Dodaj do ulubionych

Poparcie dla ustawy o związkach partnerskich

10.08.11, 20:21
Można wyrazić tutaj:

www.facebook.com/event.php?eid=202062366518970
Strona założona przez Miłość nie wyklucza. Oto opis:

"Za 2 miesiące (9 października) wybory parlamentarne. Na dyskusję nad ustawą o związkach partnerskich i jej wprowadzenie w tej kadencji nie ma już szans, ale przed nami - o ile się nic nie wydarzy - 4 lata rządów nowego Sejmu.
...
Politycy i polityczki nie poprą ustawy o związkach partnerskich jeśli nie zobaczą, że stoi za nią liczny elektorat. Jednym ze sposobów na pokazanie poparcia jest obywatelska inicjatywa ustawodawcza. 100 tysięcy osób podpisuje się pod projektem ustawy i tak dalej...

Proponujemy podjąć wirtualną próbę - w przypadku inicjatywy obywatelskiej mamy trzy miesiące na zbieranie podpisów, wirtualnie spróbujmy tego dokonać w dwa miesiące.

Weź udział w wydarzeniu, zaproś znajomych do udziału - nie rozdajemy bluz "fejsbukowych", nie można tu nic wygrać, ale można wesprzeć ideę ustawy o związkach partnerskich."

Wystarczy zgłosić swój wirtualny udział przez naciśnięcie guzika "Attend" czy też "I'm attending" (nie pamiętam, co jest na nim napisane :))
Obserwuj wątek
    • znj2 Re: Poparcie dla ustawy o związkach partnerskich 10.08.11, 20:35
      Będę popierał wtedy, kiedy będzie można mieć dowolnego partnera. Np. kota, psa lub papugę.
      • lepian4 Re: Poparcie dla ustawy o związkach partnerskich 21.08.11, 17:06
        Ja mam rybki, dlatego zwiazki partnerskie w mongamii nie wchodza wogole w rachube.
    • imponeross Popieram 11.08.11, 00:49
      okrent9 napisała:

      > Można wyrazić tutaj:
      >
      > www.facebook.com/event.php?eid=202062366518970
      > Strona założona przez Miłość nie wyklucza. Oto opis:
      ...

      Popieram.
      • okrent9 Re: Popieram 20.08.11, 03:58
        Dziękujemy za wsparcie. Prosimy o informowanie znajomych o tym projekcie :)
    • marouder_eu Wirtualne proby wplywania na politykow.. 11.08.11, 01:04
      ..w tym parlamentarzystow jeszcze nie wybranych, wiec takze wirtualnych sa rownie racjonalne, co sikanie pod wiatr:)

      Jedyne, co ten projekt ustawy moze wypchnac z marszalkowskiej zamrazarki, to owe ponad 100 tys. REALNYCH podpisow.
      • Gość: rumianek Re: Wirtualne proby wplywania na politykow.. IP: *.jjs-isp.pl 12.08.11, 08:22
        Tak oczywiście, bo to akurat najważniejsza ustawa do przegłosowania w kraju, zresztą parytety już mamy uchwalone i co z tego ?
        Nie wszyscy maja profile na fisiobooku, ja nie mam i nie zamierzam zakładać, ale chętnie dla zasady oddam swój głos poparcia o ile jest taka możliwość bez zakładania konta na portalach społecznościowych.
        • okrent9 Re: Wirtualne proby wplywania na politykow.. 20.08.11, 04:14
          Gość portalu: rumianek napisał(a):

          > Tak oczywiście, bo to akurat najważniejsza ustawa do przegłosowania w kraju, zr
          > esztą parytety już mamy uchwalone i co z tego ?
          > Nie wszyscy maja profile na fisiobooku, ja nie mam i nie zamierzam zakładać, al
          > e chętnie dla zasady oddam swój głos poparcia o ile jest taka możliwość bez zak
          > ładania konta na portalach społecznościowych.

          Dziękuję za chęć oddania głosu poparcia - czy można prosić o jakiś kontakt do Pana/Pani? jak do Pana/Pani dotrzeć w chwili, kiedy ruszy akcja zbierania podpisów "realnych"?

          Rozumiem, że nie każdemu chce się zakładać profil na FB - ja sama FB nie lubię :) Jednak założenie konta nie jest ani specjalnie skomplikowane, ani do niczego nie zobowiązuje.

          Ta ustawa jest ważna dla ogromnej rzeszy ludzi w naszym kraju. Ogromnej rzeszy ludzi, którym prawo odmawia godnego życia w związkach. Osoby w związkach heteroseksualnych żyjące przez jakiś czas w konkubinacie nabierają pewnych praw. Pary homoseksualne w Polsce nie są chronione w żaden sposób. Na stronie petycji można się dowiedzieć w szczegółach, dlaczego formalizowanie związków jest parom homoseksualnym potrzebne (na płaszczyźnie prawnej, ale także społecznej oraz emocjonalnej). Zapraszamy.
          • Gość: rumianek Re: Wirtualne proby wplywania na politykow.. IP: *.jjs-isp.pl 20.08.11, 06:00
            To że ustawa jest potrzebna to ja doskonale rozumiem, to że jest ona w obecnej formie bublem też. Problem jest to, że zanim weszły podobne prawa w krajach UE to społeczeństwa tych krajów w swej większości były na tyle świadome i wyedukowane, aby akceptować związki par jednopłciowych. Tymczasem w naszym pięknym kraju mimo, że dzielą nas od postępowych i liberalnych narodów co najmniej dwie dekady to wciąż nie jest jeszcze właściwy moment na wprowadzanie zmian, bo to nie prawo powinno wymuszać na społeczeństwie społeczną akceptację, a odwrotnie. Przykład parytetów jest dowodem na to, że nie wystarczy ustawę przegłosować należy ją jeszcze rozumieć, akceptować i wprowadzić w życie.
            Gdy będą zbierane realne podpisy w Warszawie przy okazji jakiejś akcji z pewnością się zjawię (dla zasady), przykro mi ale dla tej jednej akcji nie będę konta zakładać na FB pomimo, że to nie jest czynność ani trudna, ani czasochłonna.
            Pozdrawiam i życzę powodzenia:)
            • okrent9 Re: Wirtualne proby wplywania na politykow.. 21.08.11, 04:54
              Dziękuję za odpowiedź. Środowisko LGBT już zaproponowało zmiany w projekcie - wciąż jest czas, żeby te zmiany powprowadzać. W akcję są zaangażowani m.in. prawnicy.

              Co do tego, jak się ma zmiana prawa do "gotowości społeczeństwa" - po pierwsze, kampanie takie jak ta ze zbieraniem podpisów są również okazją do edukowania ludzi :), a po drugie, jeśli osoby już wyedukowane, światlejsze, rozumieją potrzebę ochrony prawnej bardzo dużej grupy obywateli, to przecież chyba ich obowiązkiem jest działać w celu zapewnienia takiej ochrony, prawda? Myślę tu o rozsądnych politykach i aktywistach. Demokracja nie polega na tym, by czekać, aż społeczeństwo samo z siebie ewoluuje. Paradoksalnie, fakt, że osoby LGBT są tak bardzo normalne, iż na co dzień nikt ich jako LBGT nie odbiera, jest problemem: większa część społeczeństwa, która jest hetero, po prostu nawet na co dzień nie zdaje sobie sprawy, że ludzie LGBT naprawdę istnieją, a w związku z tym pojęcia nie ma, jak ogromna to jest grupa. Z kolei uświadamianie tej większości hetero, że ta grupa LGBT istnieje wiąże się z mówieniem o seksualności, co w polskim społeczeństwie, zwłaszcza wśród osób starszych, jest pewnym tabu. I tak ze względu na to tabu dwa miliony ludzi żyją codziennie w ogromnej frustracji, bo sfera uczuć, psychoseksualna, jest przecież bodaj najważniejszą w życiu każdego człowieka. Osoby hetero pławią się w swoich stanach zakochania, obdarzane uśmiechami rodziny i przyjaciół biegają na randki, z rozmachem planują śluby, itd., a związki osób LGBT są spychane na margines społecznej świadomości właśnie ze względu na ten element psycho-SEKS-ualny, który cieszy się taką pozytywną otoczką w związkach hetero. Wiele osób hetero, które z różnych względów nie stać na to, by wgłębić się w sprawę np. poprzez lektury, łatwiej zaakceptowałoby jednak obecność osób LGBT w swoim otoczeniu mając świadomość, że "mądrzejsi" od nich traktują związki hetero i homo jako równoprawne. Czasem to prawodawcy muszą nieść kaganek oświaty.

              Pozdrawiam :)
              • Gość: rumianek Re: Wirtualne proby wplywania na politykow.. IP: *.jjs-isp.pl 21.08.11, 05:39
                Jestem pełna podziwu dla Pana zanarchizowania i oddania sprawie. Z tą niewidzialnością osób GLTB to chyba lekka przesada, tak mogło być jeszcze w latach 80 ubiegłego wieku, ale od dekady sytuacja eis diametralnie zmieniła (mowa oczywiście od miastach w Polsce). Przekleństwem jednak są wciąż funkcjonując stereotypy na temat mniejszości seksualnej. Organizacje nie maja środków, a żadna partia tak naprawdę nie wspiera mniejszości więc zasięg wszelkich akcji edukacyjnych jest bardzo nie wielki , a wręcz nie zauważalny. Natomiast fakt, że weszliśmy do UE i żyjemy w erze którą żądzą media sprawił, że następuje niemalże "samoistna" liberalizacja społeczeństwa. Dziś studenci nie maja takiej obawy aby mówić o sobie otwarcie jestem gejem, jestem feministką, jestem żydem, ateistą z czym nadal mają wewnętrzny problem pokolenia 30, 40 i 50 latków. To nie dzięki wielkim akcjom społecznym, ani programom szkolnym, nie dzięki rozmowom w domu czy medialnej i politycznej poprawności ta świadomość młodych uległa zmianie. To obserwacja krajów wysokorozwiniętych za pomocą chociażby internetu czy wyjazdów licznej grup polskiej młodzież do krajów liberalnych nie tylko ekonomicznie ale i społecznie kształtuje świadomość społeczną Polskiej młodzieży.
                Tym bardziej należy docenić Państwa starania mimo że to zaledwie kropla w morzu potrzeb.
                Cieszy mnie, że prace nad ustawą trwają, o tym też z mediów się nie usłyszy. Dobra ustawa jest wszak podstawą w innym przypadku krytyka tej ustawy nie przysłuży się środowisku i oddali jej wprowadzenie na kolejne lata. Gdy będziecie już zbierać podpisy, z pewnością zmobilizuję swoich znajomych aby również się podpisali.
                Pozdrawiam i trzymam kucki:)
                • okrent9 Re: Wirtualne proby wplywania na politykow.. 21.08.11, 16:30
                  Pani rumianek :) Jeśli to do mnie Pani napisała, że Pani podziwia moje "zanarchizowanie" (cokolwiek to miało znaczyć :)) i oddanie sprawie, to jestem kobietą :) A sprawie jestem oddana, ponieważ pośrednio dotyczy ona i mnie, a bezpośrednio także osób mi bliskich, których prawo do godnego życia leży mi na sercu. Zgadzam się, że internet otworzył Polskę na świat, jednak to, że młodzież we własnym gronie potrafi otwarcie albo prawie otwarcie mówić, że jest np. orientacji homo czy bi, to jeszcze nie znaczy, że byłaby w stanie to samo i z taką samą swobodą powiedzieć w towarzystwie rodziców czy dziadków. A proszę nie zapominać, że część osób GLBT to ludzie w wieku średnim i nawet starszym, które przez większość życia zmuszone były się ukrywać albo wręcz rezygnować ze swojego prawa do normalnego życia w związku :( To są prawdziwe tragedie :( Życie mamy tylko jedno... Dlatego próbujemy na coraz więcej sposobów zmieniać nastawienie również starszego pokolenia - i polityków (tych głównie poprzez uparte przedstawianie im sytuacji... niestety po tragicznej śmierci p. Jarugi-Nowackiej środowisko działające na rzecz poprawy sytuacji osób LGBT w Polsce nie ma już wśród polityków prawdziwie oddanego orędownika... :( )

                  Dziękuję za to wsparcie, które Pani okazała w swoich odpowiedziach na moje tutaj wpisy. Kiedy będzie już wiadomo coś więcej o akcji zbierania prawdziwych podpisów, dam znać również na tym forum, w jaki sposób najprościej można w niej wziąć udział.

                  Pozdrawiam bardzo serdecznie.
                  • Gość: rumianek Re: Wirtualne proby wplywania na politykow.. IP: *.jjs-isp.pl 23.08.11, 00:51
                    Pani Okręt, przepraszam, wdarł się błąd miało być oczywiście "zaangażowanie", używam edytora tekstu, który nieraz koryguje przez zaskoczenie:). Domyślam się, skąd bierze się Pani motywacja do działania, jednak nadal uważam, że Pani działania są godne pochwały, bowiem jak do tej pory Polscy działacze wywodzący się ze środowiska nie wiele robili, a do tego niezbyt umiejętnie. Od 11 lat przyglądam się owej działalności rodzimego środowiska i niestety nic dobrego o działaczach KPH czy Lambdy powiedzieć nie mogę. Cieszę się, że sprawą w swoje ręce wzięli prawnicy i ludzie o podobnym do Pani zaangażowaniu.

                    Czekam na informacje o zbiórce podpisów:)
                    • okrent9 jeśli nie my, to kto? i jeśli nie teraz, to kiedy? 23.08.11, 02:51
                      Dziękuję za miłe słowa. Właśnie "oddolnie" dochodzimy do wniosków, że pomimo niezaprzeczalnego dorobku dotychczasowych działaczy (bo jednak badania wykazują, że w polskim społeczeństwie wzrósł poziom akceptacji i zrozumienia dla spraw LGBT), to jednak można chyba zrobić więcej i szybciej, jeśli tylko jest się skupionym na celu i potrafi powściągać emocje... Ale może to po prostu nadszedł taki moment, i może tego momentu dziś by nie było bez KpH itp.?

                      Pozdrawiam.

                      Nawiasem mówiąc, ciekawi mnie, jakie są Pani przypuszczenia co do tego, skąd się bierze moja motywacja :)

                      okrent :)
                      • Gość: rumianek Re: jeśli nie my, to kto? i jeśli nie teraz, to k IP: *.jjs-isp.pl 23.08.11, 09:45
                        To, że wzrosła w Polsce społeczna akceptacja dla środowisk GLTB w Polsce nie wiele ma wspólnego z działalnością KPH. Zdecydowanie podstawowym czynnikiem wpływającym na świadomość Polaków jest wejście do UE. Akcje KPH są wręcz nie widoczne, nie tylko nie zauważalne.
                        Przypuszczenia są proste, hasło "Jak nie my to kto" sugeruje, że jest pani osobiście zainteresowana legalizacją związków partnerskich, a że nie wielu ludziom się che wyjść na barykady, to aktywiści Pani entuzjazmie i oddaniu dla sprawy są wyjątkami godnymi podziwu. Jeszcze 10 lat temu podobnie jak Pani miałam wiarę, zapał i to samo hasło na ustach, życie zweryfikowało moje wyobrażenia zarówno związane ze samym środowiskiem jaki i organizacjami. Uważam, że największymi wrogiem środowiska GLTB w Polsce jest ono samo, a dopiero potem KK czy politycy. Z pewnością sytuacja dziś rożni się od tej z przed dekady, w życiu publicznym pojawiło się już sporo comingoutów (głownie dotyczy to panów). Dzieje się tak bo w sposób nieunikniony następuje liberalizacja społeczna. We współczesnej cywilizacji zachodu, to pop kulturze najsilniej oddziałuje na stosunki i zachowania społeczne. Badania potwierdzają wzrost akceptacji społecznej dla związków jednopłciowych przy jednoczesnym dominującym przekonaniu, że jest to rodzaj zaburzeń. To dowód, że to nie działania edukacyjne organizacji wywarły wpływ na zmianę stosunku do grup GLTB, a jedynie postępująca liberalizacja społeczna wpływa na nasz pogląd, że każdemu ma prawo żyć po swojemu o ile nie krzywdzi tym innych. Tylko taki pąd jest bardzo powierzchowny i o ile za tym jest zgoda na to, a by dorośli ludzie żyli w zgodzie swoim sumieniem, to już akceptacji dla zrównania wszelkich praw dla tej "anormalnej" grupy społecznej już zdecydowanie nie ma. Nie dla małżeństw, nie dla wychowywania dzieci prze pary jednopłciowe (ludziom się wydaje, że jedynym sposobem posiadani dzieci prze pary jednopłciowe jest adopcja, nie mają pojęcia, że w Polsce około 15 tys. dzieci wychowuje się w rodzinach homoseksualnych i nie pochodzą one wcale z adopcji i odbywa się to w zgodzie z prawem:)). Na pewno jeśli ten nieunikniony w dobie XXI w proces wspomóc właściwymi działaniami to go się przyśpieszy, ale do tej pory te działania ze strony chociażby KPH były pozorne i nie przypisywałabym tej organizacji tak a priori zasług tylko dla tego, że istnieją, a badania odnotowały wzrost akceptacji dla związków homoseksualnych na przestrzeni 9 lat.
          • black-emissary Re: Wirtualne proby wplywania na politykow.. 21.08.11, 14:01
            okrent9 napisała:
            > Jednak założenie konta nie jest ani specjalnie skomplikowane, ani do niczego nie zobowiązuje.

            Jesteś pewna, że to takie niewinne? FB nie sprzedaje już danych i kasuje je po kasacji konta? :)
            • okrent9 Re: Wirtualne proby wplywania na politykow.. 21.08.11, 16:43
              black-emissary, ja zapisałam się do FB jakieś półtora roku temu ze względu na jedną osobę, z którą nie mogłam inaczej utrzymać łatwego kontaktu, ale prawie nie korzystałam z tego portalu. Dopiero ostatnio się uaktywniłam, głównie właśnie na stronie poparcia dla tej ustawy. Nie dostaję żadnych niechcianych maili. Nie pamiętam już, jakie dane podawałam przy zapisywaniu się, na pewno jednak nie numer konta bankowego ;) W opcjach "prywatności" można sobie zablokować właściwie wszystko, tak, że nikt poza Tobą i wybranymi przez Ciebie osobami nie widzi o Tobie nic z wyjątkiem Twojej nazwy użytkownika (czyli, w teorii, nazwiska, jednak moja kumpela zapisała się jako "postać fikcyjna" z nazwiskiem bohaterki książki, i też jest :) A żona tej kumpeli jest informatykiem, i one obie mają alergię na FB... ale jednak czasem można taką alergię przezwyciężyć :) Więc chyba nie jest ten FB aż taki straszny.
              • black-emissary Re: Wirtualne proby wplywania na politykow.. 22.08.11, 14:59
                okrent9 napisała:
                > black-emissary, ja zapisałam się do FB jakieś półtora roku temu ze względu
                > na jedną osobę, z którą nie mogłam inaczej utrzymać łatwego kontaktu

                Jeżeli obydwoje macie FB to oznacza, że obydwoje macie dostęp do netu, co uniemożliwia nieposiadanie innego, łatwego kontaktu (o ile obydwie osoby go sobie życzą), choćby poprzez maila.

                > ale prawie nie korzystałam z tego portalu

                "Prawie" robi wielką różnicę.

                > Nie dostaję żadnych niechcianych maili.

                To ciekawe, nawet ja nie mając na FB konta dostawałam od nich takowe. :)

                > W opcjach "prywatności" można sobie zablokować właściwie wszystko, tak,
                > że nikt poza Tobą i wybranymi przez Ciebie osobami nie widzi
                > o Tobie nic z wyjątkiem Twojej nazwy użytkownik

                Ale sam FB posiada o Tobie wszystkie informacje.
                Tutaj nie chodzi o prywatność w zakresie nazwiska czy konta bankowego, a o śledzenie aktywności, które jest / może zostać wykorzystane do przeróżnych celów, zarówno w zakresie statystycznym jak i indywidualnym.

                > Więc chyba nie jest ten FB aż taki straszny.

                Straszny bardziej, niż nam się wydaje i to na wielu poziomach. Przede wszystkim:
                1) Poruszona wcześniej kwestia prywatności, która nawet jeżeli nie przełoży się na praktyczne zagrożenia (np. przekazywanie danych służbom) to zwiększa władzę koncernów nad człowiekiem.
                2) Ogromy wkład w idiocenie sieci - sama strona FB jest zrobiona dla idiotów, do tego dziś wszystko wrzuca się na FB, nawet (ponoć) poważne firmy jako swoją stronę podają profil na FB. Choćby wspomniana przez Ciebie akcja zamiast stworzyć własną, dedykowaną stronę idzie na łatwiznę i korzysta z fejsbukowego szablonu.
                3) Spłycanie kontaktów międzyludzkich. Zamiast przyjaciół ludzie mają dziś "znajomych na fejsie", a kontakty, przekaz informacji i opinii sprowadzają się do haseł na tablicy i przyciskania "lubienia".

                Przesadzam? Trochę tak, ale problem jest poważny. FB to tylko element (choć biorąc pod uwagę jego wszechobecność coraz istotniejszy) postępującego procesu, ale wszystko to jest elementem powszechnego idiocenia społeczeństwa, robienia z niego poddanych korporacji klonów działających w ramach wyznaczonych przez korporację schematów. Idiokracja zbliża się wielkimi krokami, a ja ideologicznie jestem przeciw jej najbardziej znaczącym przejawom. Jak FB. :)
                • okrent9 Re: Wirtualne proby wplywania na politykow.. 22.08.11, 15:29
                  black-emissary napisała:

                  "Jeżeli obydwoje macie FB to oznacza, że obydwoje macie dostęp do netu, co uniem
                  > ożliwia nieposiadanie innego, łatwego kontaktu (o ile obydwie osoby go sobie ży
                  > czą), choćby poprzez maila."

                  Jeśli ta osoba akurat rzadko sprawdza swoją skrzynkę albo nie lubi pisać e-maili, albo nie ma ich pisanie czasu, za to łatwe jest dla niej wrzucenie kilku słów o tym, co porabia i jak się czuje, akurat na ten portal, to ja ze względu na wieloletnią przyjaźń z tą osobą (prawie 10 lat) wolałam zapisać się tam również i używałam głównie by czytać właśnie to, co nowego u tej osoby. Jest to ktoś kto mieszka bardzo daleko (za kilkoma granicami), kontakty telefoniczne są do tego stopnia utrudnione z kilku względów, o których nie chce mi się tutaj pisać, że raczej nie wchodzą w grę.

                  Przez to, że prawie nie korzystałam z tego portalu - i nadal w zasadzie nie korzystam - rozumiem nie zamieszczanie żadnych informacji o swoim wykształceniu, miejscach pracy, zdjęć, nawet żadnych informacji o hobby itd. Każda nasza obecność w necie pozostawia jakiś ślad, a przecież nie unikamy go jeśli łatwiej jest nam np. kupić przez niego jakieś bilety itd. Tak się toczy ten świat. Kupując bilet np. na samolot nie przez internet ale w biurze podróży również zostawiamy jakiś ślad, tyle, że trochę inny. Linie lotnicze TEŻ mają ten "ślad" w swoim systemie, itd.

                  Ludzie lubią upraszaczać sobie życie, to motor postępu :) Gdyby każdy człowiek musiał wszystkie potrzebne sobie "narzędzia" wytwarzać od podstaw, to może byłyby one w pełni oryginalne, ale już pewnie nie zawsze aż tak zaawansowane i funkcjonalne jak te, które były ulepszane przez innych przez lata, dziesięciolecia, a może nawet wieki :) Trudno, za postęp czymś się płaci :)

                  A ja przecież nie namawiam do zakładania konta na ŻADNYM portalu :)

                  A, a tak co do spłycania kontaktów - jak się człowiek naprawdę z kimś przyjaźni, to żaden portal tej przyjaźni nie spłyci :)

                  Pozdrawiam serdecznie :)
                  • black-emissary Re: Wirtualne proby wplywania na politykow.. 22.08.11, 16:52
                    okrent9 napisała:
                    > Jeśli ta osoba akurat rzadko sprawdza swoją skrzynkę albo nie lubi pisać e-maili,

                    To najwyraźniej nie zależy jej nadmiernie na kontakcie z Tobą. :)

                    > to ja ze względu na wieloletnią przyjaźń z tą osobą (prawie 10 lat)

                    Wieloletnią przyjaźń, w imię której owa osoba nie jest w stanie sprawdzić czasami skrzynki pocztowej?

                    > wolałam zapisać się tam również i używałam głównie by czytać
                    > właśnie to, co nowego u tej osoby.

                    Czytać "co nowego u tej osoby" w formie skierowanych do Ciebie prywatnych wiadomości czy ogłoszeń skierowanych do ogółu?

                    > Jest to ktoś kto mieszka bardzo daleko (za kilkoma granicami)

                    Ilość routerów po drodze jest taka sama dla FB jak i dla poczty.

                    > A, a tak co do spłycania kontaktów - jak się człowiek naprawdę z kimś przyjaźni,
                    > to żaden portal tej przyjaźni nie spłyci :)

                    Niestety przeczytawszy to co napisałaś wyżej nie jestem tego taka pewna, wybacz... :)

                    Poza tym moja krytyka była znacznie szersza tak w kontekście przyjaźni jak i danych osobowych.
                    • okrent9 Re: Wirtualne proby wplywania na politykow.. 22.08.11, 17:28
                      black-emissary napisała:

                      Jeśli ta osoba akurat rzadko sprawdza swoją skrzynkę albo nie lubi pisać
                      > e-maili,
                      >
                      > To najwyraźniej nie zależy jej nadmiernie na kontakcie z Tobą. :)

                      > > to ja ze względu na wieloletnią przyjaźń z tą osobą (prawie 10 lat)
                      >
                      > Wieloletnią przyjaźń, w imię której owa osoba nie jest w stanie sprawdzić czasa
                      > mi skrzynki pocztowej?

                      >
                      > Czytać "co nowego u tej osoby" w formie skierowanych do Ciebie prywatnych wiado
                      > mości czy ogłoszeń skierowanych do ogółu?

                      Szanowna black :)

                      Rozumiem, że muszę podać Ci więcej prywatnych szczegółów, żebyś zechciała zrozumieć sytuację. Wyobraź sobie, że można przyjaźnić się z kimś "tylko wirtualnie" przez wiele lat, i być taką formą usatysfakcjonowanym: są ludzie, którzy cierpią np. na fobię społeczną, i nawet gdybym ja miała chęć, siły, ochotę i środki finansowe na to, żeby tę osobę odwiedzić w jej domu, nie zawsze ta osoba może być w odpowiednim stanie psychicznym do tego, żeby móc mnie przyjąć. Przy tym osoba ta może być kimś na tyle dla mnie specjalnym z racji swoich wielu zalet takich jak zdolność do empatii, błyskotliwa inteligencja, kompatybilne poczucie humoru, wierność, że zależy mi na możliwości "wglądu" w jej życie nawet wtedy, kiedy ona nie ma sił albo CZASU na to, by pisać do mnie długie maile w języku dla nas obu obcym (choć obie posługujemy się nim biegle). Jest to osoba, która prowadzi dom tymczasowy dla zwierząt ze schroniska; naraz opiekuje się około dziesiątką kotów i kilkoma psami. Mnie wystarczy czasem wiedzieć, że ona i zwierzaki mają się OK (zwłaszcza, że nie zawsze się mają, a bywało już tragicznie). I nie czuję się w żaden sposób upokorzona faktem, że dowiem się tego z krótkiego wpisu na "publicznej tablicy" na portalu, zwłaszcza że wiem, że dostęp do jej "publicznej tablicy" ma zaledwie garstka przyjaciół. Sążniste e-maile piszemy do siebie w okresach, kiedy mamy na to czas i siły, krótkie ale równie osobiste i wspierające wtedy, kiedy sytuacja tego wymaga. Luksusem są rzadkie w tej chwili z racji odmiennego trybu snu i czuwania czaty. Jeśli nadal uważasz, że to nie jest "prawdziwa przyjaźń", to mamy po prostu różne definicje "prawdziwej przyjaźni".

                      A co do Twojej krytyki portali - ja nie mam czasu ani ochoty o nich dyskutować, sama ich nie lubię, choć czasem z nich korzystam. Dzięki temu, że korzystam, poznałam swoją drugą połówkę i nawiązałam wiele przyjaźni (również tą, która przez tyle lat pozostała "wirtualną").

                      Pozdrawiam.
      • okrent9 Re: Wirtualne proby wplywania na politykow.. 20.08.11, 04:02
        marouder_eu napisał:

        > ..w tym parlamentarzystow jeszcze nie wybranych, wiec takze wirtualnych sa rown
        > ie racjonalne, co sikanie pod wiatr:)
        >
        > Jedyne, co ten projekt ustawy moze wypchnac z marszalkowskiej zamrazarki, to ow
        > e ponad 100 tys. REALNYCH podpisow.

        Zamierzamy zbierać "realne podpisy". Ta akcja ma na celu rozeznanie się w dotychczasowym zasięgu :) oraz informowanie osób, które o tym projekcie jeszcze nie słyszały. Nadal zapraszam więc do odwiedzenia tej strony:

        www.facebook.com/event.php?eid=202062366518970
        Można dyskutować, można się doinformować :) Można poznać ciekawych ludzi :) I można zaprezentować własne pomysły na prowadzenie tej akcji :)
    • hansfakir Re: Poparcie dla ustawy o związkach partnerskich 11.08.11, 05:49
      Wprowadzenie tej ustawy wymaga dodatkowych pieniędzy w budżecie, nasze państwo jest zadłużone na ponad 700 miliardów. Dopóki nie spłacimy zadłużenia jesteśmy bankrutami. Szczególnie powinni się tym martwić przyszli emeryci bo jeżeli zbankrutujemy to listonosz już nie zapuka do ich mieszkania z emeryturą.
      • okrent9 Re: Poparcie dla ustawy o związkach partnerskich 20.08.11, 04:22
        hansfakir napisał:

        > Wprowadzenie tej ustawy wymaga dodatkowych pieniędzy w budżecie, nasze państwo
        > jest zadłużone na ponad 700 miliardów. Dopóki nie spłacimy zadłużenia jesteśmy
        > bankrutami. Szczególnie powinni się tym martwić przyszli emeryci bo jeżeli zban
        > krutujemy to listonosz już nie zapuka do ich mieszkania z emeryturą.

        To ustawa, która dotyczy ok. dwóch milionów osób w naszym kraju. Tu chodzi o ich godność. Jak mogą myśleć o tym, w jaki sposób wspomóc gospodarkę, jeśli na co dzień muszą borykać się z biurokracją (w najlepszym wypadku) lub z osobistymi dramatami (w rodzaju niemożności odwiedzania w szpitalu ciężko chorego partnera albo pochowania zmarłego partnera), do których to dramatów nie będzie dochodzić, jeśli tylko państwo zrobi to, co należy, i zapewni parom homoseksualnym taką samą ochronę ich praw człowieka i obywatela, jaką cieszą się osoby żyjące w związkach hetero.
    • Gość: 182 kropki Sto osiemdziesiąt dwie kropki IP: 66.90.73.* 21.08.11, 13:23
      ...........................................................................................................................................................
      ...........................
    • black-emissary A nie można gdzieś poza FB? 21.08.11, 13:59
      Związki partnerskie popieram (choć małżeństwa jednopłciowe jeszcze mocniej), ale nie mam konta na FB. :)
      • okrent9 Re: A nie można gdzieś poza FB? 21.08.11, 16:34
        black-emissary, dziękuję za słowa poparcia. Ja też osobiście jestem za całkowitą równością małżeństw (która np. pozwoliłaby wielu parom, w których jeden z partnerów jest obcokrajowcem, na wspólne życie w jednym kraju). Brak konta na FB rozumiem (sama, określę to eufemistycznie, nie przepadam za FB...) Mam jednak nadzieję, że Pani również podpisze się już na petycji papierowej, kiedy przyjdzie czas?

        Pozdrawiam serdecznie.
    • magnusg Zalosne-wasz Palikocik ma 1% poparcia 22.08.11, 17:09
      Zrozumicie to w koncu-wiekszosc Polakow nie toleruje pederastow,postulatow o zwiazkach czy zadan rownouprawnienia przy adopcji.
      Co takie akcyjki na tym fejsbusiku maja dac??Rownie dobrze.mozna powolac kontrakcje"STOP PEDERASTOM" i jestem pewien, ze duzo szybciej zbierze sie 100.000 podpisow na przyklad pod postulatem delegalizacji homoseksualizmu w Polsce.
      SLD i Palikot sa waszymi reprezentantami-i dlatego sa na marginesie politycznym-nic nie znaczacy folklor polityczny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka