Dodaj do ulubionych

Wyjazd za granice na stale.Co robic?

09.06.04, 10:24
Czesc!
Jestem jedynaczka.
Od pewnego czasu borykam sie z pewnym problemem.
Zyje w zwiazku emocjonalnym z Francuzem. W tej chwili sytuacja jest taka, iz
moj Francuz mieszka we Francji, a ja jestem w Polsce.
Kocham tego mezczyzne i chcialabym za niego wyjsc za maz. Martwi mnie jednak,
ze decydujac sie na zycie z nim we Francji (jego przeprowadzka do Polski ze
wzgledow zawodowych nie wchodzi w gre)bede musiala zostawic moich rodzicow.
Moi rodzice maja juz ok 65 lat. Boje sie, ze pewnego dnia zaczna chorowac i
bede mnie potrzebowac, a ja bede 2000 km od nich. Jak wtedy bede sie nimi
opiekowac?
Oddanie rodzicow do domu starcow nie wchodzi w gre. I ja i oni postrzegamy to
jako horror.
Boje sie poczucia winy jakie moge miec, gdy moi rodzice beda mnie
potrzebowac "tutaj", a ja bede "tam".
Nikomu nie zycze takiej sytuacji. Zaluje, ze jestem jedynaczka.
Prosze o wasze opinie na ten temat.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • monhann2 Re: Wyjazd za granice na stale.Co robic? 09.06.04, 18:56
      La belle au bois dormant nie martw sie nie jestes sama w takiej sytuacji. Co
      gorsza, ja bylam jedynaczka a moja mama nie miala meza (byli z ojcem po
      rozwodzie) gdy ja zdecydowalam sie "czmychnac" za granice. Owszem, mialam
      wyrzuty sumienia ale czasy byly ciezkie (wyjechalam jeszcze za komunizmu) i nie
      moglam z tego zamiary zrezygnowac jedynie ze wzgledu na mame. Moze to egoizm,
      chcialam jednak mojemu przyszlemu potomstwu zapewnic lepszy byt. Wtedy nie bylo
      to w Polsce mozliwe. Moja mama w tej chwili ma mozliwosc mieszkac ze mna za
      granica, mimo to nie jest zdecydowana w 100% czy chce tego. Moze jak bedzie
      starsza (ma w tej chwili 66 lat i trzyma sie dobrze)bedzie jej latwiej podjac
      decyzje. Ciesz sie, ze Twoi rodzice maja siebie nawzajem. Nie rezygnuj z
      milosci i idealow. Twoi rodzice tez to z czasem zrozumieja, zreszta co to jest
      2000 km? Takie jest moje zdanie....Pozdrawiam
      • out_to_lunch Re: Wyjazd za granice na stale.Co robic? 14.06.04, 17:29
        Popieram :):):)
    • saluti Re: Wyjazd za granice na stale.Co robic? 10.06.04, 14:56
      Jestem obecnie w takiej sytuacji i czuje potworna bezsilniosc bo moja mama jest
      sama w Polsce, chora. I jednoczesnie jak patrze na moje dzieci (mieszkam we
      Francji)wiem ze im bedzie lepiej niz mnie lub ich rowiesnikom. I tu zle i tam
      nie dobrze. To sa wybory w zyciu ktore trzeba podejmowac i nikt nie moze ci
      pomoc.
      • out_to_lunch Re: Wyjazd za granice na stale.Co robic? 10.06.04, 15:50
        saluti napisała:

        > Jestem obecnie w takiej sytuacji i czuje potworna bezsilniosc bo moja mama
        > jest sama w Polsce, chora.
        ##
        A co z tym przyrodnim rodzeństwem, na które tak mozna liczyć?
    • la_belle_au_bois_dormant Dziekuje wszystkim za odpowiedz 14.06.04, 10:44
    • saluti Re: Wyjazd za granice na stale.Co robic? 14.06.04, 11:49
      Bardzo cenie typowo polska zlosliwosc out-to-lunch dotyczaca mojego
      przyrodniego rodzenstwa. Niestety oni nie znaja polskiego i mieszkaja o 1500 km
      od miejscowosci mojej mamy. Glupota ludzka nie ma granic.
      • out_to_lunch Re: Wyjazd za granice na stale.Co robic? 14.06.04, 12:25
        saluti napisała:

        > Bardzo cenie typowo polska zlosliwosc out-to-lunch dotyczaca mojego
        > przyrodniego rodzenstwa.
        ##
        A ja bardzo cenię komentarze dotyczące "typowo polskiej złośliwości". Tym
        bardziej, że w moim poście, byc może odrobinę złośliwym, nie dostrzegam
        tej 'polskiej typowości' (i przyznam - nie wiem, na czym w ogóle ta polska
        złośliwośc polega).

        > Niestety oni nie znaja polskiego i mieszkaja o 1500 km
        > od miejscowosci mojej mamy.
        ##
        Widzi pani, pani Saluti
        • saluti Re: Wyjazd za granice na stale.Co robic? 14.06.04, 13:14
          Nie ma sensu komentowac wszystkich uwag. Szkoda tylko ze nie widzi pani na czym
          polega polska zlosliwosc. Odpowiadam normalnie na pytanie kogos co potrzebuje
          pomocy a ktos zwaca sie do mnie do tego zlosliwie. Nie prosilam o pani zdanie
          dodam ze nie wiele mnie obchodzi. I jak moje przyrodnie rodzenstwo, od strony
          ojca moze sie zajmowac chora osoba jesli nie znaja jezyka i mieszkaja daleko.
          na tym polega pani glupota.
          • out_to_lunch Re: Wyjazd za granice na stale.Co robic? 14.06.04, 17:21
            saluti napisała:

            > Nie ma sensu komentowac wszystkich uwag. Szkoda tylko ze nie widzi pani na
            czym
            >
            > polega polska zlosliwosc. Odpowiadam normalnie na pytanie kogos co potrzebuje
            > pomocy a ktos zwaca sie do mnie do tego zlosliwie. Nie prosilam o pani zdanie
            > dodam ze nie wiele mnie obchodzi. I jak moje przyrodnie rodzenstwo, od strony
            > ojca moze sie zajmowac chora osoba jesli nie znaja jezyka i mieszkaja daleko.
            > na tym polega pani glupota.
            ##
            Droba pani Saluti, pragne zauważyć, że to sie raczej nazywa nieznajomość faktów
            (co, wbrew pozorom, głupotą jeszcze nie jest).

            Zabierając głos w jakiejkolwiek dyskusji (czy "dyskusji") na forum, trzeba się
            liczyć z tym, że ktoś w jakiś sposób zareaguje, np. złośliwie skomentuje, wcale
            o to nieproszony.

            Wciąż 'typowo polskiej' złośliwości nie dostrzegam.



            --
            deliver me from being perfect and complete
            • la_belle_au_bois_dormant Prosze sie nie klocic 14.06.04, 17:31
              Jako Gospodyni tego watku prosze o zaprzestanie sprzeczek.
              Jesli macie sie zamiar dalej klocic to prosze zmienic watek. ten jest
              poswiecony problemowi "Jadynactwo a emigracja".
              W moim mniemaniu nie ma sie o co klocic.
              Dajcie sobie buzi na zgode, kochani moi!...
              • out_to_lunch Re: Prosze sie nie klocic 14.06.04, 18:21
                :)

                Ależ to tylko niewinna wymiana zdań :)
    • monie_pl Jestem w podobnej sytuacji... 12.11.04, 01:47
      ...ale juz uczynilam ten krok. Moi rodzice sa mlodsi od twoich, a ja jestem
      dalej od nich niz 2000km, bo za wielka woda. Dlugo trwalo zanim sie
      zdecydowalam opuscic kraj dla mojego meza...i nie jest tez latwo rozpoczac nowe
      zycie na emigracji, choc z zjednoczonej europie moze byc ci znacznie latwiej
      niz mnie w Stanach.

      ...ale wracajac do glownego tematu watku, to rozumiem towje uczucia, bo tez
      myslalam i myslalam, az w koncu ktoras z przyjaciolek powiedziala bardzo madra
      rzecz:
      1. czy twoje uczucia podzialaja rodzice? tzn. czy przedkladaja wlasne szczescie
      an starosc nad twoje ulozenie sobie zycia i doczekanie sie wnukow?
      2. czy ty nie wyolbrzymiasz siebie w tej roli opiekuna?
      3. nie jest nigdzie powiedziane, ze cale zycie bedziecie mieszkac tam a oni tu
      w Polsce
      4. musisz zyc swoim zyciem i oni musza to zaakceptowac

      Po pewnym czasie zauwazylam, ze moi rodzice choc mowili, ze beda za mna tesknic
      to polubili mojego meza choc widzieli go tylko raz lub dwa, bo odkad pojawil
      sie z moim zyciu to mnie bylo jakos tak lepiej i to jest dla nich
      najwazniejsze, a teraz gdy juz sie pobralismy i ja wyjechalam na stale to lubia
      swojego ziecia i ciagle o niego pytaja

      Nie ty pierwsza i nie ostatnia.... ale musisz swoje przezyc, wiec
      pozdrawiam i zycze szczescia

      monia
    • jes3 Re: Wyjazd za granice na stale.Co robic? 30.11.04, 22:04
      Jechać !!! Swego czasu miałem podobny wybór i ... nie pojechałem. Los sprawił,
      że i tak "wylądowałem" w innym mieście w Polsce /300 km/! I oni, teraz pod 80 -
      tkę, i tak są sami. A ponieważ jest to w kraju, to i tak jadę do nich pół
      dnia /a często nie mam na bilet/...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka