haisza
11.10.07, 01:23
Świt zaczyna się nieśmiałym stukotem obcasów wysokich,
potem są pojedyncze męskie głosy,
następnie krzątanie się przy samochodach,
szczyle odjeżdżają z opon piskiem,
luksusowe auta z bezszelestnym naciskiem.
Potem świergot ptaków się zaczyna
i ja nieznaju, katoraja jeśt' pierwszyna.
Ale awantura ptasia narasta.
A potem już czuć przebudzony oddech miasta.
I wtedy ja na moment pod kocyk,
odpalam swój laptocyk,
lecz litery się zlewają
i oczy same zamykają.