Dodaj do ulubionych

Życzenie śmierci

08.01.10, 14:25
„Jeżeli coś grozi twojemu krajowi i jesteś przekonany, że
przeciwstawiasz się złu, ostatniemu łajdactwu i stajesz
w obronie słabych – wal i niech ci ręka nie drgnie.”

Henryk Sienkiewicz

Na jednym z portali internetowych pod moim artykułem z mottem H.
Sienkiewicza pojawił się wpis - nie, nie komentarz, lecz list.

List z Polski 12 marzec 2009

"Jest tak fatalnie, że może zrobię nawet jakąś głupotę.
Naprawdę nie mogę już tego znieść. Pracy brak. Opieka dostała nowe
zasady przyznawania zasiłków, żeby wszystko załatwić i przynieść
potrzebne dokumenty, a które trzeba najpierw załatwić, to potrwa
około 2 tygodnie, a następnie trzeba odczekać aż 30 dni na decyzję.
Ja na dzień dzisiejszy nie mam nawet na chleb i zarobić nie mam
gdzie.
Mało z tym, jestem już zapożyczony i popołudniami nawet drzwi nie
otwieram, bo przychodzą po pieniądze, których nie ma gdzie zdobyć,
ani jak.
Jeszcze boję się tego, że znów wyłączą mi gaz, bo prąd mam na
przedpłatę tak, że 3-go jak nie kupię, to po prostu nie mam. A gaz
to żeby później kiedyś włączyć to znów dodatkowe opłaty za
pobieranie. Tak, że mówię ci pod Bogiem mam już dosyć. Pisałem
zagranicę w sprawie pracy, bo dobrze byłoby lepiej zarobić i
wydostać się z dołka. Jeśli nie to coś może głupiego zrobię, bo mam
już dosyć takiego życia i tak jak obecnie wiecznego kombinowania i
myślenia, co jutro z dziećmi będziemy jedli..."
Z Panem Bogiem
Rysiek
śmierć


I na końcu listu jeszcze to słowo: śmierć

Autor listu – Ojciec Rodziny – niczego nie chce, nie żąda, nikogo o
nic nie prosi.
Ktoś, jacyś oni? – a przecież my dobrze ich znamy, znamy większość z
nich – odebrali mu prawo do godnego życia – ich za to oskarżam
.
On – Ojciec Rodziny chciałby własną pracą zapewnić jej byt – żąda
zbyt wiele, nie ma prawa? Nie, ma prawo, ale bez możliwości pracy –
i ich za to oskarżam.

W moim mieście wybrana demokratycznie samorządowa władza nakazem
eksmisji na bruk usuwa lokatorów-Polaków z pożydowskich domów,
niejednokrotnie obciążonych hipotecznie przed 1939 r., gdy tylko
pojawi się spadkobierca – właściciel, Żyd lub żydowska gmina, z
wyrokiem polskiego sądu nakazującym zwrot porzuconej po 1945 r.
własności. I władze usuwają Polaków, są w prawie, mogą, wolno im –
je za to oskarżam.

Władze samorządowe i przede wszystkim państwowe nie mogą organizować
pracy swoim wyborcom - Polakom, nie wolno im – takie jest „polskie”
prawo, prawo konstytucyjne. A pracy w Polsce do wykonania jest
ogrom, nadmiar. Pracy mamy na kilka pokoleń. Brakuje tylko kapitału –
pieniądza, czyli bonu, biletu – papierowego dowodu, że pracę
wykonano, żeby nim tę pracę opłacić. Ale o pieniądzu żadna przez nas
wybrana władza decydować nie może. Takie ustaliła i przyjęła sama
prawo, ta wybrana przez nas demokratycznie władza. A jego wykonanie
powierzyła światowym najzdolniejszym finansistom – ją za to
oskarżam
.

Wiemy, więc władze w Polsce nie mogą organizować pracy Polakom. Mogą
jednak tę pracę likwidować prywatyzując, niszcząc, rozkradając,
wyprzedając obcym państwom miejsca pracy Polaków. Mogą zgodnie z
antynarodowym prawem likwidować majątek produkcyjny Narodu – za
to je oskarżam.


W centrach dużych miast nie widać biedy. Ona nie chce żeby ją
oglądać, pokazywać. Bieda jest cicha, wstydliwa, nie protestuje i
nie krzyczy, choć jest rozpaczliwym faktem w Polsce XXI wieku, w
Polsce potencjalnie zasobnej.
Życie w ubóstwie nie jest winą, nie jest wstydem, ani brakiem
talentów i pracowitości biednych ludzi. Jednak bieda jest
przestępstwem i zbrodnią, zbrodnią rządzących na rządzonych.


Polska nie musi należeć do najbogatszych państw świata i nie o to tu
chodzi, ale biedy w Polsce być nie musi, nie może – nie wolno
.
Polska może być bogata i Polacy mają do tego prawo i wszelkie
niezbędne podstawy oprócz jednej, najważniejszej rzeczy, oprócz
polskich rządów katolickiego Narodu.
Bez polskiego nacjonalizmu, bez katolickiej etyki, ale z tolerancją
dla kosmopolityzmu, dla złodziejskiej finansowo-podatkowej lichwy,
dla likwidacji własnego państwa na rzecz nowego zbrodniczego
totalizmu UE, z tolerancją dla degeneracji wszelkich ludzkich
wartości i całej łacińskiej kultury nie zlikwidujemy biedy – zbrodni
rządzących na rządzonych.

Oskarżam wszystkich Tusków, Buzków, Kwaśniewskich i Kaczyńskich,
Balcerowiczów, Bieleckich i Bochniarzy i setki ich pomagierów,
antypolskich oszustów, degeneratów i zbrodniarzy, i intelektualnych
bandziorów judeomasonerii, oskarżam o polską biedę, za głodujące
polskie dzieci, o niszczenie Państwa i Narodu.


Śmierć nie nam z biedy, ale za naszą, Polaków w Polsce biedę
wam się należy.

Dariusz Kosiur
Obserwuj wątek
    • seth.destructor Jestem w podobnej sytuacji 08.01.10, 14:42
      Jestem wykwalifikowanym netwatcherem i postwriterem, a wredne Państwo nie chce stworzyć mi miejsca pracy i płacić mi za forum commenting! Tusk, Kaczyński i Sejm są od tego, by zbudować mi zakład pracy i czekać, aż ja łaskawie się pojawię i zażyczę 2000 za moją obecność. A jak nie, to puszczę focha i się zabiję, bo jestem biedny i nieszczęśliwy!

      A poważnie - w Polsce nie ma miejsca dla ludzi, którzy nie potrafią sami o siebie zadbać i próbują żyć za pieniądze tych, co ciężko pracują, płacą podatki i ledwo wiążą koniec z końcem. Są tacy, co nie stracili instynktu samozachowawczego i są na tyle dorośli, że robią wszystko, aby zapewnić sobie przetrwanie w aktywny sposób. Robienie z siebie ofiary "bo Państwo nie chce mi dać" i żebranie o litość napawa mnie pogardą. To takie dziecinne: na złość mamie odmroże sobie uszy.

      Jedni ludzie pokonują przeszkody, drudzy kładą się na ziemi i biadolą, że przeszkoda się pojawiła i niech się Pan pojawi i ją usunie, bo umrą z bezradności. A niech umrą. Będzie mniej ludzi, ale lepszych.
    • gucio712 Re: Życzenie śmierci 08.01.10, 15:58
      zakładam że wsparłeś jakoś tego gościa? Czy też nalezysz do ludzi
      stworzonych do wyższych celów i wskazywania winnych tego stanu
      rzeczy? Bo wiesz, samo wykorzystywanie czyjegoś nieszczęścia (wg
      mnie w tym przypadku nieudolnosci) bez konkretnego działania uważam
      za co najmniej niegodne polaka patrioty
      • labadine Re: Życzenie śmierci 08.01.10, 16:38
        Jezeli czlowiek nie ma na jedzenie,dach i odzienie to niestety panstwo musi
        pomoc a nie moze pomoc.
    • Gość: kuba Re: Życzenie śmierci IP: *.stk.vectranet.pl 08.01.10, 16:43
      Założycielowi wątku zgoła o co innego chodzi, no ale WY, wszystko najlepiej wiedzący już skazujecie każdego, który jest tylko odrobinę w gorszej sytuacji, albo ma problem ze znalezieniem pracy na śmierć. A niech se zdechnie razem z dziećmi, co NAS to obchodzi, albo niech se działalność założy. Zaliczacie się do grona tych co twierdzą "TERAZ KURWA MY". Jesteście żałosnymi moralnymi śmieciami.
    • lernakow Ironia 08.01.10, 17:26
      54dek napisał:

      > ich za to oskarżam.
      >
      Wiecie czym jest ironia? Jak facet stroi się w piórka Emila Zoli i pisze przeciw Żydom własną wersję jego słynnego tekstu "J'accuse!" (Oskarżam!), który Zola napisał przeciw swym kolegom po piórze po aferze Dreyfusa, kiedy to urządzono w mediach lincz na oficerze wybranym na kozła ofiarnego afery szpiegowskiej, bo był Żydem.
    • znj2 Re: Życzenie śmierci 08.01.10, 17:33
      Przyłączam się do życzeń.
      • wuzet21 Re: Życzenie śmierci 08.01.10, 18:00
        Przeczytałem z uwagą cały wątek i ręce mi opadły. Człowiek biedny, zagubiony,
        zrezygnowany pisze jaki podły los trafił - a taki jeden z drugim, miast
        wesprzeć...ach, aż mi się pięści same zaciskają ! Kiedyś ktoś powiedział, że
        Polacy to wspaniały naród - ale społeczeństwo żadne !
        • gucio712 Re: Życzenie śmierci 08.01.10, 19:37
          wuzet21 napisał:
          aż mi się pięści same zaciskają ! Kiedyś ktoś powiedział, że
          > Polacy to wspaniały naród - ale społeczeństwo żadne !

          no to uważaj byś się nie pokaleczył jeżeli paznokci nie
          obcinasz.Wiesz pracuję wtakiej branży która przyjmie każdą ilość
          ludzi i jak na polskie warunki można nieżle zarobić, jest jeden
          warunek trza trochę poza....ć w błocie syfie i zimnie. Zarobki w
          mojej firmie zaczynają się od 2,5 tys/netto na rękę jeżeli chodzi o
          pracownika niewykfalikowanego, fachowcom płaci się 16/18 zł na
          godzinę x ok 200 godz/m-c to sobie policz. I wiesz że ciężko znaleść
          ludzi do pracy. Wiesz ilu ja już przerobiłem takich nieszczęśników?
          Ilu wypieprzyłem za alkohol lub złodziejstwo.W maju musiałem wylać
          chłopaka za kradzież dwóch worków gipsu wartego 20 zł. Facet
          zarabiał ponad trzy koła,jednocześnie znam wielu niepełnosprawnych
          którzy stają na głowie i radzą sobie znajdując pracę, doszkalając
          sie bo nie chcą być zależni od państwa, rodziny itp. Wybacz ale
          facet który pisze taki list nie wzbudza we mnie kompletnie zaufania
          nie mówiąc o tym że państwo ma obowiązek wspierać osoby które z
          przyczyn obiektywnych nie radzą sobie z rzeczywistością, nie ma
          obowiązku natomiast wspierać leni. Drugą sprawą jest wykorzystywanie
          przez jakiś demagogów takich historii. Dlatego zadaję pytanie
          takiemu fiutow, co ty zrobiłeś by pomóc że wykorzystujesz taką
          historię. Być może coś zrobił, wtedy wierz mi publicznie go
          przeproszę i wyślę mu dobrą flaszkę, jeżeli jednak nie to jest dla
          mnie kolejny idiota który szuka spisku tam gdzie go nie ma
          • wuzet21 Re: Życzenie śmierci 08.01.10, 20:38
            gucio712 napisał:

            > wuzet21 napisał:
            > aż mi się pięści same zaciskają ! Kiedyś ktoś powiedział, że
            > > Polacy to wspaniały naród - ale społeczeństwo żadne !
            >
            > no to uważaj byś się nie pokaleczył jeżeli paznokci nie
            > obcinasz. Tego
            akapitu nie skomentuję.
            > nie mówiąc o tym że państwo ma obowiązek wspierać osoby które z
            > przyczyn obiektywnych nie radzą sobie z rzeczywistością
            >
            > Jakoś nie doczytałem się, by ten człowiek liczył tylko na pomoc państwa.
            Wydaje mi się, że oceniasz ludzi miarką swoich nietrafnych wyborów ludzi na
            pracowników - że ktoś Ci ukradł gips, że wielu odchodziło itd. chłopie, co Ty
            wypisujesz ? przeczytaj jeszcze raz wypowiedź tego człowieka - może coś do
            Ciebie dotrze !
            • pocoo Re: Życzenie śmierci 08.01.10, 21:17
              Są w Polsce takie regiony gdzie jest totalne bezrobocie.Trzeba
              jechać tam , gdzie pracę można znaleźć.Ileż to razy słyszałam"nie
              opłaca mi się" od ojców rodzin.Ręce opadają.Jedno wiem , chcieć to
              móc.
              "Nie mam co do garnka włożyć".
              "Dzieci jedzą od paru dni suchy chleb".
              No to gnana litością kupowałam różne mięsa , wędliny , sery ,
              jarzyny ,owoce , słodycze, ubrania i zabawki.
              Po pewnym czasie usłyszałam: "moje dzieci lubią tylko schab".
              Poszłam do sklepu , kupiłam cały i ...był to ostatni podarunek.
              Minęło sporo czasu , wszyscy żyją i dobrze się mają(widocznie od
              schabu).
            • gucio712 Re: Życzenie śmierci 08.01.10, 21:58


              Opieka dostała nowe
              zasady przyznawania zasiłków, żeby wszystko załatwić i przynieść
              potrzebne dokumenty, a które trzeba najpierw załatwić, to potrwa
              około 2 tygodnie, a następnie trzeba odczekać aż 30 dni na decyzję.

              wbrew pozorom nie mam problemu z rozumieniem tekstu który czytam
              i oprócz kilku nietrafionych decyzji mam wiele trafionych. Nie
              mówiąc ze akurat w tym kraju jeżeli ktoś chce pracować to pracę
              znajdzie, wcale nie musi super wykształcony, a że czasami d..ę trza
              ruszyć w świat
              • Gość: kuba Re: Życzenie śmierci IP: *.stk.vectranet.pl 08.01.10, 22:26
                Dupę trzeba ruszyć w świat, prawda. Lecz aby to się opłacało to policz ile kosztuje utrzymanie 2 domów, tego gdzie zarabiasz i tego gdzie masz rodzinę. Ile kosztują dojazdy i inne pierdoły związane z rozłąką. Jeśli w nowej pracy na drugim końcu Polski zarobię te skromne 6000 zł na rączkę to owszem czemu nie ale jeśli mam zarobić 1500 zł to pytam kto mi resztę dołoży do kosztów? Może babcia z renty?
                • seth.destructor Re: Życzenie śmierci 08.01.10, 22:32
                  Śmierć z głodu opłaca się bardziej?
                  • pocoo Re: Życzenie śmierci 09.01.10, 08:47
                    seth.destructor napisał:

                    > Śmierć z głodu opłaca się bardziej?

                    O nie.Straszenie śmiercią i to cholerne NIE OPŁACA MI SIĘ.
                  • Gość: kuba Re: Życzenie śmierci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.10, 09:55
                    Przeczytaj jeszcze raz co wyżej napisałem a potem pieprz o śmierci z głodu. Z
                    głodu, mrozu i mieszkania pod mostem można zdechnąć mając te 1500 jak i nic,
                    zależy od tego jakie masz wydatki.
    • rossdarty Syty głodnego nigdy nie zrozumie 09.01.10, 14:23
      Długo zastanawiałem się co; i jak mam odpowiedzieć.
      Wkurzają mnie te "dobre rady". Wścieka mnie podtekst przez Was ukryty: nie radzi sobie, bo tego nie chce...
      Czyż nie tak pomysleli niektórzy z Was???
      Życzenie śmierci...
      Myślę, że dopóki żaden z Was nie zostanie doprowadzony do podobnej sytuacji, dopóty sam nie zacznie rozważać czy to nie najlepsze rozwiązanie problemu - będzie się wyśmiewał i oskarżał Osobę której wypsknęły się czarne myśli w wypowiedziane słowa, o terroryzm uczuciowy.
      (Bo przecież podejrzewacie, że mówiąc o własnej śmierci próbuje On wywrzeć na Was odruch współczucia?)

      Oskarżacie o demagogię autora tematu: 54dek???
      Być może... W polityce wiele jest takich przypadków że wskazując biedę i nieszczęście pewnych grup społecznych próbowano na tym wypłynąć...
      A czy nie wzięliście pod uwagę, że autor przytoczył tu własną historię???
      Mnie osobiście zastanowiła ta liczba: 54... jeśli jest to wiek autora, to wielce prawdopodobne że to jest Jego historia.

      Dlaczego piszę z takiego punktu widzenia?
      Bo w pewien sposób identyfikuję się z Postacią z listu... rozumiem Go, choć sam jeszcze nie mam myśli o śmierci...hm...na razie...
      Bo jeszcze mam środki na przetrwanie, czyli i nadzieję że "coś" się odmieni... ale co będzie gdy środki stopnieją do zera???

      I w zasadzie na tym powinienem zakończyć.

      Jednak natura moja, mój "rogaty" charakter nie pozwala mi na to.
      Bo po pierwsze: został tu poruszony bardzo istotny i obejmujący coraz większe obszary społeczne problem tzw. "wykluczenia społecznego", a po drugie: zabierają w tym temacie głos osoby przyczyniające się do takiego właśnie stanu rzeczy.
      Nie wskażę personalnie, bo nie chcę oskarżać jednej osoby, (może i bezpodstawnie?), ale przynajmniej jedna z osób, które tutaj wypowiadają własne opinie, "przyznała się" do pozycji po drugiej stronie barykady: przedsiębiorca-pracodawca.
      Tak BARYKADY!!!
      Nastała obecnie nowomoda na rekrutację kandydatów na zasadzie składania CV.
      O ile ma to sens i jest przydatne, a co najważniejsze!!!, wygodne dla potencjalnego pracodawcy, ale przy rekrutacji osób z wyższym wykształceniem i na stanowiska wymagające wysokich kwalifikacji: inżynierowie, specjaliści w dziedzinie: np. chemii, farmacji, informatyki,... o tyle uważam, że na takie stanowiska jak: np. murarz, malarz, magazynier czy operator wózków widłowych, konkurs ofert jest paranoją.
      Oczywiście, powiecie że to też ułatwia nabór kandydatów. I faktycznie. Wyławia co ciekawsze CV. Ale czy napisane zgodnie z prawdą? I czy kandydat, właściciel "interesującego" CV okaże się dobrym fachowcem, pracownikiem???
      A co, jeśli dobry fachowiec zostanie odrzucony już w przedbiegach bo ma "NIECIEKAWE CV"???
      Tak, pora się przyznać.
      Piszę o sobie. Od 6-ciu miesięcy walę głową w ową barykadę... Dziesiątki złożonych CV, dziesiątki maili... I co??? Goooowno!!!
      Żadnych odpowiedzi, a jeśli już to dwie... tak DWIE!!! Z "dyplomatyczną" odpowiedzią, że dokumenty moje przyjęto do bazy danych Firmy, i zostaną rozpatrzone przy kolejnej rekrutacji. Czekaj tatka latka a głupiemu uciecha...
      I nawet znam, (sorry), domyślam się powodów olewania moich ofert.
      Wiek. 53l. Przecież ten, co czyta CV mnie nie widzi!!! On widzi CV złożone przez dziadka!!! Nic nie wie o mojej sprawności fizycznej, moim zdrowiu, o tym, że we wspólnych pracach jakie wykonywałem z młodszymi, (ok. 30-tki,) to oni narzekali na ból w "krzyżu" a nie ja!!! No i jezeli granica wieku uprawniająca do przejścia na emeryturę to 65 lat, to z tej perspektywy jestem jeszcze młody!!!
      Mnie taki pan czy pani rekrutant dopisuje oczami wyobraźni laskę albo balkonik. Bo oni mają po 20-cia kilka lat.
      Zgadza się. Gdy byłem w ich wieku patrzałem podobnie. Więc muszę ich zrozumieć. Ale też i poczekać aby mnie zrozumieli... jakieś...30 lat!
      Następny mój "grzech". Powróciłem z Irlandii...
      Tak, tak... domyślam się, co teraz niektórzy z Was pomyślą. No właśnie. I domyślam się, że "to samo" myślą ci, co czytają moje CV...
      Ale nawet nie mam jak wyjaśnić, że powrót był spowodowany sprawami rodzinnymi, że nie "obsunąłem się" na emigracji, że mógłbym tam zostać...
      Papier to papier...

      Hmmm... przeczytałem to co napisałem i wyszło na to że ja też się skarżę??? hehehe...
      Nie wiem czy to wyślę, a popisać sobie mogę, prawda???

      Zdecydowałem, że jednak wyślę.

      I to z zapytaniem do gucio712, bo tak ciekawie argumentujesz, że skuszę się:

      Po części poznałeś moje CV. sądząc po tych workach z gipsem działasz w branży budowlanej...
      Zatrudnisz mnie??? I nie wymiguj się odległością. Nie wiem gdzie działasz, ale jeśli rzeczywiście płacisz fachowcowi 16-18 zł/h to będę miał z czego poświęcić na koszty dojazdu, ew. zakwaterowania.
      Zatrudnisz dziadka z ponad 30-stoletnim stażem w budowlance??? z ukierunkowaniem na prace wykończeniowe???
      Ten gips mnie zainspirował. A żeby wszystko było jasne: nie kradnę... może dlatego mam tak niewiele???

      P.S. I aby nikt mi nie zarzucał, ze tylko narzekam. Szukam pracy cały czas i wszędzie.

      I na koniec. Wracając do głównego tematu:
      Nie wiem czy jest sens personalnie winić z nazwiska całą tą polską "elytę"...
      Fakt jest jeden: to ICH powinno się potraktować procedurą CV na stanowiska które zajmują. Biorąc pod wzgląd fachowość - zdziesiątkowałoby to rzesze tych bezrozumnych, bez grama wyobraźni pasożytów społecznych.
      Bo jak kiedyś powiedział to Jan Pietrzak: "Bakterie to mądre stworzenia, bo dbają o ustrój na którym żerują." Czyli: politycy są bez rozumu, bo niszczą to, dzięki czemu mają mozliwość żerowania. Czyli że bakterie są mądrzejsze od naszych polityków.
      I nic to, że porównanie takie padło jeszcze za czasów PRL-u.
      Ustrój się zmienił ale porównanie nadal aktualne.
      • pocoo Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 09.01.10, 21:22
        rossdarty napisał:

        > Zatrudnisz dziadka z ponad 30-stoletnim stażem w budowlance??? z
        ukierunkowanie
        > m na prace wykończeniowe???

        Właśnie wprowadzam się do nowego domu. Pan (ok 50 lat), który robił
        mi prace wykończeniowe wziął do pomocy syna bo goniły go terminy i
        następne zlecenia. Pracę wykonali perfekcyjnie , w miarę szybko ,
        uszczuplili mój budżet o kilkadziesiąt tysięcy i pobiegli do
        następnej pracy.
        Nie słyszałam od nich ani jednego słowa pesymistycznego.
        • rossdarty Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 10.01.10, 13:53
          Zacznę może od odpowiedzi na ostatnie Twoje zdanie:
          "Nie słyszałam od nich ani jednego słowa pesymistycznego".
          Tak się składa, że mam ten etap za sobą, tzn. działalność na własny rachunek.
          Czy myślisz że, (nawet jeśli miałem) jakieś kłopoty, a miałem!!!, przenosiłem je na Zleceniodawców???
          Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie: psychologia, ale nawet JA wiedziałem, że w oczach moich Klientów muszę być silny, ustabilizowany i "z widokami na przyszłość".
          Kreowanie Firmy i zwykła ludzka przyzwoitość, bo co kogo obchodzi że coś mi się nie układa. Nie pomogą, a jeszcze mogę na tym stracić.
          I nie twierdzę, że wszyscy pięćdziesiąlatkowie plus są skazani na out. Ale na pewno trudniej im się "wbić" w rynek pracy przy własnych, lub wymuszonych innymi zdarzeniami decyzjach o zmianach w swoim życiu.
          I twierdzę to nie tylko na podstawie własnych doświadczeń, a także pamiętając rozmowy z dwoma bliskimi mi osobami z Rodziny, które pracują w Opiece Społecznej.
          Powody wykluczenia mogą być i są uzależnione od wielu czynników niezależnych od zainteresowanych. Jak w temacie przewodnim, rozpoczynającym naszą dyskusję.
          Oczywiście, zgodnie z propagandą, (tak, celowo używam słowa PROPAGANDA) są duże ułatwienia dla chcących spróbować sił na swoim, czyli uruchomienie własnej Firmy.
          Jednak to, co może być dobrym wyjściem w jednych regionach Polski, w innych regionach kraju może być wejściem z deszczu pod rynnę.
          I może to rzeczywiście jest moją fobią, ale już zamieszałem w tym ukropie gołymi palcami. Dziwi więc ze teraz podejrzliwie będę patrzał
          na wodę w przeręblu???
          Wracając do preferencji wieku.
          Gdybym przewidywał, że wciągnę się w taką dyskusję, odnotowałbym linki do stron, ofert pracy w moim zawodzie.
          Możesz wierzyć lub nie, ale często spotykałem się z warunkami zatrudnienia: staż pracy 3-10 lat... do 45lat...

          A może przekwalifikowanie? Ok. zainwestuję w siebie. Bo z PUP NIC NIE CHCĘ! Uważam, że są bardziej potrzebujący.
          Tak się złożyło, że spotkałem się na kursie obsługi wózków jezdnych z chłopakiem, który mógłby być moim synem.
          Kurs ukończyliśmy w tym samym dniu. Aplikowaliśmy do tej samej Firmy. On już pracę podjął...
          Ja otrzymałem pismo: (...)...pana oferta jest dla nas interesująca, jednak w związku z dużą ilością złożonych aplikacji nie możemy z niej w chwili obecnej skorzystać...(...). Czy nie jest to "dyplomatyczna" odpowiedź na NIE?
          Tym bardziej że Firma ta cały czas ogłasza w radio wolne miejsca pracy, na siedzibie owej Firmy rozwieszony jest wielki transparent:
          POSZUKUJEMY PRACOWNIKÓW i nr. telefonu...
          Czy nie jest to argumentem na to, o czym piszę?
          Argumentów, że nie miałem doświadczenia nie przyjmuję do wiadomości, bo mój młodszy kolega z kursu też ich nie miał...

          Oczywiście, nie rozpaczam że minęło już pół wieku mojego żywota. Każdego to czeka. Na szczęście zdrowie dopisuje, sprawność fizyczna
          także, wiara w swoje siły powoduje że jeszcze nie tracę nadziei, ale frustruje mnie blokada wiekowa z którą spotykam się coraz częściej.

          Zabrałem głos w tym wątku nie z powodu aby się wyżalić, co prawda napisałem tu co nie co o sobie, ale traktuję to jako argumenty potwierdzające moją opinię że są rekrutujący, którzy zamiast brać pod uwagę doświadczenie i umiejętności - pierwsze co robią przeglądając oferty pracy, to patrzą na datę urodzenia.

          I wbrew temu co napisałem w pierwszym poście i obecnym:
          też uważam, że jeżeli komuś pracować się nie chce, lub NIE OPŁACA mu się, jeżeli siedzi tylko i narzeka, to rzeczywiście: niech zdycha pod
          płotem... - brutalne, ale prawdziwe jeśli sam czyni wszystko aby się wykluczyć. Takiemu NIC i NIKT nie pomoże.
          Ale dopóki sam nie poznam takiego marudera i sam nie przekonam się że to wyłącznie jego wina że doprowadził do takiej sytuacji, zawsze będę mierzył swoją miarą. Czyli wierzył, że ma wielkie trudności z podjęciem pracy.
          I nie wyciągał pochopnych wniosków że NIE CHCE pracować a czeka na mannę z nieba.


          Pozdrawiam




      • wuzet21 Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 09.01.10, 21:58
        Dzięki Ci rossdarty, że to napisałeś - może niejednemu gruboskurnemy pasożytowi
        otworzą się oczy
        • lernakow Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 10.01.10, 11:45
          wuzet21 napisał:

          > może niejednemu gruboskurnemy pasożytowi otworzą się oczy
          >
          Jeżeli ktoś stawia barykadę i po jednej stronie ustawia Gucia, a po drugiej
          Edka, to - jakem pracownik najemny - staję po stronie przedsiębiorcy.
          Na szczęście w moim świecie takiej barykady nie ma.
          • wuzet21 Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 10.01.10, 11:52
            Może dlatego tego nie rozumiesz. Sam jestem pracodawcą, a rozumiem człowieka
            postawionego pod ścianą. W tym konkretnym przypadku nie chodzi o niechęć
            znalezienia pracy - a o jej brak, i dodatkowo o niewłaściwe procedury opieki
            społecznej
            • lernakow Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 10.01.10, 12:15
              wuzet21 napisał:

              > W tym konkretnym przypadku nie chodzi o niechęć
              > znalezienia pracy - a o jej brak,
              >
              Ale skoro u Pocoo pracowała ekipa z wiekowym człowiekiem (u mnie - kilka lat
              temu - cała ekipa była co najmniej po 45 roku życia), to znaczy, że można
              pracować w budowlance w tym wieku.
              Brak pracy zwykle ma swoje przyczyny. Wiek nie jest jedyną. A ten konkretny
              przypadek rozpatrujemy z perspektywy bardzo jednostronnej i niekompletnej
              relacji. Czyli - de facto - w ogóle nie rozpatrujemy tego przypadku, tylko swoje
              wyobrażenia o tym jakie okoliczności jeszcze zachodzą.

              > i dodatkowo o niewłaściwe procedury opieki społecznej
              >
              Rzeczywiście nagła zmiana procedur, która powoduje ponadmiesięczne zawieszenie
              świadczeń i zostawia człowieka uprawnionego do pomocy społecznej bez środków do
              życia (a z natury nie ma on oszczędności), to zmiana źle przygotowana i
              przeprowadzona. Ale szczegółów nie znam. Może dokumenty, które trzeba dostarczyć
              znane były od pół roku i można je było składać przed grudniem, żeby od nowego
              roku nie zostać bez świadczeń i tylko ludzie, którzy obudzili się z ręką w
              nocniku w noworoczny poranek mają problem.
            • gucio712 Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 10.01.10, 13:52
              wuzet21 napisał:

              > Może dlatego tego nie rozumiesz. Sam jestem pracodawcą, a rozumiem
              człowieka
              > postawionego pod ścianą. W tym konkretnym przypadku nie chodzi o
              niechęć
              > znalezienia pracy - a o jej brak, i dodatkowo o niewłaściwe
              procedury opieki
              > społecznej

              i w związku z tym że rozumiesz jego sytuację to proponujesz jakies
              rozwiązania, konkretną pomoc dla danego delikwenta lub lobbujesz za
              jakimis innym rozwiązaniami, lepszymi? Jeżeli tak to ok jesteś dla
              mnie gość ale jeżeli to tylko takie tam pitolenie to szkoda prądu
          • gucio712 Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 10.01.10, 13:41
            lernakow napisał:
            > >
            > Jeżeli ktoś stawia barykadę i po jednej stronie ustawia Gucia, a
            po drugiej
            > Edka, to - jakem pracownik najemny - staję po stronie
            przedsiębiorcy.
            > Na szczęście w moim świecie takiej barykady nie ma.
            >

            ja jakby co to też jestem najemnikiem, nie jestem pracodawcą a że do
            moich obowiązków należy własciwy dobór kadr co w tym złego. Praca
            jak kazda inna
        • rossdarty Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 10.01.10, 14:01
          Napisałem to co czuję i jak odbieram obecną, chorą sytuację na rynku pracy.
          Na to że otworzy to oczy tym, którzy są nastawieni na przysłowiową sekretarkę, czyli:
          "ma być młoda, do 25lat, piękna, zgrabna, z min. dwoma fakultetami i znajomoscią przynajmniej trzech języków obcych i oczywiście! ze stażem min.5lat"
          bym nie liczył.

          pozdrawiam
      • angelfree Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 10.01.10, 12:01
        A kto Ci każe podawać w resume datę urodzenia?
        Ja nie podaję, bo też należę do pokolenia, ktore ma komunistyczną mentalność,
        jest nieelastyczne i niedynamiczne, często choruje i boi się komputerów.
        Ponieważ zdradza mnie data zrobienia dyplomu, to też mam ją zamiar z cv usunąć,
        tak jak i pierwszą pracę, bo co to ma dzisiaj za znaczenie, gdzie pracowalam
        dwadzieścia parę lat temu?

        Nawiasem mowiąc po tym, co napisaleś w tym wątku i innych, nie wierzę, że nie
        umiesz sobie napisać cv tak, aby chociaż pierwsze sito przeszlo.
        W tej chwili jest po prostu ciężko. Ja jestem z tej samej branży, też szukam
        pracy i też zżeram oszczędnosci. To nie będzie trwalo wiecznie, kryzysy mają to
        do siebie, że mijają.
        Powodzenia.

        • wuzet21 Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 10.01.10, 12:12
          Dlaczego piszesz bzdury - na ankiecie możesz zataić tylko swoje wykształcenie -
          np. nie podawać informacji o tytułach czy stopniach naukowych. a wiek i pierwsza
          praca jest ważniejsza dla pracodawcy niż płeć i zawód.
          • lernakow Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 10.01.10, 12:20
            wuzet21 napisał:

            > Dlaczego piszesz bzdury - na ankiecie możesz zataić tylko
            > swoje wykształcenie
            >
            W ankiecie - tak. W CV - możesz zataić co tylko chcesz i dopisać sobie parę
            rzeczy. Nie polecam, ale jest to wykonalne.

            >wiek i pierwsza praca jest ważniejsza dla pracodawcy
            > niż płeć i zawód.
            >
            Dlaczego akurat pierwsza? Ja swego czasu ukrywałem pierwszą pracę, bo budzi u
            niektórych spore emocje, a akurat wtedy takie doświadczenia nie miały znaczenia
            dla pracy, o którą się starałem.
            Teraz nie zatajam, ale z drugiej strony od wielu lat pracuję w zupełnie innej
            branży i te pierwsze doświadczenia zawodowe nie powinny nikogo interesować.
          • angelfree Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 10.01.10, 12:21
            O jakiej ankiecie piszesz?
            CV sama sobie tworzę i od co najmniej pięciu lat nie wpisuję daty urodzenia.
            Jakie, z punktu widzenia mojego dwudziestoparoletniego doświadczenia znaczenie
            ma co robilam przez pierwsze poltora roku po studiach? W latach 1988-89? Na
            razie piszę, ale wcale nie jestem pewna, czy tego nie wywalę.
        • rossdarty Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 10.01.10, 14:09
          Coś Ci się pomyliło... sorry, ale to nie z tej bajki.
          Owszem, w cywilizowanym świecie podawanie w CV daty urodzenia jak i załączanie swojej fotografii nie jest wymagane, a żądanie tego przez potencjalnego Pracodawcę wręcz zabronione, (moje irlandzkie doświadczenia), ale w PL to podstawa!!!
          • angelfree Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 10.01.10, 14:14
            No, to mamy inne doświadczenia.
            • rossdarty Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 10.01.10, 14:40
              angelfree napisała:

              > No, to mamy inne doświadczenia.

              Chyba tylko takie, że kobiety rzeczywiście nie powinno się pytać w wiek...
              Proponuję złożyć CV do ogólnopolskiej bazy CV w agencjach rekrutacyjnych, których pełno w necie.
              Nie wypełnienie pola z datą urodzenia UNIEMOŻLIWIA przesłanie takiego
              CV do głównej bazy danych.

              pozdrawiam
              • angelfree Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 10.01.10, 15:01
                Wyjątkowo nie lubię wypelniać takich ankiet, zwlaszcza on-line, dlatego raczej
                nie korzystam z takich serwisow.
                Nie mam problemu z datą urodzenia, z przyjemnością bym podawała ją w cv, ale
                wlaśnie porozmawiawszy sobie z prowadzącą "projekty rekrutacyjne" mlodzieżą w
                rozmaitych agencjach uznalam, że to po prostu nie ma sensu - oni muszą się czuć
                z lekka zintymidowani moim wiekiem, kwalifikacjami i doświadczeniem ; )

                • rossdarty Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 10.01.10, 15:45
                  angelfree napisała:

                  > Wyjątkowo nie lubię wypelniać takich ankiet, zwlaszcza on-line, dlatego raczej
                  > nie korzystam z takich serwisow.
                  > Nie mam problemu z datą urodzenia, z przyjemnością bym podawała ją w cv, ale
                  > wlaśnie porozmawiawszy sobie z prowadzącą "projekty rekrutacyjne" mlodzieżą w
                  > rozmaitych agencjach uznalam, że to po prostu nie ma sensu - oni muszą się czuć
                  > z lekka zintymidowani moim wiekiem, kwalifikacjami i doświadczeniem ; )
                  >
                  upsss...
                  Czyżbyśmy, co prawda z różnych kierunków, ale wstępowali na wspólną ścieżkę???
                  • angelfree Re: Syty głodnego nigdy nie zrozumie 10.01.10, 15:47
                    A bylo przez chwilę inaczej?
          • Gość: kpina Re: ze co, ze Irlandia? IP: *.pools.arcor-ip.net 10.01.10, 15:28
            No wiec w naprawde cywilizowanym swiecie trzeba w cv jak na
            spowiedzi. Data urodzenia to podstawa i nikt zaslonek nie wymaga
            nawet w tv lub gazetach podaja wiek kazdej osoby znanej.
            • rossdarty Re: ze co, ze Irlandia? 10.01.10, 15:57
              Gość portalu: kpina napisał(a):

              > No wiec w naprawde cywilizowanym swiecie trzeba w cv jak na
              > spowiedzi. Data urodzenia to podstawa i nikt zaslonek nie wymaga
              > nawet w tv lub gazetach podaja wiek kazdej osoby znanej.

              Witam ziomala, hehehe...
              Teoretycznie masz rację. Jednak jeśli nie podasz swojego wieku, (daty urodzenia) uznawane jest to za Twój świadomy wybór i NIKT nie będzie się tego domagać.
              Mnie osobiście nikt takich pytań nie zadawał, chyba że Klienci na zasadzie grzecznościowego zainteresowania moją osobą.

              pozdrawiam

              P.S. Jak radzicie sobie z zimą???
              Właśnie dziś po raz pierwszy, po informacjach z regionu gdzie mieszkałem, pomyślałem: dobrze, ze mnie tam nie ma...
              Mieszkałem na wzgórzach... podobno horror!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka