snajper55
10.02.10, 22:11
Oglądałem dziś jakiś festiwal kabaretów. Akurat trafiłem na skecz o szkole.
Niektóre żarty budziły szczególnie gorący aplauz publiczności. Zapamiętałem trzy:
- U nas w szkole nie ma narkotyków.
- A co, katecheta wszystko wciągnął ?
Mówi generał:
- Wystrzeliliśmy kapelana z armaty, aby był bliżej Boga.
Mówi generał:
- Mnie cudze dzieci nie interesują. Księdzem nie jestem.
Takie ryki śmiechu budziły za komuny żarty o władzy. Także te nie najwyższego
lotu. Bo ważne było wykpiwanie tych, którzy niby silni byli jednak powszechnie
znienawidzeni i pogardzani. Jak to się dla władzy skończyło - dobrze wiemy.
Czy nie macie wrażenia, że sytuacja się powtarza tylko teraz Kościół zastąpił
Partię ?
S.