strikemaster
26.04.11, 19:05
Użyję przykładu z mojej okolicy:
DK 86 - to jest droga, którą przejeżdżam średnio 2x dziennie. Artykuł jest ciekawy, pod drogą trwa wydobycie, pojawiaja się więc szkody górnicze. Dlatego ni z gruszki ni z pietruszki jest ograniczenie do 50km/h (wyjaśnienie drogowców jest wyjątkowo ciekawe - mogą się tam w każdej chwili pojawić półmetrowe dziury, dlatego predkość 50 km/h jest najwyższą bezpieczną, wyobraźcie sobie wpadnięcie w taka dziurę przy podawanych parametrach). Ale chodziło mi o cos innego, ograniczenie jest umieszczone właściwie na zakręcie, nie przed nim. A za zakrętem zwykle czai się suszarka. I całosć ma chyba głównie taki sens, ekonomiczny, bo przy takim zagrożeniu, jak podawane ruch tam powinien być zakazany.
Poza tym, zwróćcie też uwagę na znajdujące się tam przejście dla pieszych z sygnalizacją. Nie jedyne takie w Polsce. Tyle tylko, ze na drogach o takim natężeniu ruchu przejścia powinny być dwupoziomowe, inaczej się wypadków nie uniknie. I jeszcze jedno, to droga nieoświetlona, w nocy zza oślepiającego, zielonego światła nic nie widać.
A potem Rata marudzi o bezpieczeństwie. Jak sie takich nonsensów na drogach nie zlikwiduje, bezpieczeństwo nie wzrośnie. Znacie więcej podobnych przypadków?