Dodaj do ulubionych

Żona czy matka

16.02.04, 00:21
Mój mąż jest jedynakiem. Uwielbiany, chwalony i rozpieszczony. Spotkalismy
sie na studiach daleko od swoich rodzinnych domow. Pobralismy i
zamieszkalismy pietro pod jego rodzicami (mialo byc tak na jakis czas a potem
mielismy sie wyprowadzic do innego miasta). To byl haczyk. Teraz mieszkamy
ok. 2 km od jego rodzicow. Wyprowadzic sie moge gdzie indziej ale sama, bo
on "musi byc przy rodzicach". A moi rodzice? Nasze zycie i relacje od
poczatku wygladaja tak, ze poniewaz moi rodzice daleko mieszkaja to wedlug
męza i tesciow maja się zajac sami soba i wara im od naszego zycia. Natomiast
jego rodzice (głownie matka) decydowala jakie mieszkanie kupimy, jak je
urzadzimy, jak mamy spedzac czas, jak ja mam wygladac, itp itd. Non stop
telefony i wizyty. Wlazenie z butami do lozka i garnkow. Planowanie dzieci. O
wszystkim chciala decydowac. A moj maz? Jemu to bardzo odpowiadalo bo tak
bylo zawsze. Moj bunt i proba ulozenia samodzielnie malzenstwa skonczyla sie
moja depresja i ucieczka na rok do innego miasta. Wrocilam bo uleglam
obietnicom i sznatazowi. Sytuacja teraz wyglada tak jak wczensiej.On jest
uwielbiany przez rodzicow, chodzaca swietosc. Ja non stop krytykowana. Tylko
slysze ze te matki ktore maja wiecej niz jedno dziecko nie potrafia ich
wychowac i ich milosc jest czesciowa. Ze to co wynioslam ze domu rodzinnego
jest zle i glupie. Że wygladam i mysle zle. A to co robi ukochany syneczek to
wspaniale i dobre. Czlowiek bez wad. On sam tez tak o sobie mysli. Nie
zauwaza w sobie bledow, ktore popelnia kazdy czloweik. Nie probuje odciac
pepowiny i samodzielnie budowac zycia. Za taki stan rzeczy winie glownie jego
rodzicow. Ale jako dorosly czloweik powinien samodzielnie decydowac i myslec.
Ja mimo ze mam prawie 28 lat nie potrafilam sie zdecydowac na dzieci przez 4
lata malzenstwa, ze strachu przed tesciowa ktora nie pozwoli mi byc
samodzielnie matka i bedzie ingerowala we wszystko bo ona "wszsytko wie
najlepiej". Moj maz nie potrafi sie niczym dzielic i zyjemy kazdy sobie. Nie
ma wspolnych pieniedzy, wspolnych spraw,dzielenia sie soba nawzajem...
Dalismy sobie ostatnia szanse (miesiac proby) ale nic z tego ne wynika. Mam
tego dosyc ale brak mi sil zeby powiedziec koniec. A on mowi, ze ma kase i
jak zechce inna kobiete to kazda na niego poleci. W tym malzenstwie nauczylam
sie zyc jak jedynaczka - bez bratniej duszy, na wlasny rachunek. Ale smutno
isc samemu przez zycie.
Znam wielu jedynakow i wiem ze to jacy sa zalezy od sposobu wychowania,
wartosci wpajanych przez rodzicow, srodowiska. Sa rozni, jedni oddaliby
ostatnia koszule blizniemu i tacy ktorzy nie pomysla ze moze trzeba liczyc
sie z innymi. Gdybym lepiej poznala rodzicow meza i jego samego w zwyklym
zyciu pewnie dzis bylabym gdzie indziej i z kims innym. Sielskie zycie
studenta przyslonilo mi jego prawdziwy charakter. Ja tez mam swoje wady, ale
mam siostre, z ktora uczylam sie dzielic slodycze i zabawki, potem radosci i
smutki. Rodzice uczyli mnie zruzumienia innego czlowieka.
Eh, wiem ze sie uzalam ale komputer jak papier i wszystko przyjmie. A mi zle.
Gdybym wiedziala ze spotkam jeszcze kogos kto zechce dzielic ze mna zycie
takim jakie jest ze wszsytkimi jego dobrymi i zlymi stronami. Dzielic sie
soba....
Obserwuj wątek
    • mazi27 Re: Żona czy matka 16.02.04, 00:29
      Moj tato powiedzial mi kiedys: "zrób tak zeby twoj maz zawsze wybieral ciebie a
      nie matke". Po slubie to niby jest naturalne ze wspolmalzonek staje sie
      najwazniejszy. Ale nie w naszym przypadku. Ja wyjechalam 300 km od rodzinnego
      domu idac za glosem serca. A moj maz powiedzial, ze matka zawsze bedzie go
      kochac bezwarunkowo wiec musi byc blisko niej. A z zona to moze roznie byc. Bo
      zona stawia warunki. Fakt, moze byc roznie. Ale kiedy sie tak zalozy juz na
      poczatku malzenstwa to z gory wiadomo co bedzie. I jakos nie moge zapomniec
      slow ktore kiedys w zlosci rzucila tesciowa, "że obca baba zabrała jej syna".
      Ciagla walka dwoch kobiet o jednego mezczyzne. Moi rodzice cieszyli sie ze wraz
      z moim slubem powieksza sie rodzina i zyskuja syna. Ale zycie to inaczej
      rozegralo...
      • gosiullat Re: Żona czy matka 16.02.04, 14:25
        smutne jest to o czym piszesz...dobrze że zauważasz, że wady twojego męża to
        kwestia wychowania, a nie bycia jedynakiem.
        To czy kogoś spotkasz i jak ci minie dalsze życie zależy tylko od ciebie.
        Pamiętaj że to Ty decydujesz o swoim losie. Jak mówi twój mąz "z żonami bywa
        różnie", taka sama zasada dotyczy mężów, a na ułożenie sobie życia nigdy nie
        jest za późno, tym bardziej że z tego co wynika z Twojego postu nie macie
        dzieci.
        Odwagi kobieto! bo to twoje małżeństwo na glinianych nogach stoi...
        • asiall Re: Żona czy matka 16.02.04, 18:53
          Mazi,
          Wiem, ze to tylko taki post na forum z mojej strony, ale zycze Ci znalezienia
          wreszcie szczescia.
          Twoj maz nadal jest malym chlopcem. Pewnie ze ma swoja jedna jedyna
          najukochansza Mame i ze Ona zawsze go bedzie kochac. Nie zauwazyl jednak ze ona
          bedzie go ZAWSZE kochac milosci MATKI. Ty Mazi kochasz go jak zona. Jezeli on
          tego nei dostrzega to zycze Ci z calych sil, zebys znalazla kogosc dla kogo
          bedziesz Ukochana Kobieta.
          3mam kciuki.
          Pozdrawiam,
          Jedynaczka,
          A.LL
      • mickey.mouse Re: Żona czy matka 17.02.04, 00:05
        Wiesz co, Twoj maz to egoista i duzy dzidzius. Takich dzidziusiow, bez wzgledu
        na plec jest cala masa. Potrafie sobie wyobrazic i rozumiem Twoja sytaucje,
        nawet to, ze wyglada na to, ze mniej lub bardziej swiadomie, zaczelas juz
        rozgladac sie za kims innym.

        Skadinad, teze "jak najdalej od obojga rodzicow", powinni zapisac w Konstytucji
        Panstwa.
        • mazi27 Re: Żona czy matka 17.02.04, 00:32
          Dzieki za to co piszecie. Troche pomaga. Od myslenia peka mi glowa i serce. Bo
          jestem rozdarta i nei wiem co robic. Ja go kocham. Ale mecze sie potwornie.
          Chcialabym budowac to od nowa. Wyciagnac wnioski i nie analizowac przeszlosci
          tylko nie popelnaic starych bledow. Problem w tym, ze ja chce pracowac nad
          moimi bledami i wnosic swoj dobry wklad. Widze to co ja zawinilam. Ale maz
          wciaz mowi, zebym sie starala aon bedzie to obserwowal. On nie zawinil. Czy
          ztakim podejsciem mozna jescze cos budowac?
          Nie szukam nikogo, choc kiedys mialam dylemat kogo wybrac. I teraz wiem ze
          czasu sie nie da cofnac. Podjelam siwadomie decyzje na cale zycie i nie chce z
          niej rezygnowac. Ale nie wiem co robic. Gdyby moj maz spojrzal na siebie
          krytycznie. gdyby zauwazyl ze nie jest idealem bo nie ma takich ludzi. Wiecie,
          ja mysle ze jego glownym probleme jest to ze nie potrafi kochac. I nie tylko
          mnie ale po prostu nikogo. Kocha pieniadza i to jest przykre ale prawdziwe. Zal
          mi go, bo to najlepsze co moze byc - kocha ci byc kochanym. Ja si emartwie ze
          jestem za stara (niedlugo 28 lat)i nie spotkam nikogo kochanegoz kim moglabym
          tworzyc prawdziwa rodzine z dziecmi i calym tym rozgardiaszem. A poza tym jak
          przestac zupelni kochac mojego meza?
          • sloggi Re: Żona czy matka 17.02.04, 16:13
            Znany jestem na forum z ciętego języka, ale postaram się grzecznie napisać co
            myślę.
            Nie licz, ze on się zmieni, wiesz że to nie jest prawda. Jeśli mówi takie
            rzeczy o kasie i swoim powodzeniu u innych kobiet, to co Ty tam jeszcze robisz?
            Nie masz męża, nie masz wsparcia - chcesz jeszcze stracić szacunek dla samej
            siebie? Urażą Cię moje słowa, ale jak Ty to sobie wyobrażasz?
            • mazi27 Re: Żona czy matka 17.02.04, 23:49
              Sloggi nie pierwszy mi to mowisz. Wiem ze to nie ma sensu, ale go kocham
              glupia. Mimo wszsytko. Cholerne zycie na wlasne zyczenie. Pewnie jakies bardzo
              mocne slowa albo czyn moze spowodowac ze kiedys odruchowo sie spakuje i juz nie
              wroce. Tyle ze wiem jak mnie beda wszsycy pietnowac. Zona odchodzi od meza
              aprzeciez on nie bil i nie pil. Nie mam na mysli moich rodzicow ale cale
              rzesze"zyczliwych".
              Chlodno oceniajac to, martwie sie o prace. Bo na odleglos trudno szukac. Rzuce
              to i wyjade a wtedy szukanie pracy moze zajac kilka miesiecy a w tym czasie
              trzeba za cos zyc ( a przeciez nie za pienaidze rodzicow). Nie moge udac ze to
              nie problem.
              • gosiullat Re: Żona czy matka 18.02.04, 12:19
                Wszystko to są tylko pozorne problemy i wynikają jedynie z tego że boisz się
                odejśc od swojego męża i byc sama. Piszesz o wieku, ale ty jesteś młoda i na
                pewno kogoś bez problemy bys poznała, gdybys tylko chciała. To tylko od ciebie
                zależy.
                A na razie jak nie podjęłaś żadnych decyzji, na odległośc możesz próbowac
                szukać pracy. Jak się znajdzie to moze wtedy będzie ci łatwiej coś postanowić,
                a może i twojemu mężowi da to do myślenia...
                • sloggi Re: Żona czy matka 18.02.04, 13:42
                  Nie sposób nie zgodzić się z Gosiullat.
                  Boisz się podjąć decyzję w tej sprawie, w swojej naiwości nadal liczysz, że to
                  sie zmieni.
                  Nie będę Ci dawał mądrych rad, bo nie jestem wyrocznią.
                  Powiem Ci to, co słyszałaś już zapewne setki razy - skoro Go kochasz nadal
                  głupia miłością to sie męcz i nie kwękaj. Niestety jestem z tych, którzy
                  chętnym popełnić samobójstwo podaja sznur, żyletkę i tabletki - to jest Twoje
                  życie, więc żyj jak chcesz. Ty chcesz się męczyć, karmić iluzją, ze to się
                  jeszcze zmieni, On będzie taki jak sobie uroiłaś - cud, miód i kadzidło. A
                  brnij sobie dalej, ale nie piszcz, że jest Ci źle - bo to jest efekt Twojego
                  świadomego wyboru.
      • beba3 Re: Żona czy matka 11.06.04, 01:25
        mazi27 napisała:

        > Moj tato powiedzial mi kiedys: "zrób tak zeby twoj maz zawsze wybieral ciebie
        a
        >
        > nie matke". Po slubie to niby jest naturalne ze wspolmalzonek staje sie
        > najwazniejszy. Ale nie w naszym przypadku.

        Powiem szczerze ze nie tylko w Twoim przypadku. Czesto sie tak zdaza. Trudno
        wyjsc z roli syneczka ktory zawsze broni matki np przed ojcem. Moj Maz zawsze w
        utarczkach slownych stawal po stronie matki, nawet gdy sie z nia nie zgadzal!
        czesto chodzilo o bardzo fundamentalne rzeczy. Nie rozumiem takiego
        zachowania... Chronil ja za wszelka cene.
        Dla mnie tez bylo oczywiste ze skoro mnie wybral to pokochal i zaakceptowal,
        mnie bedzie chronic, o mnie dbac... ale niestety przegrywam z mamusia. I nie
        jest to kwestja racji tylko osoby. Z tym juz nie da sie dyskutowac. Ona dostaje
        pelnie akceptacji na forum rodzinnym a ja w cztery oczy. Pamietam ze bardzo
        mnie rozczarowalo takie odkrycie, niestety po slubie. Nauczylam sie zyc z
        brakiem wsparcia z Jego strony w takich sytuacjach. Nie boje sie tez sama
        dyskutowac. Jezeli zaczynam to jestem w stanie skaczyc.
        "że obca baba zabrała jej syna".
        Moja Tesciowa tydzien po slubie miala niespodziewany wybuch, bo jak stwierdzila
        bardzo przezywa utrate syna. Szkoda ze skupilo sie to na mnie. Nasze stosunki
        od tamtego czasu ulegly ochlodzeniu. Nie nazywam jej 'mama' mimo ze tego
        oczekiwala i nie czuje takiego zwiazku jaki czualm przed slubem. Myslalam ze
        sie przyjaznimy.....
        > Ciagla walka dwoch kobiet o jednego mezczyzne. Moi rodzice cieszyli sie ze
        wraz
        >
        > z moim slubem powieksza sie rodzina i zyskuja syna. Ale zycie to inaczej
        > rozegralo...
        Dokladnie tak samo bylo u mnie!

        Pozdrawiam
    • rojbrer9582 Re: Żona czy matka 18.02.04, 20:53
      ...
    • szpiczak Re: Żona czy matka 09.06.04, 10:30
      odpowiedz sobie na pytanie czy chcesz jeszcze tak zyc przez np.50 lat??? z tym
      samym facetem i z ta sama tesciowa.tak sie meczyc? czy moze wolisz byc z kims
      kogo bedziesz mniej kochac ale zawsze miec wsparcie czulosc i pewnosc siebie? a
      tekst ze jak ma kase to poleca na niego inne...dziewczyno daj sobie z nim spokoj
      a niech tym innym jego mamusia i on zatruwaja zycie.
      pozdr
      jedynaczka
      • anula36 Re: Żona czy matka 16.06.04, 01:23
        Zwialam po 7 latach takich "rozkoszy" nie bylismy malzenstwem,ale to mama
        mojego faceta mu dyktowala co ma robic i jak zyc. I czy sie ze mna zenic czy
        nie.
        Jestem teraz z kims zupelnie innym i jestem naprawde szczesliwa.
        I nie mialo to znaczenia ze moj byly byl jednym z 4 rodzenstwa.
        Chcesz tak zyc iles lat? Nie dosc ze ci tesciowie koszmarni to maz nie lepszy.
        Samemu zle,pewnie,ale jakbys sie przez chwile poczula dobrze i pewnie sama ,to
        pewnie bys nie wpadla w takie malzenstwo.
        Uwazasz,ze maz cie kocha,skoro tak sie traktuje?
    • anete Re: Żona czy matka 25.06.04, 15:40
      U mnie jest trche inna sytuacja, ja jestem jedynaczką, mój mąż ma brata. Jako
      jedynaczka bardzo sie ucieszyłam, że po slubie bedę miała większa rodzinę, że
      będziemy odwidzali brata mojego męża i jego żonę. Przez całę dzieciństwo
      brakowało mi właśnie rodzeństwa, zreszta w ogóle moja rodzina jest mała, a moim
      marzeniem zawsze było miec ogromna rodzinę, z która można by w czasie świat i
      różnych uroczystości się spotykac. Stwierdziłam zatem, że brat męża i jego zona
      trochę będą dla mnie namiastką rodzeństwa, którego nie miała. Boże, jak sie
      myliłam. Ja i rodzina mego męża to dwa różne światy, tesciowa przyjęła mnie
      chłodno, żona brata męża od 1,5 roku ze mna nie rozmawia, obie ciągle mnie
      krytykują, że zła ze mnie żona, że nie mam dziecka, itp. Jedynie brat męża
      potrafi czasem być miły i umie pogadać. Moje marzenia o dużej i scześliwej
      rodzinie okazały sie iluzją. Mśłałam, ze będą lubiła do nich jeździć w
      odwiedziny, a prawda jest taka, że najczęściej wracam z tamtąd chora (gdzieś
      tam w środku).
      • aniak31 Re: Żona czy matka 02.07.04, 23:07
        anete mam podobne odczucia po powrocie od moich teściów - jestem chora
        a myślałam że tacy ludzie jak oni są "niepowtarzalni"
        dokładnie cię rozumiem
        nie będę wchodzić w szczegóły mojej sytuacji, bo nie chcę się po raz kolejny
        denerwować
        pozdrawiam i życzę jak najmniej spotkań z rodziną męża
    • kachax Re: Żona czy matka 29.07.04, 15:23
      Mazi,
      TU ci wiele ludzi mądre rzeczy pisze. Primo:
      weź kartkę papieru i podziel na 2. Za małżeństwem z tym gościem, Przeciw
      mażeństwu.
      Spisz sobie wszystkie argumenty jakie CI przyjdą do głowy.
      Poczytaj listę na drugi dzień, trzeci...

      Chwalebne to że kochasz - dowód na bycie ciepłym człowiekem z krwi i kości.
      Znak, że możesz jeszcze pokochać...innego.

      27 lat, dziewczyno, co ty mówisz, jaka starość? Ja mam teraz 29 lat, teraz w
      sierpniu wesele i kościelny, od grudnia u.r. po cywilnym.
      Miłość ma gdzieś kalendarz, pamiętaj o tym.

      A Ty masz jedno życie, żyj najpiękniej jak potrafisz, nigdy nie odkładaj na
      później, bo nie da się odzyskać straconych tygodni, miesięcy czy lat.
      Ważne jest tylko by nie popełniać 2 razy tych samych błędów....a to co innego.

      Chciałabyś zawalczyć o tą miłość? To walcz, ale nie w ten sposób jak dotychczas.
      Tak czy siak, jeśi u niego nie ma umiejętności kochania to jeśli zostaniesz
      będzie tylko gorzej. Aleteraz możesz go spróbować czegoś nauczyć....uświadomić,
      bo każda wartośiowa kobieta będzie oczekiwać tego co Ty. Jeśli on się nie
      zmieni...to każde jego małżeństwo/ związek kiedyś się skończy. I już.

      Napisz mu list z wyjaśnieniem dlaczego odchodzisz i jak rozumiesz małżeństwo.
      Ze tam nie ma miejsca na rodziców. Żadnych. Małżeństwo to zawiązek 2 ludzi
      (żony i męża). Dzieci wychowują rodzice. A pieniądze nie służą do kochania. Nie
      przytulają i nie można z nimi iść na spacer do parku, albo porozmawiać, bo
      milczą. Odejdz daleko i nie wracaj, jeśli Cię kocha to przyjedzie do Ciebie i
      zostanie. Wszystko zostawi, bo miłość taka właśnie jest.
      Jeśli nie...to szukaj jej gdzie indziej. Jesteś silna, tylko o tym nie wiesz.
      Trzeba sporo siły ay wytrzymać tak upokarzające życie. Obróć tę siłę w innym
      kierunku i "żyj do przodu".
      Życze Ci abyś spotkała prawdziwą miłość swego życia. I ją zrealizowała.
    • mazi27 Re: Żona czy matka 05.08.04, 14:34
      Moj maz juz podjal osteczna decyzje: rozwód. Nie kocha mnie, wszystkie uczucia
      do mnie sie wypalily - to powtarza mi od kilku dni co chwile. A ja umieram, tam
      w srodku....
      • kachax Wolna kobieta 06.08.04, 11:53
        Mazi, teraz płaczesz, rozumiem, wszystko co Cię nie zabije to Cię umocni.
        A to nie zabije, zobaczysz. Może długo potrwa, może krótko. Jeśli masz
        przyjaciela, przyjaciółke to niech Cie utuli. A ty wiej stamtąd daleko. Na
        pewno jest choć jedna osoba której na Tobie bardzo zależy, kocha CIę i chce
        abyś była szczęśliwa, nie taka załamana. Pamiętaj o tym każdego dnia gdy
        wstajesz. Jeśli wierzysz w Boga, cokolwiek, to proś tą Siłe wyższą aby CI
        pomogła wytrzymać, zapomnieć, oddalić się i budować życie od nowa. Wierz mi,
        ludzie to robią. WIelu. Ja nie mam rozwodu za sobą, ale miłości przeżywane
        głęboko były, zwłaszcza jedna. Po tej przeodtatniej podnosiłam się 2 lata, nie
        mogłam patrzeć na facetów, jesli już to chciałam kogoś skrzywdzić, z zemsty.
        Wszystko kiedyś mija. Po 2 latach przestałam myśleć o nim, pamiętać, w końcu
        powiedziałam "a teraz mam już dość bycia solo" i zaczełam chodzić na randki.
        Trafiło się wielu dziwaków...az nagle ten jeden. Daj sobie czas. Jest czas na
        łzy, jest i na radość, w zyciu wszystko się miesza...i dobrze, bo nikt by
        szcześcia nie doceniał gdyby wcześniej niedoli nie doświadczył. Wierzę w Ciebie.
        poradzisz sobie. Jednego nie wolno Ci zrobić bezwzględnie: położyć laski na
        sobie. Jesteś jedyna, niepowtarzalna, pamiętaj że ktoś żyje bez Ciebie i
        cierpi. Brakuje mu drugiej połówki..musisz kiedyś dać mu się odnalżć, inaczej
        będziesz miała brak szcześcia drugiej osoby na sumieniu ;)... to już zart, ale
        nigdy nie wiesz ile dobrego CIę jeszcze w życiu czeka.
        • mazi27 Re: Wolna kobieta 12.08.04, 20:56
          Dziekuje Ci, modle sie z calych sil i nie czuje zlosci i nienawisci a jedynie
          zal, strach przed tym co mnie czeka i samotnoscia. Ale mam przyjaciol i wlasnie
          teraz w biedzie poznaje ze sa prawdziwymi przyjaciolmi. Za nich dziekuje Bogu i
          spokojnie mysle co dalej. POwierzylam to wszsytko mojej ukochanej Matce Boskiej
          i ufam ze mi pomoze. W przyszlym tygodniu chce sie spotkac z prawnikiem.
          Zaczynam sie zastanawiac nad innymi rzeczami jak je ulozyc. Czasem sa chwile
          nadziei w moim sercu. I tylko meza mi zal, ze jest pelen nienawisci. Ze mnie
          obarcza wszystkim (bo moj charakter nie pasowal do niego)i wiem ze jesli nie
          zmieni podejscia do samego siebie to zmarnuje kazdy zwiazek. Modle sie za
          niego, bo go kocham

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka