angelfree
23.11.11, 12:32
Kardynal Dziwisz zakazał wykonywania w kościołach muzyki nie mającej charakteru religijnego.
Zgadzam się, że kościół to nie sala koncertowa (wiele ma zresztą fatalną akustykę), ostatecznie wierzący muszą mieć jakieś swoje miejsca do odprawiania obrzędów, niemniej mam poczucie, że kler odcina się w ten sposób od społeczeństwa i strzela sobie po raz kolejny w stopę (może to i dobrze). Może przychody były za małe? Czy jednak to nierozumny fanatyzm?
Artykuł
Dziwne. Nie chodziło przecie o koncerty Nergala, a o muzykę poważną.