strikemaster
08.08.10, 19:33
Po powodzi w 1997 roku wydano miliardy na budowę sieci stacji radarów dopplerowskich. Do wykrywania zagrozeń meteorologicznych. Mamy już drugą w tym roku powódź i po raz kolejny nikt nie otrzymał ostrzeżeń. Jednego burmistrza powódź zastała na drodzel, nic o zagrożeniu nie wiedział, chociaż powinien wiedzieć. W TV słyszałem argumentację, że burz i powodzi błyskawicznych przewidzieć się nie da, na pewno? W USA jakoś sobie radzą z przewidywaniem tornad z dwugodzinnym wyprzedzeniem, do tego ostrzegają ludnośćź za pomocą syren (których u nas nie brakuje) oraz komunikatów w mediach, czyli jednak się da. Biorąc pod uwagę częstość występowania zjawisk ekstremalnych, chyba już czas wdrożyć podobne systemy w Europie, w tym w Polsce i nie opowiadać wiecznie tłumaczeń o zbyt małej rozdzielczości radarów. Jeżeli mają za małą rozdzielczość to należy je wymienić, a ludzi odpoiwedzialnych za zakup tego obecnie uzywanego badziewia zamknąć za niegospodarność.