IP: *.dip.t-dialin.net 24.03.04, 08:00
Wlasnie wrocilem...
wiec tak:
nie wiem co Mel chcial przez to udowodnic, ale:
a. jeszcze bardziej znienawidzilem ludzi, ktorzy czerpia radosc z przemocy.
b. wcale nie uwazam, zeby w filmie bylo cos antysemickiego.
d. ilosc krwi i tortur w filmie, jest za duza chyba tylko dlatego, zeby
ludzie szli do kina sie "przetestowac" i swoja odpornosc.
e. mamy na co dzien taka ilosc brutalnosci w TV, ze juz nic nie robi na nas
wrazenie.
f. Mel przesadzil, pokazal cierpienie, ale bardziej marketing zadzialal.
g. Herod nie mogl byc taki mlody, przeciez to on kazal zabic dzieci zaraz po
narodzenie Chrystusa (jakies 30 lat wczesniej), wiec powinien miec min 50, a
tu mial ze 35.

camel
Obserwuj wątek
    • pobik Re: Pasja... 24.03.04, 13:25
      punkt d) i e) wykluczaja się, ponieważ skoro jesteś już tak przyzwyczajony i
      nie robi to na Tobie żadnego wrażenia, to jak chcesz się testować ?

      Mel nie przesadził. Zastanówmy się tak : Zawsze filmy o Chrystusie miały mało
      krwi. Zawsze była ona w znikomej, aż do przesady, ilości.A przecież musiało być
      trochę tej krwi skoro był biczowany i ukrzyżowany. Więc skoro jedni
      przedstawiali swoją skrajną wizję męki Pańskiej, to czemu Mel nie miałby
      przedstawić swojej ? Czemu nie krytykujesz starszych filmów, gdzie krwi nie
      było prawie wcale ? To jest osobista wizja reżysera i przedstawił w takiej
      skrajności, w jakiej to widział. Może wreszcie rzucił ten film nieco światła na
      to jak naprawde wyglądała męka Pańska, że nie obyło się to bez krwi. Czy kiedy
      czytamy Ewangelię to widzimy sceny taki jakie musiały być, czy takie jakie
      chcielibyśmy żeby były ? Mel wpłynął na naszą wyobraźnię poprzez kontrast,
      skrajność w drugą stronę od naszej wizji ukrzyżowania by wyprostować nam
      wyobrażenie o tym. Od czasu obejrzenia filmu, choć było przyznaję sporo krwi,
      bardziej zdaję sobie sprawę z tego jak to musiało być w rzeczywistości.
      • Gość: XYZ Re: Pasja... IP: *.lublin.mm.pl 25.03.04, 08:32
        Mel wpłynał na wyobraźnię tych, którzy tego chcieli i oczekiwali. Coś jakby
        udział w zbiorowym seansie planowanego wzruszenia i egzaltacji.
      • Gość: camel Re: Pasja... IP: 212.117.254.* 25.03.04, 11:06
        punkt d i de wcale sie nie wykluczaja, poniewaz gdyby top byl kolejny film o mece panskiej to by
        ludzie na niego nie szli az takimi tlumami. Od poczytku byla mowa, ze film jest wyjatkowo
        "wypasiony" brutalnymi scenami. Wiec ludzie szli zobaczyc cos nowego. To tak jak z horrorami, niby
        wszytsko juz bylo, ale jak ktos wymysli jakis efekt i zadziala marketing to film odnosi sukces.

        Filmy o Chrystusie mialy jak na moj gust wystarczyjaca ilosc krwi. Tak na prawde to nie wiadomo ile
        krwi bylo w rzeczywistosci, bo kara ktora otrzymal Jezus byly w tamtych czasach "normalna", wiec
        nie sadze, zeby w przypadku Jezusa byly wyjatkowo kreatywni, jazali chodzi o biczowanie.
        Zreszta tak na dobra sprawe to w sredniowiecznych czasach swieta inkwizycja byla bardziej
        pomyslowa. Nie krytykuje starych filmow, bo wedlug mnie ilosc krwi jest wystarczajaca. Sam fakt
        bycia biczowanyczm jest juz dosyc przerazajacy, a pokazywanie tego w ekstra zblizeniu to przesada.
        Przeciez tu chodzi o idee, a nie o efekt.
        Zreszta, gdyby kogos skatowali tymi "ostrymi biczami" po brzuchu to na pewnio by tego nie przezyl,
        po prostu by go porozrywalo. Wiec tu Mel przedstawil VFX.

        camel
        • Gość: ewciaaa... Re: Pasja... IP: *.dolsat.pl / 81.15.194.* 26.03.04, 17:13
          wiesz co? normaly człowiek by moze tego nie przeżył..ale nie zapominajmy ze
          Jezus ma podwójną nature ludzką i boską..i może stąd Jego siła ?? co..?
          • Gość: camel Re: Pasja... IP: *.dip.t-dialin.net 28.03.04, 17:26
            Tak, to ciekawe czemu nie przezyl krzyza. to 100% bajer dla widza.

            camel
            • Gość: ### Re: Pasja... IP: 212.191.80.* 31.03.04, 00:52
              bo tak musiało być i już..pozdrawiam cieplo!pa
    • Gość: M Re: Pasja... IP: *.elk.mm.pl 26.03.04, 18:27
      W starożytności ukrzyżowanie było jedną z najgorszych mąk,jakie zadawano
      skazańcowi.Trudno więc oczekiwać, że było to tak na niby."Pasja" pokazuje
      właśnie, że to była krwawa ofiara (człowiek wierzący powie Ofiara).Zarzuty o
      antysemityzm są faktycznie idiotyczne.Na mnie film zrobił duże wrażenie, a
      szczególnie postać matki Jezusa czy niezwykłe sceny ze śmiercią-diabłem.
    • Gość: Pincess19 A co do Heroda... IP: 158.75.222.* 28.03.04, 15:31
      A co do Heroda, to to nie był TEN Herod, do którego przyszli 3 królowie, bo on
      zmarł wkrótce po urodzeniu sie pana Jezusa. To był jego syn. Tylko troche od
      Jezusa starszy, więc to się zgadza w filmie.
      "pasja" nie jest oparta na wyobrażeniach Gibsona, ale pewnej sławnej, swuietej
      mistyczki niemieckiej, Anny Katarzyny Emmerich. Dlatego jako człowiek wierzący
      wiem, że tak było naprawdę. papież też tak powiedział, a on jest autorytetem w
      sprawach wiary. Zresztą czytałam tę książkę i ona na moją wyobraźnie podziałała
      nawet bardziej. Trzeba pamietać że nie chodzi tutaj o jakieś zarzucenie
      człowieka przemocą i krwią dla samego marketingu, ale to naprawdę uwrażliwia na
      to co dla nas wycierpiał Jezus. Przypomina nam , ze to była nasza wina, za
      nasze grzechy. Film ten wzywa do nawrócenia. Dla niewierzącego będzie to tylko
      zwykły człowiek, którego zabijaja i to niewiadomo po co.
      Pozdrawiam wszystkich.
      • Gość: camel Re: A co do Heroda... IP: *.dip.t-dialin.net 28.03.04, 17:34
        A co do Heroda, to to nie był TEN Herod, do którego przyszli 3 królowie, bo on
        > zmarł wkrótce po urodzeniu sie pana Jezusa. To był jego syn. Tylko troche od
        > Jezusa starszy, więc to się zgadza w filmie.


        a, ok, dzieki. tego nie wiedzialem.

        > mistyczki niemieckiej, Anny Katarzyny Emmerich. Dlatego jako człowiek
        wierzący
        > wiem, że tak było naprawdę. papież też tak powiedział, a on jest autorytetem
        w
        > sprawach wiary. Zresztą czytałam tę książkę i ona na moją wyobraźnie
        podziałała

        Jak bylo na prawde, to tego nikt juz nie wie. Bo jak do tej pory nie udalo sie
        ustalic zadnych faktow historycznych o Jezusie. Wiec WSZYSTKIE filmy o nim sa
        poniekad oparte na wyobrazni. Poza tym papiez nic nie powiedzial, bo ostatnio
        Watyka zdementowal, ze papiez mial niby powiedziec iz tak bylo naprawde.
        Zreszta skad on moze wiedziec....

        Trzeba pamietać że nie chodzi tutaj o jakieś zarzucenie
        > człowieka przemocą i krwią dla samego marketingu, ale to naprawdę uwrażliwia
        na
        >
        > to co dla nas wycierpiał Jezus. Przypomina nam , ze to była nasza wina, za
        > nasze grzechy. Film ten wzywa do nawrócenia.

        Ile wyciarpial tego nie wiedomo. Rownie tragocznie cierpieli ludzie w
        sredniowiecznych lochah swietej inkwizycji, podpalani i obdzierani ze skory.
        Film wcale nie umocnil mojej wiary, a raczej poglebil nienawisc do ludzi,
        ktorzy czerpia radosc z czyjegos cierpieinia, pokazal do czego sklonni sa
        ludzie chcacy utrzymac sie przy wladzy (Kaplani), sa w stanie zniszczyc nawet
        najswietsza swietosc i no pieknie przedstawiona byla scena z
        dziecmi "szataniatkami". Hmm..nie wiem co chcial przez to Mel pokazac, ale
        pewnie to, ze dzieci potrafia doprowadzic czlowieka do grobu :)))

        camel
        • Gość: Maxia Re: A co do Heroda... IP: *.73.190.207.Dial1.Chicago1.Level3.net 29.03.04, 15:18
          Samo to, ze plączesz z Herodami i wysnuwasz błędne wnioski, świadczy o tym, że
          Pismo SW. nie jest twoją najmocniejszą stroną, jak i wiara, która nie mogła
          sią "pogłębić", bo jej nie masz. Traktowanie filmu, jako jeszcze jeden horror
          dla dorosłych, to typowy odbiór tych, co jeszcze nie zrozumieli sensu śmierci
          Chrystusa i całego przesłania Dobrej Nowiny.
          • Gość: camel Re: A co do Heroda... IP: 212.117.254.* 29.03.04, 15:57
            coz, fakt ze poplatalem Herodow..coz klapsy dla mnie. Co do wiary.. o ile pamietam, samo zarzcanie
            komus braku wiary jest grzechem..hmm. wiec? zreszta chyba tak ma prawe to jest niewiele ludzi,
            ktorzy dobrze znaja pismo swiete i jego przeslanie.. o polskich "katolikach" juz nie wspominajac.
            poza tym, wiara opiera sie nie zawsze na wiedzy. mysle, ze trzeby umiec w tych czasach rozroznic
            marketing religijny od wiary.

            camel
            • Gość: Maxia Re: A co do Heroda... IP: *.rasserver.net 30.03.04, 16:12
              Dokładnie tak.
              Z jednym wyjątkiem, że o tym grzechu też poplątałeś ;). Grzech, jak uczy
              katechizm: jest to świadome i dobrowolne przekroczenie przykazań Bożych (lub
              kościelnych). Mówiąc o wierze lub jej braku u ciebie chciałam, abyś się
              zastanowił nad tym, bo zasmuciły mnie te słowa:

              Gość portalu: camel napisał(a):

              >Tak, to ciekawe czemu nie przezyl krzyza. to 100% bajer dla widza.


              - Dla jakich widzów; tych z wiarą, czy bez?
              • Gość: camel Re: A co do Heroda... IP: *.dip.t-dialin.net 30.03.04, 19:50
                > Z jednym wyjątkiem, że o tym grzechu też poplątałeś ;). Grzech, jak uczy
                > katechizm:

                Alez skad, gdzies w bibli´, tylko nie wiem chwilowo gdzie, jest dokladnie
                powiedziane, ze zarzucanie komus braku wiary ´to grzech. Mniejsza z tym.

                > >Tak, to ciekawe czemu nie przezyl krzyza. to 100% bajer dla widza.

                100% bajer dla widza.. to sie odnosilo do biczowania, a nie do smierci na
                krzyzu. przecize wlasnie to wywolalo taki rozglos, brutalnosc i krew, a nie
                sama historia o Jezusie. Bo coz mogl Gibson nowego wymyslec.. nic, pozostalo
                jedynie pokazac krew... czyli to co ludzi przyciaga najbardziej do kin.
                • Gość: Maxia Re: A co do Heroda... IP: *.rasserver.net 31.03.04, 00:17
                  Czy sądzisz, że Gibson przesadzł w scenie z biczowaniem, aby zachęcić
                  ludzi do kin? Ja przekonana jestem, że było znacznie gorzej, niż to pokazane na
                  filmie. I ludzi wcale nie ilość krwi przyciąga do kin,
                  ale prawda o Chrystusie.

                  P. S.
                  Jestem baardzo ciekawa tego cytatu z Biblii...
                  • Gość: camel Re: A co do Heroda... IP: *.dip.t-dialin.net 31.03.04, 09:07
                    Wlasnie tak mi sie wydaje. Ze przesadzil.
                    Nie wiem co masz na mysli mowiac - znacznie gorzej - tak jak napisalem w
                    poprzednim poscie, ludzie w srednioweiczu potrafili wymyslec takie tortury, ze
                    nam sie w glowach nie miesci. Z tego co podaje biblia Jezus byl bliczowany, ale
                    to wcale nie znaczy ze znacznie gorzej. Z tego co pamietam z Biblii, tam wcale
                    nie ma opisu jak go biczowali. Wiec tu zalezy to od naszej wyobrazni.

                    >I ludzi wcale nie ilość krwi przyciąga do kin,
                    > ale prawda o Chrystusie.

                    Przepraszam, nie obraz sie, ale jezeli tak myslisz to sie gleboko mylisz.
                    Prawde o Chrystusie masz co roku w TV przed swietami, juz nakrecono setki
                    filmow o drodze krzyzowej i kazdy byl mniej wiecej podobny. Prawda jest jedna,
                    byl biczowany i ukzyzowany. A sposob wyrazenia tego zalezy tylko od rezysera.
                    Tu, Gibson postawil na ilosc tryskajacej krwi i ilosc uderzen biczem, ktora
                    bylaby niewatpliwie smiertelna.
                    Jaka jest prawda o Jezusie, tego niestey nie mozna ustalic, to kwestia wiary.
                    Bo nawet nie wiedomo w 100% czy Jezus wogole istnial.

                    camel
                    • Gość: Maxia Re: A co do Heroda... IP: *.rasserver.net 31.03.04, 21:19
                      Co do biczowania
                      i ogromu cierpienia Jezusa - zachecam Cie do poczytania tutaj:

                      www.nasza-arka.pl/2001/rozdzial.php?numer=3&rozdzial=3
                      A jesli masz watpliwosci co do autetyzmu zajrzyj i tu:

                      www.polbox.com/k/konserw/text/lanciano.htm

                      Pozdrawiam
                      • Gość: camel Re: A co do Heroda... IP: *.dip.t-dialin.net 31.03.04, 21:54
                        No coz to raczej dowodzi, ze Gibson nie oddal prawdy, skoro na filmie Jezusa
                        przybito za dlonie, a calun wyraznie wzkazuje na nadgarstki.
                        A co do calunu, to mysle, ze sa dwoe szkoly "jazdy". Jedna to to, ktora
                        potwierdza autentycznosc na podstawie badan, i druga, ktora zaprzeczy
                        autentycznosci tez na podstawie badan. Zdaje sie ze 3-4 lata temu po badanaich
                        na zawortosc wegla (to chyba tak sie nazywa), wyszlo, ze calun pochodzi z
                        okresu sredniowiecza. W odpowiedzi inni naukowcy podali, ze te badania
                        sprawdzaja sie w przypadku wszystkiego oprocz plotna, wiec tu.hmm.. albo w te
                        albo we wte.
                        Mysle, ze to wszystko kwestia wiary. Jedni musza dowodzic autentycznosci, a
                        inni po prostu w nia wierza.

                        A co do Mela. Obejrzyj sobei Bravehart, juz w tym filmie robil z siebie
                        meczeninka narodu na krzyzu. W Pasji "przybijal" Jazusa (to jego reka trzyma
                        mlotek). Czy nie wydaje ci sie ze on fiksuje.
                        No i skoro papiez mialby powiedzec "jest, jak bylo", to nie wydaje ci sie
                        dziwna ta sprawa z nadgarstami i dlonmi?

                        camel
                        • Gość: Maxia Re: A co do Heroda... IP: *.rasserver.net 01.04.04, 00:05
                          Poruszyłeś kilka problemów.
                          Zacznę od ostatniego. Papież nie wypowiedział się na temat filmu "Pasja
                          Chrystusa" - świadczy o dużej roztropności. I wkładanie w jego usta
                          jakichkolwiek słów staje się pomówieniem.

                          Druga sprawa - sprawa wiary. Jak sama nazwa wskazuje "wiara", to coś, czego nie
                          da się udokumentować, odmierzyć, nauczyć. Jest czymś, co wypływa
                          z ludzkiego ducha, a w religijności określa się darem pochodzącym od Boga.
                          Krótko mówiąc: wiara to łaska, na którą nie każdy się otwiera...
                          I sprawa całunu, to już inna historia. Zgadzanie się lub nie z jego
                          autentycznością, nie podważa kwestii wiary. Problem z miejscem przybicia rąk
                          Chrystusa mnie też trochę zaintrygował dlatego, że jestem za jego
                          autentycznością.
                          Dla tych, którzy nie wierzą, że całun jest prawdziwym płótnem grobowym
                          Chrystusa - jakie znaczenie ma sposób ukrzyżowania?
                          Lepiej przyjąć oświadczenie Gibsona, że na większości ikon tak jest
                          przedstawiane ukrzyżowanie i nie chciał od tego odchodzić.
                          A w moim kościele Jezus na krzyżu ma przebite ręce w nadgarstkach...
                          Sednem całej sprawy nie jest taki, czy inny obraz męki jakiegoś człowieka.
                          Dopiero poznanie kim jest Ten Człowiek i dlaczego pozwolił się zabić
                          i Co z tego wynikło?; daje odpowiedni fundament prawdzie o nas samych.
                          Nie można zaprzeczać, że to jest tylko czyjś wymysł, bo postać Jezusa jest
                          historycznie udowodniona.
                          Nam pozostaje tylko przyjąć Go , albo nie.



                          • Gość: camel Re: A co do Heroda... IP: *.dip.t-dialin.net 01.04.04, 08:23
                            > Poruszyłeś kilka problemów.
                            > Zacznę od ostatniego. Papież nie wypowiedział się na temat filmu "Pasja
                            > Chrystusa" - świadczy o dużej roztropności. I wkładanie w jego usta
                            > jakichkolwiek słów staje się pomówieniem.

                            no wlasnei dlatego wczesniej napislaem, ze Watykan zdementowal jakoby papiez
                            mial powiedziec, ze tak bylo. Choc to wlasnie zostalo wykorzystane w kampanii
                            reklamowej filmu.
                            A co do zrodel o Jezusie to szczerze mowiac slyszalem tylko o jednym i to tez
                            wspominajacym jednym slowem. Wiec tu nie jestem taki pewien, ale jezeli wiesz
                            cos na ten tema to napisz, bo moja wiedza tu sprowadza sie tylko
                            to "drobiazgow".
                            • Gość: Maxia Re: A co do Heroda... IP: *.rasserver.net 02.04.04, 04:14
                              Temat bardzo obszerny.
                              Można sobie wyobrazić, że gdyby Chrystus nie był postacią historyczną; już
                              natychmiast wykorzystaliby to żydzi i poganie w pierwszych wiekach, jako
                              najlepszy sposób wykorzenienia niewygodnej dla nich wiary chrześcijańskiej.
                              O dziwo, żadni zacięci wrogowie wraz z Neronem na czele, NIGDY nie
                              kwestionowali działalności i śmierci męczeńskiej Jezusa. A co dopiero
                              autentyczni świadkowie czasów Zbawiciela! Jego cuda, życie zakończone
                              ukrzyżowaniem, były faktami tak pewnymi, że nie było nikogo, by miał jakąś
                              wątpliwość.
                              Najdokładniejsze dane znajdujemy oczywiście w ewangeliach. Sw. Jan
                              i Sw. Mateusz byli naocznymi świadkami. Można teraz "przyczepić się" i do
                              ich wiarygodności; ale jak ktoś poszuka, to i znajdzie odpowiedź.
                              O Chrystusie pisał kapłan żydowski J. Flawiusz, dużo świadectw znajduje się
                              w Talmudze, pisali o Nim semiccy pisarze Lucjan i Mara około II-ego wieku.
                              Pogańskie źródła: Tacyt, Piliniusz Młodszy, cesarz Hadrian dalej potwierdzają,
                              że ktoś taki żył naprawdę.
                              Pierwsze "zarzuty" przeciwko historyczności Jezusa wysuneli doopiero
                              w końcu XVIII wieku racjonaliści. Także i dzisiaj wielu ludziom wygodniej
                              jest żyć, zaprzeczając istnieniu Chrystusa.
                              Na co im się to zda?
                              • Gość: camel Re: A co do Heroda... IP: 212.117.254.* 02.04.04, 10:55
                                To, ze nikt nie zaprzeczy, moze po prostu swiadczyc, ze nie ma czemu
                                zaprzeczac? W tamtych czasach nie bylo mediow i gazet. Tak wiec informacje szly
                                baardzo dlugo i droga "pantoflowa".
                                Coz, zalozmy, ze byla jakas grupa ludzi skupiajacych sie wokol jednaj osoby.
                                Teraz to nazywamy sekta. Poniwewaz byli inni niz pozostali, skupiali sie na
                                prostocie i milosci do ludzi, a nie do pieniedzy. Glosili zupelnie cos innego,
                                nie domagali sie zaplaty i poklonow zaczeli sciagac do siebie ludzi prostych i
                                biednych. Coz, powniewaz utrata wiernych, wiaze sie zawsze z utrata dochodow,
                                dla kaplanow i wladz bylo to strasznie nie na reke. Aby to ukrocic zabili
                                glowna osobe w grupie, czyli Jezusa. I taki mogl byc poczatek. Poniewaz Jezus
                                glosil dobro i nie patrzyl na dochody i wygody, poza tym cierpial na krzyzu,
                                stal sie glownie wzorem ludzi biednych i uciemiezonych. No i zawsze dawal
                                nadzieje, ze za godne zycie, czeka godna nagroda po smierci.
                                Wrogowie nigdy, nie kwestionowali istnienia, ale czy kiedykolwiek potwierdzili?
                                Coz, tez nie... Co do talmudu i innych zrodlach.. Jak bede mial czas to
                                poszukam po bibliotece. Z czystej ciekawosci.
                                A tak sie zastanawiam, co by bylo gdyby teraz pojawila sie osoba, ktor
                                aglosilaby prawde i ludzie zaczeli odchodzic od kosciola, rozdawac swoje
                                majatki biednym i tak dalej. Czy nei byloby to uznane za sekciarstwo?
                                Zobacz, zdaje sie ze istniala taka grupa, zyli razem w jakims odosobnieniu, nie
                                posylali dzieci do szkoly, nie uzywali telewizorow i nie chcieli miec z naszym
                                spolecznestwem nic do czynieniei jak sie skonczylo? Policja wtargnela, guru
                                zamkneli i koniec.
                                • Gość: Maxia Re: A co do Heroda... IP: *.rasserver.net 02.04.04, 14:53
                                  Można przyjąć, że człowiek ,jako istota posługująca sią rozumem,
                                  ma wolność wybierania i przyjmowania takich koncepcji życia, jakie mu
                                  najbardziej odpowiadają.. Są to wybory czasem trudne, bo na ziemi spotykamy się
                                  z najróżniejszymi stylami, systemami społecznymi, czy filozoficznymi, że w
                                  układach międzyludzkich, obrać odpowiednią drogę nie jest rzeczą łatwą.
                                  Możemy ulegać różnym wpływom, które nie zawsze prowadzą do osiągniącia
                                  szczęścia: wręcz przeciwnie - w beznadziejny zaułek bez wyjścia.
                                  Należy ciągle odpowiadać sobie na pytanie:
                                  czy drogi, które obrałem nie przyniosą mi szkody, czy nie będę w przyszłości
                                  żałować swojego postępowania?
                                  Człowiek ma pragnienie dobra i szczęścia, stąd konieczne jest ustawiczne
                                  poszukiwanie słusznych dróg. Szukanie prawdy, jest naszym obowiązkiem.
                                  Jeśli zaniedbamy tego, zadowolimy się stanem w jakim jesteśmy, możemy się
                                  kiedyś mocno zawieść...
                                  Ktoś na to się roześmieje, ale ten ktoś nie wie co będzie pod koniec jego życia,
                                  kiedy wszystkie ziemskie sprawy przestają dla niego istnieć i czasu
                                  nie da się cofnąć.
                                  • Gość: camel Re: A co do Heroda... IP: 212.117.254.* 02.04.04, 17:14
                                    Tak, to prawda, niestety obawiam sie, ze obecnie mamy takie czasy, ze szczescie
                                    pojmowane jest jako duza liczba zer na koncie, super auto i wypady na Hawaje co
                                    2 tygodnie. To niestety wplyw roznego roszaju promocji, filmow, ktor ew
                                    zasadzie lacza czlowieka szczesliwego z pieniedzmi, natomiast osoba biedna lub
                                    "przecietna" to ktos kto ma wkolko problemy i jest wyjatkowo nieszczesliwa.
                                    Jakos odnosze wrazenie, ze religia jest bardziej tradycja niz czyms co sie
                                    przezywa, no oczywiscie do pewnego czasu...
                                    • chochlik5 Re: O czym marzył Chrystus?. 03.04.04, 13:20
                                      Gość portalu: camel napisał(a):

                                      > Tak, to prawda, niestety obawiam sie, ze obecnie mamy takie czasy, że
                                      szczescie pojmowane jest jako duża liczba zer na koncie, super auto i wypady na
                                      Hawaje co 2 tygodnie. To niestety wpływ różnego rodzaju promocji, filmów, które
                                      w zasadzie łączą człowieka szczęśliwego z pieniedzmi, natomiast osoba biedna
                                      lub "przecietna" to ktos kto ma w kółko problemy i jest wyjątkowo
                                      nieszczesliwa.

                                      Gdyby wszyscy ludzie uważający się za "wierzących" praktykujacych katolików, i
                                      pozostali, w praktyce, szczerze, uczciwie i konsekwentnie przestrzegali
                                      przykazania , czy zasady: "Kochaj bliźniego swgo, jak siebie samego", albo
                                      innaczej, po laicku: " Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe" to na ziemi
                                      panowała by sprawiedliwość, uczciwość, wzajemna życzliwość. Nikt nikomu nie
                                      podstawiałby nogi, nie oskarżałby niesprawiedliwie, nie cieszył się z cudzego
                                      zmartwienia, to zapadła by na ziemi totalna szczęśliwość i chyba i tym marzył
                                      biblijny Chrystus
                                      • Gość: camel Re: O czym marzył Chrystus?. IP: *.dip.t-dialin.net 03.04.04, 13:51
                                        > zmartwienia, to zapadła by na ziemi totalna szczęśliwość i chyba i tym marzył
                                        > biblijny Chrystus


                                        i chyba tylko na marzeniech sie skonczylo... niestety
                                        • Gość: Maxia Re: O czym powinien marzyć każdy z nas? IP: *.rasserver.net 03.04.04, 16:17
                                          Pomineliście, moi drodzy, istotną sprawę. Niemożliwy jest, całkowity ład
                                          i życie na ziemi w obecnym czasie, bez "dotykania" zła. Takie całkowite,
                                          absolutne szczęście nastąpi dopiero po Sądzie Ostatecznym. I Chrystus nie
                                          musiał "marzyć" o czymś takim
                                          lecz On wie, że to będzie NAPEWNO.
                                          A niby po co oddawał swoje życie?
                                          • Gość: camel Re: O czym powinien marzyć każdy z nas? IP: *.dip.t-dialin.net 04.04.04, 09:52
                                            > A niby po co oddawał swoje życie?


                                            moze sie przeliczyl z fyktem, ze kazdy z nas ma wolna wole i ze ni ekazdy
                                            wykorzysta ja we wlasciwym celu.

                                            camel
                                            • Gość: Maxia Re: O czym powinien marzyć każdy z nas? IP: *.rasserver.net 06.04.04, 15:09
                                              Już Adam z Ewą tą wolną wolę wykorzystali tak, że
                                              do dzisiaj ze skutkami ich czynu musimy się mordować.
                                              Skąd brać siły?


                                              • Gość: camel Re: O czym powinien marzyć każdy z nas? IP: *.dip.t-dialin.net 07.04.04, 07:50
                                                hh.. z jikad. niestety przecietny czlowiek ma malo do powiedzenia. firmy i
                                                pieniadze rzadza swiatem.

                                                camel
    • pyorunochron Re: Pasja... 09.04.04, 00:40
      > Wlasnie wrocilem...
      > wiec tak:
      > nie wiem co Mel chcial przez to udowodnic, ale:
      > a. jeszcze bardziej znienawidzilem ludzi, ktorzy czerpia radosc z przemocy.

      Myślisz, że Gibson czerpie radość z przemocy?

      > b. wcale nie uwazam, zeby w filmie bylo cos antysemickiego.

      Rzeczywiście nie ma.

      > d. ilosc krwi i tortur w filmie, jest za duza chyba tylko dlatego, zeby
      > ludzie szli do kina sie "przetestowac" i swoja odpornosc.
      > e. mamy na co dzien taka ilosc brutalnosci w TV, ze juz nic nie robi na nas
      > wrazenie.
      > f. Mel przesadzil, pokazal cierpienie, ale bardziej marketing zadzialal.

      Gibson nie wiedział jak inaczej zrobić wrażenie, przecież on jest prymitywny.

      > g. Herod nie mogl byc taki mlody, przeciez to on kazal zabic dzieci zaraz po
      > narodzenie Chrystusa (jakies 30 lat wczesniej), wiec powinien miec min 50, a
      > tu mial ze 35.

      W filmie jest więcej nieścisłości – np. dźwiganie całego krzyża – jest to
      niemożliwe, bo krzyż jest za ciężki dla pojedynczego człowieka, dźwigało się
      tylko belkę poprzeczną. Ale z drugiej strony po co się czepiać takich
      szczegółów, przecież to sprawy drugorzędne. Najważniejsze jest to, że film
      skłania jednak do refleksji.
    • Gość: wierzący Re: Pasja... IP: *.zaborow.sdi.tpnet.pl 15.04.04, 14:30
      pasja to piękny i pouczający film
      • pyorunochron Re: Pasja... 15.04.04, 18:08
        A co tam takiego pouczającego?
    • ekumenizm Re: Pasja... 16.04.04, 21:08
      Polecam swietna recenzje Pasji, wiem, ze juz sporo tego było, ale ta jest dobra
      naprawde.

      www.ekumenizm.pl/article.php?story=20040315171921806
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka