Dodaj do ulubionych

W T. Solidarnosc o Michniku

IP: 192.38.163.* 03.01.04, 16:16

>> Adam Michnik zeznawał w warszawskim procesie Rywina. Zeznania nie były
sensacyjne, dużo dziwniejsze było zachowanie świadka. Nie chodzi już o to, że
po raz kolejny w sposób gołosłowny ogłosił niewinność premiera Millera.
Niespodziewanie śmiał się, przerywał wypowiedzi obrony w pół zdania.
Obserwując podobne zachowania, można odnieść wrażenie, że podobna postać nie
powinna prowadzić nie tylko gazety, ale nawet roweru. No, może na czterech
kółkach...

Obserwuj wątek
    • ponury.zniwiarz Re: W T. Solidarnosc o Michniku 03.01.04, 16:34
      gosciu, rzuc jakiegos linka na potwierdzenie tych rewelacji, bo inaczej miast
      rewelacji nazwe to pierdolami
      • Gość: jajec Jest link IP: 192.38.163.* 03.01.04, 16:45
        Strona 1. Kronika personalna - prawa kolumna

        www.tygodniksolidarnosc.com/
        • Gość: g_s Re: Jest link IP: *.aster.pl / *.acn.pl 03.01.04, 17:37
          Tygodnik Angora z tego tygodnia:



          Jak Michnik stracił dziewictwo


          Proces Rywina(2)

          Sala co jakiś czas rozbrzmiewa gromkim śmiechem. Choć sędzia uspokaja
          publiczność, sam nie może powstrzymać uśmiechu. Nawet oskarżony przez chwilę
          trzęsie się rozbawiony. Tylko adwokaci Lwa Rywina przez całe przesłuchanie są
          poważni. W tej atmosferze Adam Michnik czuje się jak ryba w wodzie. Im dłużej
          zeznaje, tym bardziej czuje się pewny. Opowiada dykteryjki, gestykuluje,
          czasem poucza sąd i adwokatów, często nie odpowiada na stawiane mu pytania,
          bywa też bezczelny.

          – Czy pan sobie przypomina... – próbuje zadać pytanie mecenas Wojciech Tomczyk.
          – Nie przypominam sobie... – przerywa pytanie obrony, wyraźnie rozbawiony
          Michnik.
          Katarzyna Kwiatkowska, przesłuchując naczelnego „Gazety Wyborczej”, zachowuje
          się bardziej jak psycholog niż prokurator. Jej pytania są nadmiernie
          ugrzecznione.
          – Teraz spadnie na mnie burza gradowa, ale muszę o to zapytać – uprzedza
          Kwiatkowska. – Czy rozmawiał pan na temat oferty korupcyjnej z panem
          prezydentem?
          – Jeżeli tak mówi pan prezydent, to tak pewnie było, ale mnie o tym nie wolno
          mówić. Zabrania mi tego prawo – po raz kolejny Michnik uchyla się od
          odpowiedzi.
          Trudno oprzeć się wrażeniu, że Michnik ma na sali sądowej specjalne prawa. Sąd
          z pewnością ma w pamięci ostatnie zeznania szefa „Gazety...” przed sejmową
          komisją śledczą. Tam zirytowany pytaniami Michnik chciał wyjść z sali,
          pokrzykując: – Nie będę zeznawał!
          – Tutaj obchodzą się z nim jak z jajkiem – słychać komentarze publiczności. –
          W innym razie mógłby obrazić sąd. I co wtedy? Trzeba by go ukarać.

          Debiut naczelnego

          O korupcyjnej propozycji dowiedział się od Wandy Rapaczyńskiej, prezesa Agory.
          To był 15 lipca ubiegłego roku. Najbardziej zdumiał go fakt, że Rywin
          przedstawił się jako wysłannik premiera Millera. Chciał to jak najszybciej
          wyjaśnić. Nie bardzo wiedział, jak zapytać szefa rządu o 17,5 miliona dolarów
          łapówki.
          – Wysyłałeś do nas jakiegoś emisariusza? – zaczął rozmowę Michnik.
          – Ja nie. Ale u mnie był wasz posłaniec – odpowiedział Miller.
          – Nasz? – Michnik nie krył zdziwienia.
          – No tak. Robert Kwiatkowski (prezes TVP – przyp. red.) był u mnie z
          propozycją mediacji.
          – Nikt z nas go o to nie prosił – kategorycznie odparł szef „Gazety...”.
          Potem opowiedział Millerowi o wizycie Rywina.
          – Nie mam z tym nic wspólnego – żachnął się premier. – W tej sytuacji zaproszę
          was do siebie na konfrontację.
          Zanim do niej doszło, Michnik spotkał się z Rywinem. Był 22 lipca. Rywin raz
          jeszcze powtórzył swoją propozycję. Za 17,5 miliona dolarów Agora mogła żądać
          dowolnego kształtu ustawy medialnej. Wieczorem obydwaj panowie spotkali się w
          gabinecie szefa rządu.
          – No, powiedz Lwie, czy ja cię wysłałem z takimi propozycjami – zaczął rozmowę
          premier.
          – Nie, nie. Ty nie – odpowiedział Rywin.
          – Więc kto?
          – Kwiatkowski... – miał wówczas odpowiedzieć Rywin.
          – Z kim jeszcze rozmawiałeś?
          – Z Andrzejem Zarębskim i Wandą Rapaczyńską.
          Pytania padały dalej, ale Rywin powtarzał już tylko jedno zdanie: – Zabijcie
          mnie.
          – Żebyś nie miał wątpliwości, powiem ci, że naszą rozmowę nagrałem –
          powiedział na koniec Michnik.
          – Boże, jaki ja byłem naiwny – odparł Rywin. – Zabijcie mnie albo popełnię
          samobójstwo.
          Tak tamte wydarzenia zapamiętał naczelny „Gazety...”. Inaczej musi je pamiętać
          Rywin. Wynika to z pytań obrońców, bo sam oskarżony nadal milczy.
          – Czy to prawda, że w czasie spotkania u premiera krzyczał pan na Rywina i
          groził, że go zniszczy? A później, wielokrotnie podczas rozmaitych spotkań
          towarzyskich, zapowiadał uruchomienie lawiny ataków na oskarżonego – pyta
          mecenas Tomczyk.
          – To już jakiś absurd. Jak ja się nakręcam, to mówię różne rzeczy. Mogłem
          powiedzieć, że go zdemaskuję. Mogłem mówić, że zdejmę mu gacie przez głowę,
          ale coś takiego – to nie. To nie mój język. Kiedy pada odpowiedź, sala pęka ze
          śmiechu. Michnik też nie ukrywa zadowolenia.
          Mecenas Piotr Rychłowski kilkanaście minut dopytuje świadka o nagraną rozmowę.
          – Pan ciągle dopytywał o premiera. Dlaczego?
          – Chciałem jasno usłyszeć to oszustwo, bo wiedziałem, że premiera nie ma w tej
          sprawie.
          – Czy to był warunek kontynuacji rozmowy?
          – Nie, to była próba uzyskania wiedzy. Chciałem, żeby to było zarejestrowane.
          Nikt wcześniej nie proponował mi łapówek. To był mój debiut. Utraciłem
          dziewictwo.

          Trzeźwy jak szkło

          Michnik nie odpowiada na żadne z pytań, które dotyczą prezydenta Aleksandra
          Kwaśniewskiego. Wówczas zawsze zasłania się tajemnicą dziennikarską. Wiele
          pytań zbywa, bo jak mówi, już odpowiadał na nie przed komisją. W końcu nerwowo
          i bardzo głośno zaczyna się śmiać.
          – Czy zwrócił pan uwagę, że mówiąc o grupie, która go wysłała, pan Rywin
          powołuje się też na rozmowę z Wandą Rapaczyńską – pyta obrońca.
          – Teza jest taka, że to Wanda przysłała Rywina – zaczyna odpowiadać Michnik,
          ale nie kończy. Zamiast tego słychać jego głośny śmiech.
          – Proszę o zaprotokołowanie, że świadek nie odpowiada na pytanie, tylko się
          śmieje – mówi obrońca.
          – Tak, wysoki sądzie, świadek śmieje się, a czasem nawet płacze – dodał
          rozbawiony Michnik.
          Naczelny „Gazety...” nie ma już wątpliwości, kto należy do grupy trzymającej,
          na którą powoływał się Rywin. Tego przekonania nabrał dzięki pracy komisji
          śledczej.
          – O istnieniu grupy trzymającej władzę, która ma moc sprawczą, poinformował
          mnie Rywin – mówi Michnik. – Moim zdaniem jest to grupa, która kontrolowała
          pracę nad ustawą o RTV. W jej skład wchodzili... ówczesna wiceminister kultury
          Aleksandra Jakubowska, prezes TVP Robert Kwiatkowski i sekretarz Krajowej Rady
          Radiofonii i Telewizji Włodzimierz Czarzasty. Rywin kontaktował się z
          Kwiatkowskim, a Kwiatkowski chciał ukryć te kontakty bądź je zbagatelizować.
          Kwiatkowski kontaktował się już nie tylko z Rywinem, ale intensywnie z
          Jakubowską i Czarzastym. To wiem na blachę.
          – Widząc Kwiatkowskiego w telewizorze, jak zeznawał przed komisją śledczą,
          wiedziałem, że on kłamie. Widząc Czarzastego w telewizji, wiedziałem, że on
          się mija z prawdą – dodaje Michnik.
          – Proszę, aby świadek odpowiadał na pytania i nie traktował sali sądowej jak
          swojej trybuny – nie wytrzymuje mecenas Tomczyk.
          Ale Michnik niewiele sobie robi z uwag adwokatów. Na kolejne pytania odpowiada
          żartobliwie. W jednym z wywiadów, których Rywin udzielił mediom przed
          procesem, stwierdził, że w trakcie nagrywanej rozmowy z Michnikiem
          był „nachlany”.
          – Rzeczywiście tak było? – pyta sędzia Ewa Grochowska-Szmitkowska.
          – Był trzeźwy jak szkło, wysoki sądzie – wypala Michnik.
          Sala wybucha śmiechem. Tym razem sam Rywin trzęsie się ze śmiechu.
          – A czy panowie w trakcie spotkania pili alkohol? – dopytuje sędzia.
          – Wysoki sądzie! Przed dwunastą? Przed sumą?
          – To powalający argument – kończy sędzia.

          O Boże! Jakubowska?

          Jako pierwszy o sprawie Rywina napisał tygodnik „Wprost”. To była krótka
          notatka, raczej w konwencji dowcipu. Ukazała się już na początku września
          ubiegłego roku. Potem o Rywina zapytała Janina Paradowska z „Polityki” w
          czasie wywiadu z premierem Leszkiem Millerem. Ale tego pytania nie
          opublikowano.
          – Czy rozmawiał pan z Janiną Paradowską? – pyta obrońca.
          – Mogę odpowiedzieć, ale co to ma wspólnego z propozycją Rywina – butnie
          zaczyna Michnik.
          – Uchyla się pan od odpowiedzi? – dopytuje adwokat.
          – Nie. Poprosiłem o spotkani
    • Gość: brat Muchomor Re: W T. Solidarnosc o Michniku IP: *.dew.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.04, 22:50
      Brawooooo Soooooolidaruchy!
      No tak, w koncu wyscie to sa przykladem skromnosci, uczciwosci i przyzwoitosci!
      A państwerm nasym rzadzicie tak wspaniale,ze HEJ!
      No tylko kto po was głąby posprzata.
      Odejdzcie juz lepiej w niebyt!
      • Gość: jajec Do brata muchomora IP: 192.38.163.* 04.01.04, 10:56
        Jest akurat odpowiedni czas zeby sie zastanowic kto wyniesie scierwa
        eseldowskie na scierwi kirkut. Obrzydliwa to bedzie robota ale ktos to musi
        zrobic

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka