iza.bella.iza
03.12.03, 14:07
Anita tłumaczy dziennikarzom jak mają odczytywać białą księgę. Twierdzi, że
legislatorka sejmowa wszystko pokręciła. Ona ma w swoich osobistych
notatkach, co innego i każe dziennikarzom wierzyć jej słowom, a nie pani
Sokolewicz. Sugeruje, że Chlebowski był lobbowany przez Bębenka. Twierdzi, że
udowodniła swoim wystąpieniem, że Chlebowski łże. Dodaje też, że prasa
rozpuszcza kłamliwe wiadomości na temat jej udziału w pracach nad ustawą i na
temat pabianickiego przetargu. Używa przy rym bardzo wszykanego słownictwa -
domniemam, gównie, susznie, nie było żadnego kropka ani przecinka, itp, itd.
A ci uparci pismacy nie chcą jej wierzyć, cholera! Zadają wredne pytania i
dowodzą nielogiczności jej wywodów.