złośliwość losu

30.04.09, 08:57
Wszyscy ze ściśniętymi gardłami słuchaliśmy jak poseł Kurski -
niczymm siostra miłosierdzia pochylał się nad ofiarą, którą reżim
Tuska powalił na ziemię.
Niestety, okazało się jednak, że nieszczęsnika dopadła po prostu
padaczka.
A Kurski tak się starał...
    • lech.niedzielski Re: złośliwość losu 30.04.09, 09:00
      kon.by.sie.usrnial napisał:

      > Wszyscy ze ściśniętymi gardłami słuchaliśmy jak poseł Kurski -
      > niczymm siostra miłosierdzia pochylał się nad ofiarą, którą reżim
      > Tuska powalił na ziemię.
      > Niestety, okazało się jednak, że nieszczęsnika dopadła po prostu
      > padaczka.
      > A Kurski tak się starał...
      A czy przy okazji nie obrobił z portfela tego nieszczęśnika ?
      • kon.by.sie.usrnial Re: złośliwość losu 30.04.09, 09:04
        tego nie wiadomo. Jest natomiast pewne, że związkowiec doznał
        natychiastowego ozdrowienia, a jego stopy zostały pozbawione
        odcisków.
    • prawieemeryt Kurski tak się starał, ale 30.04.09, 09:02
      nie wiemy o co, jakie były jego intencje. A może zobaczywszy
      leżącego w konwulsjach chciał go wydymać by uspokoić ruchy, które
      nietrafnie odczytał.
    • obraza.uczuc.religijnych Re: złośliwość losu 30.04.09, 09:06
      Po prostu przyniósł stoczniowcowi papierosy. Robił to tak samo
      bohatersko w sierpniu 1980 r., zrobił tak wczoraj.
      • pies_na_czarnych Co on tam robil? Dowodzil ta zgraja? 30.04.09, 09:18
        Pokazal, ze jako dowodca dba o swoich zolnierzy.
Pełna wersja