Gość: toja1002
IP: *.chello.pl
26.01.02, 18:39
24 grudnia 2000r po porodzie trzeciego dziecka z winy lekarza umiera moja
dwudziestoośmioletnia Przyjaciółka, wspaniała dziewczyna.anastezjolog dała JEJ
za dużo sirodka rozluzniającego,wiedzą o tym jej psełdo-przyjaciółki ,lekarze,
dyrekcja. Sekcja zwłok nic nie wykazała.(zgineła macica ,płyny oraz okazało się
żę było oberwane prawe płuco-to według akt sprawy stało się podczas reanimacji)
fajnie jest rodzić.Sprawa umożona. Szpital bielański w Warszawie ma się
dobrze,pamięta o swojej pracownicy i do tej pory nie interesuje się Jej
dziećmi - (była pielęgniarką w tym szpitalu).wszystkim winnym Jej śmierci oraz
tuszującym sprawę, życzę aby dzieci jch dzieci były wychowywane podobnie(bez
MATKI).NIECH ŻYJE SŁUŻBA ZDROWIA I POGOTOWIE RATUNKOWE. NIECH ŻYJĄ KASY CHORYCH.