meresanch 19.02.04, 10:18 jaki macie kontakt z rodzicami, badzo blisiki sredni daleki, za bliski ja mam raczej daleki kontakt z moimi utrzymwany z raci tego ze są moimi rodzicami a nie uczucia i niestety ten dystans sie coraz bardziej zwieksza Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gosiullat Re: bliskosć z rodzicami 19.02.04, 14:07 u mnie jest podobnie. Mimo że maja mnie jedną niestety nie potrafili zbudować między nami więzi opartej na czyms więcej niż byciu rodzicem. Z ich strony to jest kurczowe trzymanie się mnie, niedopuszczanie myśli że jestem juz dorosła (28 lat) i chcę żyć po swojemu. Odpowiedz Link Zgłoś
meresanch Re: bliskosć z rodzicami 19.02.04, 15:13 czasem własnie czuje ze oni samo ta blskosc zabijaja - zwlaszcza ojciec .... pamietam jeszcze jak z nimi mieszkalam ze czasem robiac to samo musialam sie jak dziecko zachowyac a czasem jak dorosła i zawsze było źle Odpowiedz Link Zgłoś
tesska Re: bliskosć z rodzicami 26.02.04, 08:36 Witam, ciekawa jestem czy pisyecie to z racji bycia jedynakami, bo, wydaje mi sie ze tak. Moj maz jest jedynakiem i bardzo mocno jest zwiazanz z matka, z ojcem mniej, ale problemem, jest, to, ze o wszystkim ma potrzebe ich infrmowania. Zwlaszcza o problemach....nie potrafi sie postawic, powiedziec, to nie wasza sprawa, to moje zycie.... Jak z tym sobie poradzic? Ja mam brata, i to mlodszego, wiec od zawsze bylam uczona radzenia sobie samej, bez pomocy... Nie chcce, bay zerwal kontakty z rodzicami,ale zeby poczul sie panem swojego losu i czul sie bardzej niezaleznie... Jak dotrzec do takiego jedynaka? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
monie_pl Re: bliskosć z rodzicami 03.03.04, 15:45 Nie rob mu wymowek z tego powodu. Sama jestem jedynaczka, ktora ejst bardzo samodzielna. W moim przypadku rodzice zyja moim zyciem, niestety. Wyobraz sobie, ze majac ponad 30 lat mam juz troche odrebniejsze zycie od nich, ale w dalszym ciagu oni nim zyja i po prostu chca, prosza, a czasem graniczy to z blaganiem pozwolenia im na pomaganie mi. Pamietam taka historyjke przyniesiona przez moja mame z pracy. Kolezanka skarzyla sie, ze jej dziecko ciagle oczekuje od niej pomocy (ma 2 lub 3 dzieci) a to w zakupie ksiazek, a to w zaltwieniu czegos innego i to dotyczy wszystkich dzieci. Moja mama powiedziala jej, ze chcialab y abym ja prosila ja o pomoc bo wlasciwie zawsze sama sobie radzilam: negocjowalam i kupowalam (za pieniadze rodzicow oczywiscie) uzywane ksiazki w szkole, zaltwialam wypelnianie kart na kolonie, zarabialam zbieraniem butelek i sprzedawnaiem czerstwego chleba by miec wieksze kieszonkowe, znalazlam sama mieszkanie i przeporwadzilam jego zakup (tutaj moi rodzice musieli mi pomoc bo chodzilo o zyrowanie), teraz sama organizuje sobie wesele i pozwalamy im zaplacic tylko za drobna czesc (ale juz staram sie by pomogli mi w wyborze wszystkich akcesoriow, bo musze to zrobic sama, bo moj narzeczony ejst daleko). Tak wiec ona, jak sie tez przez lata zorientowalam, wielu innych rodzicow jedynakow chce pomgac i uczestniczyc w zyciu dziecka. Czesto trudno esjt mi wyznaczyc granice do ktorej moga sie posunac, bo nie chce sprawic im przykrosci a tez odpepczenie mam wraznie trwa dluzej i czesto nigdy nie nastepuje. Rozumiem twojego meza i na rpawde nie rob mu wymowek, bo stawiasz go w sytuacji bycia pomiedzy mlotem i kowadlem. Monie Odpowiedz Link Zgłoś
tesska Re: bliskosć z rodzicami 04.03.04, 16:37 dzieki za odpowiedz, jest dokladnie jak piszesz, z jednym wyjatkiem. czasem slysze od Tesciowej ile to juz razy musiala swoejmu synowi pomagac (mojemu mezowi)i odnosze wrazenie, ze wolalaby, aby juz nie zwracal sie z prosbami do rodzicow. Ale z drugiej strony, jak raz podziekowalismy, za pomoc, ze to sami zalatwimi, to wypomina nam, ze jak nie to nie, Tesciowa mowi, ze sie tylko pyta czy pomoc ... i tak w kolko... Staram sie rzozmiec, ale to trzeba chyba duzo cierpliowsci i czasu. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
meresanch Re: bliskosć z rodzicami 05.03.04, 14:54 ale takjest czesto z rodzicami chca pomagac czesem decydwac ale za to tą pomac zapłaca wypminaniem tego do konca zycia Odpowiedz Link Zgłoś
anula36 Re: bliskosć z rodzicami 14.06.04, 01:47 Mam z rodzicami tak jak ty. Bardzo marny kontakt, tak naprawde nic o mnie nei wiedza i nie chca wiedziec, juz sie przywyczailam,ze jak przychodze to pogadamy o pogodzie, rodzinie, znajomych. Oni nie mowia o sobie ani ja o sobie. Tak sobie zyjemy..osobno. Czasem mi troche zal, boje sie,z en eumiem tego przelamac i moje dziecko bedzie przezywac to samo osamotnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
out_to_lunch Re: bliskosć z rodzicami 14.06.04, 10:50 A ja z rodzicami miałam zawsze dobre układy. Oczywiście zdarzały się spięcia (nadal sie zdarzają:), zwłaszcza na linii ja - Mama, ale to zupełnie normalne. Rodzice nigdy nadmiernie nie ingerowali w moje tzw. prywatne życie. Nie wypytywali, nie wymagali składania raportów, nie grzebali w szufladach. I może właśnie dlatego potrafię zupełnie szczerze z nimi rozmawiać - nie czuję przymusu. Opowiadam o tym, co dzieje się na uczelni - a dzieją sie historie czasami nieprawdopodbne, opowiadam o znajomych - przyznam, czasami wersje ocenzurowane, opowiadam o knajpach i o szczeniackim piciu nienajdroższego wina w parku. I nie boję się lania, aresztu domowego czy zmowy milczenia, ponieważ rodzice nigdy takich metod nie stosowali. Jestem jedynaczką, jestem rozpieszczona jak cholera, ale nie czuję sie kaleką - tzn. udało sie moim rodzicom dziecko samodzielne, względnie poprawnie radzące sobie w sytuacjach społecznych (nie wszystkich, to prawda, ale też nie wszystko da sie przewidzieć i opracować system reagowania). I rzecz najważniejsza - zawsze czułam się kochana przez rodziców i nie jest to miłość warunkowana moimi osiągnięciami np. na polu naukowym. Oczywiście być może dlatego nie zostanę prezesem międzynarodowej superkorporacji, ale też jest szansa, że będe sie z rodzicami widywała (jak już dadzą mi do zrozumienia, że czas się wyprowadzić i NAPRAWDĘ usamodzielnić:) częściej niż raz w roku z okazji Gwiazdki. :) Odpowiedz Link Zgłoś