Dodaj do ulubionych

Czy wesele to obciach?

16.11.09, 00:03
Czy nie stało się przypadkiem tak, że wielkie wesele urządzane z ogromnym
rozmachem i przy dużym nakładzie finansowym - niewspółmiernym do swoich
możliwości - jest... obciachem?

Nie mówię tu już nawet o jakichś super luksusach - nowobogackie (albo niech i
będzie "starobogackie") wesela w zamkach z udziałem Feela czy Natalii
Kukulskiej (fanów przepraszam - to przykład) grających do kotleta, ale o
takich "średniej" klasy - zwykły lokal, 80-150 gości, tort weselny i tańce do
punkt 4.00 rano. Kredyt na to wzięty na kilka lat, bo przecież z "prezentów"
gości wesele nigdy się nie zwróci. Nie mówiąc o tym, że przeciętny Kowalski
niespecjalnie lubi tego typu fety, sztampowe do bólu.

Jest sens katować siebie i innych, przemieniać narzeczoną się w "przerażającą
pannę młodą" a narzeczonego w spiętego nerwusa, który zastanawia się, czy
dobrze wogóle zrobił, decydując się na ślub?

Co raz więcej młodych par rezygnuje z tej imprezy (moim subiektywnym zdaniem
słusznie), ale czy to tylko mnie się wydaje, że wesela zrobiły się obciachowe,
czy tak głęboko tkwią jako "norma" społeczna, że na decydujących się na cichy
ślub ludzie patrzą jak na raroga? A jeśli tak, to kiedy skończy się ta presja
otoczenia, by urządzać wesele z wielkim hukiem?
Obserwuj wątek
    • matylda1001 Re: Czy wesele to obciach? 16.11.09, 00:16
      Zapożyczyć się żeby urządzić huczne wesele to nie obciach, ale
      głupota. Znam przypadek gdy rodzice panny młodej żeby spłacić koszty
      wesela przestali płacić czynsz za mieszkanie w bloku. Potem byli
      zmuszeni zamienić te trzy pokoje z kuchnią i wygódką (dorobek całego
      życia), na mieszkanie w zrujnowanej kamienicy.
      • Gość: logika Wygódka jak marzenie IP: *.chello.pl 16.11.09, 08:11
        matylda1001 napisała:

        > Znam przypadek gdy rodzice panny młodej żeby spłacić koszty
        > wesela przestali płacić czynsz za mieszkanie w bloku. Potem byli
        > zmuszeni zamienić te trzy pokoje z kuchnią i wygódką (dorobek całego
        > życia), na mieszkanie w zrujnowanej kamienicy.

        Ta wygódka musiała być niezwykle kosztowna, skoro pochłonęła dorobek całego
        życia...:)))
        Wysadzana diamentami czy co?
        • matylda1001 Re: Wygódka jak marzenie 17.11.09, 00:53
          Gość portalu: logika napisał(a):

          > Ta wygódka musiała być niezwykle kosztowna, skoro pochłonęła
          dorobek całego życia...:))) Wysadzana diamentami czy co?<

          :))) Prawie tak;) Jest wielu ludzi, którzy mniej plakaliby po
          utracie brylantowej kolii, niż oni po stracie tej wygódki. Zamienić
          domowa porcelanę na kucaną latrynę w kącie podwórka to chyba musi
          być degradacja i społeczna, i "higieniaczna" :))
          • Gość: logika Re: Wygódka jak marzenie IP: *.chello.pl 17.11.09, 10:21
            Owszem, zamiana domowej porcelany na podwórkową latrynę jest przykra...
            Ale w dalszym ciągu nie udzieliłaś mi odpowiedzi, jak to możliwe, że wygódka
            pochłonęła dorobek całego życia? Masz na myśli wydalane tam bezcenne wartości z
            trzewi?
            • matylda1001 Re: Wygódka jak marzenie 17.11.09, 12:11
              Zapewne wydaje Ci sie, że to co piszesz jest zabawne... Cóż, każdy
              ma indywidualne poczucie humoru. Każdy LOGICZNIE myslący człowiek
              wie o co chodzi, Ty nie musisz rozumieć. Nie ma takiego obowiązku.
              • Gość: logika Re: Wygódka jak marzenie IP: *.chello.pl 17.11.09, 16:34
                matylda1001 napisała:

                > Zapewne wydaje Ci sie, że to co piszesz jest zabawne... Cóż, każdy
                > ma indywidualne poczucie humoru.

                To prawda. Mnie twoje wpisy niezmiennie śmieszą. Zwłaszcza te pisane nocą, na kacu.
                • matylda1001 Re: Wygódka jak marzenie 17.11.09, 17:32
                  Wobec tego życzę Ci dobrej zabawy. Masz niewielkie wymagania, więc
                  rozrywka na pewno trafia Ci sie często.
                  • Gość: logika Re: Wygódka jak marzenie IP: *.chello.pl 17.11.09, 18:13
                    matylda1001 napisała:

                    > Wobec tego życzę Ci dobrej zabawy.

                    Dzięki.

                    >Masz niewielkie wymagania, więc
                    > rozrywka na pewno trafia Ci sie często.

                    A i owszem, bo ty często tu się produkujesz.
                    • matylda1001 Re: Wygódka jak marzenie 17.11.09, 19:29
                      Gość portalu: logika napisał(a):

                      >A i owszem, bo ty często tu się produkujesz. <

                      Staram sie jak mogę. Ciesze się, że to doceniasz;;))
                      • Gość: logika Re: Wygódka jak marzenie IP: *.chello.pl 17.11.09, 20:09
                        Dobra z ciebie kobicina, chociaż lekko przymulona...
    • Gość: DSD Re: Czy wesele to obciach? IP: 212.33.72.* 16.11.09, 07:41
      I dlatego nieesłuszny jest konserwatyzzm mówiący że tradycja z definicji jest dobra.

      Moja siostra miała wesele na jakieś 30 ludzi, do północy.
    • the_ukrainian Nie obciach tylko koszty trza ciąć 16.11.09, 13:13
      Wynająć remizę, miejscową kapelę, kucharki. Świniaki kury, kaczki
      niech hoduje rodzina na wsi na tą okazję, świniaki ubić, masarza
      wezwać niech zrobi co trzeba, wychodzi taniej i lepiej. Wódę z
      Ukrainy ściągnąć, bimbru też można napędzić. To już nie jest
      zakazane na własne potrzeby. Ciasta i torty niech mamuśki i babcie
      pary młodej robią. Wtedy wesele nie kosztuje majątku i jeszcze na
      poprawiny zostanie jedzenia i wódki. I wszyscy będą zadowoleni.
    • love-ray Może być. 16.11.09, 13:35
      Wesele? Może być, ale nie takie z wódą i talerzami pełnymi zwłok zabitych zwierząt - bo wtedy jest dopiero obciach nad obciachami.
      • the_ukrainian Re: Może być. 16.11.09, 13:58
        > Wesele? Może być, ale nie takie z wódą i talerzami pełnymi zwłok
        > zabitych zwierząt

        To ludzi mam zabijać i podać gościom? Jakbym zrobił wesele bez wódki
        i mięsa to by mnie goście wyśmieli no bo wesele to ma być jednak
        wesele a nie stypa po pogrzebie cioci Zosi.
        • Gość: ferment Re: Może być. IP: *.chello.pl 16.11.09, 20:08
          Lubię wesela. Ale gdy są 'przekarmione' są obciachowe. Wesele powinno dostarczyć
          okazji do zabawy przy dobrej muzyce, wspólnej zabawy, by członkowie rodzin i ich
          przyjaciele mogli się poznać i może nawet polubić. Świetna okazja, często
          stracona, gdy nie na dobrego wodzireja i chęci do zabawy.
          • Gość: filipinska.zaraza Re: Może być. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.09, 21:11
            Ciekawe w sumie czy jesteś jednym z wielu, czy niewielu. moich znajomych chyba
            tylko jedna osoba przyznała, że lubi wesela. Podziwiam ja za to :-)
    • drwallen byle starczyło jedzenia i wódki 16.11.09, 22:08
      Jeżeli ktoś robi wesele na którym zabraknie wódki lub jedzenia to obciach.
      Później go będą obgadywać latami. Jak robić wesele to nie na ilość ale na jakość
      - czyli zaprosić tylu gości na ilu starczy ci kasy aby oni mogli jeść do rana i
      pić wódkę z wesela jeszcze 3 dni później.
      Jeśli chodzi o jedzenie to nie może ograniczać się tylko do rosół, kotlecik z
      ziemniakami i same przekąski. Ciepłe posiłki co minimum 2 godziny aż do około 4
      rano.

      Jak ktoś napisał wyżej - jeżeli biedna rodzina zapożycza się na wesele to nie
      jest obciach, a objaw głupoty. Jeżeli biedna rodzina zapracowała za granicą na
      swoje wesele to jest objaw braterstwa i szczodrości - bardzo pozytywny.

      Jeszcze jedna ważna rzecz - wesele powinno być w małej sali aby było po prostu
      dosyć ciasno w tańcu. Jeżeli na 50 gości wynajmie się salę wielkości boiska od
      koszykówki to też może podchodzić pod jakiś obciach bo wesele będzie nieudane, a
      przynajmniej goście nie będą go wspominać jako te najlepsze.
      • Gość: logika Re: byle starczyło jedzenia i wódki IP: *.chello.pl 16.11.09, 22:54
        drwallen napisał:

        > Jak ktoś napisał wyżej - jeżeli biedna rodzina zapożycza się na wesele to nie
        > jest obciach, a objaw głupoty.

        Ktoś napisał bzdurę, a ty ją powtarzasz. To indywidualna sprawa na co chce ktoś
        zaciągnąć kredyt. Jeden weźmie pożyczkę na zakup kina domowego, inny na sprzęt
        AGD, inny na wycieczkę na Majorkę a jeszcze inny na urządzenie wesela. I nikt,
        ale to dosłownie nikt nie ma prawa tego oceniać i nie ma prawa nazywać tego
        głupotą. No chyba, że sam jest głupi i uzurpuje sobie prawo do ferowania głupich
        ocen czyjegoś postępowania.
        • drwallen [...] 16.11.09, 22:57
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • matylda1001 Re: byle starczyło jedzenia i wódki 17.11.09, 01:12

          Gość portalu: logika napisał(a):

          >Ktoś napisał bzdurę, a ty ją powtarzasz.<

          To ja napisałam, więc pozwolę sobie skomentować. Nie wystarczy wziąć
          kredyt, trzeba go jeszcze spłacić. Kredyt można wziąć pod warunkiem,
          że ma się dochody wystarczające do spłacenia tegoż, bez spowodowania
          katastrofy w domowym budżecie. Czyli rata i czynsz, a nie
          rata zamiast czynszu. W tym drugim przypadku wszystko jedno
          czy delikwent zaciągnie kredyt na wesele, na sprzet AGD, czy na
          Majorkę. Zawsze z racjonalnego punktu widzenia będzie to zachowanie
          głupie.

          >I nikt, ale to dosłownie nikt nie ma prawa tego oceniać i nie ma
          prawa nazywać tego głupotą. No chyba, że sam jest głupi i uzurpuje
          sobie prawo do ferowania głupich ocen czyjegoś postępowania.<

          Powiedz mi, w jakim stopniu identyfikujesz sie ze swoim nickiem:)?
          • Gość: logika Re: byle starczyło jedzenia i wódki IP: *.chello.pl 17.11.09, 17:19
            matylda1001 napisała:

            > Czyli rata i czynsz, a nie
            > rata zamiast czynszu.

            Owszem. I dotyczy to nie tylko kredytu zaciągniętego na wyprawienie wesela, ale
            dotyczy to każdego innego celu, o czym pisałem.
            Podawanie tegoż przykładu w kontekście wesela jest po prostu mało inteligentną
            manipulacją. Czy mam ci to jeszcze prościej wytłumaczyć, czy dasz sobie radę sama?

            > Powiedz mi, w jakim stopniu identyfikujesz sie ze swoim nickiem:)?

            W 100%.
            • matylda1001 Re: byle starczyło jedzenia i wódki 17.11.09, 17:35
              Gość portalu: logika napisał(a):

              > > Powiedz mi, w jakim stopniu identyfikujesz sie ze swoim
              nickiem:)?
              >
              > W 100%.

              Winszuję dobrego samopoczucia;)
              • Gość: logika Re: byle starczyło jedzenia i wódki IP: *.chello.pl 17.11.09, 18:16
                Dobra z ciebie kobicina, chociaż mało rozgarnięta...
                • matylda1001 Re: byle starczyło jedzenia i wódki 17.11.09, 19:33
                  Dziękuje. Znając Twoją logikę, te słowa brzmią jak komplement.
                  • Gość: logika Re: byle starczyło jedzenia i wódki IP: *.chello.pl 17.11.09, 20:07
                    matylda1001 napisała:

                    > Dziękuje. Znając Twoją logikę, te słowa brzmią jak komplement.

                    Powtórże zatem, by sprawić ci przyjemność.
                    Dobra z ciebie kobicina, chociaż mało rozgarnięta...
            • matylda1001 Re: byle starczyło jedzenia i wódki 17.11.09, 18:00
              Gość portalu: logika napisał(a):

              Napisałam tak:
              "Czyli rata i czynsz, a nie rata zamiast czynszu.
              W tym drugim przypadku wszystko jedno czy delikwent zaciągnie kredyt
              na wesele, na sprzet AGD, czy na Majorkę. Zawsze z racjonalnego
              punktu widzenia będzie to zachowanie głupie."


              Ty napisałeś, cytując moje słowa:
              > Czyli rata i czynsz, a nie
              > rata zamiast czynszu.

              > Owszem. I dotyczy to nie tylko kredytu zaciągniętego na
              wyprawienie wesela, ale dotyczy to każdego innego celu, o
              czym pisałem.<

              Nie, Ty o tym NIE PISAŁEŚ, możesz sobie to sprawdzić.
              Słuchaj, czy Ty masz kaca już po południu? Najpierw wypisujesz
              brednie, potem zarzucasz mi, że się czepiam ludzi, następnie
              podpisujesz sie pod moimi słowami twierdząc, że sam to napisałeś, a
              na koniec chcesz mi jeszcze wytłumaczyć moje własne słowa:))
              Poza tym napewno jesteś przekonany, że to jest LOGICZNE:)))

              www.youtube.com/watch?v=bCmYjL6dP9Y&feature=related
              • Gość: logika Re: byle starczyło jedzenia i wódki IP: *.chello.pl 17.11.09, 18:11
                matylda1001 napisała:

                > Nie, Ty o tym NIE PISAŁEŚ, możesz sobie to sprawdzić.

                Pisałem, pisałem. Tylko kropka usunęła moje i nie tylko moje wpisy.
                Wykorzystujesz okazję i wydaje ci się że jesteś cwana.

                • matylda1001 Re: byle starczyło jedzenia i wódki 17.11.09, 19:49
                  Gość portalu: logika napisał(a):

                  >Pisałem, pisałem. Tylko kropka usunęła moje i nie tylko moje
                  wpisy. Wykorzystujesz okazję i wydaje ci się że jesteś cwana.<

                  Owszem, Kropka posprzątała, ale to, co jest przedmiotem sporu
                  zostało. Oto Twoje słowa skierowane do Drwallena:

                  "To indywidualna sprawa na co chce ktoś zaciągnąć kredyt. Jeden
                  weźmie pożyczkę na zakup kina domowego, inny na sprzęt AGD, inny na
                  wycieczkę na Majorkę a jeszcze inny na urządzenie wesela. I nikt,
                  ale to dosłownie nikt nie ma prawa tego oceniać i nie ma prawa
                  nazywać tego głupotą. No chyba, że sam jest głupi i uzurpuje sobie
                  prawo do ferowania głupich ocen czyjegoś postępowania."

                  Niedługo potem piszesz, w odpowiedzi na mój post:
                  > Czyli rata i czynsz, a nie rata zamiast czynszu. W tym drugim
                  przypadku wszystko jedno czy delikwent zaciągnie kredyt na wesele,
                  na sprzet AGD, czy na Majorkę. Zawsze z racjonalnego punktu widzenia
                  będzie to zachowanie głupie. <

                  "Owszem. I dotyczy to nie tylko kredytu zaciągniętego na wyprawienie
                  wesela, ale dotyczy to każdego innego celu, o czym pisałem."

                  Nawet nie usiłuj mi tego tłumaczyć.
                  • Gość: logika Re: byle starczyło jedzenia i wódki IP: *.chello.pl 17.11.09, 20:03
                    > Nawet nie usiłuj mi tego tłumaczyć.

                    Czego?

    • konopielka80 Re: byle starczyło jedzenia i wódki 17.11.09, 00:45
      Wesele to obciach, gdy robione jest po to aby sie pokazac, zaszpanowac.
      A takze wtedy, gdy są podczas niego zabawy w tylu macanie po kolanach..
    • 350.co2 To jest prywatna sprawa 17.11.09, 11:34
      Wesele, to jest prywatna sprawa każdego z nas.
      W tym względzie, opinie ludu są bez znaczenia :)
      Ważnym jest jedynie, aby przy tym starać się nikomu nie dokuczać.
      • arcadios1987 Re: To jest prywatna sprawa 17.11.09, 17:03
        Popieram koleżankę Matyldę. Zapożyczenie się w myśl zasady "zastaw się, a postaw się" jest po prostu głupie. Smutne jest to, że ludzie, którzy rezygnują z weselisk godnych szlachty pomimo, że ogólnie ich na to nie stać, stają się zwykle ofiarami własnych rodzin: zaczynają się ploty, obgadywanie po kątach i ogólny niesmak, no bo jak to? Nie urządzić fety na 150 osób, nie kupić cysterny wódki i nie wynająć sali, w której śmiało można zawrócić Airbusem A380 przy czym zostanie jeszcze sporo miejsca? Niech się nawet jedzenie zmarnuje, a goście nie wypiją całego alkoholu, niech się nawet szukają po sali z krótkofalówkami. Weselicho ma być! Nie wolno powiedzieć, że "nie stać", bo na dzieciach oszczędzać nie wolno do końca (umownie do ślubu) Problem w tym, że ślub plus wesele to raptem 24 godziny. Doba, po której zaczyna się proza życia, a bankowi urzędnicy z nie mniej urzędowymi minami mówią "No taak... było miło, ale się skończyło. Czekamy na spłatę kredyciku." Czy warto startować w życie już z obciążeniem? Czy warto pozwalać na znaczne obniżenie komfortu życia rodziców w zamian za 24 godziny raczej średniej zabawy (fajnie jest dopóki wujkowie i stryjkowie nie narąbią się do imentu, potem to już zwyczajna pijatyka) Gdyby moi rodzice musieli opuścić mieszkanie, które było dorobkiem ich życia i pójść do jakiejś rudery z "toaletą" w podwórku, to miałbym do końca życia wyrzuty sumienia. Są ważniejsze rzeczy niż zalanie rodzinie gęb wódką i napchanie ich jedzeniem, byle by "nie gadali".

        Nie jest głupotą wystawne wesele, jeśli rodziców obojga młodych na to stać. Nie jest głupotą wystawne wesele, jeśli stać na nie samych młodych. Gorzej, jeśli stan majątkowy jest kiepski. Wtedy obciążają się albo rodzice, albo młodzi, którzy na nową ścieżkę życia wkraczają z plikiem rachunków i książeczek spłat kredytu.

        Inna sprawa, czy wesele w ogólnym pojęciu jest obciachem. Wszystko zależy od organizacji. Jeśli jest to tylko przyjęcie w gronie rodzinnym, to nic złego. Inaczej sprawa wygląda jeśli urządza się spęd zupełnie obcych sobie ludzi i zmusza ich do wspólnych "zabaw", które z punktu niezależnego obserwatora wyglądają nieco żenująco (macanie kolan, bieganie za pudełkiem czy zamiana ubraniami) to już niestety jest obciach.
        • matylda1001 Re: To jest prywatna sprawa 17.11.09, 18:23
          arcadios1987 napisał:

          > Popieram koleżankę Matyldę.<

          Dziękuję. Tym bardziej, że ta logika "Logiki" brzmi coraz mniej
          logicznie:)
          Ja też bardzo źle bym sie czuła, gdyby rodzice zrujnowali sie na
          moje wesele. Nigdy bym na to nie pozwoliła.
          • Gość: Biedactwo Re: To jest prywatna sprawa IP: *.chello.pl 17.11.09, 19:16
            matylda1001 napisała:

            > Dziękuję. Tym bardziej, że ta logika "Logiki" brzmi coraz mniej
            > logicznie:)

            Biedactwo, musiało się poskarżyć na niedobrą logikę...:))))
            • matylda1001 Re: To jest prywatna sprawa 17.11.09, 20:04
              Gość portalu: Biedactwo vel logika napisał(a):

              >Biedactwo, musiało się poskarżyć na niedobrą logikę...:))))<

              Sądząc po Twoim nowym nicku, Biedactwo, to Ty, Logiko. (IP)
              Czyżbyś wreszcie zrozumiał, że pod takimi bzdurami jak Twoje nie
              wypada podpisywac sie takim wysublimowanym nickiem? Masz rację,
              Biedactwo lepiej do Twoich słów pasuje:))) A teraz skończ już z tymi
              głupimi zaczepkami. Zachowujesz się jak mały szczeniaczek, co to
              jeszcze ugryźć nie potrafi, to chociaz obsika:)
              • Gość: logika Re: To jest prywatna sprawa IP: *.chello.pl 17.11.09, 20:18
                Tak to ja, logika napisałem ten post.
                Pomyliłem się i słowo "biedactwo" wpisałem w polu autor, a nie w tytule postu.
                Ale to miło, że mnie rozpoznałaś...kobicino.
        • drwallen Re: To jest prywatna sprawa 17.11.09, 18:25
          Wszystko ok oprócz sali, która powinna być dopasowana wielkością do ilości
          gości, a jeżeli już to lepiej żeby była mniejsza a nie za duża bo to wtedy jest
          obciach jak ktoś wynajmie dużą salę na kilka osób i później było przez to drętwo.
      • Gość: filipinska.zaraza Re: To jest prywatna sprawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.09, 19:05
        No właśnie nie wiem, czy taka indywidualna, bo wmieszana jest to kupa ludzi,
        którzy często mają taką ochotę iść na to wesele, jak mniej-więcej na szafot... A
        nie wypada nie być. Tak jak nie wypada wesela nie zrobić. I to mnie wkurza.
        Wesele to głupi konwenans.
        • matylda1001 Re: To jest prywatna sprawa 17.11.09, 20:19
          Gość portalu: filipinska.zaraza napisał(a):

          >wmieszana jest to kupa ludzi, którzy często mają taką ochotę iść na
          to wesele, jak mniej-więcej na szafot... <

          No to ja już wolę na wesele:))) Masz racje, że takie zaproszenie dla
          wielu ludzi jest problemem. Wiąże sie z wydatkiem ale i ze
          zobowiązaniem do rewanżu. Jak tak się przyjmuje wszystkie
          zaproszenia, to potem wydaje się, że nie wypada nie zaprosić na
          swoje/dziecka wesele. Czasami dziwi mnie skąd ludzie dobierają sobie
          rodzinę i znajomych na tę jedną noc. Często uczastnikami sa ludzie,
          z którymi organizatorzy widzieli sie 1-3 razy w życiu, albo i wcale,
          a i po weselu kontakty sie urywają. Jeżeli kogoś stać to jestem za
          organizowaniem wesela, ale tylko dla bliskiej rodziny i przyjaciół,
          z którymi utrzymuje sie kontakty na codzien.
          • arcadios1987 Re: To jest prywatna sprawa 17.11.09, 22:38
            Wesele to nie jest taka indywidualna sprawa. Ściąga się przecież z kraju ludzi, na których zaproszenie spada nieraz jak grom z jasnego nieba i stawia przed dylematem: iść albo nie iść. Iść i przygotować budżet do sporego wydatku (Nie tylko na prezent, ale i na siebie, bo "trza być w butach na weselu") ewentualnie nie skorzystać z zaproszenia i narażać się na komentarze, fochy i obrazę majestatu tych, dla których miłość do tradycji jest świętością. Idą więc ci ludzie, i z przybitymi do twarzy uśmiechami, udając jak bardzo się cieszą ze szczęścia "gołąbków" podrygują w rytm "muzyki" zespołu, który uważa, że im głośniej, tym lepiej, słuchają pijanego stryja-mitomana i są poddawani ciągłemu prześwietlaniu przez ciotki-bajczary z lampami Roentgena w oczach.

            Wydaje mi się, że im bardziej pusty portfel organizatorów tym wesele huczniejsze. To po prostu interes - więcej osób zaprosimy, więcej wyciągniemy. Z punktu widzenia ekonomii to niemalże jak podatek. Jak zapłacisz, to ok. Jeśli nie - idziesz "na języki".
            • drwallen nie zapraszać a informować 17.11.09, 23:33
              > iść albo nie iść. Iść i przygotować budżet do sporego wydatku (Nie > tylko na
              prezent, ale i na siebie, bo "trza być w butach na
              > weselu")

              To jest problem.
              Nierealne rozwiązanie problemu - nie wysyłać zaproszeń, a informacje o imprezie
              weselnej która odbędzie się tego i tego, na którą wstęp będzie płatny w kwocie x
              zł. Prezenty i koperty niemile widziane.

              Ale wtedy frekwencja może być niska bo nie będzie tego nieoficjalnego przymusu,
              którym ludzie się często kierują idąc na takie party do dalszej rodziny lub
              znajomych.
              • arcadios1987 Re: nie zapraszać a informować 18.11.09, 01:11
                Dlatego coraz więcej trzeźwo myślących osób rezygnuje z wesel i urządza niewielkie przyjęcia. Tacy ludzie nie chcą sprawiać kłopotu najbliższym. Trzeba pamiętać, że nasze zaproszenie na wesele przez niektórych może być potraktowane jak jeszcze całkiem niedawno wezwanie do WKU dostarczone do domu młodego mężczyzny :) (Jak do nich pójdę to wezmą w kamasze [kasa z kieszeni] jeśli nie, to i tak mnie znajdą [plotki, docinki]) Naprawdę nie warto stawiać bliskich przed takimi "wojskowymi" decyzjami. Tak jak nie każdy nadaje się na żołnierza, tak nie każdy ma ochotę bawić się na przymus i wydawać na to naprawdę grubą kasę.

                • drwallen Re: nie zapraszać a informować 18.11.09, 01:37
                  No niby tak ale też przesadzasz z tymi reakcjami ludzi na to, że ktoś nie
                  przyszedł. Ważne żeby powiedzieć odpowiednio wcześniej, że się nie przyjdzie a
                  nie żeby para młoda dowiedziała się, że nie przyjdą bo zobaczą na własne oczy
                  puste krzesła, a zaproszeni po frajersku nie będą odbierać telefonu.
                  To jest dopiero przegięcie po całej linii.

                  Jak się uprzedzi przed terminem że się nie będzie to spoko, ważne żeby para
                  młoda dodatkowo nie straciła kasy za puste krzesła. Wyjątek to brat, siostra,
                  ojciec, matka - tutaj trzeba się pojawić obowiązkowo - nawet z Honolulu przylecieć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka