king.james
01.04.11, 11:43
Z "piekielnych":
Pewnego dnia do baru przyszła pani w średnim wieku. Ogólnie bardzo miła i rozmowna, a więc piekielną bym jej nie nazwał. Trochę czasu obserwowała co by tu kupić, a szukał czegoś niezbyt dużego i na ciepło.
W końcu postanowiła, że kupi frytki. Nic nie byłoby w tym dziwnego gdyby nie rozmowa jaka się potem potoczyła.
- Przepraszam, a te frytki to jak robicie?
Ja starając się zawsze być uczciwy wobec klientów odpowiedziałem, że są to mrożone frytki, które następnie smażymy na fryturze.
- A to dobrze, bo ostatni to mi podano frytki z ziemniaka. Przy czym powiedziała to z nieukrywanym oburzeniem, co do tamtej sytuacji.