warka_strong
22.08.09, 16:27
Jerzy Urban znów w sposób dla siebie właściwy (a zarazem bardzo celnie) opisuje naszą rzeczywiśtość: "Polska jest położona złowrogo pomiędzy panią Steinbach, Łukaszenką i Putinem. Od Ameryki domagamy się więc czułości, pocałunków i symbolicznych upominków. Od Niemiec nieskończonego przegrywania z Polską II wojny światowej, chociaż Polska – jak czytujemy – też była przegrana. Od Rosji chcemy bardziej niż ropy i gazu dalszych przeprosin za Katyń, a od Unii Europejskiej honorowo-prestiżowego wywyższania naszych polityków marnego kalibru."
Dlaczego ten facet z jednej strony boleśnie drażni, a zdrugiej strony ma słuszną rację? Czy może nie czas skończyć z cechami narodowymi, które tak trafnie wytyka?