo to on leżąc pod jabłonią pierwszy zwrócił uwagę
na spadające jabłko. Zjedzone jabłko wywołuje wśród pisiaków oszołomienie.
Zwłaszcza jabłko gruzińskie.
I do tego jeszcze to podejrzane imię Isaak. Wiadomo, kto takie imiona nosił i
nosi. Panie Lechu Kaczyński, popieram, to spisek żydo-masonerii przeciwko
panu. Spisek zawiązany już dawno, dawno temu. Do działania, panie Prezydencie
Lechu Kaczyński!.