voxave
19.07.11, 12:06
odobami hodującymi koty we wspólnych lokalach spóldzielczych i wspólnotach mieszkaniowych.
Kocham zwierzęta i mialam ich wiele,zwsze pomoge a jak natrafie na bezdomne zwierze odniose do schroniska.
Nie mam zamiaru hodować koty czy psy w swoim mieszkaniu,poniewaz zdaje sobie sprawe z kosztow---karma + weterynarz szczepinie i leczenie chorób,kuwety z odpowiednim piaskiem a psy na spacer zbieranie po psach odchodow.,
Nikt tez nie może mnie zmuszac do wspólnego zajmowania sie kocimi i psimi podrzutkami..
Taki podrzutek kotek przybłąkał sie wczoraj---kot jest oswojony jakies dziecko go tuliło bo do dzieci lgnie---ma zaropiale oczy pewno pani domu kazala dziewczynce kota wyrzucić.
Dzikie koty nie podchodza do ludzi i nie pozwalaja sie łapać.
Kotek utknął pod pokrywą przy okienku piwnicznym---oczywiscie młoda sasiadka porosila o pomoc bo kot mialczal pod jej oknem--kot zostal wydobyty i poprsilam sasiadkę o to aby jej mąz zaniósl kota do schroniska.
Na wakacjach u młodej sa dziewczynki 6 i 7 lat oczywiscie sklamla o kotka i bawia sie nim.
Kot nie jest do zabawy------teraz kota ukrywaja przede mną ---co bedzie jak kot sie przyzwyczai a dzieci po wakacjach pojada do swoich domow.
MLoda kota nie przygarnie bo ma male dziecko i 20 m 2 powierzchyni
Wiem gdzie kot bedzie ---w piwnicy lub na korytarzu---tu bedzie sie zalatwiał.
MLoda nie stać na karme dla kota widze że daje mu pokruszony chleb i mleko.
Awantura wisi w powietrzu.
Ludzie,opamietajcie sie z tymi zwierzakami nie zmuszacie innych do uczestniczenia w waszych zachciankach,do wachania smrodu kociego g....na i skamlania zamknietych w mieszkianiu psow.