strikemaster
20.11.10, 14:34
Unijne marności
"Święty Andrzeju Bobolo, patronie Polski, przed masońską Unią Europejską obroń nas" - przed kilkoma laty transparent z takim hasłem pojawiał się w całym kraju. "Bruksela jest sterowana przez loże masońskie, a interesy jej są takie, żeby umacniać ogólnoświatowy naród żydowski i europejski niemiecki" - ostrzegał w 2002 r. ojciec Tadeusz Rydzyk.
Kiedy jednak okazało się, jak hojnym sponsorem jest UE, ojciec dyrektor Radia Maryja uruchomił na swojej uczelni studia na kierunku "zasady pozyskiwania funduszy unijnych'' i wystąpił o 23 mln euro dotacji na wyposażenie Wydziału Informatycznego Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.
Po roku 2004 także eurosceptyczni biskupi zareagowali pragmatycznie i postanowili skorzystać z nowych możliwości. Na naszych oczach Bruksela stała się najhojniejszym sponsorem Kościoła w Polsce.
Jeszcze przed akcesją niektóre diecezje, np. łomżyńska, namawiały proboszczów do tego, by przygotowali wnioski o dopłaty bezpośrednie do parafialnych gruntów.
Dla kościelnych finansów był to znaczny zastrzyk gotówki. Wiejskich parafii mamy w Polsce prawie 7 tysięcy, a Kościół - po Skarbie Państwa - to największy właściciel ziemski. Diecezje, parafie i zakony nauczyły się z czasem sięgać po brukselskie fundusze na konserwację i zabezpieczenie zabytków, budowę domów opieki, szkolnictwo, szpitale czy aktywizację bezrobotnych.
A Unia pieniądze daje, i to szczodrą ręką. Niewykorzystanie takiej okazji byłoby grzechem zaniechania - przyznają księża.
Czyli po pierwsze: nie grzeszyć.