28.06.11, 09:26
Jeżeli ktokolwiek z Was, był uprzejmy zdefiniować honor, będę wdzięczny za udostępnienie mi tej definicji. Prosiłem klosowskiego333, ale bez echa.
W Wikipedii, definicja paruje głupotą.
Obserwuj wątek
    • narfi Re: Honor. 28.06.11, 09:36
      Faktycznie ta polska wikipedia jest bardzo uboga.
      Sprobuj tu:

      en.wikipedia.org/wiki/Honour
      • nehsa Re: Honor. 28.06.11, 10:21
        Dzięki, ale jak ja kończyłem szkoły, to w Polsce miał "wyłączność" język rosyjski.
        • nehsa Re: Honor. 28.06.11, 11:48
          Wiele razy, prosiłem m.in. klosowskiego333, o podanie definicji honoru.
          Wymieniam jego nick dlatego, ponieważ na tym forum został uznany za guru.
          Efekt dyskusji w tym wątku, jak i w tym dot. wartości fundamentalnych jest taki, jak się spodziewałem.
          Wy bidule i wasz guru spec w obmowie, nie macie niczego sensownego do powiedzenia, także w kwestii honoru.
          "A co cóż to za dyshonor, nie wiedzieć, co to honor?"
          • nehsa Re: Honor. 28.06.11, 18:52
            Jeszcze próba resuscytacji, bo a nuż się ktoś honorny znajdzie.
          • strikemaster Re: Honor. 28.06.11, 22:39
            > Wymieniam jego nick dlatego, ponieważ na tym forum został uznany za guru.

            Zależy przez kogo, ja przewodników duchowych nie potrzebuję.

            Z honorem jest ten problem, że jak wiele pojęć z zakresu nauk humanistycznych, wymyka sie precyzyjnemu opisowi. Inaczej mowiąc, znaczen będzie miał mniej więcej tyle, co ludzi poszukujących jego definicji.
          • 33qq Re: Honor. 30.06.11, 12:55
            możesz podać definicję słowa guru?
            • nehsa Re: Honor. 30.06.11, 20:20
              33qq napisał:

              > możesz podać definicję słowa guru?


              ***Nie zastanawiałem się nad tym, bo na co mi ta definicja?
              • 33qq Re: Honor. 30.06.11, 20:50
                napisałeś, że uznają go za guru. Chciałem wiedzieć co to twoim zdaniem znaczy
                • wuzet21 Re: Honor. 30.06.11, 21:33
                  33qq napisał:
                  Odpowiem za Nehsę - to taki ... z gór.
                  > napisałeś, że uznają go za guru. Chciałem wiedzieć co to twoim zdaniem znaczy
                  • nehsa Re: Honor. 30.06.11, 22:27
                    Cześć Wuzecie21!
                    Odpowiedziałem, czym jest honor. A odnośnie tego z gur, to ja tam nie jestem zainteresowany tytułami. A niech se bedzie tem góró, kto chce. Cieplutko pozdrawiam!
                • nehsa Re: Honor. 30.06.11, 22:22
                  33qq napisał:
                  "> napisałeś, że uznają go za guru. Chciałem wiedzieć co to twoim zdaniem znaczy"

                  ***Zapomniałem o tym klosowskim334. A to przecież o nim było.
                  W tym wypadku, miałem na myśli przekonanie uznających, że klosowski334, jest aż na tyle mądrym człowiekiem, że wnosi na forum treści, które dla nich są pożyteczne.
                  I nawet pytałem, czy nie mogliby przekierować mnie do tych treści. Niestety bez powodzenia.
                  • 33qq Re: Honor. 01.07.11, 08:26
                    A, chyba że tak, każdy ma prawo błądzić...

                    :D
                    • nehsa Re: Honor. 01.07.11, 12:39
                      Dla mnie, ważne jest, że nikt nie dyskwalifikuje mojej definicji honoru.
    • wuzet21 Re: Honor. 28.06.11, 19:03
      Jeżeli chodzi o nas, to honor w naszym wydaniu jest jak dinozaury - wszyscy wiemy że były...
      Przykładów "człowieka honoru" najlepiej szukać w odległej historii - dzisiaj pojęcie honoru zostało zastąpione pojęciem posiadania.
      • nehsa Re: Honor. 28.06.11, 19:08
        fszystkiego bym się spodział przecie, ale nie Ciebie dwudziestojednoletni Wuzecie.
        • wuzet21 Re: Honor. 28.06.11, 20:16
          nehsa napisał:
          a cóż to tak Cię zdziwiło ? moja obecność w ogóle, czy mój post ?
          Honor można komuś oddać - nigdy nie można wziąć go samemu !
          > fszystkiego bym się spodział przecie, ale nie Ciebie dwudziestojednoletni Wuzec
          > ie.
      • Gość: rol Re: Honor. IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.11, 19:11
        Nie chce mi się wymyślać teraz definicji, ale pozwolę sobie jednak zawęzić obszar poszukiwań: w języku polskim słowo honor oznacza właściwość, która przysługuje wyłącznie mężczyznom. Jak ktoś myśli inaczej, to niech znajdzie w internecie określenie "człowiek honoru", które odnosi sie do kobiety.
        • nehsa Re: Honor. 28.06.11, 19:17
          Widzisz, błąd polega na tym,że w języku polskim, nie wiadomo z jakiej logicznej okazji, CZŁOWIEK, to wyraz rodzaju męskiego, co jest dowodem żydowskich wpływów na kształt polskiego języka.

          No, ale dla "dobra wspólnego", wartałoby honor sensownie zdefiniować.
          • Gość: rol Re: Honor. IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.11, 19:40
            Trzeba było sprawdzić :)
        • klosowski334 Re: Honor. 28.06.11, 19:23
          Kangur zapodal w innym watku link do ciekawej definicji zawartej w angielskiej wiki
          en.wikipedia.org/wiki/Honour
          ktora uwzglednia kontekst historyczny i kulturowy, jakby odnosi sie tez do roznych subiektywnych niuansow temu pojeciu towarzyszacych. Bo jednak co kultura, to nieco inne kryteria, to co w jednej kulturze moze uchodzic za honorowe, w innej moze byc haniebne i karygodne.

          • Gość: rol Re: Honor. IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.11, 19:38
            A nie wydaje Ci się, że wyrazy mają znaczenia i w języku angielskim wyraz "honour" może znaczyć co innego niż w polskim, nie mówiąc już o tym, że może ono mieć kilka róznych znaczeń, o czym zresztą wspomina notka wikipedysty?
            • qqazz Re: Honor. 28.06.11, 19:42
              alez kłosiu o tym napisał, inaczej sie rozumie to pojecie w róznych kulturach, u nas bedzie rozumiane na gruncie cywilizacji łacińskiej ale i tak beda róznice miedzy poszczególnymi kulturami obrębu tej cywilizacji.


              pozdrawiam
              • Gość: rol Re: Honor. IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.11, 20:03
                Niezupełnie o to mi chodziło. Ty mówisz o różnicach kulturowych, a mnie chodziło o znaczenie samego pojęcia honoru. Nie znam się na tym, ale być może w angielskch naukach społecznych znaczy ono trochę co innego niż w polskich, tzn. może np. jest trochę szersze. Czasami tak bywa z róznymi pojęciami.
          • Gość: rol Re: Honor. IP: *.adsl.inetia.pl 28.06.11, 19:57
            Tekst na wikipedii jest trochę postmodernistyczny, delikatnie mówiąc. Przetłumaczę mniej więcej pierwszy akapit: "Honor (od łacińskiego honor, honoris) jest oceną statusu społecznego danej osoby, dokonanej przez społeczność, do której osoba ta należy. Tak więc jednostkom wyznacza się wartość i pozycję społeczną w oparciu o całokształt ich działań, kodeks honorowy i pozostałe normy akceptowane w tym społeczeństwie. Honor można analizować jako koncepcję relatywistyczną, tzn. konflikty pomiędzy jednostkami a nawet kulturami powstające raczej w rezultacie okoliczności materialnych i ambicji niż różnic zasadniczych. Można także rozpatrywać honor jako koncepcję natywistyczną, zgodnie z którą honor jest czymś równie realnym dla kondycji ludzkiej jak miłość i podobnie jak ona wyrasta z indywidualnych więzów społecznych kształtujących jednostkową godność i charakter."

            I od razu wszystko stało się jasne :
            • nehsa Re: Honor. 28.06.11, 20:11
              No im.in., dlatego nie mam żadnego nabożeństwa do tego typu definicji.
              W tej, m.in., napisano: "...zgodnie z którą honor jest czymś> równie realnym dla kondycji ludzkiej jak miłość i podobnie jak ona wyrasta z indywidualnych więzów społecznych kształtujących jednostkową godność i charakter..". To brednie.
    • mjot1 Re: Honor. 28.06.11, 20:23
      Jest to „coś”, co w tym cudów pełnym kraju praktycznie już wyginęło.
      Świadczy o tym choćby już samo pytanie o owo "coś"...
      forum.gazeta.pl/forum/w,210,6523286,6569682,Re_HONOR.html
      Prawda jak bardzo trudno napisać definicję czegoś, czego już nie ma?
    • Gość: rossdarty Próbujesz chwycić mokrymi palcami glistę IP: *.dynamic.chello.pl 28.06.11, 20:24
      Nie ma jednoznacznej definicji.
      To słowo synonim.
      I nie tylko w znaczeniu, ale i w zachowaniu.
      To, co dla Ciebie może być honorowe, inny uzna za maniakalne trzymanie się urojonych zasad...
      Owszem, honor jako pojęcie związane z rycerstwem może byś ściśle zdefiniowany. W czasach krzewienia patriotyzmu, (tego książkowego opracowanego na którymś tam zjeździe PZPR ), też miał w miarę jednolitą regułkę, jak twierdzenie Pitagorasa.

      Obecnie znaczenie honoru jest tak rozcieńczone jak drinki sprzedawane w Biedronce. Niby napój alkoholowy, ale jak toto się ma do autentycznego alkoholu jakim jest spirytus?
      • klosowski334 Re: Próbujesz chwycić mokrymi palcami glistę 28.06.11, 20:26
        Ale kto pije spirytus? We wszystkim potrzebny jest umiar.
      • nehsa Re: Próbujesz chwycić mokrymi palcami glistę 28.06.11, 20:32
        Jak postawić pytanie:
        Czy może być honorowym niesprawiedliwe postępowanie człowieka?

        To odpowiedź jest oczywista. Nie sprawiedliwe postępowanie człowieka , nie jest postępowaniem honorowym, a taki człowiek, nie może być uznanym, za człowieka honoru.
        Zatem należy odpowiedzieć na pytanie:
        Na jakim postępowaniu polega sprawiedliwość?
        • Gość: rossdarty Re: Próbujesz chwycić mokrymi palcami glistę IP: *.dynamic.chello.pl 28.06.11, 20:38
          nehsa napisał:

          > Zatem należy odpowiedzieć na pytanie:
          > Na jakim postępowaniu polega sprawiedliwość?

          KPK i KPC.
          I spytaj podsądnych czy zostali honorowo, czyli sprawiedliwie osądzeni.
          • Gość: rossdarty Nehsa, przepraszam. IP: *.dynamic.chello.pl 28.06.11, 20:58


            Chciałem jedynie uzmysłowić Ci, jak można czepiać się słówek i "przeinaczać je".
            Zrobiłem to celowo, by móc napisać to, co obecnie piszę, i podać przykład honorowego wyjścia z sytuacji: przeprosin za celowe zakpienie ze źle dobranego zdania.
            Nie wymagaj jednak tego od innych.
            Każdy ma swoje poczucie wartości słowa i jego znaczenia.
            A w przypadku konfliktu punktem honoru jest doszukiwanie się potknięć przeciwnika.

            • klosowski334 Re: Nehsa, przepraszam. 28.06.11, 21:13
              Nic podobnego. Nie ma mowy o "punkcie honoru" w przypadku konfliktu i przy jednoczesnej probie doszukiwania sie "potkniec u przeciwnika", mamy tu natomiast do czynienia z "urazona duma", ktora czesto sklania nas do chwilowego zawieszenia zasad, ktorym rzekomo holdujemy i pofolgowania wlasnym emocjom. Bardzo ludzkie.

              Sama proba doszukiwania sie potkniec u przeciwnika w tego rodzaju sytuacjach, jako proba bedaca asekuracja i odruchowym aktem samoobrony, nie moze byc poczytywana za zachowanie honorowe, a bardziej za slabosc. Jest to udzialem kazdego z nas bez wyjatku, nawet najbardziej honorowi ludzie nie trzymaja [b]honoru[/i] jako tarczy i nie sa wolni od wad, bledow, pomylek, potkniec, slabosci. Innymi slowy zachowanie honorowe moze odnosic sie tylko do konkretnej sytuacji.



              • klosowski334 Re: Nehsa, przepraszam. 28.06.11, 21:16
                err. z honorowymi zasadami bb-code mialo byc oczywiscie - honoru...
              • Gość: rossdarty Re: Nehsa, przepraszam. IP: *.dynamic.chello.pl 28.06.11, 21:29
                Kwestia interpretacji.
                "Urażona duma" to nic innego jak sponiewierany honor, którego trzeba bronić nawet nie honorowo.
                Emocje nie uznają żadnego kodeksu...
          • nehsa Re: Próbujesz chwycić mokrymi palcami glistę 28.06.11, 21:05
            Gość portalu: rossdarty napisał(a):
            " nehsa napisał:
            >
            > > Zatem należy odpowiedzieć na pytanie:
            > > Na jakim postępowaniu polega sprawiedliwość?
            >
            > KPK i KPC.
            > I spytaj podsądnych czy zostali honorowo, czyli sprawiedliwie osądzeni."

            ***W Polsce, poza mną, nikt nie przedłożył prawidłowej definicji sprawiedliwości.
            Sprawiedliwość, nie może być wartością "sztywną", bo jej definicja odnosi się do naszego, ludzkiego postępowania, którego różnorodność jest powszechnie postrzegana, tak jak i różnorodność ludzi.
            Jest to wartość "widełkowa", czyli od minimalnej wartości sprawiedliwości, do maksymalnej wartości sprawiedliwości.
            I jest oczywistym, że z przyczyn praktycznych, należy znać tę, minimalnie sprawiedliwą wartość postępowania, bo ona obowiązuje każdego człowieka.

            Według Nauki Ojca, czyli Dawcy Życia, minimalną wartością sprawiedliwości, jest z mocy stworzenia, wymagana od każdego z nas, powinność=obowiązek życzliwej, w tym równoprawnej współpracy ze wszystkimi ludźmi, czyli solidarność.

            I teraz dopiero, można się zabrać za definiowanie honoru.
            • Gość: rossdarty Re: Próbujesz chwycić mokrymi palcami glistę IP: *.dynamic.chello.pl 28.06.11, 21:36
              Nehsa.

              Szanuję to, że masz swoje zdanie i własną filozofię życia.
              Człowiek bez żadnego motta w swoim życiu to albo warzywko, albo polityk...

              Ale weź poprawkę na to, że inni mogą mieć inne zdanie i sens życia niż Ty.
              W Twoich postach wyczytać można sugerowanie nieomylności.
              Niektórych wkurza taka postawa...
              • nehsa Re: Próbujesz chwycić mokrymi palcami glistę 29.06.11, 07:49
                Gość portalu: rossdarty napisał(a):

                > Nehsa.
                >
                > Szanuję to, że masz swoje zdanie i własną filozofię życia.
                > Człowiek bez żadnego motta w swoim życiu to albo warzywko, albo polityk...
                >
                > Ale weź poprawkę na to, że inni mogą mieć inne zdanie i sens życia niż Ty.
                > W Twoich postach wyczytać można sugerowanie nieomylności.
                > Niektórych wkurza taka postawa...

                ***Szanowni RODACY-WSZYSCY!
                Gdybym Was nie szanował, to miałbym tak zwane, "własne zdanie",o którym to zdaniu, krytycznie i z pogardą wyrażałem się nieraz.
                Ale ponieważ prezentuje zdanie znajdujące oparcie;
                w nieskończenie racjonalnej Nauce Jedynego Ojca,
                w faktach,
                i w logice,
                to świadomie w pryncypialno-prostacki sposób go prezentuje, aby sprowokować Was do zaprzeczenia.

                Ja, bardziej niż Wy Sami, doceniam Waszą bardzo często, błyskotliwą inteligencję, i kulturę języka, na których deficyt cierpię.

                Ale bądźcie łaskawi dostrzedz, że :
                każdy człowiek, z mocy stworzenia go człowiekiem, jest NOSICIELEM-TRAGARZEM obowiązku solidarności, który to fakt, stanowi o jego człowieczeństwie, o jego byciu człowiekiem.

                Natura, aby żyć, musi zaspakajać swoje potrzeby.
                A CZŁOWIEK, aby żyć, nie musi zaspakajać potrzeb swojego ciała.

                Dlatego przedłożyłem Wam racjonalne dowody, świadczące o niemożliwości orzeczenia o śmierci człowieka. Obumiera ciało, ale ciało, to nie CZŁOWIEK. Ono, OBOWIĄZKU NIE MA.

                A skoro honorowe postępowanie, aby nim było, musi być sprawiedliwym postępowaniem, to wymaga, aby było, co najmniej postępowaniem solidarnym, czyli zgodnym z naszym obowiązkiem, powinnością.

                Zatem honor, to najogólniej sprawiedliwa reakcja na niesprawiedliwość.

                Ale należy ten ogólnik doprecyzować, bo honor to stopień-cecha wrażliwości, a nie drażliwości człowieka.

                --
                • Gość: nehsa Re: Próbujesz chwycić mokrymi palcami glistę IP: *.saite.com.pl 30.06.11, 20:48
                  Najogólniej:
                  Honor, to sprawiedliwa reakcja na niesprawiedliwość.

                  Konkretnie:
                  Honor człowieka, to sprawiedliwe świadectwo współodpowiedzialności, a także świadectwo samo odpowiedzialności, w obronie wymaganej od każdej(go) sprawiedliwości, której minimalną a wymaganą wartością, jest życzliwa, równoprawna, międzyludzka współpraca, czyli solidarność.
    • Gość: hipnozaur Re: Honor. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.11, 11:38
      W Wolsce honor nie znaczy nic poza napinaniem się kretynów najczęściej prawicowych. Prawdziwy honor to np historia katastrofy Jumbo Jeta w Japonii. Zginęło 520 osób. Wina-źle przeprowadzona naprawa ogona przez Boeinga. Dyrektor techniczny odpowiedzialny za stan floty w Japan AirLines popełnił honorowe sepuku-popełnił samobójstwo.

      Nie pamiętam by z tej przyczyny ktoś strzelił sobie w łeb w Boeingu, czy też by któryś z naszych napompowanych generałów i dowódców strzelił sobie w łeb po katastrofie Tupolewa ze świtą.

      Azjaci mają obsesję na punkcie wychodzenia z twarzą. To jest dobry honor samurajów. I konfucjańska odpowiedzialność za wspólnotę.
      • nehsa Re: Honor. 29.06.11, 12:38
        Ja, to co piszę, opieram na treściach nieskończenie racjonalnej, ponad religijnej Nauki Ojca, czyli Nauki na wskroś świeckiej.
        Stworzenie każdego człowieka, czyli niematerialnego bytu, który nazywa się CZŁOWIEKIEM, jest Dziełem Stwórcy, i to Stwórca bezpośrednio decyduje o jakości człowieczeństwa każdego człowieka, której sprawdzianem, jest zdolność do ponoszenia współodpowiedzialności za społeczność w której się żyje.

        Japończycy, to wyjątkowo wrażliwa społeczność.
        ---
        • pocoo Re: Honor. 29.06.11, 13:02
          nehsa napisał:

          > Stworzenie każdego człowieka, czyli niematerialnego bytu, który nazywa się CZŁO
          > WIEKIEM, jest Dziełem Stwórcy
          >
          Czyli co? Moja materialna "powłoka" jest istotą ludzką a nie człowiekiem?
          Niematerialny byt to człowiek?
          • nehsa Re: Honor. 29.06.11, 14:51
            pocoo napisała:
            " > nehsa napisał:
            >
            > > Stworzenie każdego człowieka, czyli niematerialnego bytu, który nazywa się CZŁOWIEKIEM, jest Dziełem Stwórcy
            > >
            > Czyli co? Moja materialna "powłoka" jest istotą ludzką a nie człowiekiem?
            > Niematerialny byt to człowiek? "

            Pocoo!
            Ja, jestem przeciętnym człowiekiem, i nie ośmielam się prezentować, o czym już pisałem, wypocin własnego mózgu. Toteż kieruję się Nauką Ojca=Dawcy Życia, i racjonalną, ludzką nauką.
            Nauka Ojca mówi, że nieśmiertelne, niematerialne życie CZŁOWIEKA, nie jest tożsame ze śmiertelnym, materialnym życiem ciała człowieka.
            Dowody tego niematerialnego życia CZŁOWIEKA, czyli Ducha, podałem Wam.

            Nauka ludzka, potwierdza absolutną niezależność procesu myślenia CZŁOWIEKA, od ciała człowieka, co m.in., oznacza, że życie CZŁOWIEKA, jest absolutnie niezależne od życia ciała człowieka.

            Zatem ŻYCIE ciała człowieka, jakby go nie nazwać, które de facto, jest narzędziem człowieka, nie jest ŻYCIEM CZŁOWIEKA.
            forum.gazeta.pl/forum/w,102717,126094256,126094256,Niesmiertelnosc_czlowieka_w_Nauce_Ojca_.html
            • nehsa Re: Próbujesz chwycić mokrymi palcami gliste 29.06.11, 18:49
              forum.gazeta.pl/forum/w,29,126519766,126550373,Re_Probujesz_chwycic_mokrymi_palcami_gliste.html
              Powyższy link odnosi się do ostatniego, mojego postu o tym temacie, który zakończyłem tekstem:

              "Zatem honor, to najogólniej, sprawiedliwa reakcja na niesprawiedliwość.
              Ale należy ten ogólnik doprecyzować, bo honor, to stopień-cecha wrażliwości, a nie drażliwości człowieka."

              A teraz, próba skonkretyzowania tej, podanej wyżej definicji.

              Honor człowieka, to sprawiedliwe świadectwo odpowiedzialności, a także samo odpowiedzialności, w obronie wymaganej od każdego człowieka sprawiedliwości, której minimalną wartością, jest życzliwa, równoprawna, międzyludzka współpraca, czyli solidarność.
            • pocoo Re: Honor. 30.06.11, 08:57
              nehsa napisał:

              > Nauka Ojca mówi, że nieśmiertelne, niematerialne życie CZŁOWIEKA, nie jest tożs
              > ame ze śmiertelnym, materialnym życiem ciała człowieka.


              > Nauka ludzka, potwierdza absolutną niezależność procesu myślenia CZŁOWIEKA, od
              > ciała człowieka, co m.in., oznacza, że życie CZŁOWIEKA, jest absolutnie niezale
              > żne od życia ciała człowieka.

              A ja mam materialny mózg, bez którego nie byłoby niematerialnego procesu myślenia.
              A Ty?
              >
              > Zatem ŻYCIE ciała człowieka, jakby go nie nazwać, które de facto, jest n
              > arzędziem człowieka, nie jest ŻYCIEM CZŁOWIEKA.

              O w mordę jeża.
              To ŻYCIE ciała CZŁOWIEKA nazywane ciałem astralnym,duchem, duszą, jest narzędziem człowieka ale NIE JEST ŻYCIEM CZŁOWIEKA? Ależ oczywiście, skoro wg Nauki Ojca człowiek jest NIEMATERIALNY.Ja kocham materialne ciało z niematerialnym człowiekiem.
              • nehsa Re: Honor. 30.06.11, 10:41
                Pocoo!
                Po co kombinujesz, jak koń pod górę.
                Życie człowieka, czy się to komuś podoba, czy nie podoba, jest dowodem wykorzystywania PRACY NIEMATERIALNEJ CZĄSTKI ŚWIATŁOŚCI, zwanej w świadectwach pisanych Nauki Ojca, Duchem. Od Niej=Ducha, zależy proces myślenia, który przebiega poza materialnym ciałem człowieka, o czym informuje ludzka nauka, dla której proces myślenia jest niepostrzegalny.
                I , czego dowodzi FAKT niematerialności sensu słowa wypowiadanego z ust człowieka.
                I czego dowodzi FAKT obarczenia każdego człowieka powinnością=obowiązkiem solidarności.

                Skoro napisałem:
                Zatem ŻYCIE ciała człowieka, jakby go nie nazwać, które de facto,
                > jest narzędziem człowieka, nie jest ŻYCIEM CZŁOWIEKA.

                To "sie pytam":
                Na jakiej podstawie, TY wysnułaś wniosek:
                "O w mordę jeża.
                > To ŻYCIE ciała CZŁOWIEKA nazywane ciałem astralnym,duchem, duszą, jest narzęd
                > ziem człowieka ale NIE JEST ŻYCIEM CZŁOWIEKA?"

                ***Przecież ja zrozumiale piszę, że niematerialne życie człowieka, jest absolutnie niezależne, od materialnego życia ciała człowieka, BO TAK ŚWIADCZĄ FAKTY.
                • pocoo Re: Honor. 30.06.11, 12:47
                  nehsa napisał:

                  > Pocoo!
                  > Po co kombinujesz, jak koń pod górę.

                  > ***Przecież ja zrozumiale piszę

                  Oczom nie wierzę.
                  Te "kombinacje" to twory mojego materialnego mózgu.Jeżeli sfera duchowa do mnie nie zależy ,no to pretensje powinieneś skierować do Wolności lub Światłości.To chyba Oni mają władzę nad moim materialnym mózgiem.
                  Ja też piszę zrozumiale .A jak mnie rozumiesz?
                  Wyluzuj Nehsa.
                  • nehsa Re: Honor. 30.06.11, 18:02
                    Pocoo napisała!
                    "Oczom nie wierzę.
                    > Te "kombinacje" to twory mojego materialnego mózgu.Jeżeli sfera duchowa do mnie
                    > nie zależy ,no to pretensje powinieneś skierować do Wolności lub Światłości.T
                    > o chyba Oni mają władzę nad moim materialnym mózgiem.
                    > Ja też piszę zrozumiale .A jak mnie rozumiesz?
                    > Wyluzuj Nehsa."

                    ***Pocoo!
                    Napisałaś:"Te "kombinacje" to twory mojego materialnego mózgu."

                    ***To Ty tak uważasz. A cała ludzka, racjonalna nauka w ślad za nieskończenie racjonalną Nauką Ojca tłumaczą i świadczą, że mózg nie myśli.

                    I dalej napisałaś: "Jeżeli sfera duchowa do mnie > nie zależy,..."

                    ***To Ty tak rozumiesz to, co ja piszę, ale ja tak nie piszę, jak TY rozumiesz.

                    Jesteś człowiekiem, i każde z nas jest człowiekiem, w następstwie stworzenia nas przez Stwórcę, Który w celu stworzenia nas, czyni SAMOOFIARĘ z Samego Siebie, i asygnuje na to stworzenie CZĄSTKĘ Samego Siebie, czyli Cząstkę ŚWIATŁOŚCI=Ducha.
                    I ten akt Samoofiary, nie jest od nas zależny.

                    Rodzimy się na świat, i ta Cząstka Stwórcy, Którego Imię brzmi, Światłość, lojalnie nam służy. I ta Cząstka stanowiąc o życiu=byciu człowiekiem przez każdego z nas, czyli przez POCOO, nehse, koltera, i innych religiantów(chichi).

                    Dlatego w świadectwach Nauki Ojca, świadectwa słów Syna Ojca=Stwórcy, brzmią:
                    "Nie mogę Ja Sam od Siebie nic czynić;
                    jako słyszę, tak sądzę, a sąd Mój jest sprawiedliwy,
                    bo nie szukam woli Mojej, ale woli Tego, Który Mnie posłał, Ojca."


                    Czyli Ta CZĄSTKA Stwórcy, Światłości, to Ty Pocoo, ja, czy inny "religiant".
                    A nasz mózg, to nasz komputer, który ma taki program, jaki przekazali mu za pośrednictwem genetycznej schedy nasi rodzice. Ale sterujemy tym komputerem my, CZĄSTKA ŚWIATŁOŚCI=DUCH.

                    Dlatego za życie=bycie CZŁOWIEKIEM=CZĄSTKĄ ŚWIATŁOŚCI=Duchem, bądź wdzięczna Ojcu, i przestań "kombinować".(chichicha) Bo to wszystko, jest proste jak cepy, co znamionuje Boski Geniusz Stwórcy.

                    Wyluzuj Pocusiu.
                    • pocoo Re: Honor. 01.07.11, 16:00
                      nehsa napisał:


                      > Czyli Ta CZĄSTKA Stwórcy, Światłości, to Ty Pocoo, ja, czy inny "religiant".
                      > A nasz mózg, to nasz komputer, który ma taki program, jaki przekazali mu za poś
                      > rednictwem genetycznej schedy nasi rodzice. Ale sterujemy tym komputerem my,
                      > CZĄSTKA ŚWIATŁOŚCI=DUCH.

                      >
                      > Dlatego za życie=bycie CZŁOWIEKIEM=CZĄSTKĄ ŚWIATŁOŚCI=Duchem, bądź wdzięczna Oj
                      > cu, i przestań "kombinować".(chichicha) Bo to wszystko, jest proste jak cepy, c
                      > o znamionuje Boski Geniusz Stwórcy.
                      >
                      > Wyluzuj Pocusiu.
                      >
                      Kocham Cię Nehsa za te proste jak cepy wyjaśnienia.
                      • nehsa Re: Honor. 01.07.11, 20:29
                        Pocoo!
                        Ja Ciebie kocham, za co innego.
                        • pocoo Re: Honor. 02.07.11, 06:52
                          nehsa napisał:

                          > Pocoo!
                          > Ja Ciebie kocham, za co innego.

                          Nie ma to znaczenia,ważne że się kochamy.
                          Ględzenie o bezinteresownej miłości to bzdety.Np:
                          "Albowiem tak Bóg umiłował świat,że SYNA SWEGO JEDYNEGO DAŁ..."
                          Ale poleciałam po bandzie...
                          A co? Już mi ktoś napisał.że jestem nienormalna i cieszy mnie to.Lubię być nienormalna.
                          • nehsa Re: Honor. 02.07.11, 07:21
                            Pocoo!
                            forum.gazeta.pl/forum/w,102717,126465131,126465131,Z_Nauki_Ojca_najwazniejsze_Czesc_I_.html
                            Ojciec, umiłował Świat, czyli Dzieło Stworzenia, którego Stwórcą był Syn Ojca, Światłość.
                            Syn Ojca, zgodnie z wolą Ojca, poprzez Samoofiarę wobec ludzi, zreplikował Dziełem Stworzenia ideę zależności życia, od miłości.

                            O naszym człowieczeństwie, stanowi Samoofiara Syna Ojca, Światłości, bo gdyby stanowiła o nim Samoofiara Ojca, to bylibyśmy tak, jak i Syn Ojca, Istotami Boskimi, Bogami.
                            • pocoo Re: Honor. 02.07.11, 08:39
                              nehsa napisał:

                              > O naszym człowieczeństwie, stanowi Samoofiara Syna Ojca, Światłości, bo gdyby s
                              > tanowiła o nim Samoofiara Ojca, to bylibyśmy tak, jak i Syn Ojca, Istotami Bosk
                              > imi, Bogami.

                              Boski jesteś Nehsa.
                              Ja do Ciebie z miłością "coś za coś",a Ty mi z Nauką Ojca...Ech...
                              • nehsa Re: Honor. 02.07.11, 11:37
                                Pocoo!
                                Z annałów kronik niejakiego Rumiana, postać znana w PRL-u, przypominam sobie takie pytanie i odpowiedź.
                                Czy możliwe jest zajście w ciąże na odległość?
                                I w owych to czasach pada odpowiedź:
                                Ależ oczywiście tak, pod warunkiem wszelako, że odległość nie przekracza długości prącia.

                                Najuprzejmiej przepraszam za frywolność, "sytuacyjnie", chyba usprawiedliwioną.
                                • pocoo Re: Honor. 02.07.11, 22:40
                                  nehsa napisał:
                                  > Czy możliwe jest zajście w ciąże na odległość?
                                  > I w owych to czasach pada odpowiedź:
                                  > Ależ oczywiście tak, pod warunkiem wszelako, że odległość nie przekracza długoś
                                  > ci prącia.

                                  > Najuprzejmiej przepraszam za frywolność, "sytuacyjnie", chyba usprawiedliwioną.

                                  Nie spodziewalam się po Tobie Nehsa takiej "frywolności".Nareszcie coś ludzkiego.
                                  • nehsa Re: Honor. 03.07.11, 09:31
                                    Pocoo!
                                    Niegdyś byłem tak "ludzki", że dzisiaj staram się moją pisaniną zaoszczędzić Wam na starość goryczy.
    • 33qq Re: Honor. 01.07.11, 16:05
      Tak na marginesie dyskusji o honorze, czy wierzycie w honorowe zachowania w biznesie i czy w tej dziedzinie w ogóle można mówić o czymś takim?
      • pocoo Re: Honor. 01.07.11, 19:43
        33qq napisał:

        > Tak na marginesie dyskusji o honorze, czy wierzycie w honorowe zachowania w bi
        > znesie i czy w tej dziedzinie w ogóle można mówić o czymś takim?

        Absolutnie nie i to na całym świecie,chyba że pojęcia nie mam o honorze.
        • rossdarty Re: Honor. 01.07.11, 19:58
          pocoo napisała:

          > Absolutnie nie i to na całym świecie,chyba że pojęcia nie mam o honorze.

          Aaaa... jesteś biznesłumen???
        • 33qq Re: Honor. 01.07.11, 20:01
          to może temat pokrewny, etyka, czy coś takiego wśród biznesmenów istnieje? Może znacie kogoś, o kim można by powiedzieć, że zachowuje się z etycznie, że szanuje innych i siebie (?)
          • pocoo Re: Honor. 01.07.11, 20:42
            33qq napisał:

            > to może temat pokrewny, etyka, czy coś takiego wśród biznesmenów istnieje? Może
            > znacie kogoś, o kim można by powiedzieć, że zachowuje się z etycznie, że szanu
            > je innych i siebie (?)

            Czy jesteś na tyle religijny,że piszesz o raju?
            W biznesie jak w życiu...jeżeli ty kogoś nie zeżresz to on zeżre ciebie.Czy to może być etyczne? Tak dzieje się w każdej dziedzinie życia.
            • 33qq Re: Honor. 01.07.11, 21:03
              nic podobnego, ja nie zżeram i siebie nie daję. Zaś w raj ani dobro natury ludzkiej nie wierzę. Wierzę za to, że można rano spojrzeć w lustro i nie powiedzieć sobie Jesteś ścierwem
              • pocoo Re: Honor. 02.07.11, 07:17
                33qq napisał:

                Wierzę za to, że można rano spojrzeć w lustro i nie powiedzieć
                > sobie Jesteś ścierwem
                A...to zupełnie co innego.Ja tez bez problemu patrzę sobie w oczy.
                Jezeli masz malutkie pomieszczenie w którym naprawiasz buty to mam nadzieję,że Twoi klienci sa zadowoleni.Z uśmiechem ich witasz i zapraszasz jeszcze.Nikt Ciebie nie okrada i nikt nie podkłada świni ,bo nikt nie czuje zagrożenia z Twojej strony tylko wdzięczność za dobrą robotę za psie pieniądze .Masz
                jednego pracownikam - drobiazg,
                dwóch - ....drobiazg,
                trzech - malutki problem,
                weięcej?-duzy problem.
                Nie masz problemu jeżeli jesteś ślepy i głuchy.
                Załatwisz sprawę kontraktu tylko miłym uśmiechem?
                Gdzie to jest? Na Wyspach Bergamutach?
                • nehsa Re: Honor. 02.07.11, 08:05
                  Kochani!
                  Nauka Ojca, zawiera wiedzę kompletną, czyli to wszystko, co jest każdemu z nas NIEZBĘDNE, abyśmy wiedzieli, jak mamy postępować by móc podążać do Ojca-Wolności, czyli zmartwychwstać, i uniezależnić nasze, przyszłe, materialne życie od czasu.

                  W taki sposób, jak umiałem, podałem na forach racjonalne, niemożliwe do zaprzeczenia dowody nosicielstwa przez każdego człowieka powinności solidarności, tym samym obowiązku solidarności, tym samym PRAWA SOLIDARNOŚCI, któremu z woli Wszechmogącego Ojca, i z faktu Samoofiary wobec nas Syna Ojca, czyli Stwórcy, jest każdy z nas podporządkowany.

                  Przedstawiciele ludzkiej nauki, w tym etycy, socjolodzy, teolodzy, póki co, nie dostrzegli zależności bycia przez każdego z nas człowiekiem, od Stwórcy, ale to nastąpi. I to w niedługim czasie.

                  Honor, to świadectwo sprawiedliwości w imię jej obrony. A ponieważ minimalną wartością sprawiedliwości jest solidarność, to honorowym będzie również świadectwo w imię obrony solidarności.

                  Szewc, czy inny rzemieślnik, jak podejmuje się wykonywania zawodu, to starannością wykonania, punktualnością wykonania, czasem gwarancji, wysokością żądanej zapłaty, dowodzą swojej rzemieślniczej sprawiedliwości, swego honoru rzemieślnika.

                  I człowiek imający się najprostszych robót, też dowodzi jakością swojej roboty jakości swojego honoru, czyli swojej odpowiedzialności za jakość międzyludzkiej współpracy.
                  • 33qq Re: Honor. 02.07.11, 08:44
                    Obawiam się, że zjawisko takie jak szewc już nie istnieje. Podobnie z rzetelnością i, o ile kiedyś rzemieślnik za punkt honoru stawiał sobie dobre wykonanie, to teraz jedynym kryterium, również dla tych "za psie pieniądze" jest kasa.
                    • nehsa Re: Honor. 02.07.11, 12:00
                      33qq napisał:
                      "> Obawiam się, że zjawisko takie jak szewc już nie istnieje. Podobnie z rzetelnoś
                      > cią i, o ile kiedyś rzemieślnik za punkt honoru stawiał sobie dobre wykonanie,
                      > to teraz jedynym kryterium, również dla tych "za psie pieniądze" jest kasa."

                      ***Moim skromniutkim zdaniem. Rzemieślnik, to jest taki człowiek, który uczy się i szlifuje swoje umiejętności po to, aby jak najmniejszym dla SPOŁECZEŃSTWA kosztem, obdarzyć to społeczeństwo wysoko kwalifikowaną siłą roboczą, i prawie zawsze miejscem roboty, które rzemieślnik tworzy za swoje.
                      Dlatego tacy ludzie, powinni być chronieni preferencyjnym systemem podatkowym.
                      Mam na myśli firmy rzemieślnicze, do trzech osób, i powinny być pomiędzy nimi istotne różnice podatkowe.

                      Na wsiach, piekarze, którzy nie dodają do pieczywa świństw, zwanych "polepszaczami", i skrupulatnie przestrzegają eko-reżimu.
                      Małe przetwórnie owoców, które na wsiach powinny zająć się produkcją tak zwanych weków. Soków, galaretek, powideł i dżemów, bez konserwantów.
                      Rzemieślnicy, producenci mebli ogrodowych z drzewa. Zabawek z drzewa.

                      Na polskich wsiach, fantastyczni rzeźnicy-masarze. Tacy rzemieślnicy, nie stosuja żadnych świństw, ich wyroby to żywnościowe cudeńka, "miód w pysku".
                      Takie formy powinny być chronione, bo w wypadku globalnej, albo chociaż kontynentalnej katastrofy, są w stanie zneutralizować skutki gwałtownego deficytu żywności na rynku.

                      Gdyby, nie polski, pogardzany chłop, coś takiego, jak partyzantka nie byłoby możliwe na terenach okupowanej Polski, Białorusi, czy Zachodniej Ukrainy.
                      • 33qq Re: Honor. 02.07.11, 20:37
                        Pełna zgoda, co do ochrony, niestety coś takiego jak rzemiosło istniało do końca komuny, choć nie było hołubione, teraz liczą się tylko ci, którzy potrafią odpowiednio mocno tupnąć nogą, lub przekonać władców w inny sposób.
                        • nehsa Re: Honor. 02.07.11, 22:09
                          Gdyby postawić pytanie:
                          Kto z polskich polityków=rządzących=parlamentarzystów, jest człowiekiem honoru?
                          Żaden.

                          I pytanie:
                          Kto z polskich księży, jest człowiekiem honoru?
                          Żaden.

                          I ci ludzie w obłudny sposób, czyli za pomocą specjalnie w tym celu skonstruowanej ordynacji wyborczej, zawłaszczyli władzę w Polsce , i to się dobrze nie może skończyć.
                • 33qq Re: Honor. 02.07.11, 08:12
                  No i to jest właśnie kwestia tego wyboru, albo robić tak, żeby nie zmieniać definicji, albo zostać ścierwem i rzeczywistość nagiąć do swoich potrzeb.
                  • nehsa Re: Honor. 02.07.11, 08:31
                    A ponieważ wykluczona jest, jakakolwiek bezkarność pogardy Nauką Ojca, co jest oczywistym faktem - przecież każda "niesolidarność=nieżyczliwość", jest samokaraniem się, to jest oczywistym, że rzeczywistości "nagiąć się" do naszych potrzeb nie da.

                    Współpracujemy, dlatego karę, chociaż w rożnym stopniu, ponosimy wszyscy. Często sprawcy krzywd i szkód, pozostają bezkarni, ale fakt kary, jest niezaprzeczalny.
                • 33qq Re: Honor. 02.07.11, 20:34
                  I jeszcze jedno. Często słyszę właśnie taki argument, jestem odpowiedzialny/a za ludzi, których zatrudniam. To szczyt zakłamania. Tych ludzi nie zatrudniam żeby im było dobrze, tylko dlatego, że zarabiają na mnie, jak nie będą potrzebni wylecą na pysk bez pardonu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka